Twarde dowody matactw procesowych, obecność obserwatorów i włączona kamera – powodem ucieczki z sali rozpraw składu orzekającego togowych szubrawców

W dniu 9.10.2013 r. w Sądzie Okręgowym w Koszalinie, V Wydziale Karnym Odwoławczym, pod kryptonimem V Kz 539/13, odbyło się niezwykłe posiedzenie SSO Andrzeja Jaracza, SSO Sławomira Przykuckiego i SSO Marka Mazura, dotyczące rozpoznania zażalenia Rafała Krzyształowskiego na przestępcze postanowienie Sądu Rejonowego w Szczecinku, wydane pod sygn. akt II K 552/13 przez SSR Annę Pisarczyk (Vide K-173/175 a.s.).

Historia procedowania w powyższej sprawie stanowi klasyczny przykład całkowitego pozbawienia pokrzywdzonego i jego syna konstytucyjnej ochrony prawnej przez powiązanych ze sobą, bezwzględnych togowych przestępców, zagnieżdżonych w sądach i prokuraturach okręgu Koszalina – między innymi w Szczecinku, Koszalinie, Białogardzie, Sławnie i Wałczu.

Zaskarżonemu postanowieniu pokrzywdzony zarzucił:

  1. Wydanie go potajemnie z barbarzyńskim pogwałceniem przepisów k.p.k.

  2. Rażące błędy w ustaleniu stanu faktycznego.

  3. Przekroczenie granic swobodnej oceny zebranego w sprawie materiału dowodowego.

  4. Stronniczą interpretację udokumentowanych faktów, urągającą powadze wymiaru sprawiedliwości.

Wskazując na powyższe, pokrzywdzony domaga się uchylenia postanowienia w całości i niezwłocznego udrożnienia sprawy, zanim zarzuty objęte aktem oskarżenia ulegną przedawnieniu.

Najistotniejsze fragmenty uzasadnienia zażalenia:

„Jako pierwsze należy podnieść, że Prokuratura Rejonowa w Szczecinku, Sąd Rejonowy w Szczecinku Wydział Karny oraz Sąd Okręgowy w Koszalinie Wydział Karny Odwoławczy, działając wspólnie i w porozumieniu, popełniły szereg przestępstw na szkodę oskarżycieli prywatnych Rafała i Mariusza Krzyształowskich, aby z powszechnie wiadomych powodów nie dopuścić do udrożnienia kłopotliwego procesu karnego.”

Z powyższych powodów zaskarżone postanowienie zostało wydane potajemnie, z rażącym pogwałceniem elementarnych norm prawa procesowego skatalogowanych w k.p.k. – między innymi bez określenia trybu jawności posiedzenia oraz bez poinformowania oskarżyciela prywatnego o jego terminie i możliwości czynnego uczestniczenia w nim. Z analizy materiału dowodowego sprawy, a także akt prokuratorskich o sygn. Ds. 1439/12, jednoznacznie wynika, że prokurator Jerzy Sajchta wraz z SSR Katarzyną Brambor-Kwiatkowską, SSO Andrzejem Jaraczem, SSO Grzegorzem Polewiakiem, SSO Renatą Rzepecką-Gawrysiak, SSO Markiem Mazurem i SSR Anną Pisarczyk świadomie gwałcą prawo, aby za wszelką cenę ochronić Oskarżoną przed odpowiedzialnością karną.

Najpierw prokurator Jerzy Sajchta w postanowieniu wydanym pod sygn. Ds. 1439/12 stronniczo ocenił zebrany w sprawie materiał dowodowy. W uzasadnieniu swojej niedorzecznej decyzji uznał, że oskarżyciel prywatny na tym samym portalu internetowym, dostępnym dla wszystkich, odwzajemnia epitety pod adresem Oskarżonej, po czym umorzył dochodzenie i odesłał pokrzywdzonego do sądu. Tymczasem oskarżyciel prywatny nigdy nie napisał o Oskarżonej ani jednego obraźliwego słowa w jakimkolwiek ogólnodostępnym portalu internetowym – jedynie odreagowywał, pisząc na jej pocztę Facebook, która siłą rzeczy była tylko i wyłącznie do jej wglądu.

Stawianie więc znaku równości pomiędzy stopniem szkodliwości działań Oskarżonej wobec Rafała Krzyształowskiego a jego rzekomym „zawinieniem” wobec niej, bez rzetelnego zbadania przyczyn jego reakcji, było niedopuszczalne. Nie mogło też stanowić przesłanki do umorzenia sprawy na etapie postępowania dochodzeniowego – zwłaszcza w sytuacji, gdy Oskarżona, przesłuchiwana w charakterze świadka, po wcześniejszym pouczeniu jej w trybie art. 233 § 1 k.k. o prawie odmowy zeznań i odmowy odpowiedzi na poszczególne pytania, zaprzeczyła wpisom internetowym objętym aktem oskarżenia. Stwierdziła, że żadnego z nich nie firmowała, jak też nikt inny z jej komputera tego nie uczynił.

Jednak prokurator Jerzy Sajchta ustalił ponad wszelką wątpliwość, że wszystkie wpisy objęte postępowaniem dochodzeniowym wyszły z komputera Oskarżonej, a mimo to nie zainicjował wobec niej postępowania karnego za złożenie fałszywych zeznań. Co więcej, w odpowiedzi na zawiadomienie pokrzywdzonych o ewidentnym przestępstwie z art. 233 § 1 k.k. popełnionym przez Oskarżoną, cynicznie stwierdził, że „czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego”.

Vide – załącznik nr 1 – pismo Jerzego Sajchty z dnia 2.04.2013 r., sygn. Ds. 219/13.

Kiedy pokrzywdzeni odwiedzili Jerzego Sajchtę w prokuraturze, aby dopytać go o podstawy prawne, na których oparł swoje niedorzeczne stanowisko zawarte w powyższym załączniku, ten – trzęsąc się ze złości lub z przepicia – użył przemocy wobec Rafała Krzyształowskiego. Brutalnie wypchnął go za drzwi zamiast udzielić odpowiedzi na proste, prawne pytanie, które wymagało rzeczowej argumentacji, a nie fizycznej agresji.

Odpowiadając Rafałowi na kolejne, dosadne pismo z dnia 8.04.2013 r. dotyczące opisanego faktu (vide załącznik nr 2), Jerzy Sajchta bezpodstawnie zarzucił mu, cyt.: „wysoce niewłaściwe i agresywne zachowanie w dniu 8.04.2013 r. w sekretariacie tutejszej jednostki Prokuratury, zakłócając w istotny sposób pracę pracowników, wymagało podjęcia stosownych działań przywracających porządek w funkcjonowaniu Prokuratury Rejonowej w Szczecinku”.

Vide – załącznik nr 3 – pismo prokuratora Jerzego Sajchty z dnia 24.04.2013 r., sygn. Ds. 219/13.

Ponieważ prokurator Sajchta w dalszym ciągu nie udzielił odpowiedzi na te proste pytania, w dniu 26.04.2013 r. Rafał Krzyształowski skierował do niego ponaglenie, domagając się rzeczowej odpowiedzi i dokumentując w piśmie jego jawną perfidię.

Vide – załącznik nr 4 – pismo Rafała Krzyształowskiego „Ponaglenie” z dnia 26.04.2013 r.

Co ciekawe, pismo to – do dnia dzisiejszego – nie doczekało się odpowiedzi.

W dniu 6 grudnia 2012 r., pod sygn. II Kp 397/12, kuriozalną decyzję Jerzego Sajchty uprawomocnił jego kolega z Sądu Rejonowego w Szczecinku, sędzia Piotr Czerczak, który powielił w uzasadnieniu swojego postanowienia niedorzeczne ustalenia dokonane w sprawie przez Jerzego Sajchtę. Natomiast co do jednego byli zgodni – pokrzywdzeni mają prawo do złożenia prywatnego aktu oskarżenia.

Vide – załącznik nr 5 – postanowienie Sądu Rejonowego w Szczecinku z dnia 6.12.2012 r., sygn. II Kp 397/12.

Wydawać by się mogło, że wniesienie przez pokrzywdzonych prywatnego aktu oskarżenia wraz z solidnie udokumentowanym wnioskiem o uwolnienie od kosztów sądowych wreszcie doprowadzi do udrożnienia tego nieszczęsnego przewodu sądowego.

Tymczasem jakaś bliżej nieokreślona – głupiutka lub skorumpowana – togowa persona, zamiast rozpoznać fachowo sporządzony akt oskarżenia, przekazała go do… Sądu Okręgowego w Koszalinie, Wydziału Cywilnego.

Vide – załącznik nr 6 – pismo Sądu Rejonowego Wydziału Karnego w Szczecinku z dnia 10.01.2013 r., sygn. II K 22/13.

Jak na „tradycję” koszalińskiego sądownictwa przystało, skorumpowany Sąd Okręgowy w Koszalinie – bez zapoznania się ani z przedmiotowym aktem oskarżenia, ani z zasadnym wnioskiem o zwolnienie od kosztów – natychmiast zażądał od każdego z Oskarżycieli uiszczenia opłaty sądowej w wysokości 800 zł, pod rygorem zwrotu pozwu. Dano im na to zaledwie 7 dni.

Vide – załącznik nr 7 – wezwanie Sądu Okręgowego w Koszalinie, Wydziału Cywilnego, z dnia 24.01.2013 r. do uiszczenia wpisów sądowych po 800 zł od każdego z nich.

Na tę sędziowską perfidię Oskarżyciele prywatni odpowiedzieli rzeczowo i stanowczo, w piśmie z dnia 25.01.2013 r., które stanowi załącznik nr 8.

Vide – załącznik nr 8.

Po otrzymaniu tej dosadnej odpowiedzi, Sąd Okręgowy – Wydział Cywilny zakończył swoją „przestępczą misję” i zwrócił sprawę do Sądu Rejonowego w Szczecinku, Wydziału Karnego, „według właściwości”. Dla kamuflażu tej żałosnej farsy, sędzia Jacek Grześkowiak uzasadnił wydane przez siebie postanowienie, wytykając szczecineckiemu sądowi brak profesjonalizmu i rażące uchybienia w ocenie stanu faktycznego.

Vide – załącznik nr 9 – postanowienie Sądu Rejonowego w Koszalinie, Wydziału Cywilnego, z dnia 29.06.2013 r., sygn. IC 22/13.

Kiedy sprawa wróciła do Sądu Rejonowego w Szczecinku, Wydziału Karnego, jak na ironię wniosek Oskarżycieli o zwolnienie od kosztów rozpoznała Katarzyna Brambor-Kwiatkowska – sędzia, na której ciążą liczne, publicznie postawione zarzuty łamania prawa na szkodę Rafała i Mariusza Krzyształowskich. Jej niechlubna rola w tej farsie jest dokładnie udokumentowana w protokole posiedzenia w sprawie o sygn. II Kp 267/13, której los – tak jak tej – został przesądzony przez togowych przestępców z Prokuratury i Sądu Rejonowego w Szczecinku.

Vide – załącznik nr 10 – protokół posiedzenia w sprawie o sygn. II Kp 267/13, celebrowanego przez Katarzynę Brambor-Kwiatkowską.

Choć pani sędzia nie była wyznaczona do rozpoznania sprawy o sygn. II K 87/13, to mimo tego rozpoznała wniosek Oskarżycieli. Uczyniła to wyjątkowo perfidnie – stawiając im barykadę nie do sforsowania w postaci kosztów sądowych, których z uwagi na swoją sytuację życiową i materialną nie są w stanie ponieść.

Vide – załącznik nr 11 – postanowienie SSR Katarzyny Brambor-Kwiatkowskiej z dnia 15.03.2013 r., sygn. II K 87/13.

Zgodnie z przysługującymi im prawami, pokrzywdzeni zaskarżyli to kuriozalne postanowienie do Sądu Okręgowego w Koszalinie, wskazując w zażaleniu przyczyny jego wniesienia i rzetelnie dokumentując opisany stan faktyczny.

Vide – załącznik nr 12 – zażalenie Oskarżycieli prywatnych na postanowienie Sądu Rejonowego w Szczecinku, Wydziału Karnego, o odmowie zwolnienia od kosztów, z dnia 5.04.2013 r., sygn. II K 87/13.

Sędziowie z Sądu Okręgowego w Koszalinie, Wydziału Karnego Odwoławczego – SSO Grzegorz Polewiak, SSO Renata Rzepecka-Gawrysiak oraz SSO Marek Mazur – na przekór logice zebranego materiału dowodowego utrzymali w mocy zaskarżone postanowienie. Swój prawny bubel uzupełnili jeszcze bardziej perfidną argumentacją, godzącą w powagę wymiaru sprawiedliwości i autorytet państwa. W uzasadnieniu cynicznie zarzucili Oskarżycielom, że „nie dopełnili obowiązku udowodnienia swoich uprawnień do uwolnienia od kosztów sądowych”. To jawne kłamstwo – kompletna dokumentacja znajdowała się przecież w aktach sprawy, złożona wraz z aktem oskarżenia.

Co więcej, butnie dali do zrozumienia, że są ponad prawem. Cytując ich bezczelne słowa: „Gdyby zatem, zamiast pisania w zażaleniu o rzeczach nie mających znaczenia w niniejszej sprawie, wnioskodawcy więcej starań poświęcili na należyte udokumentowanie swojej rzekomo trudnej sytuacji materialnej, to być może mieliby większe szanse uzyskania zamierzonego celu”.

(Vide załącznik nr 13 – postanowienie Sądu Okręgowego w Koszalinie z dnia 30.04.2013 r., sygn. akt IIK 148/13).

Ale na tym nie poprzestali. W dalszej części uzasadnienia stwierdzili, że nie widzą powodu do wyłączenia sędzi Katarzyny Brambor-Kwiatkowskiej. Ich słowa aż kipią od pogardy: „Sam fakt, że wnioskodawcy są niezadowoleni z dotychczasowego orzekania pani sędzi w ich sprawach, nie świadczy o wystąpieniu okoliczności z art. 41 § 1 kpk. Na marginesie zaznaczyć należy, że Sądowi Okręgowemu nie wydaje się, żeby to właśnie Mariusz i Rafał Krzyształowscy mieli kompetencje lub jakieś szczególne predyspozycje do oceny kwalifikacji zawodowych SSR Katarzyny Brambor-Kwiatkowskiej czy innych sędziów”.

Trudno to komentować – trafne wydaje się jedynie stare porzekadło: „Pluj świni w oczy, a powie, że deszcz pada”.

27 maja 2013 r. Pokrzywdzeni otrzymali odpowiedź na swoją skargę od sędziego-wizytatora Andrzeja Jaracza. Pismo, które w dniu 9 maja skierowali do Prezes Sądu Okręgowego Ewy Dikolenko, dotyczyło sędziowskich przekrętów dokonywanych z premedytacją, aby nie dopuścić do udrożnienia niewygodnego dla „wymiaru sprawiedliwości” procesu. Pani Prezes – z wiadomych sobie powodów – uchyliła się od zbadania zasadności zarzutów podnoszonych wobec sędziów z imienia i nazwiska. W jej imieniu odpowiedział Jaracz, serwując typowy dla siebie bełkot, dopasowany do wcześniejszych skandalicznych postanowień, które są przedmiotem obecnego zażalenia.

(Vide załącznik nr 14 – Pismo SSO Andrzeja Jaracza, VIII W-051-23-13 Sk, z 27.05.2013 r.)

Zadziwiające w tym bełkocie jest to, że SSO Andrzej Jaracz powiela niedorzeczne stwierdzenia swoich poprzedników, jakoby Oskarżyciele nie udokumentowali swojego położenia życiowego i materialnego. Te brednie nijak mają się do ustaleń zawartych w postanowieniu SSR Katarzyny Brambor-Kwiatkowskiej z 15.03.2013 r., wydanym pod sygn. akt IIK 87/13 (Vide załącznik nr 11). Czyżby Pan Wizytator nie czytał akt sprawy? Przecież są tam jasno podane źródła i wysokość uzyskiwanych dochodów, jak również wydatki związane z utrzymaniem Oskarżycieli (Vide załącznik nr 12).

Ścisła dokumentacja dotycząca ich sytuacji materialnej została załączona do wniosku o zwolnienie od kosztów sądowych, złożonego wraz z prywatnym aktem oskarżenia i potwierdzonego przez biuro podawcze Sądu Rejonowego w Szczecinku.

Co więcej – 13.06.2013 r. Oskarżyciele uiścili opłatę sądową w wysokości 300 zł, o której mowa w piśmie SSO Andrzeja Jaracza (Vide załącznik nr 15). W dniu dokonania wpłaty niezwłocznie okazali dowód w Sekretariacie Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Szczecinku, prosząc kierownika, aby poinformował właściwego sędziego i zainicjował udrożnienie sprawy.

Szczegółowy opis tego zdarzenia znajduje się w piśmie Oskarżycieli z 11.07.2013 r., zatytułowanym „Wniosek o niezwłoczne udrożnienie sprawy o sygn. akt IIK 87/13” (Vide załącznik nr 16). We wniosku jasno określili swoje żądania i poinformowali, że w przypadku wymuszania kolejnych 300 zł na opłaty sądowe, Mariusz Krzyształowski będzie siłą rzeczy pozbawiony możliwości dochodzenia swoich praw przed „niezawisłym sądem” RP.

Mimo to sprawy nie udrożniono. Mało tego – 12.08.2013 r. sąd wezwał Rafała Krzyształowskiego do… usunięcia braków formalnych prywatnego aktu oskarżenia z 7.01.2013 r., żądając „wskazania, przez którego z oskarżycieli prywatnych została uiszczona kwota 300 zł” (Vide załącznik nr 17). Trudno nie nazwać takiego żądania sędziowskim debilizmem.

Na tę farsę Oskarżyciele odpowiedzieli dosadnym pismem z 14.08.2013 r. (Vide załącznik nr 18).

Ponieważ mimo wszystko sprawa nadal była blokowana, Oskarżyciele próbowali skontaktować się w tej sprawie z Prezes Sądu Rejonowego w Szczecinku, Ewą Bajkowską-Zielińską. Okazało się jednak, że Pani Prezes – z wiadomych, powszechnie znanych powodów – całkowicie usunęła z drzwi swojego sekretariatu tabliczkę informującą o dniach i godzinach przyjęć interesantów w sprawach skarg i wniosków.

W sekretariacie oznajmiono im stanowczo, że Pani Prezes w ogóle już nie przyjmuje interesantów i polecono złożenie skarg lub wniosków na piśmie. Tego dnia – jak i przez kolejne – była rzekomo „nieuchwytna”.

Po tygodniu Oskarżyciele wrócili z zamiarem uzyskania informacji o faktycznych powodach przewlekania ich sprawy. Oczekując kolejnej „gry w pomidora” ze strony sekretariatu, tym razem weszli do pomieszczenia z włączoną kamerą, aby utrwalić to osobliwe „przyjmowanie interesantów”. Było to 3.09.2013 r., około godziny 11:00.

Jedna z sekretarek natychmiast zadzwoniła do Ewy Bajkowskiej–Zielińskiej, informując ją nerwowo, że Rafał Krzyształowski nagrywa rozmowę kamerą. Zastraszała go wezwaniem policji, po czym poinformowała, że Pani Prezes „zaraz przyjdzie”, nakazując Oskarżycielom wyjść z sekretariatu i poczekać na zewnątrz. Ewa Bajkowska–Zielińska oczywiście się nie pojawiła. Wyręczyła się swoją zastępczynią, Marią Liszko–Jańczyk.

Zanim Wiceprezes zdążyła ustalić powody przybycia interesantów, do gabinetu weszło dwóch naelektryzowanych policjantów, gotowych do użycia przemocy. Ich widok wyraźnie zaskoczył Marię Liszko–Jańczyk, która – z nieukrywanym zdziwieniem – zapytała sekretarkę, kto wzywał policję. Okazało się, że nikt z obecnych. Nie było żadnej potrzeby, bo nikt nie zagrażał porządkowi publicznemu.

Ale w sądzie w Szczecinku logika i przepisy od dawna nie mają znaczenia. Dociekanie przez dziennikarza, dlaczego Prezes Ewa Bajkowska–Zielińska usunęła tabliczkę informacyjną ze swoich drzwi i odmawia przyjęcia interesantów – co wynika wprost z ustawy o ustroju sądów powszechnych – stało się powodem wezwania policji.

Po wyjściu z gabinetu Oskarżyciele zażądali od policjantów wylegitymowania się i ujawnienia przed kamerą powodów tej „błyskawicznej interwencji”. Funkcjonariusze podali jedynie swoje stopnie i nazwiska. Starszy posterunkowy Noga zażądał okazania dowodów osobistych i spisał dane Oskarżycieli na oczach świadków. Starsza sierżant sztabowa Medenecka przyjęła bojową postawę – bezpodstawnie zarzucała im zakłócenie spokoju w sądzie i ostrzegała, że w przypadku powrotu zostaną zatrzymani lub ukarani mandatami. Zupełnie jak za czasów Stalina. Co ciekawe – nie potrafiła sprecyzować powodu swojego przybycia.

Na szczególną uwagę zasługuje inny fakt: podczas rozmowy Maria Liszko–Jańczyk zapewniała Rafała Krzyształowskiego, że zarzuty objęte jego prywatnym aktem oskarżenia nie ulegną przedawnieniu. Twierdziła, że „jest jeszcze dużo czasu na osąd”.

Kilka dni później, 6.09.2013 r., SSR Anna Pisarczyk – w zastępstwie Katarzyny Brambor–Kwiatkowskiej – potajemnie, na bliżej nieokreślonym co do jawności posiedzeniu, umorzyła postępowanie. W uzasadnieniu napisała brednie, powielając bełkot swoich poprzedników.

Vide załącznik nr 19 – Postanowienie SSR Anny Pisarczyk o umorzeniu postępowania.

W tym samym czasie Katarzyna Brambor–Kwiatkowska „przymierzała się” do rozstrzygnięcia innego zażalenia na postanowienie skorumpowanej Prokuratury Rejonowej w Szczecinku (o czym mowa w załączniku nr 10). Została jednak powstrzymana w ostatniej chwili wnioskiem o jej wyłączenie.

Reasumując – udokumentowane fakty dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że działania Prokuratury Rejonowej w Szczecinku oraz sędziów tego sądu i Sądu Okręgowego w Koszalinie były ściśle zsynchronizowane i ukierunkowane na „ukręcenie sprawie łba”. Przewlekanie udrożnienia sprawy przez Sąd Rejonowy w Szczecinku jest niezbitym dowodem powiązań korupcyjnych pomiędzy wymienionymi w zażaleniu sędziami i prokuratorami. Nie pomijając w tym samej Oskarżonej, od której Ewa Bajkowska–Zielińska w imię mafijnej solidarności również nie wyegzekwowała nałożonej przez siebie grzywny za „naruszenie powagi sądu” podczas ogłaszania wyroku w sprawie. 

Warto przypomnieć, że prokurator Prokuratury Okręgowej Elżbieta Lipińska–Błaszczyk, w postanowieniu z dnia 18.12.2012 r., zobowiązała Jerzego Sajchtę „do zajęcia w odrębnym postępowaniu stanowiska odnośnie zgłaszanego w zażaleniu faktu składania w dochodzeniu Ds. 1439/12 przez świadków fałszywych zeznań oraz udostępnienie Oskarżonej informacji z akt spraw karnych”.

Vide załącznik nr 20 – Postanowienie Prokuratury Okręgowej w Koszalinie z dnia 18.12.2012 r., sygn. akt III Dsn 64/12/Szk.

Ale prokurator Jerzy Sajchta zobowiązania nie wykonał, chroniąc Oskarżoną przed odpowiedzialnością karną za przestępstwo z art. 233 § 1 kk oraz jej informatorów – policyjnych podżegaczy.

Zarzuty pod adresem skorumpowanych sędziów i prokuratorów dodatkowo uściśla odpowiedź Oskarżycieli prywatnych na wezwanie do zapłaty z dnia 12.05.2013 r.
Vide załącznik nr 21.

Poza wpłaconą do kasy sądowej kwotą 300 zł, Oskarżyciele nie posiadają innych zasobów finansowych, które próbują od nich wyłudzić szczecineccy sędziowie jako haracz za udrożnienie procesu karnego. Dlatego też Mariusz Krzyształowski, jako mniej pokrzywdzony przez Oskarżoną, został zmuszony do rezygnacji z dochodzenia swoich konstytucyjnych praw przed sądem RP.

To nic, że opisany proceder przestępczy został ukoronowany przez Sąd Rejonowy w Szczecinku doprowadzeniem do przedawnienia okresu ścigalności zarzutów objętych aktem oskarżenia. W następstwie tego sędzia Anna Pisarczyk, ratując mocno nadwątloną reputację „wymiaru sprawiedliwości”, bez względu na przeszkody prawne umorzyła cuchnącą sprawę. Ale nie pozwolimy zamieść jej pod dywan.

Utrzymanie w mocy tego kuriozalnego postanowienia będzie równoznaczne ze złożeniem przez nas oficjalnego zawiadomienia do Prokuratora Generalnego oraz Rzecznika Praw Obywatelskich o popełnieniu serii przestępstw na naszą szkodę przez przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości ze Szczecinka i Koszalina. Ponadto całą sprawę upublicznimy na łamach „Barw Bezprawia” i „Afer Prawa”, a na platformie YouTube umieścimy nagrania filmowe dokumentujące sędziowskie, prokuratorskie i policyjne przestępstwa – związane nie tylko z tą sprawą.

Czarna lista Temidy w „Barwach Bezprawia” czeka na zapełnienie.

Wskazując na powyższe, wnoszę jak na wstępie.

Rafał Krzyształowski

 

Załączniki: 21 sztuk jak ujęto w treści zażalenia.

 

——————–xxxXxxx——————–

Ten cuchnący spektakl bezprawia, który od lat rozgrywa się w sądach i prokuraturach Szczecinka, Koszalina, Wałcza, Białogardu i Sławna, nie jest wynikiem przypadku ani „pomyłek w procedurze”. To świadome, zorganizowane i wieloletnie działanie skorumpowanych togowych szubrawców, którzy za wszelką cenę chronią siebie nawzajem i tych, którzy powinni dawno odpowiedzieć za swoje czyny. Sędziowie, prokuratorzy i policyjni podżegacze – wszyscy oni tworzą jedną, zwartą klikę, dla której prawo to narzędzie do gnębienia niewygodnych, a nie obrona obywateli.

Nie łudzimy się, że ta „sprawiedliwość” naprawi się sama. Dlatego nie cofniemy się ani o krok. Jeśli Temida w tym wydaniu to tylko zasłona dymna dla przestępców w togach – to my zedrzemy z niej tę zasłonę, ujawniając każde nazwisko, każdy przekręt i każdy akt bandyterki z ich strony.

Czarna lista Temidy w „Barwach Bezprawia” będzie rosła, aż prawda w końcu zatriumfuje, a ci, którzy dziś śmieją się w twarz prawu i obywatelom, staną tam, gdzie ich miejsce – na ławie oskarżonych.

CDN.

 

 

  1. Publikacja z dnia 19.08.2008r : Szczecin Szczecinek cała Polska – zniszczyć firmę, człowieka czy rodzinę to takie proste dla skorumpowanych organów władzy. Skazany bez winy Rafał Krzyształowski
  2. Publikacja z dnia 13.12.2008r : Prześladowany przez władze Rafał Krzyształowski – wniosek o wyłączenie sędziów Sądu Rejonowego w Szczecinku i Koszalinie zakończony skierowaniem do psychiatryka…… z listów i z życia wzięte ...
  3. Publikacja z dnia 31,01.2009r : Rafał Krzyształowski „gra w pomidora” przez sędziów i prokuratorów ze Szczecinka i okolic”...
  4. Publikacja z dnia 13.03.2009r : Prezes Sądu Rejonowego w Szczecinku Leszek Miazek nie jest w stanie logicznie zrozumieć nie tylko tekstu?...
  5. Publikacja z dnia 25.04.2009r : List otwarty Rafała Krzyształowskiego do wszystkich władz R.P. oraz całego społeczeństwa w sprawie naruszenia przez lokalną władzę jego konstytucyjnych praw i całkowitego pozbawienia ochrony prawnej… 
  6. Publikacja z dnia 2.05.2009r : Typowy sądowy dzień w typowym polskim skorumpowanym sądzie przy udziale niekompetentnych urzędników sądowych… dzień z życia poszkodowanego Rafała…
  7. Publikacja z dnia 28.06.2009r : Rafał Krzyształowski na pewno nie podda się w walce o swoje prawa…
  8. Publikacja z dnia 7.09.2010r : Drugi list otwarty do Prokuratora Generalnego Andrzeja Czumy – Rafała Krzyształowskiego – ofiary wieloletniego sądowego, prokuratorskiego i policyjnego bandytyzmu…
  9. Publikacja z dnia 20.02.2010r : Znowu wybija szambo w Sądzie Okręgowym w Koszalinie i Sądzie Rejonowym w Wałczu...
  10. Publikacja z dnia 8.08.2010r : SZCZECINEK – W TYGLU SĄDOWEGO BEZPRAWIA – SPRAWA RAFAŁA KRZYSZTAŁOWSKIEGO...
  11. Publikacja z dnia 10.10.2010r : PRAWO CZY SĄDOWE BESTIALSTWO?……. GRYPSUJĄCY PARAGRAFAMI SKAZALI RAFAŁA KRZYSZTAŁOWSKIEGO NA ZŁY DOTYK BIEGŁEGO LEKARZA SĄDOWEGO PSYCHIATRY WŁADYSŁAWA STERNY Z PSYCHUSZKI W GORZOWIE WLKP..
  12. Publikacja z dnia 13.10.2010r : W koszalińskim „togostanie” ciągle obowiązuje stalinowski porządek prawny – prawo na telefon…
  13. Publikacja z dnia 6. 11. 2010r : TOGOWA DINTOJRA – ZA NAPISANIE PRAWDY O BARBARZYŃSKIM ROZSTRZYGNIĘCIU PROCESOWYM SĘDZIEGO JOANNY CHMARY Z SĄDU REJONOWEGO W SZCZECINKU, CELEBROWANA PO ZBÓJECKU PRZEZ PROKURATORA BEATĘ SZEFLER Z PROKURATURY REJONOWEJ W KOSZALINIE …
  14. Publikacja z dnia 9.12.2010r : Szczecinek – Perfidne przekręty sędziego Joanny Chmary i prokuratora Janusza Bugaja…
  15. Publikacja z dnia 13.12.201or : Boże, chroń nas przed pseudo usługami szczecineckich adwokatów z urzędu, Grzegorza Misiakowskiego, Mirosława Wacławskiego, Tomasza Musiała i innych nieetycznych „prawników” z koszalińskiego układu…
  16. Publikacja z dnia 16.12.2010r : SZWINDLARSKI UKŁAD WICEPREZESA SĄDU REJONOWEGO W WAŁCZU, SĘDZIEGO KRZYSZTOFA KOCZENASZA Z PROKURATOREM POWIATOWYM W SŁAWNIE JAROSŁAWEM PŁACHTĄ, ADWOKATEM CEZARYM SKRZYPCZAKIEM Z WAŁCZA I PSYCHIATRAMI Z PSYCHUSZKI W GORZOWIE WLKP…
  17. Publikacja z dnia 11.01.2011r : POLICYJNY TERROR I NIEKOMPETENTNY KOMENDANT POLICJI W SZCZECINKU JÓZEF HATAŁA...
  18. Publikacja z dnia 13.01.2011r : WAŁCZ – ŁAJDACTWA PROCESOWE SĘDZIEGO KRZYSZTOFA KOCZENASZA I JEGO WSPÓLNIKA ADWOKATA CEZAREGO SKRZYPCZAKA – PSYCHUSZKA DLA UROJONEGO OSKARŻONEGO ZAMIAST UCZCIWEGO PROCESU KARNEGO...
  19. Publikacja z dnia 15.03.2011r : WAŁCZ – LIST OTWARTY OSKARŻONEGO RAFAŁA KRZYSZTAŁOWSKIEGO DO ADWOKATA Z URZĘDU BOGUSŁAWA RADZICKIEGO…
  20. Publikacja z dnia 4.05.2011r : ODPOWIEDŹ OSKARŻONEGO RAFAŁA KRZYSZTAŁOWSKIEGO NA BEZPODSTAWNY AKT OSKARŻENIA AUTORSTWA ADWOKATA CEZAREGO SKRZYPCZAKA Z WAŁCZA...
  21. Publikacja z dnia 20.10.2011r : Wniosek Rafała Krzyształowskiego do Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie zarzutów wobec sędziów i prokuratorów...
  22. Publikacja z dnia 24.10.2011r : List otwarty Rafała Krzyształowskiego do siódmego obrońcy z urzędu – adwokata Mateusza Nowaczyka...
  23. Publikacja z dnia 30.11.2011r : KOSZALIN-NA SĄDOWYM FOLWARKU SSO MARIANA WAWRZYNKOWSKIEGO, SSR MARCINA WAWRZYNKOWSKIEGO, SSR AGATY MARSZAŁEK I RESZTY TOGOWYCH SZWINDLERÓW, SZALEJE CHORA PSYCHICZNIE TEMIDA W KOMINIARCE...
  24. Publikacja z dnia 01.12.2011r : Wałcz – Wniosek do Prezesa Sądu Rejonowego Małgorzaty Dering-Suskiej o nadzór nad postępowaniem o sygnaturze akt IIK 174/08, ustalenia i udzielenie wiążącej odpowiedzi...
  25. Publikacja z dnia 2.01.2012r : Przyzwolenie Rzecznika Praw Obywatelskich i Prezesa Sądu Rejonowego w Wałczu Małgorzaty Dering – Suskiej na gwałcenie prawa i konstytucji przez togowo – policyjno – psychiatryczną mafię – koszalińską Cosa Nostrę.. .
  26. Publikacja z dnia 18.04.2012r : Sąd Najwyższy w roli Poncjusza Piłata
  27. Publikacja z dnia 20.06.2012r : Skazany ustawami na pastwę togowych przestępców z okręgu Koszalina”.
  28. Publikacja z dnia 04.02.2013r : Wałcz – niezawisły sędzia Marcin Myszka wygnany na banicji a SR Piotr Boguszewski los cuchnącej sprawy karnej przekazuje do decyzji SN...
  29. Publikacja z dnia 14.02.2013r : Szczecinek – dewiacje prawnicze sędziego Katarzyny Brambor-Kwiatkowskiej i adwokata Tadeusza Tyki 
  30. Publikacja z dnia 19.08.2013r ; Czy Sędzia Piotr Boguszewski ze skorumpowanego Sądu Rejonowego w Wałczu będzie miał odwagę spojrzeć prawdzie w oczy i odwzorować niezwykłą postawę Sędziego Marcina Myszki?. Uniewinnić ofiarę wieloletniego togowo-policyjno-psychiatrycznego bandytyzmu...
  31. Publikacja z dnia 21.08.2013r ; Skorumpowany adwokat Cezary Skrzypczak z Wałcza pozwany do sądu za bezpodstawne oskarżenie i naruszenie dóbr osobistych swojego klienta…
  32. Publikacja z dnia 14.11.2113r ; Prześladowanie przez funkcjonariuszy Redaktora Naczelnego „Barwy Bezprawia”. Rafała Krzyształowskiego...
  33. Publikacja z dnia 17.12.2013r ; Zawiadomienie Rafała i Mariusza Krzyształowskich o możliwości popełnienia kolejnych przestępstw przez herszta skorumpowanej KPP w Szczecinku Józefa Hatała i jego podwładnych...

 

 

 

Komentarze

Komentarzy

6 Komentarze

  1. Biegły rzeczoznawca pozbawił go majątku.
    Dotyczy ” SKORUMPOWANEGO OSZUSTA ” bieglego sadowego z Jeleniej Gory „jerzego karpinskiego ” ! Firma PRZEDSIĘBIORSTWO WIELOBRANŻOWE KON BUD JERZY KARPIŃSKI
    Status Podmiot aktywny
    Adres rejestrowy ul. Szafirowa 13
    58-560 Jelenia Góra, dolnośląskie
    Jerzy Karpiński
    Miasto: Jelenia Góra
    tel. (75) 767-64-35
    tel. kom. 604-21-88-90
    p.w.konbud@neostrada.pl

    Jak wycenić dom? Okazuje się, że nie jest to wcale proste zadanie. A przynajmniej – nie dla biegłego sądowego, który przecież powinien być ekspertem w swojej dziedzinie. Efekt? Niepotrzebna batalia sądowa, stracony czas i pieniądze oraz gorzka refleksja, że sprawiedliwość faktycznie „jest ślepa”. Niestety, ślepa – jak zwykle – na sytuację tych, którzy się jej domagają…

    Typowy sen typowej polskiej rodziny? Własny, wygodny dom, w którym można będzie spędzić spokojną emeryturę i który kiedyś odziedziczą dzieci. Cóż, nie każdemu dane jest to marzenie zrealizować, ale państwu Biedrzyńskim się udało. W 1997 roku budynek został oddany do użytku – ponad 100 metrów kwadratowych, starannie dobrane, wysokiej jakości materiały i dwie działki o powierzchni 1600 metrów. Prawdziwy powód do radości.

    Życie jest jednak pełne niespodzianek – w 2009 roku państwo Biedrzyńscy postanowili się rozstać. Jak to zwykle bywa w sprawach rozwodowych, konieczny był podział majątku. Trzeba było wobec tego wycenić nieruchomość. Na zlecenie bolesławieckiego sądu biegły przygotował tzw. operat szacunkowy, określając wartość budynku i dwóch działek na niecałe 348 tysięcy złotych. Wycenę podważyła jednak była żona Anna Luberda, argumentując, że wartość domu jest niższa ponieważ na jednej z działek znajduje się słup energetyczny. Sąd zatem powołał kolejnego biegłego. Słupa – podkreśla Biedrzyńska – na posesji nie ma i nigdy nie było.

    Po niemal roku Jerzy Karpiński przedstawił nową wycenę. Niższą (początkowo, ale o tym za chwilę) o 138 tysięcy złotych, a co ważniejsze – sporządzoną w sposób, który zakrawa na absurd! Na to nie zgodził się Bogusław Biedrzyński i od tego czasu trwa jego sądowa gehenna. Gehenna walki o własny, ciężko zapracowany dorobek życia.

    Ile kosztuje dom?

    Zanim wrócimy do batalii pana Biedrzyńskiego, warto powiedzieć kilka słów na temat samej wyceny nieruchomości – procedury i jej efektów. Otóż sporządzając operat szacunkowy rzeczoznawca powinien brać pod uwagę między innymi: cel wyceny, przeznaczenie i funkcję nieruchomości, jej położenie, wiek, stan i stopień wyposażenia w infrastrukturę techniczną czy stan samego budynku.

    Oceniając wartość specjalista może zastosować na przykład podejście „porównawcze” – określić cenę poprzez analizę cen podobnych nieruchomości. Tak też stało się w tym przypadku. Jerzy Karpiński wziął pod uwagę 11 obiektów o – jego zdaniem – podobnej powierzchni i funkcji. Jak sam argumentuje: „brałem pod uwagę położenie, wielkość budynku, wielkość i kształt działki, atrakcyjność budynku i jego architekturę” (cytat z protokołu z przesłuchania). Rzeczoznawca osobiście także obejrzał z zewnątrz analizowane nieruchomości.

    Na pozór zatem wydaje się, że wycena sporządzona została zgodnie z zasadami sztuki. I tu pojawia się problem. Kupując na przykład samochód zdajemy sobie doskonale sprawę, że lekko „zajeżdżony” Golf z 84 roku będzie znacznie tańszy od utrzymanego w dobrym stanie egzemplarza z roku 99. Budynków – o ile nie są zabytkowe i faktycznie można je porównać pod względem parametrów i standardu – dotyczyć powinna ta sama zasada. Wygląda jednak na to, że – zdaniem rzeczoznawcy Karpińskiego – jest zupełnie inaczej. Bogusław Biedrzyński postanowił więc sprawdzić to na własną rękę.

    Prywatne śledztwo

    Wynajęte przez Biedrzyńskiego biuro detektywistyczne przyjrzało się bliżej wszystkim 11 nieruchomościom, które rzeczoznawca uwzględnił w operacie szacunkowym. I cóż się okazało?

    Oto z 11 branych pod uwagę podczas wyceny nieruchomości, zaledwie 2 można było w ogóle porównać z posiadłością państwa Biedrzyńskich. Przede wszystkim do analizy wybrane zostały budynki znajdujące się nie tylko w powiecie bolesławieckim, ale również w ościennych, gdzie rynek wygląda nieco inaczej – co, samo w sobie, zaburza wycenę. Najważniejsze jednak, że wolnostojący dom z 1997 roku porównano między innymi do: budynków przedwojennych, przeznaczonych do generalnego remontu, zawilgoconych lub w bardzo złym stanie technicznym albo w zabudowie szeregowej. Wśród nich znalazła się też jedna nieruchomość formalnie nie będąca w ogóle budynkiem mieszkalnym oraz jedna w trakcie budowy.

    Dodajmy do tego fakt, że część z porównywanych działek faktycznie posiadała status nie działek budowlanych, lecz… pastwisk!

    Warto w tym miejscu wspomnieć, że Karpiński wyceny opisywanej nieruchomości dokonał tak naprawdę dwukrotnie: w 2010 roku po raz pierwszy, po raz drugi natomiast – w postaci aktualizacji wyceny pierwotnej, dwa lata później. Również za drugim razem pod uwagę wzięte zostało 11 „podobnych” nieruchomości, co w sumie daje 22 budynki rzekomo odpowiadające wycenianemu. Na dodatek, chociaż – jak pisaliśmy wcześniej – tylko dwa z nich faktycznie można było uwzględnić w kalkulacji, to w rzeczywistości w jednym z przypadków rzeczoznawca nie podał prawdziwej ceny transakcyjnej! Co w efekcie oznacza, że tylko jedna z 22 nieruchomości w ogóle nadawała się na jakąkolwiek podstawę do sporządzenia operatu szacunkowego. Oczywiście jest to praktyka całkowicie niezgodna z zasadami postępowania profesjonalnego rzeczoznawcy.

    Ostatecznie wartość domu zaniżona została nie o nieco ponad 130, lecz aż o 180 tysięcy złotych!

    W świetle tych rewelacji Biedrzyński poprosił o przygotowanie operatu szacunkowego dwóch innych, niezależnych rzeczoznawców. Ostatecznie, na początku 2013 roku wycenili jego nieruchomość na – w miarę zgodnie – 390 i 400 tysięcy złotych, a więc niemal dwukrotnie więcej niż Karpiński. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w chwili, gdy biegły przedstawiał kontrowersyjną opinię, sytuacja na rynku nieruchomości była o wiele lepsza niż obecnie – tym bardziej więc dziwi fakt, że wskazał tak niską cenę.

    Prawo i bezprawie

    Gwoli ścisłości – w 2012 roku zapadł ostateczny wyrok sądowy o podziale majątku. W jego wyniku dom otrzymała była małżonka pana Biedrzyńskiego, zaś on sam „został spłacony”. Tyle tylko, że spłata ta odbyła się zgodnie z wyceną przedstawioną przez rzeczoznawcę Karpińskiego. Innymi słowy – Bogusław Biedrzyński stracił w wyniku niekompetencji (czy może niesumienności?) biegłego kolosalną sumę, na którą ciężko pracował przez wiele lat.

    Trzeba tu wspomnieć koniecznie o jeszcze jednym niezmiernie istotnym fakcie. Otóż budynek będący przedmiotem sporu został sfinansowany z majątku odrębnego pana Bogusława. W aktach sprawy jest to jednoznacznie potwierdzone, a jednak wydaje się nie mieć znaczenia ani dla sądu, ani dla prokuratury, ani – tym bardziej – dla biegłego!

    Nic dziwnego, że Biedrzyński postanowił walczyć o swoje. Niestety, skarga kasacyjna dotycząca wyroku o podziale majątku nie przyniosła skutku. Prokuratura nie dopatrzyła się w działalności rzeczoznawcy żadnych uchybień, a on sam również nie miał sobie nic do zarzucenia.

    21 listopada 2012 roku, na wniosek Bogusława Biedrzyńskiego, prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie „przedstawienia fałszywej opinii dotyczącej wyceny nieruchomości”. Mówiąc krótko – nic z tego nie wyszło. Na nic zadały się kolejne skarbi, zażalenia i odwołania. Nieruchomość, zdaniem sądu, w chwili dokonania się podziału majątku warta była dokładnie tyle, ile wskazał powołany przezeń rzeczoznawca.

    8 lutego 2013 roku reprezentująca Biedrzyńskiego kancelaria złożyła w Prokuraturze Rejonowej w Bolesławcu wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez wspominanego rzeczoznawcę – przestępstwa polegającego na wystawianiu fałszywych opinii co do wartości nieruchomości, „sprzecznych z aktualnym stanem wiedzy z zakresu wyceny nieruchomości” oraz zastosowaniu „błędnej metody badawczej”.

    Pod koniec marca prokurator Prokuratury Rejonowej w Bolesławcu, Sebastian Woźniak, odmówił wszczęcia takiego postępowania, ponieważ nie dopatrzył się „znamion czynu zabronionego”.

    Biedrzyński odwołał się w związku z tym do Ministra Sprawiedliwości, jego skarga trafiła jednak do Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, która uznała, że nie ma powodu analizować sprawy.

    W lipcu bieżącego roku wspomniane wcześniej postępowanie zostało ostatecznie podjęte. Przesłuchano świadków. A jednak o przesłuchaniu nie poinformowano ani pana Biedrzyńskiego, ani też jego pełnomocnika, co jest sprzeczne z przepisami Kodeksu Postępowania Karnego!

    Pomijając już fakt, że – jak wynika z protokołu przesłuchania – świadkowie właściwie w ogóle nie odnieśli się merytorycznie do konkretnej sprawy, podstawowe prawa Bogusława Biedrzyńskiego zostały po raz kolejny pogwałcone.

    W majestacie prawa

    W maju 2013 roku ten sam rzeczoznawca dokonał również wyceny mieszkania w ponad 100-letnim budynku, w tej samej okolicy. Na podstawie tej i innych dokonanych przezeń wycen można podać średnią cenę 1 metra kwadratowego: 3,500 złotych. To ponad dwukrotnie więcej, niż 1702 złote za metr nieruchomości należącej do Bogusława Biedrzyńskiego!

    To po pierwsze. Po drugie, leżący w bezpośrednim sąsiedztwie dom o podobnym metrażu, posadowiony na niewiele mniejszej działce – wyceniono na ponad 400 tysięcy.

    Wynika z tego prosty wniosek: wartość domu Biedrzyńskiego została zaniżona przez rzeczoznawcę – Jerzego Karpińskiego – o prawie 50%. Z jakiego powodu? W jakim celu? Czy to wyłącznie wynik niekompetencji czy też celowe działanie? I dlaczego prokuratura ani sąd wciąż nie widzą w działaniu biegłego żadnych nieprawidłowości?

    Dzięki jednej, na pozór prostej w przygotowaniu, opinii rzeczoznawcy uczciwy człowiek stracił dużą część majątku. Ciężka praca i lata wyrzeczeń poszły na marne. Czy można się spodziewać, że sprawiedliwości w końcu stanie się za dość?

    „W majestacie prawa można zostać oszukanym” – powiedział Biedrzyński reporterowi Nowin Jeleniogórskich na początku tego roku. Do dziś niewiele się zmieniło. Pozostaje nadzieja, że ktoś wreszcie otworzy oczy na jego krzywdę. Nadzieja, której Bogusław Biedrzyński wciąż nie traci. „Odzyskam swój dom” – podkreśla, zapowiadając walkę „aż do skutku”.

    Szkoda tylko, że przez niekompetencję jednego człowieka i fakt, że organa ścigania oraz wymiar sprawiedliwości starają się za wszelką cenę jej nie widzieć, został do takiej walki zmuszony…
    https://www.facebook.com/groups/184006265083523/
    schpiza90@wp.pl

  2. Jestem pełna uznania dla tego typu działalności publicystycznej. Brawo panie Marku za rzeczowe posumowanie bulwersującego artykułu. Jestem w szoku. Jak to w ogóle możliwe żeby takie rzeczy były bezkarne. Tą sprawą powinien zająć się Rzecznik Dyscyplinarny i Prokurator Generalny.

    • *** Pani Tereso ! Rzecznik Dyscyplinarny ? to znaczy KTO ? … Antonina SUWAŁA ta prokuratorska bździągła ?! ONAwała zreobi z każdego nawet ze swego pryncypała … SEREMETA …. patrz : sprawa Cezariusza STARCZEWSKIEGO z Czaplinka pobitego na stacji CPN, obrażenia ciała wlącznie z urazem mózgu … powyżej 10 dni … na 3 dzień bandyci w policyjnych mundurach z Drawska Pomorskiego umoirzyli postepowanie … z pomocą HOŁOTY Sadowskiego – Herszt prokuratorskich awanturników w Drawsku … perpetum mobile togowo-policyjnej HOŁOTY …
      SUPER CURIOZUM >>>
      ***W MAJU 2013 ROKU sędzia *** Andrzeja SETREMET Prokurator Generalny – stwierdził publicznie do mikrofonu >>cyt.:” …że jak dojdzie do skazania niewinnego, to ani prokurator ani sędzia nie jest winien. Winne są procedury dzięki którym nie działa ani prawo ani Konstytucja…” zdaje się zaprzeczać idei państwa prawa … Panie SEREMET … a do szkoły to pan chodził ?! … NIE znajomość prawa …. nie ZWEALNIA od ODPOWIEDZIALNOŚCI … NIEZNAJOMOŚĆ PRAWA szkodzi … Panie SEREMET sprawdź Pan co Pan Masz pod DELEM .. bo logiki rozumowania tam brakuje … ponad wszelką watpliwość .. amen

  3. Panie prokuratorze Seremet! Oto Twój cyrk i Twoje małpy… czy nieprawdopodobne lecz prawdziwe prokurwatorsko-swędziowskie zboczenia.
    Dwóch funkcjonariuszy wydziału dochodzeniowo-śledczego policji w Bielsku-Białej miało dyskretnie obserwować klub Caro. Któryś z kapusiów doniósł, że w klubie będą się bawić gangsterzy.
    I
    Ubrani w cywilne łachy policjanci sączyli colę. Część lokalu była wynajęta. Do środka weszło rozbawione towarzystwo. Na szczęście policjanci siedzieli w półmroku, bo do „Caro” wkroczyły ich znajome: dwie młode panie prokuratorki i dziewczyna odpowiadająca za prowadzenie dziennika podawczego.
    Były w towarzystwie Mirosława G., bogacza, który zbił majątek, przywożąc z Turcji złoto, a z Austrii i Niemiec samochody. Towarzystwo skierowało się do zarezerwowanej dla nich części klubu z bilardem. Zaczęły stamtąd dochodzić piski i śmiechy. Policjanci sprawdzili, co się dzieje.
    Na stole bilardowym leżała naga prokurator Dorota G., a Mirosław G. i jego koledzy kijami bilardowymi uderzali bile tak, by jak najcelniej trafiały między rozchylone nogi.
    W tym czasie prokurator Dorota G. i biznesmen Mirosław G. stanowili parę. Pani prokurator i biznesmen wkrótce się jednak rozstali. Dla niej była to bardzo dobra decyzja. Dla niego – fatalna.
    II
    Mirosław G. miał mieszkanie, które wynajmował Arturowi B. i Arkadiuszowi B., którzy nie dość że byli kłopotliwi, to jeszcze zalegali z czynszem. Naprzeciwko mieszkał policjant, który co pewien czas dzwonił do Mirosława G., skarżąc się: – Tam są ciągłe imprezy. Biegają gołe babki, a oni hałasują do późna. Wywal ich wreszcie.
    Mirosław G. wynajął zabijakę: – Wykop drzwi, gdy ich nie będzie, wyrzuć ich rzeczy, a potem zmień zamki.
    Zabijaka wykopał drzwi, po czym zadzwonił: – To chyba złodzieje. Tam są telewizory, pełno innego sprzętu, może to fanty z kradzieży. A w talerzach na stole kokaina. Co robić?
    – Skąd wiesz, że te rzeczy są kradzione?
    – Nie wiem.
    Bogacz zachował się głupio, bo powiedział. – Kokainę do klozetu, a te rzeczy pakuj do plecaków, do toreb, co tam znajdziesz. I zawieź do firmy mojej wspólniczki. Zapłacą zaległy czynsz, to niech sobie to odbiorą i spadają.
    Było to wtedy, gdy najgłupsi złodzieje na świecie włamali się do warsztatu męża wiceszefowej prokuratury w Bielsku-Białej. Sprawa otrzymała najwyższy priorytet. Policja szybko natrafiła na trop włamywaczy. Gamoniami, którzy skradli wiertarkę mężowi prokuratorki, byli Artur B. i Arkadiusz B. Obaj wskazali na Mirosława G. jako wspólnika. Fanty pochodzące z kradzieży policjanci znaleźli u wspólniczki pomówionego biznesmena.
    III
    Policja zatrzymała też człowieka, który zajmował się wyłudzaniem odszkodowań komunikacyjnych. Rozbijał bmw, dostawał odszkodowanie, po czym od złodziei kupował inne bmw, które znowu rozbijał. Kolejne trefne samochody miały dokumenty pierwszego auta – kupionego legalnie. Policjanci zbadali ostatni rozbity samochód. Stwierdzili, że był „szczepiony”, co w policyjno-przestępczym slangu znaczy, że w aucie przerobiono numery lub wycięto oryginalne i wstawiono inne. Sprawdzili dokumenty samochodu; wynikało z nich, że oszust kupił wóz od Mirosława G.
    Skuty biznesmen został zawieziony do prokuratury w Bielsku-Białej. Wprowadzono go do pokoju przesłuchań. A tam niespodzianka – nad aktami pochylała się jego była kochanka Dorota G. Przywitała go serdecznie, po czym przeszła do rzeczy: – Muszę postawić ci zarzut dotyczący bmw, który sprzedałeś. Był kradziony.
    G. spojrzał na zdjęcia auta i zaczął się śmiać. Kiedy G. sprowadził swoje bmw z Wiednia i kiedy je sprzedawał, modelu ze zdjęcia jeszcze nie zaczęto produkować. Ale prokuratura uparła się, że w tej sprawie musi złożyć do sądu akt oskarżenia w sprawie „przekazania pojazdu”. Takiego przestępstwa kodeks karny nie przewiduje. Toteż akt oskarżenia trafił do sądu prawie 5 lat po zatrzymaniu G. i przedstawieniu mu zarzutu.
    IV
    Inny akt oskarżenia wobec Mirosława G. dotyczył włamania do męża pani prokurator. Policjanci znający materiał dowodowy śmiali się, że w Bielsku-Białej złapano Batmana. Trzech funkcjonariuszy, którzy pracowali przy sprawie Mirosława G., m.in. uczestniczyli w przeszukaniach i zabezpieczaniu należącego do niego majątku, oświadczyło dziennikarzowi „NIE”, że zarzuty wobec Mirosława G. były dęte, a on sam jest niewinny. Zarzucanych mu czynów po prostu nie był w stanie popełnić, co prokurator i sędzia z łatwością powinni byli zauważyć. Z aktu oskarżenia wynika, że G. musiał być w tym samym czasie w pięciu różnych miejscowościach, które są oddalone od siebie o 30 km.
    Prokuratura wystąpiła do sądu o areszt tymczasowy dla Mirosława G. i bez trudu go uzyskała. Złodziej, który okrada wiceszefową prokuratury, nie może liczyć na żadne względy. Toteż Mirosław G. nie trafił do zwykłego aresztu, lecz do Zakładu Karnego w Wadowicach na oddział dla szczególnie niebezpiecznych przestępców.
    Do Wadowic wieźli go funkcjonariusze Adam M. oraz Józef K. Gdy wyruszali z Bielska-Białej, G. miał na ręce złoty zegarek z ręcznie kutą złotą bransoletą. Gdy dotarli do Wadowic, aresztant zegarka już nie miał. Twierdził, że zegarek przywłaszczył sobie Adam M. Józef K. potwierdza, że zauważył zniknięcie zegarka.
    – To się zdarzało. Kiedyś wieźliśmy złodzieja, który po drodze zdjął zegarek i upchnął go między siedzeniami w radiowozie. Zegarek był bowiem kradziony i złodziej bał się, że otrzyma za to zarzut. Dlatego ta sytuacja wtedy specjalnie mnie nie zdziwiła – mówi Józef K.
    Kwestię aresztowania badały najpierw Sąd Okręgowy w Bielsku-Białej, a następnie Sąd Apelacyjny w Katowicach. Obydwa sądy uznały, że decyzja o aresztowaniu była nielegalna, wyrażając jednocześnie zgodę na dalsze zatrzymanie Mirosława G. za kratkami.
    Wreszcie do celi pechowego bogacza przyszedł dyrektor więzienia, porozmawiał z nim, a następnie na piśmie zażądał od prokuratury i sądu, aby G. zabrano z Wadowic. Kolejne miesiące spędził już w zwykłym areszcie.
    V
    Na pierwszej rozprawie w sądzie reprezentantką prokuratury była Dorota G. Mirosław G. przypomniał jej stół bilardowy w „Caro”. Na to Dorota G. zaczęła wypominać byłemu kochankowi inne zdarzenia. Sprawa karna zmieniła się w rozprawę rozwodową. Zdenerwowany sędzia Grzegorz W. (musimy użyć tej formy, gdyż jemu także później postawiono zarzuty, pozbawiono immunitetu i osadzono w areszcie) wyrzucił panią prokurator z sali i zażądał innego oskarżyciela. W połowie procesu sędzia, który widać lubił teatralne gesty, powiedział: – Panie G. Od dziś nie jestem sędzią.
    Po czym zdjął togę, łańcuch sędziowski i wyszedł z sali rozpraw, pozostawiając tam zdezorientowanych podsądnych i oskarżycielkę. Proces włamywaczy musiał ruszyć od nowa.
    Również drugi proces, w którym Mirosława G. oskarżano o „przekazanie pojazdu”, nie toczył się normalnie. 5 razy zmieniali się sędziowie. Zgodnie z przepisami proces był przerywany i wznawiany od początku.
    Przed rokiem okazało się, że oskarżonemu nikt wcześniej nie odczytał aktu oskarżenia. W świetle prawa G. cały czas nie wiedział, jakie przestępstwo rzekomo popełnił. Niedawno kolejny sędzia wyznaczył kolejny termin rozprawy. G. przyszedł na proces i zasiadł na ławie oskarżonych, a na to sędzia surowym głosem: – Panie G., proszę stamtąd wyjść.
    – Dlaczego?
    – Dlatego, że pana miejsce jest tam – sędzia wskazał mu miejsce dla świadków. – Został pan oskarżony o czyn, który nie jest przestępstwem. Na następnej rozprawie zostanie pan uniewinniony.
    Fragment pisemnego uzasadnienia: „Sąd w niniejszej sprawie uznał, iż wobec faktu, że opis czynu przypisanego osobie oskarżonej nie zawierał wszystkich ustawowych znamion przestępstwa (…), dlatego należało w tym przypadku uniewinnić od popełnienia przypisywanego przestępstwa”.
    Dziś G. może się tym wyrokiem podetrzeć. Prokuratura złożyła apelację, a na początku grudnia 2013 r. sąd odwoławczy zdecydował, że proces należy powtórzyć. Sprawa bmw, które G. miał ukraść, przerobić i przehandlować, zanim jeszcze zostało wyprodukowane, będzie prowadzona szósty raz.
    VI
    Jeszcze ciekawiej rozwinął się wątek włamań i kradzieży. Na jednej z rozpraw Artur B. oświadczył sędziemu, że kłamał, pomawiając biznesmena o współsprawstwo, bo chciał się na nim zemścić za wyrzucenie z mieszkania. Pozostały jeszcze wyjaśniania drugiego złodzieja – Arkadiusza B. Podtrzymywał wszystko, co powiedział w śledztwie. Jego pomówienia okazały się ważniejsze niż zdrowy rozsądek, który podpowiadał, że nie da się być jednocześnie w kilku różnych miejscach.
    W zamian za współpracę z prokuraturą Arkadiusz B. liczył na niski wyrok. Tak się stało. Złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Dostał wyrok w zawieszeniu i obowiązek naprawienia szkody okradzionym. Liczył, że szkoda, którą musi naprawić, nie będzie wielka. Skradzione rzeczy zostały przecież zabezpieczone przez policję w firmie wspólniczki Mirosława G. Jako dowody rzeczowe znajdowały się w depozycie sądowym. Tak wynikało z akt…
    Kilka tygodni temu sąd ze zdziwieniem zauważył, że dowody rzeczowe wyparowały z depozytu. Szkoda, którą Arkadiusz B. musi naprawić, nie jest więc niewielka, lecz ogromna. Jeśli Arkadiusz B. jej nie naprawi, trafi do więzienia. B złożył „NIE” oświadczenie, że pomawiając Mirosława G., kłamał, gdyż prokuraturze i policji najbardziej zależało na przyskrzynieniu bogacza. Skoro Arkadiusz B. ma trafić do więzienia, jest mu wszystko jedno, czy trafi tam za składanie fałszywych zeznań (obciążając niewinnego człowieka), czy za to, że nie naprawił szkody ofiarom włamań i kradzieży.
    Kilku policjantów uczestniczących w śledztwach dotyczących Mirosława G. złożyło „NIE” oświadczenia, podając, którzy funkcjonariusze zajmowali się zabezpieczaniem dowodów rzeczowych. Istnieje podejrzenie, że nigdy nie trafiły one do sądu. Tak samo, jak do depozytu sądowego nigdy nie trafił worek zawierający ok. 2 kg wyrobów ze złota należących do Mirosława G. Zabezpieczaniem tego złota zajęli się dwaj policjanci. Jeden z nich jest dziś mężem Doroty G. Ona sama nie jest już prokuratorem, lecz sędzią.
    Nie tylko złoto wyparowało w tajemniczy sposób. Zaginęło również luksusowe auto należące do Mirosława G. Jeden z policjantów był przeciwny zabezpieczaniu samochodu. Jego zdaniem nie było podstaw, by uznać, że pochodzi z przestępstwa. Dwaj pozostali odparli, że trzeba wóz zabezpieczyć. Wezwali lawetę, a ta wywiozła auto w siną dal. Ostatnio sędzia, który prowadzi sprawę włamań, zwrócił się do Sądu Najwyższego o wyznaczenie innego sądu. Dowodził, że w świetle prawa Mirosław G. został okradziony przez sąd, który go sądzi. A złodziejowi nie wypada skazywać ofiary.
    VII
    Niektóre z poruszonych tu spraw doczekały się stanowiska Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej i Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, a także Sądu Apelacyjnego w Katowicach. Instytucje te przesłały nam wyjaśnienia. Najważniejsze fragmenty:
    ► „Prawdą jest, iż Sąd Okręgowy w Bielsku–Białej uchylił postanowienie Sądu Rejonowego w Bielsku–Białej w przedmiocie przedłużenia aresztu tymczasowego. Uchylając postanowienie Sądu Rejonowego, Sąd Okręgowy sporządził nakaz zwolnienia Mirosława G. z aresztu śledczego. Z kolei Sąd Okręgowy w Bielsku–Białej, orzekając po uchyleniu postanowienia Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej – tego samego dnia jako Sąd I instancji – w innym składzie sędziowskim, zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania i osadzenia go w areszcie śledczym. Konsekwencją takiego trybu procedowania był fakt, że Dyrektor Zakładu Karnego otrzymał łącznie oba postanowienia (o uchyleniu i o zastosowaniu aresztu) i oba nakazy (o zwolnieniu oraz zatrzymaniu i osadzeniu w areszcie) wykonał je kolejno i ostatecznie Mirosław G. pozostał w areszcie śledczym”.
    ► „Na temat dowodów rzeczowych mogę stwierdzić, że Sąd Rejonowy przeprowadził czynności wyjaśniające zmierzające do ustalenia, czy zostały przekazane do sądu i ewentualnie w jakich okolicznościach zaginęły. W toku tych czynności prokuratura i policja przedstawiła sądowi pisemne potwierdzenie przyjęcia przez pracownika sądu wszystkich dowodów rzeczowych”.
    ► „Prokurator [wiceszefowa prokuratury] nie składała wniosków o zastosowanie ani też przedłużenie tymczasowego aresztowania wobec Mirosława G. Referentem sprawy był inny prokurator. Istotnie prok. [wiceszefowa prokuratury] brała udział w posiedzeniu Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej w przedmiocie przedłużenie tymczasowego aresztowania Mirosława G. Skoro jednym z zarzutów była kradzież z włamaniem na szkodę męża [wiceszefowej prokuratury], z perspektywy czasu ocenić należy, że [wiceszefowa prokuratury] nie powinna brać udziału w tym posiedzeniu, ani innym dotyczącym osoby Mirosława G. Zdarzył się jeszcze jeden przypadek udziału w/w w rozprawie p-ko Mirosławowi G. Odnosząc się do ostatniego pytania, informuję, że prokuratura nie wyjaśniała kwestii intymnych kontaktów Mirosława G. z pracownicami prokuratur z B-B. Była to nieznana dotąd okoliczność. Wątpliwości budzi jej znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy p-ko Mirosławowi G., która nie została jeszcze zakończona”.
    Informuję, że nie wszystkie dowody rzeczowe zaginęły. Wiele przedmiotów skradzionych przez Artura B. i Arkadiusza B. i „zabezpieczonych” przez Mirosława G. na poczet opłat czynszowych od lat znajduje się w plecakach i torbach ciągle w tej samej piwnicy. Mirosław G. wiele razy mówił w sądzie, że trzeba te rzeczy stamtąd zabrać, złożyć w depozycie sądowym albo oddać właścicielom. Protokolanci zapisywali jego słowa, ale nikt palcem nie kiwnął, żeby coś z tym zrobić.
    VIII
    Szefowie takiego cyrku powinni zwariować. Albo się powiesić.
    MATEUSZ CIEŚLAK
    za: http://nie.com.pl/52-53-2013/organy-scigania-i-plciowe

  4. *** NEMO Est Supra LEGES *
    a … w Polsce … po REWOLUCJI PRO > „SOLIDARNOŚCIOWEJ” 1989Roku !! * R Z Ą D Z I *
    >> (BEZPRAWIE + Siła) = N A Z I Z M <> *** Patrz : http://www.barwybezprawia.pl & http://www.marek777.pl.tl & http://www.aferyprawa.eu
    > W dniu *21 lipca 2008r o godz. *13 : 50 > przebywający w Szpitalu Więziennym Zakładu Karnego Czarne & lokal F/13 – Marek Krasnopolski (po dwóch operacjach jamy brzusznej > ** I – operacja NIE udała się … ale pacjent wytrzymał (rzeźnik chirurg *Anna LEWANDOWSKA – Szpital Wojewódzki w Koszalinie) … & > w trzy dni później ** II – operacja udała się ale powikłania funkcjonują do dnia dzisiejszego – poprawiał po geniuszu >> A. LEWANDOWSKA (fanatyk zachodnich metod operacji chirurgicznych) >> młody chirurg Tomasz Marszałek … więc żyję.
    ( MK) > Otrzymał zawiadomienie o treści :
    „Sąd Okręgowy w Koszalinie ul. Waryńskiego 7; V Wydział Karny Odwoławczy z dnia 18 lipca 2013r V Kz. 288/08 **Zawiadamia** >… że w dniu *21 lipca 2013r o godzinie *10 : 30 > sala 211 odbędzie się posiedzenie w sprawie zażalenia na Postanowienie SSR Agnieszka BAJOR (żona prokuratora) Sądu Rejonowego w Białogardzie > V K. 568/07 *** > Dalsze NAZISTOWSKIE poczynania psychicznie chorej zgrai dziczy magistrów prawa – PARANOIKÓW prokuratorów i sędziów z Koszalina > W K R Ó T C E

    CD. będzie zawierał treść Postanowienia z odbytego WIRTUALNIE posiedzenia w przedmiotowej sprawie V Kz.288/08 z dnia *21 lipca 2008r – posiedzenie wirtualne (tylko na papierze) Posiedzeniu Przewodniczył * trup* SSO Urszula Sobotowicz – ROSTEK … trupowi towarzyszyli wirtualnie : SSO Renata Rzepecka – GAWRYSIAK & SSO Andrzej JARACZ oraz PPO Jerzy OŻÓG aktualny Szef PO K-lin (od 30-11-2010r) – H E R S Z T prokuratorskich bandytów BEZKARNIE łamiących PRAWO i RACJĘ STANU Postanowień Konstytucji RP &> od roku 2001r wspierający ponad 30-LETNIĄ PRZEMOC w Rodzinie ** bandyta Jerzy BYLICKI wspierany Rodziną BARTULEWICZ pracującą w Sądzie Rejonowym w Koszalinie z pomocą kolesiów z pracy >> HOŁOTA z Koszalina uzbrojona w Immunitety prokuratorów i sędziów –

    Koszalin, Szczecin i INNE …

  5. *** 09-10-2013r V Kz 539/13/ AJ&SP&MM S O K-lin EGZOTYKA & TOKSYKOLOGIA w wykonaniu TOGOWEJ zgrai PARANOIKÓW … V Wydziałem Karno – Odwoławczym SO koszalin Zarzadza SSO Bogdan LEWANDOWSKI, który przejął „berło” po SSO Ignacy JÓŹWIAK – pracownik Ministerstwa BEZPIECZEŃSTWA PUBLICZNEGO- mianowany awansem społecznym z felczera … zrobił niczym DYZMA karierę awansowany aż …do sędziego Sądu Okręgowego … w ślady ojca wstapił jego syn Paweł …. ale wybrał bycie adwokacina … KANTY syna niewiele różnią się od NAZISTOWSKIEJ ZBRODNI SSO Ignacego Jóźwiak … dalszy ciąg WKRÓTCE …. TA sama zgraja (A. JARACZ & S. Przykucki & M. MAZUR) ten sam motyw o podłożu kryminalnym uzupełniony o dalszych TOGOWYCH przestępców … TA NAZISTOWSKA zgraja potrafi „odbyc” posiedzenia na telefon … a na przewodniczącego np. w sprawie V Kz 288/08 w dniu 21 lipiec 2008r o godz. 10 – postawić „trupa” SSO Urszula Sobotowicz Rostek … w tym egzotycznym posiedzeniu „uczestniczyli” ponadto :SSO R.Gawrysiak vel Rzepecka & A. JARACZ oraz HERSZT prokuratorskich awanturników i bandytów PPO Jerzy OŻÓG
    Przebieg NIE zaistniałego posiedzenia … zarejestrowany FIKCJĄ dokumentuy procesowego … udoste[niony jest na stronie http://www.marek777.pl.tl w rozdziale …. RETROSPEKCJE … w PO REWOLUCYJNEJ POLSCE po ROKU 1989 …. Wolnej , Niepodległej i demokratycznej odrodził się NAZIZM (BEZPRAWIE + Siła ) za sprawą prokuratorów , sędziów oraz ich przydupasów adwokatów, lekarzy psychiatrów biegłych sądowych …. solidarnością zawodową sitwy zorganizowali prywatny folwark … w trybie … perpetum mobile …. wielki biznes … oparty na epidemii syfilisu schizofrenii paranoidalnej dziczy magistrów prawa pod osłoną wyświechtanych IMMUNITETÓW … NEMO est Supra LEGES …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.