Typowy sądowy dzień w typowym polskim skorumpowanym sądzie przy udziale niekompetentnych urzędników sądowych. Dzień z życia poszkodowanego Rafała. 19 sierpnia 2013

  1.  Szczecinek, Szczecin, Koszalin, cała Polska – zniszczyć firmę, człowieka czy rodzinę to takie proste dla skorumpowanych organów władzy. Skazany bez winy Rafał Krzyształowski…  
  2. Prześladowany przez władze Rafał Krzyształowski – wniosek o wyłączenie sędziów Sądu Rejonowego w Szczecinku i Koszalinie zakończony skierowaniem do psychiatryka… – z listów i z życia wzięte…
  3.  Rafał Krzyształowski i „gra w pomidora” przez sędziów i prokuratorów ze Szczecinka i okolic…

27 kwietnia 2009 roku przyjechałem na swoją sprawę karną do Sądu Rejonowego w Wałczu. Byłem tam godzinę przed planowanym posiedzeniem. Towarzyszył mi dziennikarz „Afer Prawa”. Poszedłem do sekretariatu wydziału karnego, żeby zapoznać się z aktami i sprawdzić, czy mój dotychczasowy obrońca z urzędu, Tadeusz Tyka, wykonał jakiekolwiek czynności. Nie zrobił nic. Został odsunięty przez przewodniczącą sprawy, Małgorzatę Dering-Suską, która w jego miejsce wyznaczyła nowego obrońcę – Mieczysława Lenarta. Zrobiła to dwanaście dni przed terminem rozprawy, najwyraźniej licząc na to, że zmiana adwokata uniemożliwi mi obronę i pozwoli odroczyć sprawę.

Powodem tej manipulacji były dwie publikacje „Afer Prawa”, które ujawniały nieprawidłowości w sprawie. Do tego doszedł mój wniosek o wyłączenie całego okręgu koszalińskiego – wskazałem w nim sędziów, prokuratorów, policjantów i adwokata Tykę jako uczestników zorganizowanej struktury naruszającej prawo.

Na rozprawę nie stawili się prokuratorzy Piotr Nierebiński i Jarosław Płachta. Zamiast nich przyszła Urszula Okrasa z wałeckiej prokuratury – osoba, która nie znała akt i była nieprzygotowana.

Już wtedy wiedziałem, że ta rozprawa się nie odbędzie. Zmiana obrońcy, brak kontaktu, żadnej próby spotkania, a w postanowieniu sądu nie było nawet adresu kancelarii Lenarta. Wszystko wskazywało na ustawione fiasko.

W sekretariacie pojawiła się aplikantka Lenarta. Bez ogródek poinformowała mnie, że sprawa się nie odbędzie, bo jej szef zawiózł matkę do lekarza. Zapytała mnie, jaki termin będzie mi odpowiadał na kolejną rozprawę. Odpowiedziałem: nie jestem dzieckiem, żeby mnie wzywać dla zabawy i narażać na koszty dojazdu.

Przed rozprawą odkryliśmy jeszcze, że na salę na godzinę 10:00 wyznaczono aż dwie sprawy. Zrobiliśmy zdjęcie wokandy.

O dziesiątej wywołano moją sprawę. Dziennikarka weszła ze mną na salę. Aplikantka wcześniej zapytała mnie, czy to moja żona. Odpowiedziałem, że nie – to dziennikarka. Zaraz potem zniknęła.

Na sali sąd wysłuchał wystąpienia aplikantki. Ja również zabrałem głos, mimo że próbowano mi to utrudnić. Powiedziałem, że adwokat Tyka nie odpisywał na moje pisma, nie oddał dokumentów, nie złożył żadnych wniosków mimo moich wytycznych. Wniosłem o wyłączenie całego układu koszalińskiego.

Przypomniałem o publikacjach „Afer Prawa” i o liście otwartym skierowanym do Prokuratora Generalnego oraz do posłanki Julii Pitery. Domagałem się reakcji. Po zakończeniu rozprawy otrzymałem protokół – tym razem bez żadnych opłat.

Po rozprawie udałem się do kancelarii Lenarta. Był obecny. W środku byłem ja, dziennikarka i on. Zapytałem, czy zna materiał dowodowy. Odpowiedział, że nie. Że zajmowała się tym aplikantka. Dodał jeszcze, że ograniczy swoją rolę tylko do dwóch zarzutów, a reszta go nie interesuje.

Wtedy powiedziałem, że cofam pełnomocnictwo. Pokazałem publikacje Afer Prawa. W kancelarii zapadła cisza. Lenart pobladł. Aplikantka zamilkła. Dziennikarka to widziała. Lenart próbował jeszcze ratować sytuację i zaproponował mi zwrot kosztów dojazdu – sto złotych. Obiecał, że doliczy je do kosztów obrony. Zgodziłem się, ale wiedziałem już, że to tylko teatr. Obrony nie będzie.

Tego samego dnia, 27 kwietnia 2009 roku, przekazałem kopię listu otwartego prezesowi Sądu Rejonowego w Szczecinku, Leszkowi Miazkowi, z wnioskiem o dołączenie go do sprawy karnej VIIK 526/08 przeciwko trzem policjantom. Kopię przesłałem także do Sądu Rejonowego w Wałczu oraz pozostałym adresatom.

Adwokat Mieczysław Lenart nie daje żadnej gwarancji uczciwej obrony. Zapowiedział, że nie będzie zajmował się całą sprawą. Dla mnie to oznaczało tylko jedno: kolejna pozorowana obrona, kolejne procesowe oszustwo i kolejne działanie wymierzone przeciwko moim prawom.

Szczecinek, Szczecin, Koszalin, cała Polska – zniszczyć firmę, człowieka czy rodzinę to takie proste dla skorumpowanych organów władzy.

Skazany bez winy – Rafał Krzyształowski.

Prześladowany przez władze – wniosek o wyłączenie sędziów zakończony skierowaniem do psychiatryka.

Z listów i z życia wzięte.

Rafał Krzyształowski i „gra w pomidora” w wykonaniu sędziów i prokuratorów ze Szczecinka i okolic.

 

  1. Szczecinek, Szczecin, Koszalin, cała Polska – zniszczyć firmę, człowieka czy rodzinę to takie proste dla skorumpowanych organów władzy. Skazany bez winy Rafał Krzyształowski.
  2. Prześladowany przez władze Rafał Krzyształowski – wniosek o wyłączenie sędziów Sądu Rejonowego w Szczecinku i Koszalinie zakończony skierowaniem do psychiatryka… – z listów i z życia wzięte…
  3. Rafał Krzyształowski i „gra w pomidora” przez sędziów i prokuratorów ze Szczecinka i okolic.

CDN 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.