Publikacja „Afery Prawa” z dnia 1.12.2011r.
Rafał Krzyształowski Szczecinek 25.11.2011r
Sygn. akt IIK 174/08
Prezes Sądu Rejonowego
w Wałczu
Małgorzata Dering – Suska
Wniosek
o ścisły nadzór nad postępowaniem o sygnaturze akt IIK 174/08, ustalenia i udzielenie wiążącej odpowiedzi.
Uzasadnienie
uwagi na barbarzyński sposób prowadzenia przeciwko mnie postępowania karnego w Sądzie Rejonowym w Wałczu, oznaczonego sygnaturą akt II K 174/08, zwracam się do Pani z wnioskiem o objęcie swoim nadzorem tej farsy procesowej, dokonanie rzetelnych ustaleń i udzielenie wiążącej odpowiedzi na moje prozaiczne pytania. Jak Pani wiadomo z urzędu, ten niezwykły proces karny obchodzi już swój pierwszy niechlubny jubileusz – pięciolecie. Jego niezwykły przebieg – od fazy śledczej do chwili obecnej – dokumentuje cykl 23 publikacji Afer prawa w mojej sprawie oraz kilkanaście opublikowanych filmów dokumentalnych, złożonych do akt na dowód w sprawie. Pomimo ich złożenia za pośrednictwem sądowego Biura Podawczego, nie doczekały się one ujawnienia w protokołach rozpraw – zupełnie tak, jakby były całkowicie przezroczyste dla sędziów prowadzących tę niezwykłą sprawę: Pani, Krzysztofa Koczenasza i Agaty Marszałek.
Identycznie traktowane są moje rozliczne wnioski procesowe i dowodowe. Od początku mojego procesu karnego nie zostały wydane żadne postanowienia w tym zakresie – choćby co do samej zasady: uznania ich przez sąd względnie ich odrzucenia. Natomiast protokoły rozpraw są sporządzane wadliwie i nie odzwierciedlają ich faktycznego przebiegu. Moje uzasadnione wnioski o ich sprostowanie i uzupełnienie, składane nawet w formie pisemnej, pozostają nierozpoznane. A co ciekawe – nie ma o nich najmniejszej wzmianki w protokołach rozpraw. Nie sposób wyliczyć wszystkich machlojek i przekrętów, jakich dopuścili się w przedmiotowej sprawie prokuratorzy i sędziowie – z współudziałem przydzielonych mi do pomocy w procesie wybitnie niekompetentnych adwokatów z urzędu, między innymi Tadeusza Tyki ze Sławna i Cezarego Skrzypczaka z Wałcza. Zamiast bronić mnie przed bezpodstawnymi oskarżeniami szczecineckich sędziów o bliżej nieokreślone do dnia dzisiejszego przestępstwa „na ich szkodę”, obaj z premedytacją szkodzili moim interesom na płaszczyźnie prawa – za co zostali sowicie wynagrodzeni przez Sąd z zasobów finansowych Skarbu Państwa, czyli kieszeni podatników.
Z uwagi na to, że Pani jako pierwsza zajmowała się rozpoznaniem tej cuchnącej sprawy, doskonale Pani wie, że w cywilizowanym państwie prawa tak lakoniczny akt oskarżenia, zmontowany mi nieudolnie przez trzech skorumpowanych i skołtunionych z moimi oskarżycielkami prokuratorów ze Sławna, trafiłby nieuchronnie do kosza jako gniot. Tymczasem skutkował on wprowadzeniem sprawy na wokandę sądową.
Gdyby było inaczej, nie umorzyłaby Pani tego postępowania po przeprowadzeniu 30-minutowej rozprawy i nagłych odwołaniach dwóch poprzednich terminów. Uczyniła to Pani niewątpliwie w porozumieniu z moim obrońcą z urzędu, adwokatem Mieczysławem Lenartem, który oszukał mnie z premedytacją. Pomimo deklaracji – nie przyszedł do swojej kancelarii na uzgodnione przy świadkach spotkanie, zaplanowane godzinę przed wywołaniem sprawy, w celu uzgodnienia ze mną szczegółów linii obrony i ustalenia kolejności kroków procesowych.
Vide – akta sprawy
Manipulacja obrońcy – umorzenie postępowania wbrew mojej woli
Protokół rozprawy głównej z dnia 29.06.2009 r.
Wniosek adwokata Mieczysława Lenarta o umorzenie postępowania z dnia 29.06.2009 r.
Pani postanowienie o umorzeniu postępowania z dnia 13.07.2009 r.
Pan mecenas zjawił się w sądzie – tyle tylko, że na kilka minut przed wezwaniem uczestników procesu na salę rozpraw. Był to jego wybieg mający na celu uniemożliwienie mi przeprowadzenia z nim rzeczowej rozmowy, na którą specjalnie przyjechałem do niego z odległego Szczecinka. Z marszu okazał mi sporządzony przez siebie, w moim imieniu, wniosek o umorzenie postępowania. Sporządzony fachowo, ale sprzecznie z moją wolą i naszymi wstępnymi uzgodnieniami – ponieważ zamykał mi drogę prawną do oczyszczenia się ze stawianych mi zarzutów i udowodnienia moim oskarżycielkom wieloletnich, zorganizowanych działań przestępczych na moją szkodę. Dokonywanych z współudziałem wielu sędziów i prokuratorów ze Szczecinka, Koszalina, Białogardu, Sławna i nie tylko – o których mowa między innymi w moich rozlicznych pismach procesowych, apelacjach i zażaleniach składanych cyklicznie do akt różnych spraw sądowych i prokuratorskich – cywilnych i karnych, rozpoznawanych „po stalinowsku” w okręgu Koszalina.
Nazwiska togowców ponoszących odpowiedzialność za stan prawny moich wszystkich spraw z przełomu lat 1997–2011, nie mających nic wspólnego z prawem i sprawiedliwością, podane są również w moich pismach stanowiących podstawę aktu oskarżenia oraz w 24 publikacjach Afer prawa w mojej sprawie. Są również ujawnione w kilkunastu filmach dokumentalnych, ściśle korespondujących z zebranym w sprawie materiałem dowodowym – liczącym obecnie ponad 2000 stron.
Po skutecznym zaskarżeniu korzystnego dla mnie rozstrzygnięcia, sprawa została ponownie przekazana do rozpoznania przez Sąd Rejonowy w Wałczu i – po dłuższej przewlekłości – udrożniona na moje żądanie. Jaki jest jej faktyczny przebieg, dokumentują moje rozliczne pisma procesowe, skargi na bezprawie sędziów i niekompetencję przydzielanych mi przez sąd pseudoobrońców z urzędu, zwanych przez omyłkę adwokatami. Chociaż od prowadzenia mojej sprawy karnej został odsunięty Pani zastępca, Wiceprezes Sądu Rejonowego w Wałczu, wybitnie stronniczy sędzia Krzysztof Koczenasz, to nadal toczy się ona po stalinowsku.
Pałeczkę po Krzysztofie Koczenaszu przejęła uprzedzona do mnie sędzia Agata Marszałek z Sądu Rejonowego w Wałczu. Jej metody przewodniczenia w tym postępowaniu niewiele różnią się od tych, jakimi popisywał się jej poprzednik. Ma to swoje pełne odzwierciedlenie między innymi w protokole rozprawy z dnia 3.08.2011 r. i poprzednich.
Zarzucam sędzi Agacie Marszałek notoryczne naruszanie kodeksu postępowania karnego, kodeksu karnego i moich konstytucyjnych praw do jawnego procesu przed niezawisłym, „bezstronnym” sądem. A mianowicie – nie ujawnia ona do protokołu moich rozlicznych wniosków dowodowych i załączonych do nich materiałów. Czynności takie jak przesłuchania świadków i biegłych sądowych psychiatrów na okoliczność wydanej opinii o moim rzekomo bardzo złym stanie psychiki przeprowadza wbrew mojej woli, na posiedzeniach z wyłączoną jawnością. Nie dopuszcza do udziału w nich wskazanych przeze mnie niezależnych obserwatorów, zamiast przeprowadzać te czynności jawnie, na rozprawach głównych. Jednocześnie stanowczo zakazuje nagrywania swoich posiedzeń za pomocą dyktafonu lub kamery. Zabiera mi posiadane urządzenia nagrywające: kamerę, telefon i dyktafon. Notorycznie przerywa moje wypowiedzi do protokołu zdecydowanym słowem „dobrze”, w celu zaburzenia toku mojego rozumowania i rozproszenia myśli. Cenzuruje moje wypowiedzi w niedozwolony sposób, pomijając w zapisie protokołu najistotniejsze dla wyjaśnienia sprawy fragmenty – obciążające przestępstwami moich oskarżycieli i powołanych przez nich biegłych sądowych psychiatrów. Na przykład: wydaniem przez nich niezgodnych ze stanem faktycznym opinii o moim stanie zdrowia psychicznego i składaniem fałszywych zeznań na okoliczność ich wydania. Stwierdzili zgodnie, że nie ma możliwości zdiagnozowania mnie w warunkach ambulatoryjnych. Zawnioskowali, żeby poddać mnie sześciotygodniowej obserwacji sądowo-psychiatrycznej w warunkach szpitalnych – w Klinice Psychiatrii w Szczecinie lub Poznaniu. Sędzia, mając pełną świadomość, że sporna opinia wydana przez biegłych z „psychuszki” w Gorzowie Wlkp.: Justynę Urbaniak, Władysława Sternę i Zofię Kołtowską, jak też ta z Miastka – bez mojego udziału w badaniach – nie trzyma się kupy, postanowiła nie dopuścić do ustalenia stanu faktycznego.
Najpierw Pani sędzia odrzuciła istotny wniosek procesowy mojego obrońcy o przesłuchanie w pierwszej kolejności lekarza psychiatry ze Szczecinka – pani Agnieszki G., u której od wielu lat pozostaję pod stałą kontrolą – przed przesłuchaniem biegłych z Gorzowa Wlkp.
Miało to na celu uniemożliwić biegłym dokonywania dalszych zbiorowych matactw w ocenie mojego stanu zdrowia. Zwłaszcza, że lekarz ten całkowicie neguje u mnie istnienie jakiejkolwiek choroby psychicznej czy też niedorozwoju umysłowego, które uniemożliwiają mi dalszy udział w moim procesie karnym. Nawet w obecności mojego adwokata z urzędu, Cezarego Skrzypczaka jak utrzymywali biegli z Miastka. Pani sędzia dbając o to by prawda o mojej rzekomej chorobie psychicznej nie ujrzała światła dziennego postanowiła przesłuchać przybyłych na rozprawę biegłych z Gorzowa Wlkp. Justynę Urbaniak, Władysława Sternę. Pomimo mojego stanowczego sprzeciwu przesłuchała ich razem zamiast oddzielnie żeby mogli nawzajem przysłuchiwać się swoim niedorzecznym twierdzeniom i wtórować sobie na wzajem. W związku z tym, że Biegła Zofia Kołtowska nie stawiła się na termin rozprawy ma teraz stworzoną możliwość dostosowania swoich wywodów do tego co stwierdzili jej wspólnicy. Gwoździem tego procederu przestępczego jest fakt oddalenia mojego najistotniejszego pytania skierowanego do biegłych Justyny Urbaniak i Władysława Sterny bezpośrednio dotyczącego wydanej przez nich mocno wątpliwej opinii sądowo-psychiatrycznej, o moim rzekom złym stanie zdrowia psychicznego.
Vide – protokół rozprawy z dnia 3.07.2001 – 5 linijka licząc od dołu.
Oskarżony pyta biegłych ‘ Czy gdyby przyjąć fakty poruszane w 21 publikacjach „Afer prawa” w jego sprawie (mojej) były prawdą to czy miały one wpływ na jego stan psychiczny?.
Przewodnicząca uchyliła pytanie.
W dniu 25.11.2011r na ZAKONSPIROWANYM POSIEDZENIU Z WYŁĄCZONĄ JAWNOŚCIĄ ma zostać przesłuchany trzeci biegły psychiatra z Gorzowa Wlkp. Zofia Kołtowska, której w pierwszej kolejności należałoby postawić pytania uchylone przez sędziego Agatę Marszałek i skonfrontować z opinią sadową psychiatryczną wydaną do drugiej mojej sprawy o sygnaturze akt II K 1014/10 z prywatnego aktu oskarżenia mojego byłego pseudo obrońcy adwokata Cezarego Skrzypczaka.
Natomiast dyspozycyjni biegli lekarze psychiatrzy z Koszalina Anna Jasińska i Barbara Bretner nie mieli żadnych trudności w wydaniu opinii – sądowo psychiatrycznej o moim stanie zdrowia i to zaledwie po godzinnym diagnozowaniu w warunkach ambulatoryjnych.
Vide akta sprawy karnej o sygn. akt II K 1014/10.
Opinia ta jest bardzo interesująca z uwagi na to, że jest fałszywa i zawiera w sobie liczne przekłamania, które bez trudu udowodnię Annie Jasińskiej i Barbarze Bretner. Została wydana z pominięciem kilkuletniej dokumentacji medycznej sporządzonej przez szczecineckiego lekarza – Agnieszkę G., oraz obszernego materiału dowodowego znajdującego się w tych aktach w postaci 21 publikacji Afer prawa w mojej sprawie.
Biegli stwierdzili u mnie „uporczywe zaburzenia – paranoję pieniaczą”, głównie z uwagi na zarzuty wysuwane przeze mnie pod adresem pracowników „wymiaru sprawiedliwości”. Zapomnieli jednak zapytać swoich mocodawców, dlaczego żaden z rzekomo pomówionych czy zniesławionych przeze mnie sędziów, prokuratorów czy adwokatów – poza Cezarym Skrzypczakiem – nie wytoczył mi sprawy karnej z oskarżenia prywatnego. Ponieważ żaden z nich nie jest w stanie procesowo podważyć dowodów obciążających go ewidentnymi przestępstwami popełnionymi na moją szkodę.
Na dowód swojej bezsilności wobec sądowego bezprawia przedstawiam ocenzurowany protokół z utajnionego posiedzenia sądu z dnia 3.08.2011 r., o którym mowa w moim wniosku, wymagający sprostowania i uzupełnienia według poniższego opisu.
Do protokołu należy dopisać wszystkie pominięte w nim treści zapisane kolorem żółtym oraz wyeliminować te zapisane kolorem niebieskim.
Dnia 3 sierpnia 2011r
Sygn. akt. II K 174/08
PROTOKÓŁ POSIEDZENIA
Sąd Rejonowy w Wałczu II Wydział Karny w składzie:
Przewodniczący SSR Agata Marszałek
Protokolant st. sekr. Sąd. Barbara Borowińska
Prokurator: Sławomir Witak
Rozpoznał sprawę Rafała Krzyształowskiego
W przedmiocie rozpoznania wniosku biegłych lekarzy psychiatrów i biegłego psychologa o przeprowadzenie wobec oskarżonego obserwacji na oddziale psychiatrycznym
Posiedzenie rozpoczęto o godz. 10 min 00.
Na posiedzeniu stawili się:
Oskarżony stawił się wraz z obrońcą adw. M. Nowaczyk.
Z wezwanych biegłych nie stawili się: Zofia Kołtowska i Agnieszka G. – usprawiedliwiły swoją nieobecność, Ewa O. – prawidłowo wezwana.
Obrońca oskarżonego wnosi o wyrażenie zgody na utrwalanie przebiegu posiedzenia przez oskarżonego za pomocą kamery lub dyktafonu.
Przewodnicząca oświadcza, że posiedzenie nie jest jawne.
Sąd postanowił wniosku nie uwzględnić, albowiem posiedzenie w przedmiocie dopuszczenia dowodu z opinii biegłych połączonego z obserwacją w zakładzie leczniczym nie jest jawne, a tym samym nie można utrwalać jego przebiegu za pomocą kamery lub dyktafonu.
Oskarżony – na okoliczność wyłączenia jawności posiedzenia – składa do akt i prosi o zaprotokołowanie wydruku komputerowego dotyczącego jawności posiedzeń. Sprawa dotyczy mojej osoby i ja sobie życzę, żeby posiedzenie było jawne. Ja nie mam nic do ukrycia.
Oskarżony: Zanim się zacznie procedura, proszę mnie wysłuchać. Zanim powiem, dlaczego nie chcę być przebadany przez biegłych, chciałbym, żeby Sąd odczytał mi sprecyzowane zarzuty – o co konkretnie jestem oskarżony… zamiast: proszę o przeczytanie mi zarzutów mi zarzucanych. Uzasadniam swój wniosek tym, że Sąd powinien zdawać sobie sprawę, że zarzuty zostały obalone przez mojego wcześniejszego obrońcę, który wykazał, że zarzucanych mi przestępstw nie popełniłem – sprawa została już umorzona. Chcę, żeby postępowanie nie było prowadzone po stalinowsku, chcę, żeby przestrzegano prawa, moje wnioski dowodowe były rozstrzygane na bieżąco – a jest ich około 30 w tej chwili w aktach sprawy. Chcę mieć jasną sytuację co do swojego położenia procesowego, domagam się, żeby Sąd przedstawił mi zarzuty formalne uzasadniające konieczność ponownego poddania mnie badaniom psychiatrycznym.
Przewodnicząca stwierdza: Zarzuty oskarżonemu zostały odczytane, nie zostały obalone i postępowanie będzie prowadzone od początku. Zanim Sąd rozpocznie od nowa przewód sądowy w tej sprawie, to ma obowiązek odebrać od oskarżonego wyjaśnienia dotyczące tego, czy podda się badaniom przez biegłych lekarzy sądowych psychiatrów.
Oskarżony: Ja w kwestii badań psychiatrycznych mam poważne zastrzeżenia do biegłych wskazanych przez sędziów. Podam tego przyczynę: proces karny, który jest prowadzony przeciwko mnie, jest ukierunkowany wybitnie na zrobienie ze mnie osoby niepoczytalnej.
Oskarżony przedkłada do akt zdjęcia z pobicia przez 5 policjantów dokonanego w moim własnym mieszkaniu.
Oskarżony: Po pobiciu mnie byłem przez kilka godzin przetrzymywany na komisariacie policji, po czym – po pobiciu – zostałem zawieziony przez policjantów do „psychuszki” w Miastku, w tej koszulce – oskarżony pokazuje rozdartą na plecach koszulkę – w takim stanie. Nie ma wzmianki o tym w wydanej przez biegłych opinii. Zamiast (od biegłych o tym stanie) – nie ma wzmianki o odmowie zamiast: dokonania mi obdukcji lekarskiej. Byłem również lekceważony, przetrzymywany do późna – to uwarunkowane było odpłatnością, a ja przy sobie nie miałem pieniędzy. W związku z tym przedzwoniłem do świadka Ewy O. i ona wraz ze swoim i z moim synem przywieźli mi pieniądze. Po przywiezieniu pieniędzy okazało się, że biegli nie dotrzymali słowa – stwierdzili, że jest jeden biegły w Miastku, który robi obdukcje, i że skoro jestem na oddziale psychiatrycznym, to nie może tego zrobić odpłatnie, a nieodpłatnie nie ma takiego obowiązku. Jest to utrwalone w filmie zamieszczonym na YouTube. To byli biegli z Miastka: Beata Grejcz…
Przewodnicząca przerywa oskarżonemu wypowiedź słowem „dobrze” i zadaje kolejne pytanie, rozpraszając jego uwagę.
Oskarżony: Nie chciałem poddać się badaniu przez obecnych biegłych, bo byłem obmacywany przez… prostuję: dotarłem na pierwsze badania psychiatryczne w wyznaczonym terminie i godzinie. Miałem wtedy kontakt – tu nie ma tych lekarzy – z panią Kołtowską, Jarosławem Sebą. W tym miejscu oskarżony zwraca się z zapytaniem do siedzącego na sali Władysława Sterny: „Czy jest Jarosławem Sebą?” – biegły zaprzecza. Oskarżony stwierdza, że w takim razie chyba tego pana tu nie ma. Zostało nasze spotkanie sfilmowane – w obecności Ewy O. – przez mojego syna Mariusza, co stanowi bezsporny dowód na okoliczność, że stawiłem się na badania chcąc się im poddać i poniosłem koszta w wysokości 600 zł za wynajętą taksówkę. Nie poddałem się wtedy badaniu, bo biegli odmówili udziału w badaniu niezależnego obserwatora i sfilmowaniu wszystkich czynności diagnostycznych przeprowadzonych ze mną.
Wniosek jest mój o tyle zasadny, że biegli, w ręce których zostałem wydany przez oskarżycieli za pomocą dyspozycyjnej policji, postępowali ze mną w szpitalu w sposób okrutny. Byłem przez nich lekceważony, upokarzany. Ponadto zabrali mi telefon – jedyny środek łączności z moim całkowicie ubezwłasnowolnionym synem Mariuszem, który pozostał samopas, chociaż zwracałem się do Sądu jak i do lekarzy o zapewnienie mu – na czas mojego diagnozowania – pełnej opieki. Chłopak przypłacił to zdrowiem, syn trafił do szpitala.
Kolejnym powodem…
W tym miejscu Przewodnicząca znowu przerywa oskarżonemu wypowiedź.
**Sąd toleruje fałszywe opinie wydane na zlecenie sądu o wyprofilowanym kształcie i pomimo wskazania ewidentnych dowodów, że takimi pozostają – zamiast tego – nie dopuszcza dowodów. Nie poddałem się badaniom z dnia 7.09., ponieważ biegli nie wyrazili zgody na utrwalanie badania, na które zostałem podstępnie dostarczony – zamiast: skierowany – przez sędziego za pomocą policji. Byłem rewidowany lubieżnie przez pana, który pozabierał mi urządzenia, nie przedstawił się. Z rozmowy wynikało, że to był lekarz Włodarkiewicz, bo mi się nie przedstawił. Tę czynność przeprowadził w obecności pani Justyny Urbaniak i Zofii Kołtowskiej – nie zareagowały. W związku z tym, że badania mają się odbywać po stalinowsku – w zakamarkach, bez możliwości udowodnienia moich racji, z pominięciem istoty dowodowej zebranego w aktach materiału dowodowego i tego wskazanego – bez zobowiązania tych biegłych do jego oceny, opinia będzie miała określony i niekorzystny dla mnie kształt.
Ja nie widzę przeszkód, żeby poddać się w przyszłości badaniu przez biegłych, ale chcę, żeby przy tym była osoba przeze mnie wskazana jako obserwator niezależny oraz żebym mógł badania rejestrować, żeby biegli nie zarzucali mi później, że jestem napięty, hałaśliwy, co mogłoby wskazywać na „pobudzenie” – stan choroby.
Obrońca oświadcza, że może być przy tym badaniu.
Oskarżony: Chcę, żeby przy tym był obrońca i dziennikarz Afer prawa – to on ma być niezależnym obserwatorem.
Zanim zostanę poddany kolejnym badaniom, należy uwzględnić jeszcze jedną, bardzo smutną sytuację – że stan mojej psychiki został określony już w innych pismach towarzyskich, w których sędzia Joanna Chmara stwierdziła, że jestem osobą umysłowo chorą, i na tej podstawie wycofała prywatny akt oskarżenia złożony przeciwko mojej osobie. O przesłanki psychiatryczne oparł się też prokurator, który odstąpił od ścigania czynu, umarzając postępowanie. Ja to postanowienie zaskarżyłem.
Przewodnicząca po raz kolejny przerywa wypowiedź oskarżonemu słowem „dobrze”.
Oskarżony: To nie jest wcale dobrze. Nie można w ten sposób postępować. Ja nie jestem osobą chorą psychicznie.
W tym miejscu oskarżony przedkłada do akt pismo z dnia 28.12.2010 r., będące pismem towarzyskim sędzi Joanny Chmary do koszalińskiego prokuratora Beaty Szefler o umorzenie postępowania o sygn. akt 3 Ds.141/10, w którym stwierdza, że Pan Rafał Krzyształowski jest osobą bardzo chorą umysłowo.
Oskarżony: Domagam się, aby w protokole zaznaczono datę i sygnaturę pisma oraz na jaką okoliczność zostało złożone.
Przewodniczący uprzedził biegłych o odpowiedzialności za złożenie fałszywych zeznań oraz pouczył ich o treści art. 182, 183 i 185 k.p.k. Zapytani o imiona, nazwiska, wiek, zajęcie, miejsce zamieszkania, karalność za fałszywe zeznania oraz stosunek do stron, świadkowie i biegli podali:
Władysław Sterna, lat 46, Gorzów Wlkp., lekarz, n/k obcy. Stały biegły sądowy – wpisany na listę biegłych sądowych Sądu Okręgowego w Gorzowie Wlkp.
Justyna Urbaniak, lat 47, Gorzów Wlkp., psycholog, n/k obca. Stała biegła sądowa – wpisana na listę biegłych sądowych Sądu Okręgowego w Gorzowie Wlkp.
Obrońca składa wniosek o przesłuchanie biegłej Agnieszki G. przed przesłuchaniem biegłych.
Oskarżony: Jest pełna dokumentacja z mojego leczenia z „psychuszki” w Szczecinku, dotycząca mojej poczytalności – została ona całkowicie pominięta przez Prokuraturę. Pani G. powiedziała, że jest przyjaciółką biegłych z Miastka.
Przewodnicząca przerywa oskarżonemu, ignorując złożony wniosek o dopuszczenie do sprawy dowodu z przesłuchania jego lekarza pierwszego kontaktu, psychiatry Agnieszki G., pod której stałą opieką pozostaje od wielu lat.
W tym miejscu Przewodnicząca pouczyła oskarżonego o stosownym zachowaniu na sali.
Biegli oświadczyli:
(tu następuje brakująca część – możesz ją wkleić, jeśli chcesz, bym ją kontynuował w tym samym stylu i formacie).
Biegły Władysław Sterna
Z uwagi na to, że oskarżony został zobowiązany do nieutrwalania przebiegu posiedzenia, chciałbym prosić, żeby Sąd zobowiązał go do wyłączenia urządzeń nagrywających, co najmniej dwóch–trzech, które są uaktywnione: na stole jest kamera, w aktówce długopis z możliwością nagrywania, być może telefon.
W tym miejscu oskarżony złożył na stole sędziowskim kamerę video, długopis z kamerą oraz telefon komórkowy.
Biegły dalej oświadcza:
Próba druga badania miała miejsce 30.08., pierwsza 15.06.2010 r. Pierwsza próba nie odbyła się dlatego, że nie wyraziliśmy zgody na badania pod okiem kamery w obecności osób trzecich. Był wtedy obecny syn oskarżonego, który utrwalał zapis kamerą wideo. Następnie z tej próby zostało umieszczone w Internecie na YouTube pod hasłem „Psychuszka”. Ja widziałem to nagranie, tam zostały utrwalone nasze wizerunki – na co nie wyraziliśmy zgody. Samo badanie nie może odbywać się w obecności osób trzecich i urządzeń utrwalających, nie ma takiej możliwości co do zasady, albowiem badanie ma oddawać stan realistyczny, a nie może być zapisem odgrywania scen przez oskarżonego – to widać na pierwszym badaniu, gdzie oskarżony nie zwraca się do biegłych, tylko do kamery – wtedy nie doszło do badania. Podczas pierwszej próby nie było Jarosława Seby – taka postać nie istnieje.
Druga próba: podczas drugiej próby nie było pana Włodarczaka. Oskarżony został doprowadzony przez policję, ponieważ mieliśmy już doświadczenia z poprzedniego spotkania. Pan został poproszony o wyłączenie wszystkich urządzeń nagrywających. Rzeczywiście wyłączył dyktafon, wyłączył telefon komórkowy i został poproszony o oddanie na czas badania kamery, którą miał w klapie marynarki. Ta kamera została schowana na ten czas do szuflady. W żaden sposób oskarżony nie był przez nikogo obmacywany. Od momentu schowania tych kamer oskarżony zamilkł i nie odpowiadał na pytania.
(Oskarżony: składam wniosek o przesłuchanie biegłych oddzielnie, bo to jest tworzenie fikcji.) (To oświadczenie oskarżony złożył znacznie później i jest ono obszerniejsze niż zanotowano to w protokole. Vide poniższy tekst zaczynający się od słów: „Oskarżony: składam wniosek o przesłuchanie…”)
Biegły dalej oświadcza:
W związku z czym obie próby były nieskuteczne, ponieważ podczas pierwszej próby badanie nie odbyło się z uwagi na brak naszej zgody na nagrywanie badania, a druga próba nie powiodła się z uwagi na odmowę kontaktu werbalnego ze strony oskarżonego. Nie ma takiej możliwości, by w badaniu uczestniczyły inne osoby, łącznie z adwokatem, ponieważ w istotny sposób zaburza to przebieg badania i nie jest ono realistyczne. Podtrzymujemy również wniosek o przeprowadzenie obserwacji w warunkach szpitalnych, ponieważ na obecnym etapie sprawy – nawet gdyby doszło do tego badania – nie bylibyśmy w stanie wydać jednoznacznej opinii i wnioskowalibyśmy o przeprowadzenie obserwacji. Nie bylibyśmy w stanie wydać opinii po badaniu, ponieważ szczegółowo zapoznaliśmy się z aktami i mieliśmy kontakt dwukrotnie z oskarżonym przed badaniem.
Oskarżony: składam wniosek o przesłuchanie biegłych oddzielnie, bo jest to naruszenie procedur i ułatwianie tworzenie fikcji. Biegli przesłuchiwani razem w swojej obecności będą jak papugi się powielać.
celem tej opinii jest odróżnienie czy oskarżony przejawia cechy osobowości nieprawidłowej paranoicznej czy też cierpi na uporczywe zaburzenia urojeniowe, odróżnienie to jest dlatego istotne, że w obu wypadkach inaczej opiniujemy o poczytalności. Tylko obserwacja umożliwiła by odróżnienie, gdyż nie chodzi tylko o rozmowę z oskarżonym, ale o obserwację jego całodziennego zachowania, sposobu nawiązywania kontaktu z innymi ludźmi, nawiązywania relacji z innymi ludźmi, pokonywania barier lęku, budowania zaufania, ważnym jest zaobserwowanie czy oskarżony wchodziłby w konflikty z innymi osobami w sytuacji frustracji, ważnym jest też odseparowanie od osób które mogłyby mieć na niego wpływ. Podczas pierwszej próby, oskarżony chciał żeby kobieta, która rzekomo jest dziennikarką była obecna przy badaniu- to zaburza proces diagnostyczny. Z uwagi na skomplikowany charakter sprawy i trudności diagnostyczne oraz kwestionowane przez oskarżonego kompetencji biegłych wnioskujemy aby taka obserwacja odbyła się w Klinice Psychiatrii w Szczecinie lub poznaniu- są to instytucje nadrzędne nad szpitalem.
Oskarżony przedkłada do akt kartę informacyjną z leczenia psychiatrycznego z dnia 1.10.2002r wydaną przez NSP ZOZ S.O.N s.c. w Słupsku Oddział Psychiatryczny w Szczecinku z rozpoznaniem OBSERWACJA SĄDOWO-PSYCHIATRYCZNA.
Na pytanie obrońcy: prawdopodobieństwo że u oskarżonego istnieje choroba psychiczna – istnieje. Wątpliwości co do poczytalności są. Gdyby była inna możliwość weryfikacji to taką możliwość byśmy wnioskowali. W naszej opinii wskazujemy, że nawet gdyby wykonać kilkakrotnie badanie ambulatoryjne, to nie rozstrzygnie tego dylematu. My opiniujemy oskarżonego a nie dokumentację, gdyby pytanie odnosiły się do samej dokumentacji to jej zakres byłby ważny, ale nie wystarczyłby w tym przypadku.
Obserwacja szpitalna kończy się wydaniem opinii sądowo- psychiatrycznej, nie mogę w tej chwili przewidywać wniosków tej obserwacji. Nie mogę odpowiedzieć na pytanie czy istnieje możliwość, że obserwacja nic nie da.
W tym miejscu oskarżony składa do akt wyciąg ze swojej karty leczenia psychiatrycznego sporządzoną przez lekarza Monikę Zajdel na okoliczności tego, że lekarze działają na moją szkodę. Po opuszczeniu jej gabinetu dopisała do karty treść pod pieczątką sugerującą moją niepoczytalność jakobym szykował jakieś noże i siekiery na wymiar sprawiedliwości. Miało to miejsce w czasie prowadzenia przeciwko mnie śledztwa w obecnej sprawie.
Oskarżony: ja w warunkach szpitalnych będę osobą całkowicie bezbronną pozbawioną telefonu, w przedłożonej opinii jest napisane, że jestem człowiekiem spokojnym, towarzyskim, w opinii zamieszczonej w aktach wynika, że jestem spokojny. Syn Mariusz jest ubezwłasnowolniony z powodu ………………
Biegła Justyna Urbaniak:
Przychylam się do wniosku dr Sterny zaprezentowanym w dniu dzisiejszym, jak również do wniosków zawartych w opinii pisemnej, dodam, że dwukrotne próby przeprowadzenia badania w warunkach ambulatoryjnych zakończyły się niepowodzeniem oskarżony jest skrajnie nieufnie nastawiony do biegłych, z góry zakłada że badania będą nierzetelne, sfałszowane, przy takich warunkach i przy takiej postawie oskarżonego, przy braku akceptacji i zgody na badanie nie ma możliwości takich badań przeprowadzić żeby były one rzetelne; wyjaśnię również że stosowane metody w badaniach psychologicznych nie są powszechnie dostępne, badania te dostępne są osobom z tytułem psychologa, a wiadomo, że oskarżony nagrywając takie badania rozpowszechnia treść pytań, uważam, że obecność innych osób wpływa na zachowanie, na treść wypowiedzi, na reakcje- wypowiedzi oskarżonego prezentowane są ewidentnie na użytek świadków, jakiejś publiczności, dzieje się to wtedy, gdy oskarżony wie, że jest nagrywany, a badania te mają na celu ustalenie stanu faktycznego, dlatego uważam że w przypadku gdyby oskarżony został skierowany na obserwację sądowo- psychiatryczną byłaby być może szansa, że nabrałby większego zaufania do biegłych, wykazywałby się motywacją do współpracy w badaniu, jeśli nie to obserwacja codziennego funkcjonowania na oddziale, charakteru, relacji z różnymi osobami z otoczenia dostarczałaby istotnych wskazówek diagnostycznych co do stanu psychicznego oskarżonego, szczegółowo wypowiadał się dr Sterna i ja te argumenty podtrzymuję. Dodam jeszcze, że oskarżony był wcześniej na obserwacji w 2008r; żeby rozstrzygnąć wątpliwości diagnostyczne niezbędne jest przeprowadzenie obserwacji w warunkach szpitalnych.
Na pytanie obrońcy: gdyby obecne były przy badaniu osoby trzecie to wpływ ich na przebieg badania byłby tak duży, że nie bylibyśmy w stanie wydać jednoznacznie opinii, potrzebne są szersze informacje co do funkcjonowania oskarżonego, nie tylko pytania.
Oskarżony przedkłada do akt sprawozdanie z wywiadu dotyczące jego osoby, wykonane na zlecenie S.R w Wałczu do obecnej sprawy przez Kuratora Sądowego w Szczecinku, z datą 15.02.2010r.
Obrońca podtrzymuje wniosek o przesłuchanie: Zofii Kołtowskiej, Agnieszki G. oraz świadka Ewy O.
Oskarżony pyta biegłych: „czy gdyby fakty poruszane w 21 publikacjach „Afer prawa” w jego sprawie były prawdą to czy miały one wpływ na jego stan psychiczny?”.
Przewodnicząca uchyliła pytanie.
Sąd postanowił:
Z uwagi na konieczność przesłuchania biegłych i świadków rozprawę przerwać do dnia:31 sierpnia 2011 r. godz.11:00 sala 207.
W związku ze wskazanymi nieprawidłowościami, których nie sposób wszystkich wymienić w jednym wniosku, domagam się od Pani Prezes ścisłego nadzoru nad tym postępowaniem karnym i odpowiedzi na następujące pytania:
Dlaczego sędzia Agata Marszałek podstawowe czynności procesowe przeprowadza na utajnionych przez siebie posiedzeniach, zamiast czynić to na rozprawach głównych, jak to czynił sędzia Krzysztof Koczenasz?
Dlaczego nie dopuszcza do sprawy zaproszonych przeze mnie niezależnych obserwatorów?
Dlaczego zakazuje rejestrowania swoich posiedzeń za pomocą dyktafonu lub kamery?
Dlaczego uchyliła moje najistotniejsze pytanie skierowane do biegłych z Gorzowa Wlkp., dotyczące mojej psychiki, o którym mowa w 22 publikacjach Afer prawa w mojej sprawie, znajdujących się w aktach sprawy?
Dlaczego nie ujawnia ani nie realizuje żadnych z moich rozlicznych wniosków dowodowych i procesowych, złożonych do akt sprawy?
Dlaczego notorycznie przerywa mi wypowiedzi do protokołu słowem „dobrze”?
Dlaczego odrzuciła zasadny wniosek mojego obrońcy, adwokata Mateusza Nowaczyka, dotyczący kolejności przesłuchania biegłych?
Dlaczego na rozprawie nie pojawił się do tej pory żaden z trzech oskarżających mnie prokuratorów ze Sławna?
O co konkretnie jestem oskarżony w tym procesie karnym?
Czy można po raz kolejny skazywać mnie na 6-tygodniowe badania psychiatryczne w warunkach oddziału zamkniętego w sytuacji, kiedy ani sąd, ani prokurator, ani żaden z siedmiu przydzielonych mi adwokatów z urzędu nie potrafi określić, na czym miałyby w ogóle polegać popełnione przeze mnie przestępstwa na szkodę szczecineckich sędziów i przed czym mam się bronić?
Wskazując na powyższe, wnoszę jak na wstępie.
Informacyjnie podaję, że w dniu 23.11.2011 r. w Sądzie Rejonowym w Szczecinku przypadkowo natknąłem się na togowego oszusta i złodzieja ze Sławna – mojego byłego adwokata z urzędu, Tadeusza Tykę, który z premedytacją działał na moją szkodę w fazie prowadzonego przeciwko mnie śledztwa dotyczącego obecnej sprawy karnej, a następnie nagle porzucił moją sprawę, kiedy trafiła ona do rozpoznania sądowego. Nie zrealizował żadnych swoich zobowiązań i okradł mnie przy okazji z powierzonych mu do wykorzystania procesowego materiałów dowodowych na rzecz mojej obrony.
Korzystając ze sposobności naszego nieoczekiwanego spotkania na korytarzu sądu, w obecności wielu osób, grzecznie, lecz stanowczo upomniałem się o swoją własność. Pan adwokat, widząc, że naszej rozmowie przysłuchiwało się wiele postronnych osób, zaczął w pośpiechu schodzić po schodach w kierunku drzwi wyjściowych sądu, zapewniając mnie, że wszystko mi odda. Ale zapomniał powiedzieć, kiedy to uczyni. Jeżeli to faktycznie zrobi, to będzie oznaką, że się już trochę zresocjalizował – i nie zapomnę o tym powiadomić Panią Prezes, a także opinię publiczną.
Sfilmowałem to zdarzenie dla potomnych, żeby omijali tego adwokata–szkodnika szerokim łukiem.
Rafał Krzyształowski.
Więcej:
-
Publikacja z dnia 19.08.2008r : Szczecin Szczecinek cała Polska – zniszczyć firmę, człowieka czy rodzinę to takie proste dla skorumpowanych organów władzy. Skazany bez winy Rafał Krzyształowski
-
Publikacja z dnia 13.12.2008r : Prześladowany przez władze Rafał Krzyształowski – wniosek o wyłączenie sędziów Sądu Rejonowego w Szczecinku i Koszalinie zakończony skierowaniem do psychiatryka…… z listów i z życia wzięte ...
-
Publikacja z dnia 31,01.2009r : Rafał Krzyształowski „gra w pomidora” przez sędziów i prokuratorów ze Szczecinka i okolic”...
-
Publikacja z dnia 13.03.2009r : Prezes Sądu Rejonowego w Szczecinku Leszek Miazek nie jest w stanie logicznie zrozumieć nie tylko tekstu?...
-
Publikacja z dnia 25.04.2009r : List otwarty Rafała Krzyształowskiego do wszystkich władz R.P. oraz całego społeczeństwa w sprawie naruszenia przez lokalną władzę jego konstytucyjnych praw i całkowitego pozbawienia ochrony prawnej…
-
Publikacja z dnia 2.05.2009r : Typowy sądowy dzień w typowym polskim skorumpowanym sądzie przy udziale niekompetentnych urzędników sądowych… dzień z życia poszkodowanego Rafała…
-
Publikacja z dnia 28.06.2009r : Rafał Krzyształowski na pewno nie podda się w walce o swoje prawa…
-
Publikacja z dnia 7.09.2010r : Drugi list otwarty do Prokuratora Generalnego Andrzeja Czumy – Rafała Krzyształowskiego – ofiary wieloletniego sądowego, prokuratorskiego i policyjnego bandytyzmu…
-
Publikacja z dnia 20.02.2010r : Znowu wybija szambo w Sądzie Okręgowym w Koszalinie i Sądzie Rejonowym w Wałczu...
-
Publikacja z dnia 8.08.2010r : SZCZECINEK – W TYGLU SĄDOWEGO BEZPRAWIA – SPRAWA RAFAŁA KRZYSZTAŁOWSKIEGO...
-
Publikacja z dnia 10.10.2010r : PRAWO CZY SĄDOWE BESTIALSTWO?……. GRYPSUJĄCY PARAGRAFAMI SKAZALI RAFAŁA KRZYSZTAŁOWSKIEGO NA ZŁY DOTYK BIEGŁEGO LEKARZA SĄDOWEGO PSYCHIATRY WŁADYSŁAWA STERNY Z PSYCHUSZKI W GORZOWIE WLKP..
-
Publikacja z dnia 13.10.2010r : W koszalińskim „togostanie” ciągle obowiązuje stalinowski porządek prawny – prawo na telefon…
-
Publikacja z dnia 6. 11. 2010r : TOGOWA DINTOJRA – ZA NAPISANIE PRAWDY O BARBARZYŃSKIM ROZSTRZYGNIĘCIU PROCESOWYM SĘDZIEGO JOANNY CHMARY Z SĄDU REJONOWEGO W SZCZECINKU, CELEBROWANA PO ZBÓJECKU PRZEZ PROKURATORA BEATĘ SZEFLER Z PROKURATURY REJONOWEJ W KOSZALINIE …
-
Publikacja z dnia 9.12.2010r : Szczecinek – Perfidne przekręty sędziego Joanny Chmary i prokuratora Janusza Bugaja…
-
Publikacja z dnia 13.12.201or : Boże, chroń nas przed pseudo usługami szczecineckich adwokatów z urzędu, Grzegorza Misiakowskiego, Mirosława Wacławskiego, Tomasza Musiała i innych nieetycznych „prawników” z koszalińskiego układu…
-
Publikacja z dnia 16.12.2010r : SZWINDLARSKI UKŁAD WICEPREZESA SĄDU REJONOWEGO W WAŁCZU, SĘDZIEGO KRZYSZTOFA KOCZENASZA Z PROKURATOREM POWIATOWYM W SŁAWNIE JAROSŁAWEM PŁACHTĄ, ADWOKATEM CEZARYM SKRZYPCZAKIEM Z WAŁCZA I PSYCHIATRAMI Z PSYCHUSZKI W GORZOWIE WLKP…
-
Publikacja z dnia 11.01.2011r : POLICYJNY TERROR I NIEKOMPETENTNY KOMENDANT POLICJI W SZCZECINKU JÓZEF HATAŁA...
-
Publikacja z dnia 13.01.2011r : WAŁCZ – ŁAJDACTWA PROCESOWE SĘDZIEGO KRZYSZTOFA KOCZENASZA I JEGO WSPÓLNIKA ADWOKATA CEZAREGO SKRZYPCZAKA – PSYCHUSZKA DLA UROJONEGO OSKARŻONEGO ZAMIAST UCZCIWEGO PROCESU KARNEGO...
-
Publikacja z dnia 15.03.2011r : WAŁCZ – LIST OTWARTY OSKARŻONEGO RAFAŁA KRZYSZTAŁOWSKIEGO DO ADWOKATA Z URZĘDU BOGUSŁAWA RADZICKIEGO…
-
Publikacja z dnia 4.05.2011r : ODPOWIEDŹ OSKARŻONEGO RAFAŁA KRZYSZTAŁOWSKIEGO NA BEZPODSTAWNY AKT OSKARŻENIA AUTORSTWA ADWOKATA CEZAREGO SKRZYPCZAKA Z WAŁCZA...
-
Publikacja z dnia 20.10.2011r : Wniosek Rafała Krzyształowskiego do Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie zarzutów wobec sędziów i prokuratorów...
-
Publikacja z dnia 24.10.2011r : List otwarty Rafała Krzyształowskiego do siódmego obrońcy z urzędu – adwokata Mateusza Nowaczyka...
-
Publikacja z dnia 30.11.2011r : KOSZALIN-NA SĄDOWYM FOLWARKU SSO MARIANA WAWRZYNKOWSKIEGO, SSR MARCINA WAWRZYNKOWSKIEGO, SSR AGATY MARSZAŁEK I RESZTY TOGOWYCH SZWINDLERÓW, SZALEJE CHORA PSYCHICZNIE TEMIDA W KOMINIARCE...
TO CZARY MARY JAKIEŚ W TYM SĄDZIE .ZERO POWAGI ,DOMOWA ATMOSFERA. ..WIDAĆ ,ŻE SĘDZINA CHOWA BIAŁEGO PSA POD BIURKO NA TYM ZDJĘCIU Z KTÓRYM DO PRACY PRZYCHODZI.ZOSTAWIA BIEDAKA W GABINECIE SAMIUŚKIEGO PODCZAS DŁUGICH ROZPRAW .ŻENADA !
Sąd w Wałczu powinien zostać zlikwidowany.