Niniejszym wzywam adwokata Tadeusza Tykę do natychmiastowego zwrotu kompletu fotografii z pobicia mnie przez szczecineckich bandytów w policyjnych mundurach, zdewastowania przez nich mojego mieszkania oraz dwóch publikacji zatytułowanych „Szczecin Szczecinek cała Polska – zniszczyć firmę, człowieka czy rodzinę to takie proste dla skorumpowanych organów władzy. Skazany bez winy Rafał Krzyształowski” i „Prześladowany przez władze Rafał Krzyształowski – wniosek o wyłączenie sędziów Sądu Rejonowego w Szczecinku i Koszalinie zakończony skierowaniem do psychiatryka… – z listów i z życia wzięte…”.
Chociaż wielokrotnie pisemnie i ustnie zwracałem się do tego szkodnika o zwrot powierzonych mu materiałów to pomimo płonnych zobowiązań nie zamierza tego uczynić. W związku z powyższym muszę publicznie upomnieć się o swoje mienie przytaczając niewygodne fakty. A mianowicie;
„Mecenas” ten został przydzielony mi z urzędu przez togowych przestępców do spreparowanego mi postępowania karnego toczącego się po stalinowsku aż 8 lat.
Wałcz 28.03.2014r – Lincz sądowy na niepokornym Redaktorze Naczelnym NCI Barwy Bezprawia w wykonaniu SSR Piotra Boguszewskiego, prokuratora Michała Radzika z współudziałem „obrony”.
Jako PRL – owski prokurator wojskowy w stanie wojennym doprowadzał do skazywania ludzi na więzienie za działalność patriotyczną. Dlatego jako „prawnik” bez kręgosłupa moralnego bezwiednie został przydzielony mi do „pomocy w sprawie” na moją zgubę.
Chociaż doskonale wiedział, że nie popełniłem żadnego przestępstwa na szkodę oskarżających mnie bezpodstawnie sędziów przestępców, Katarzynę Mazurkiewicz i Agnieszkę Froechlich ze szczecineckiego skorumpowanego sądu, przymykał oczy na dokonywane w jego obecności lincze. Najpierw na umieszczenie mnie na 6 tygodniowej obserwacji w psychuszce w Miastku a następnie w zakładzie karnym za rzekome ukrywanie się przed organami ścigania. Do psychuszki zawieziono mnie po wcześniejszym skatowaniu przez policję i zdewastowaniu mojego mieszkania przy jednoczesnym uniemożliwieniu mi przez psychiatrów w Miastku wykonania obdukcji lekarskiej. Z tego powodu podjąłem protest głodowy, który sprawił, że po 14 dniach przerwano obserwację i ambulansem pogotowia ratunkowego, pod opieką ratownika medycznego, odwieziono mnie pod dom. Dwa miesiące później upozorowano jakobym ukrywał się przed organami ścigania. Wystawiono za mną list gończy pomimo iż nawet na jeden dzień nie opuszczałem miejsca swojego zamieszkania. Następnie skazano zaocznie na 14 dni aresztu. Zakład Karny w Czarnem opuściłem po 12 dniach głodówki. Wycieńczony zostałem odwieziony do domu więziennym ambulansem pod opieką pielęgniarki. Adwokat Tadeusz Tyka palcem nie kiwnął żeby mi w jakikolwiek sposób pomóc wiedząc doskonale o wrabianiu mnie w czyny, których z prozaicznych powodów nie mogłem popełnić. W Sądzie Rejonowym w Sławnie zamiast sprzeciwić się wydaniu postanowienia o osadzeniu mnie w areszcie na okres 14 dni wniósł o nie przedłużanie tego środka „zapobiegawczego”. A przecież wiedział doskonale, że jestem wrabiany i sprawuję opiekę prawną nad synem. Kiedy spotkałem go pierwszy raz w skorumpowanym wałeckim sądzie, zapytany na korytarzu o co jestem faktycznie oskarżony odrzekł „Ja ciągle nie rozumiem czego oni od Pana chcą”. I nikt tego nie wie do dzisiaj. Dlatego kiedy do akt wpłynęły dwie publikacje Afery Prawa na temat spreparowanego procesu, kilka minut przed wywołaniem sprawy nagle rozchorował się sędzia i zdjęto ją z wokandy. W następstwie moich stanowczych dociekań Tadeusz Tyka porzucił moją sprawę ale nie zrzekł się nienależnego mu wynagrodzenia ze Skarbu Państwa. Los sprawił, że po kilku latach znowu spotkaliśmy się. Tym razem w szczecineckim „sądzie”. Był to szok dla adwokata Tadeusza Tyki. Był mocno zmieszany i nie wiedział jak wybrnąć z kłopotliwej sytuacji.
Reprezentował swojego togowego pobratymca. Także złodzieja, kłamcę i oszusta Eugeniusza Wicher, któremu poświęcimy więcej uwagi w następnych publikacjach.


Ten emerytowany adwokacina to nałogowy alkoholik. Chachment jakich mało.