Publikacja „Afery Prawa” z dnia 7.09.2010 r.
Wniosek pokrzywdzonego o objęcie ścisłym nadzorem Ministerstwa Sprawiedliwości dwóch kluczowych postępowań karnych, podlegających obecnie rozpoznaniu w skorumpowanych sądach okręgu Koszalina – w Wałczu i Szczecinku.
-
Sprawy karnej o sygn. akt II K 174/08, rozpoznawanej w Sądzie Rejonowym w Wałczu.
-
Sprawy karnej o sygn. akt II K 106/09 (wcześniej VII K 526/08), rozpoznawanej w Sądzie Rejonowym w Szczecinku.
Rafał Krzyształowski Szczecinek 8.09.2009r
ul……………………….
78-400 Szczecinek
BM III – 051 – 796 -2009 PR
BM III – 051 – 2839/09/R
Prokurator Generalny
Andrzej Czuma
Drugi list otwarty
Jak już zawiadamiałem Pana w swoim poprzednim „Liście otwartym” z dnia 10.06.2009 r., opublikowanym przez Afery Prawa, od trzynastu lat jestem ofiarą licznych, prymitywnych przestępstw popełnionych z premedytacją na moją szkodę przez kilkudziesięciu skorumpowanych przedstawicieli „prawa” ze Szczecinka, Koszalina, Białogardu i Sławna – w trakcie pełnienia przez nich funkcji służbowych. Chodzi o kilkudziesięciu powiązanych ze sobą sędziów i prokuratorów dwóch instancji, dyspozycyjnych policjantów oraz liczne grono adwokatów i radców prawnych, których łączy przestępczy układ.
Do tej zorganizowanej grupy przestępczej należą również dyspozycyjni biegli lekarze sądowi psychiatrzy ze Szczecinka i z oddziału psychiatrycznego w Miastku, kilku urzędników ZGM TBS sp. z o.o. w Szczecinku, pracownicy Urzędu Miasta i Urzędu Skarbowego w Szczecinku, a także część personelu Sądu Rejonowego w Szczecinku – pozostający w relacjach służbowych i towarzyskich z orzekającymi w moich sprawach sędziami.
Między innymi: kierowniczka sekretariatu prezesa sądu, kierowniczka sekretariatu wydziału cywilnego, podlegli im protokolanci, a także stażysta sądowy, którego owa kierowniczka osobiście zwerbowała do złożenia fałszywych zeznań w mojej pierwszej sprawie karnej (sygn. akt II K 949/02), przeprowadzonej w sposób skrajnie stronniczy i według metod przypominających czasy stalinowskie – w Sądzie Rejonowym w Białogardzie przez oddelegowanego do tej „brudnej roboty” koszalińskiego asesora sądowego Jacka Bytnera.
Wkrótce po tym, jak skazał mnie bez winy na karę pięciu miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres trzech lat, został mianowany sędzią. Pomimo że nie popełniłem żadnego przestępstwa na szkodę oskarżającej mnie sędzi Katarzyny Mazurkiewicz – wręcz przeciwnie.
W tym przestępczym procederze udział brał także komornik sądowy przy Sądzie Rejonowym w Szczecinku, któremu wskazani wyżej sprawcy zlecili działania wymierzone przeciwko mnie, a następnie skutecznie uchronili go przed jakąkolwiek odpowiedzialnością prawną.
Ta zorganizowana grupa przestępcza – w odstępie dwóch lat, w niemal identyczny sposób – pozbawiła mnie i moją rodzinę całego dorobku życia, doprowadzając nas do skrajnego położenia, przy wykorzystaniu dyspozycyjnej policji, która traktowała nas jak zwierzynę łowną.
Do tego trzynastoletniego, nieludzkiego procederu odnoszą się – w wielkim skrócie i uproszczeniu – mój „List otwarty” z dnia 10.06.2009 r. oraz cztery załączone do niego publikacje Afer Prawa, których kopie wraz z załącznikami zostały Panu przekazane również przez Kancelarię Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.
-
Publikacja z dnia 19.08.2008 r. – „Szczecin, Szczecinek, cała Polska – zniszczyć firmę, człowieka czy rodzinę to takie proste dla skorumpowanych organów władzy. Skazany bez winy – Rafał Krzyształowski”
-
Publikacja z dnia 13.12.2008 r. – „Prześladowany przez władze Rafał Krzyształowski – wniosek o wyłączenie sędziów Sądu Rejonowego w Szczecinku i Koszalinie zakończony skierowaniem do psychiatryka… z listów i z życia wzięte…”
-
Publikacja z dnia 31.01.2009 r. – „Rafał Krzyształowski – gra w pomidora przez sędziów i prokuratorów ze Szczecinka i okolic”
-
Publikacja z dnia 13.03.2009 r. – „Prezes Sądu Rejonowego w Szczecinku Leszek Miazek nie jest w stanie logicznie zrozumieć nie tylko tekstu?”
Na wszystko, co zostało przeze mnie opisane w „Liście otwartym” oraz wskazanych publikacjach, posiadam liczne i bezsporne dowody w różnej formie, których nie sposób zakwestionować.
Mimo to nie podjął Pan dotąd żadnej interwencji w mojej sprawie – jakby problem mafii togowej w Szczecinku, Koszalinie, Białogardzie, Sławnie i całej Polsce w ogóle nie istniał.
Pana pasywna postawa sprawiła, że moi oprawcy w togach i mundurach nadal czują się całkowicie bezkarni. Bezkarnie łamią prawo, naginają je do własnych potrzeb i otwarcie kpią sobie z mojego wieloaspektowego pokrzywdzenia. Ignorują moje wnioski procesowe i pisma urzędowe, odmawiają udzielenia odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące ich trzynastoletniej działalności przestępczej oraz nie odnoszą się do obciążających ich dowodów.
Milczeniem zbyli mnie między innymi: Prezes Sądu Rejonowego w Szczecinku – Leszek Miazek; Prokurator Powiatowy w Szczecinku – Janusz Bugaj; Prokurator Prokuratury Rejonowej w Szczecinku – Przemysław Woźniak; Komendant Powiatowy Policji w Szczecinku – Józef Hatała; biegła lekarz psychiatra, ordynator oddziału „Salus” w Szczecinku – Jolanta Martyniuk; mój obrońca z urzędu – Tadeusz Tyka z Kancelarii Adwokackiej w Sławnie; nie wspominając o innych osobach związanych z nimi korupcyjną nicią, a niekiedy wręcz grubym powrozem.
Część moich pism skierowanych do powyższych osób została opublikowana w Aferach Prawa, m.in. w: publikacji z dnia 31.01.2009 r. – „Rafał Krzyształowski i gra w pomidora przez sędziów i prokuratorów ze Szczecinka i okolic” oraz publikacji z dnia 13.03.2009 r. – „Prezes Sądu Rejonowego Leszek Miazek nie jest w stanie zrozumieć nie tylko tekstu?”
Powyższe okoliczności powinny z urzędu zobowiązać Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego do rzetelnego zbadania zasadności moich zarzutów – poza strefą wpływów osób, których one dotyczą.
Nie można bowiem załatwić tej sprawy za pomocą dwóch lakonicznych, wymijających odpowiedzi udzielonych w Pana imieniu przez urzędników Biura Ministra Sprawiedliwości – Wydziału Skarg i Wniosków: specjalistkę Zofię Woźniak oraz prokurator Elżbietę Szawurską, oddelegowaną do Ministerstwa z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Wszystkie te odpowiedzi – wraz z tą przesłaną przez Kancelarię Prezydenta RP – zostały opublikowane w Aferach Prawa w: publikacji z dnia 30.06.2009 r. – „Rafał Krzyształowski na pewno nie podda się w walce o swoje prawa”
Co tragiczne – wszystkie prognozy i obawy zawarte w tej publikacji sprawdziły się. Zostały wręcz potwierdzone na piśmie przez urzędników Biura Ministra Sprawiedliwości.
Taki stan rzeczy godzi w powagę urzędu Prokuratora Generalnego i hańbi cały resort sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej.
Jak można, Panie Prokuratorze Generalny, w cywilizowanym państwie przekazać moje środki skargowe do rozpatrzenia osobom, które są bezpośrednio wskazane jako sprawcy przestępstw, i oczekiwać od nich rzetelnego rozpatrzenia zarzutów? Gdzie tu logika i sens?
Według pisma Biura Ministra Sprawiedliwości z dnia 10.06.2009 r., sygn. BM III – 051 – 2839/09/R, mój „List otwarty” został wraz z załącznikami przekazany do Prokuratury Apelacyjnej w Szczecinie. To stamtąd miałem otrzymać odpowiedź, której – do dziś – nie dostałem.
Zamiast tego otrzymałem pismo z dnia 13.07.2009 r., podpisane przez Prokuratora Rejonowego w Szczecinku Janusza Bugaja, który cynicznie stwierdził, że wszystkie zarzuty zawarte w moim „Liście otwartym” i publikacjach Afer Prawa zostały rzekomo rzetelnie zbadane przez Prokuraturę Okręgową w Koszalinie, na podstawie akt wszystkich moich spraw od 1997 roku – w ramach tzw. „nadzoru służbowego”.
![]() |
![]() |
![]() |
To, co stwierdził w tym niedorzecznym piśmie Janusz Bugaj, jest jawną kpiną i drwiną z rzetelnie udokumentowanych faktów i bezspornego materiału dowodowego zgromadzonego przeze mnie we wszystkich aktach moich spraw sądowych i prokuratorskich przeprowadzonych barbarzyńskimi metodami na terenie Szczecinka, Koszalina, Białogardu i Sławna. Takie brednie mógłby sobie dla hecy wypisywać bajkowy „Pinokio”, ale nie może tego bezkarnie robić profesjonalny prokurator.
Moich zarzutów zawartych między innymi w pierwszym Liście otwartym z dnia 10.06.2009 r. oraz w załączonych do niego publikacjach AFERY PRAWA nikt rzetelnie nigdy nie badał, a jedynie stwierdzano lakonicznie w udzielanych mi odpowiedziach, że takie czynności były robione w ramach nadzoru służbowego i nie stwierdzono, aby którekolwiek rozstrzygnięcie wydane w mojej sprawie zapadło z naruszeniem prawa czy też było dotknięte jakąkolwiek inną wadą prawną.
Natomiast nikt nie odniósł się do sposobu oceniania poszczególnych dowodów przez określonych z imienia i nazwiska sędziów i prokuratorów, a także nie podjął próby podważenia moich udokumentowanych zarzutów na drodze procesowej.
Powyższy fakt potwierdza na piśmie z datą 12.12.2006 r. Prezes Sądu Okręgowego w Koszalinie Janusz Skibicki, dla którego przedstawione przeze mnie rozliczne bezsporne dowody pod różną postacią zawsze były zupełnie przeźroczyste.
W piśmie tym Prezes Sądu Okręgowego w Koszalinie sam osobiście udokumentował, że nikt z zewnątrz nigdy nie weryfikował prawidłowości oceny poszczególnych dowodów dokonywanych przez oskarżonych przeze mnie sędziów i prokuratorów, a rzutujących na całą serię niedorzecznych wyroków i postanowień wydanych przez nich dwuinstancyjnie w moich wszystkich sprawach na przełomie lat 1997–2009.
Cytuję: „…w kwestiach oceny dowodów dokonanej w sprawach nie wypowiadam się, bo i ta sfera działań sądów jest objęta niezawisłością i nie podlega ocenie kierownictwa administracyjnego resortu. Podobnie, żadnego potwierdzenia w toku postępowania wyjaśniającego w Sądzie Rejonowym (w Szczecinku) nie znalazły twierdzenia Pańskie o usuwaniu dowodów z akt”. – Typowe dla togowców okręgu Koszalina bla, bla, bla.
W załączeniu pismo Prezesa Sądu Okręgowego w Koszalinie Janusza Skibickiego wydane z datą 12.12.2006 r. pod znakiem R.Sk. 202/06 stanowiące załącznik nr 2.
Ja jednak stanowczo twierdzę, że Prezes Sądu Okręgowego w Koszalinie Janusz Skibicki, posiadając pełną wiedzę o matactwach i przekrętach sędziowskich i prokuratorskich, stwierdzał fałszywie na piśmie przekazanym do wiadomości Ministerstwa Sprawiedliwości, że w Sądzie Rejonowym w Szczecinku nie usuwano żadnych dowodów z akt moich spraw, na co przedstawiam przeciwstawne dowody w postaci:
Postanowienia Prokuratury Rejonowej w Szczecinku o odmowie wszczęcia dochodzenia wydanego w dniu 28.09.2007 r. pod sygnaturą akt Ds. 1348/07 przez prokurator Anitę Lelejko-Zaborowską.
Postanowienia Sądu Grodzkiego w Szczecinku o utrzymaniu tej perfidnej decyzji w mocy, wydanego w dniu 10.12.2007 r. pod sygn. akt VI Kp 221/07, firmowanego przez asesora sądowego Rafała Podwińskiego przy osobistym udziale Prokuratora Rejonowego w Szczecinku Janusza Bugaja.
W taki oto sposób, jak wynika z powyższych postanowień, pod pozorami prawa przez 13 lat zacierano ślady rozlicznych przestępstw popełnianych z premedytacją na moją szkodę przez przedstawicieli „prawa”. Natomiast wszystko to działo się i nadal dzieje za wiedzą i przyzwoleniem najwyższych władz państwowych.
Między innymi za wiedzą Rzecznika Praw Obywatelskich i Prokuratora Generalnego, którzy nie badają stanu faktycznego opisywanego wielokrotnie w moich rozlicznych skargach i zawiadomieniach o przestępstwach popełnianych notorycznie na moją szkodę przez togowych przestępców, bazują na ich lakonicznych i gołosłownych wywodach, uznając stwierdzone przez nich brednie za wiążące, pozostając bezczynni, zamiast wszcząć przeciwko nim stosowne do okoliczności postępowania dyscyplinarne i karne.
W aktach moich wszystkich spraw cywilnych i karnych znajdują się rozliczne i bezsporne dowody na okoliczność stwierdzonych przeze mnie faktów, które przez trzynaście lat skrupulatnie gromadziłem, aby wreszcie móc rozliczyć togowych szubrawców z ich perfidii.
Na szczególną uwagę zasługują akta sprawy o sygn. Ds. 1411/06 znajdujące się w Prokuraturze Rejonowej w Szczecinku, ponieważ w nich zgromadziłem najistotniejszy arsenał dowodowy pochodzący z kontrowersyjnych ustaleń sądowych i prokuratorskich, dokonanych w trakcie przeprowadzania czynności procesowych w moich sprawach, na których oparto całą serię niedorzecznych wyroków i postanowień prokuratorskich kompromitujących cały wymiar sprawiedliwości okręgu Koszalina.
Drugie akta godne szczególnej uwagi Prokuratora Generalnego znajdują się w Sądzie Rejonowym w Wałczu, Wydziale Karnym. Noszą one sygn. akt II K 174/08, liczą ponad 650 stron, pomimo iż moja sprawa karna nie została jeszcze udrożniona przez Sąd z względu na jej szerokie nagłośnienie przez AFERY PRAWA.
Właściwie to nie wiadomo, czy się śmiać, czy też płakać z tego powodu, bo nigdy dotąd nie spotkałem się z tak nasilonym sądowo-prokuratorskim obłędem, który już trwa prawie trzy lata.
Togowi przestępcy ze Szczecinka, Koszalina, Białogardu i Sławna, nie mogąc dowieść mi procesowo, że nie popełnili zarzucanych im przeze mnie przestępstw na moją szkodę, postanowili wspólnie i w porozumieniu ze sobą zgnoić mnie „W Imieniu Rzeczypospolitej Polskiej” i zmusić do zaniechania oskarżeń.
Uczynili mnie zupełnie bezbronnym, ponieważ wszelkie moje środki zaskarżania rozpoznawali w swoim skorumpowanym gronie, a to zawsze kończyło się ich instrumentalnym odrzucaniem.
A kiedy się skarżyłem do wyższych władz na ich bezprawie, opisując to zbiorowe bandyctwo, automatycznie fabrykowali przeciwko mnie zarzuty karne, żeby znaleźć podstawę poddania mnie przymusowym badaniom psychiatrycznym w celu wykazania u mnie niepoczytalności za sprawą skorumpowanych przez siebie lekarzy psychiatrów.
Natomiast wyprodukowane na ich zlecenie opinie psychiatryczne o moim rzekomym stanie zdrowia psychicznego, nie mające nic wspólnego z prawdą i stanem faktycznym, służyły czarnym dewiantom do tuszowania swoich zbiorowych przestępstw popełnianych notorycznie i z premedytacją na moją szkodę.
Resztę za nich robiła policja, stosując wobec nas na każdym kroku stalinowski zamordyzm, czyli bicie, poniżanie, fałszywe oskarżenia itp., w celu zmuszenia do milczenia. (Szczecineccy policjanci nadali mi ksywkę „Pisarz”. Tak też mnie nazywają na odprawach).
![]() |
![]() |
Po wywołaniu sprawy adwokat złożył swój nieszczęsny wniosek, oświadczając do protokołu między innymi, „iż w przypadku wyrażenia przez oskarżonego odmiennego stanowiska wnosi o zwolnienie go z obowiązku obrony”.
W związku z zaistniałą sytuacją złożyłem do protokołu własne oświadczenie następującej treści: „nie popieram wniosku obrońcy i chcę pełnego procesu karnego oraz wyjaśnienia wszystkich okoliczności sprawy…”.
Wniosek o umorzenie postępowania, złożony w sądzie w moim imieniu przez Mieczysława Lenarta przed wyjaśnieniem najistotniejszych kwestii mojego wielopłaszczyznowego pokrzywdzenia przez Prokuraturę Rejonową w Sławnie i szczecinecką policję w trakcie prowadzenia śledztwa, jednoznacznie dowodzi, że jest on mocno ograniczony etycznie przez zleceniodawcę sądowego i świadomie pomógł moim oskarżycielom zatuszować ich własne przestępstwa popełnione na moją szkodę.
Oczywiście na rozprawę tę znowu nie przybył żaden prokurator z Prokuratury Rejonowej w Sławnie – bo i po co?
Nie przybyły też moje oskarżycielki: sędzia Katarzyna Mazurkiewicz i sędzia Agnieszka Froechlich, ponieważ były doskonale zorientowane, jaki będzie przebieg sprawy.
Czy to nie jest żałosna farsa?
Sąd odroczył sprawę do dnia 13.07.2009 r., występując do Prokuratury Rejonowej w Sławnie o ustosunkowanie się do wniosku adwokata Mieczysława Lenarta.
Natomiast w dniu 13.07.2009 r. Sąd wydał postanowienie o umorzeniu postępowania.
![]() |
![]() |
![]() |
Postanowienie to przesłał mi adwokat Mieczysław Lenart z informacją, że jeżeli nie zgadzam się z rozstrzygnięciem mogę je zaskarżyć we własnym zakresie.
Oświadczył mi jednoznacznie w swoim piśmie z dnia 16.07.2009r: „Sąd orzekł zgodnie z jego wnioskiem i w tym stanie rzeczy niedorzeczne byłoby kwestionowanie własnego stanowiska zajętego przez mnie w sprawie”.
Tak więc zostałem pozbawiony pomocy przez obrońcę, który schował głowę w piasek jak przysłowiowy struś.
Postanowienie to zaskarżyłem w ustawowym terminie a także uczynił to ku mojemu zadowoleniu prokurator Prokuratury Rejonowej w Sławnie Piotr Nierebiński
![]() |
![]() |
Nie wiem tylko, czy Sąd Okręgowy w Koszalinie zachowa twarz i uchyli zaskarżone obustronnie postanowienie Sądu Rejonowego w Wałczu.
Z uwagi na opisaną sytuację domagam się teraz od Prokuratora Generalnego pełnego nadzoru nad dwoma postępowaniami sądowymi prowadzonymi obecnie przez Sąd Rejonowy w Wałczu pod sygn. akt II K 174/08 oraz prowadzonym przez Sąd Rejonowy w Szczecinku pod sygn. akt II K 106/09 – VI K 526/08.
Tylko pod nadzorem Prokuratora Generalnego możliwe stanie się wyjaśnienie, dlaczego do tej pory żaden sędzia ani prokurator nie wytoczył mi sprawy o oszczerstwa, tylko o bliżej nieokreślone groźby bezprawne i znieważenie.
Uczciwe przeprowadzenie tych dwóch spraw pozwoli mi udowodnić wszystkim sędziom i prokuratorom orzekającym w moich sprawach, że kupczyli sprawiedliwością, naginając prawo we wszystkie możliwe strony, znieważając urzędy, które sprawowali, a także ich bandytyzm.
Jako Ministrowi Sprawiedliwości i Prokuratorowi Generalnemu w jednej osobie powinno Panu zależeć na oczyszczeniu atmosfery wokół resortu sprawiedliwości, a także na tym, by społeczeństwo nie musiało wylewać gorzkich łez z powodu sędziowskiej niesprawiedliwości.
Po zakończeniu tych postępowań karnych sprecyzuję zarzuty wobec wszystkich sędziów i prokuratorów odpowiedzialnych za stan prawny moich wszystkich spraw, publikując na bieżąco dowody popełnionych przez nich przestępstw, bo prawda musi w końcu ujrzeć światło dzienne.
Nikt nie może dłużej stać ponad prawem.
Z poważaniem
Rafał Krzyształowski
Załączniki: jak ujęto w treści pisma
Odpisy listu otrzymują:
Prezydent R.P. Lech Kaczyński
AFERY PRAWA
CDN.









Dodaj komentarz