Prześladowany przez władze Rafał Krzyształowski – wniosek o wyłączenie sędziów Sądu Rejonowego w Szczecinku i Koszalinie zakończony skierowaniem do psychiatryka… – z listów i z życia wzięte…

Publikacja „Afery Prawa” z dnia 13.12.2008 r.

Redakcja AP otrzymała pismo sądowe, gdzie przedstawiane są metody nieetycznego działania sędziów. Publikujemy je dla interwencji władz nadzorczych (jeśli takowe istnieją – w co wątpimy), jak też przedstawiamy je dla osób poszkodowanych przez urzędników sądowych i funkcjonariuszy prokuratury, celem poinformowania obywateli, na co stać tych skorumpowanych urzędników.

Sprawę Rafała Krzyształowskiego i jego syna Mariusza, którzy są od 11 lat ofiarami licznych przestępstw popełnionych z premedytacją przez urzędników władzy, poruszyliśmy wcześniej w artykule: „Szczecinek, Szczecin, Koszalin, cała Polska – zniszczyć firmę, człowieka czy rodzinę to takie proste dla skorumpowanych organów władzy. Skazany bez winy Rafał Krzyształowski”.

Dla ostrzeżenia innych poszkodowanych – nie mów prawdy o nieetycznych sędziach, tylko płać i siedź cicho, a nie będziesz aresztowany i badany psychiatrycznie – to ich sposób, jak nie odpowiadać na proste pytania i nie ponosić odpowiedzialności za nieprzestrzeganie obowiązującego prawa i procedur sądowych.

Zapamiętaj – nawet „sędzia idiota” jest w prawie i może wypisywać większe głupstwa niż przedszkolak, ponieważ w sądzie to on jest bożkiem, a Twoją skargę co najwyżej (nie) osądzą jeszcze więksi debile, którzy siedzą wyżej. W tej instytucji im kto głupszy i posłuszny, tym ma większą władzę… A mafijna zasada ich działania jest prosta: jeden za wszystkich, wszyscy za jednego… ha, czasami są dziwne wyjątki. Przeczytaj tekst w GW „Sędzia donosi na sędziego?”.

 

———————xxxxxXXXxxxxx——————–

 


Rafał Krzyształowski
ul. Wyszyńskiego 67/8
78-400 Szczecinek
Sygn.akt II K 195/06
 Szczecinek 25.10.2006

 

Sąd Rejonowy w Szczecinku
Wydział Karny

 

Wezwany pismem w/w z dnia 18.10.2006 r. do podania nazwisk sędziów i asesorów sądowych oraz konkretnej przyczyny ich wyłączenia, spełniam swoją powinność. Domagam się wyłączenia od powyższej sprawy, jak też pozostałych będących jeszcze w toku sądowym, wszystkich sędziów i asesorów pełniących swoje funkcje w sądach na terenie okręgu Koszalina. Przyczyny mojego żądania znajdują się w treści pisma, a także w załącznikach dołączonych do niego. Moje żądanie jest w pełni uzasadnione, jeżeli normalni ludzie zechcą zapoznać się ze wskazanymi im dokumentami i aktami spraw, o których w nich mowa. Żaden sędzia z okręgu koszalińskiego jak dotąd nie wykazał się bezstronnością, przewodnicząc w moich licznych sprawach lub w sprawach z moim udziałem. W związku z tym należy przyjąć, że każdy następny będzie takim samym łajdakiem jak pozostali jego poprzednicy rozstrzygający w moich sprawach na przełomie 1997/2006 r. Są to następujące osoby:

  1. Katarzyna Mazurkiewicz, SSR w Szczecinku – odpowiedzialna za stan prawny moich spraw o sygn. akt: I C 463/00 – pierwsza część wyroku, I C 464/00, I C 561/00 oraz za doprowadzenie mnie do badań psychiatrycznych i skazanie bez winy wyrokiem karnym w Sądzie Rejonowym w Białogardzie pod sygn. akt II K 949/02. Moje zarzuty wobec tego sędziego ująłem między innymi w załączniku nr 1, będącym pismem urzędowym noszącym datę 22.08.2006 r. Nie wymagają one komentarza. Sędzia postanowiła nie odpowiadać na moje pisma, podobnie jak to uczynili inni sędziowie z jej kręgu towarzysko-zawodowego.

  2. Agnieszka Froechlich, SSR w Szczecinku – odpowiedzialna za stan prawny moich spraw o sygn. akt I C 463/00 – druga część wyroku, oraz I C 20/02 – w tej sprawie zostałem częściowo pokrzywdzony (na kwotę 1300 zł). A teraz w/w zajmuje się moimi sprawami o sygn. akt I Co 901/06, I Co 1059/06 i I C 171/06, sabotując moje wysiłki zmierzające do wyjaśnienia wskazanych spraw i wyegzekwowania zadośćuczynienia doznanej krzywdy. Działania sędziego Agnieszki Froechlich są synchronizowane z działaniami sędziego Katarzyny Mazurkiewicz i innych sędziów i prokuratorów z kręgu towarzysko-zawodowego, o których mowa w załączniku nr 1. Vide załącznik nr 1.

  3. Artur Nowak, ASR w Szczecinku – odpowiedzialny za stan prawny mojej sprawy o sygn. akt I C 495/02 oraz sprawy z powództwa K. Gołowicza o sygn. akt I C 224/04. Jego wyczyny opisują między innymi załącznik nr 2, stanowiący apelację od wyroku wydanego w sprawie I C 224/04 z datą 8.08.2006 r. Bardziej szczegółowy opis sądowego bandytyzmu znajduje się w załączniku nr 3, będącym moim zażaleniem/wnioskami skierowanymi do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie oraz Sądu Najwyższego w Warszawie, noszącym datę 27.02.2006 r. Vide załącznik nr 3.

  4. Joanna Chmara, SSR w Szczecinku – odpowiedzialna za stan prawny moich spraw o sygn. akt I C 232/02, mojej skargi o wznowienie postępowania o sygn. akt I C 2015/04. Sędzia ten przewodniczył również w sprawie o sygn. akt I Co 1226/05, sabotując moje wszystkie wysiłki zmierzające do zmuszenia mojego dłużnika do wyjawienia swojego majątku i źródeł dochodu. Jak to wszystko przebiegało, opisałem w załączniku nr 4, zatytułowanym skarga „zażalenie” – wniosek noszący datę 20.04.2006 r., skierowany do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie. Działanie sędziego Joanny Chmara przeciwko moim interesom prawnym było synchronizowane z działaniami innych sędziów i prokuratorów, czego dowiodę na podstawie faktów procesowych i rozlicznych dowodów w końcowej części pisma. Vide załącznik nr 4.

  5. Maria Likszo-Jańczyk, SSR WKW w Szczecinku – sabotowała czynności prawne związane z wpisem do hipoteki mojego dłużnika (Dz. Kw. 5581/05, Kw 18635). Sposób, w jaki tego dokonywał wskazany sędzia, opisywałem w treści swojego zażalenia skierowanego do Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, Wydziału Ksiąg Wieczystych, noszącego datę 2.02.2006 r. Jest to załącznik nr 5. Vide załącznik nr 5.

  6. Maciej Foltyniewicz, SSR w Szczecinku – z premedytacją działał na moją szkodę, przewodnicząc w sprawie o sygn. akt I C 20/02 w sposób opisany w moim liście skierowanym do niego z datą 20.03.2002 r. – załącznik nr 6. Rozpoznawał również moje rozliczne zażalenia na haniebne postanowienia Prokuratury Rejonowej w Szczecinku dotyczące odmowy wszczęcia dochodzeń, pozostawiając je bez rozpoznania, pomimo arsenału twardych dowodów obligujących ten organ do ich zainicjowania. Przykładem jest protokół z posiedzenia z datą 18.12.2002 r., wydany pod sygn. akt Ko 1 387/02, stanowiący załącznik nr 7. Vide załącznik nr 7.

  7. Leszek Miazek, Prezes SSR w Szczecinku – usankcjonował przestępstwo, odmawiając mi prawa do udrożnienia koniecznego postępowania dochodzeniowego obejmującego włamania do mojego mieszkania i kradzieży mienia. Opis znajduje się w moim piśmie skierowanym do niego z datą 20.12.2004 r., stanowiącym załącznik nr 8. Pan Prezes Leszek Miazek maczał również swoje palce w zainicjowaniu mi sprawy karnej o sygn. akt Ds. 519/02 – II K 949/02, w wyniku czego poddano mnie nieuzasadnionym badaniom psychiatrycznym w warunkach oddziału psychiatrycznego w Szczecinku, pomimo iż nie posiadał on uprawnień do ich przeprowadzania. Następnie doprowadził z sędzią Katarzyną Mazurkiewicz i innymi łajdakami do skazania mnie wyrokiem karnym za napisanie prawdy o oszustwach sądowych i prokuratorskich, jakich się dokonywało i nadal się dokonuje w tych instytucjach na terenie Szczecinka (posiadam rozliczne dowody tego bezprawia).

  8. Ireneusz Góra, Wiceprezes SSR w Szczecinku – jest kłamcą, któremu zarzucam potwierdzenie nieprawdy w przedmiocie braku podstaw do wyłączenia go od prowadzenia moich spraw. Dowód w postaci niezgodnego z prawdą oświadczenia Ireneusza Góry znajduje się w aktach sprawy I C 171/06. Ponadto należy stwierdzić, że w/w notorycznie i z premedytacją, a także wspólnie i w porozumieniu z Prokuraturą Rejonową w Szczecinku, uniemożliwia wyjaśnienie okoliczności związanych z rozlicznymi matactwami sądowymi, o których mowa w załączniku nr 9. Załącznik ten stanowi jedno z moich rozlicznych pism kierowanych do pana Wiceprezesa, które nie doczekało się odpowiedzi. Nosi ono datę 1.09.2006 r. i dotyczy sprawy I C 224/04 – (R.Sk. 23/04). Sędzia Ireneusz Góra jest również kłamcą, który – wykorzystując moje dramatyczne położenie życiowe – zaproponował mi umycie jego samochodu zaparkowanego przed sądem (za 20 zł), jak też znalezienie mi innych prac na terenie sądu, lecz nie dotrzymał swojego sędziowskiego słowa. To nie są wszystkie zarzuty wobec Ireneusza Góry, albowiem w mieszkaniu jego krewnych Jana i Teresy M. można – na długo przed oficjalnym wydaniem sądowego wyroku – dowiedzieć się, jakie zapadnie w danej sprawie rozstrzygnięcie, pomimo iż on w niej nie przewodniczył.

9. Waldemar Zapadka, SSR w Szczecinku – działając wspólnie i w porozumieniu z Prezesem Sądu Rejonowego w Szczecinku Leszkiem Miazkiem i szefem Prokuratury Rejonowej w Szczecinku Januszem Bugajem, umorzyli sprawę karną mojego wieloletniego prześladowcy Jarosława Paprzyckiego noszącą sygn. akt II K 195/02. Za napisanie prawdy w pismach urzędowych o dokonanych przez tych panów przekrętach w dniu 4.04.2003 r. wystąpili z wnioskiem do Prokuratury Rejonowej w Białogardzie o ściganie mnie z urzędu za czyn objęty art. 212 §1 k.k., podlegający co najwyżej ściganiu z oskarżenia prywatnego. W myśl art. 213 §1 k.k. nie ma przestępstwa określonego w art. 212 §1, jeżeli zarzut uczyniony niepublicznie jest prawdziwy – a takim w rzeczywistości był. Z prawnego punktu widzenia ściganie zarzucanego mi przez Janusza Bugaja, Leszka Miazka i Waldemara Zapadkę czynu mogło podlegać wyłącznie z oskarżenia prywatnego. Jednak na zlecenie ww. sprawę tę prowadzono przeciwko mnie z urzędu. Prowadziła ją prokurator Dorota Pawlukiewicz z Prokuratury Rejonowej w Białogardzie, sygn. akt Ds. 1697/03/S.

Będąc wezwanym na przesłuchanie, ograniczyłem swój udział w śledztwie do złożenia formalnego wniosku o wyłączenie od sprawy całego organu sądowniczego i prokuratorskiego okręgu Koszalina oraz złożenia dowodu w postaci kasety VHS z ponad czterogodzinnym filmem dokumentującym podstawy mojego żądania (rozliczne prymitywne przekręty, oszustwa i sabotaże procesowe dokonywane w moich wszystkich sprawach przez togowców różnej maści odpowiedzialnych za stan prawny moich spraw). Ze względu na storpedowanie wniosku odmówiłem udziału w dalszym śledztwie. W konsekwencji ponownie poddano mnie badaniom psychiatrycznym – w PZP w Koszalinie i następnie w PZP w Słupsku. Dyspozycyjni biegli sądowi Krzysztof Gawroński i Konrad Kiersznowski z PZP w Słupsku nie byli w stanie określić mojego stanu zdrowia psychicznego i wystąpili z wnioskiem o 6-tygodniową obserwację w szpitalu w Stargardzie Gdańskim.

Prokurator Dorota Pawlukiewicz zaakceptowała ten wniosek i starała się go niezwłocznie zrealizować. Złożyłem zażalenie, wskazując nie tylko przeszkody prawne, ale też dramatyczną sytuację rodzinną. Sędziowie Sądu Okręgowego w Koszalinie: Ignacy Jóźwiak, Andrzej Jaracz, Krzysztof Gawrysiak utrzymali postanowienie w mocy i odmówili wstrzymania jego wykonania, mimo że nie miałem środków na zapewnienie rodzinie egzystencji.

Prokurator Pawlukiewicz, mimo złożonego formalnego wniosku, nie oceniła materiału dowodowego z kasety VHS dokumentującej przestępstwa sędziów i prokuratorów, nie zobowiązała też biegłych do zapoznania się z tym dowodem przed wydaniem opinii. Po wielokrotnych ponagleniach, prokurator uznała, że nie istnieje interes społeczny w ściganiu czynu z art. 212 §1 k.k., i umorzyła śledztwo – uniknąłem obserwacji w szpitalu. Rzekomo pokrzywdzeni nie wnieśli prywatnego aktu oskarżenia.

Waldemar Zapadka, działając pod pozorem prawa, utrzymywał też w mocy postanowienia prokuratorskie o umorzeniu śledztwa wobec K. Gołowicza, mimo istnienia bezspornych dowodów naruszenia prawa cywilnego i karnego. Załącznik nr 10 – postanowienie z 7.11.2001 r., sygn. akt Ko 1 209/01 – potwierdza, jak zatuszowano przestępstwa popełnione na moją szkodę przez Gołowicza i Katarzynę Mazurkiewicz, z aktywnym udziałem szczecineckiej prokuratury.

10. Anna Lewita-Horyd, SSR w Szczecinku – przyjęła linię swoich kolegów, pomagając K. Gołowiczowi i fałszywym świadkom uniknąć odpowiedzialności. Pierwsze pismo do niej wystosowałem 31.01.2006 r. – załącznik nr 11. Wbrew dowodom sędzia rozpoznała sprawę Gołowicza na „kredyt” i nie cofnęła uwolnienia go od kosztów. Pisma z 18.10.2006 r. (załącznik nr 12) również pozostały bez odpowiedzi. Ta sama arogancja dotyczy m.in. pisma do Ireneusza Góry z 18.10.2006 r. – załącznik nr 13, pism do asesora A. Nowaka z 29.08.2006 r. (załącznik nr 14) i „ponaglenia” z 18.10.2006 r. (załącznik nr 15). Janusz Bugaj milczy – mimo pisma z 24.08.2006 r. (załącznik nr 16) oraz ponaglenia z 18.10.2006 r. (załącznik nr 17), zapewne czekając na „linę” z sądu.

11. Rafał Podwiński, SSR w Szczecinku – przeprowadził osobliwe posiedzenie 6.10.2006 r. w sprawie II K 195/06. Opisałem to w zażaleniu z 11.10.2006 r. do SA w Szczecinie – załącznik nr 18. Bez komentarza. Geniusz sędziowski nie zna granic.

12. Krzysztof Jankowski, SSR w Szczecinku.
13. Ewa Zielińska-Bajkowska, SSR w Szczecinku.
14. Maria Likszo-Jańczyk, SSR w Szczecinku.

9. Janusz Skibicki, Prezes Sądu Okręgowego w Koszalinie – to kolejna osoba, która mimo posiadania pełnej wiedzy o rażących nadużyciach władzy i dokonywaniu rozlicznych przestępstw przez sędziów i prokuratorów z jego kręgu towarzysko-zawodowego, nie uczyniła niczego w ramach swoich kompetencji służbowych, a nawet jawnie tych ludzi ochrania.

Jednym z licznych przykładów potwierdzających podniesione przeze mnie zarzuty stanowi moje pismo skierowane do Prezesa Sądu Okręgowego w Koszalinie, noszące datę 14.06.2006 r., stanowiące załącznik nr 27. Pan Prezes zlekceważył swoją powinność po raz kolejny, kpiąc sobie z nawarstwionego problemu, co ma swoje pełne odzwierciedlenie w przebiegu późniejszych zdarzeń procesowych, trwających do chwili obecnej.

To, czego dopuścili się wymienieni sędziowie, działając na moją szkodę, opisałem między innymi w swoim obszernym piśmie urzędowym noszącym datę 5.07.2005 r., stanowiącym załącznik nr 20. Odpowiedzią na to pismo jest ich milczenie.

4. Mirosława Gołuńska, SSO w Koszalinie

Ten sędzia ma współudział między innymi w oddaleniu mojej zasadnej apelacji od wyroku sygn. akt I C 463/00, wydanego przestępczymi metodami w Sądzie Rejonowym w Szczecinku przez Katarzynę Mazurkiewicz. (Opis technologiczny produkcji tego wyroku znajduje się w załączniku nr 1).

Natomiast wyrok apelacyjny w tej sprawie, wydany z udziałem sędziego Mirosławy Gołuńskiej, zapadł w dniu 2.10.2006 r. pod sygn. akt I Ca 382/01załącznik nr 21.

5. Barbara Lubner, SSO w Koszalinie

Pani sędzia ma współudział w oddaleniu mojej zasadnej apelacji od drugiej części wyroku wydanego pod sygn. akt I C 463/00, wyprodukowanego przestępczymi metodami w Sądzie Rejonowym w Szczecinku przez Agnieszkę Froechlich. Produkcją pierwszej części wyroku wydanego pod sygn. akt I C 463/00 zajmowała się serdeczna przyjaciółka Agnieszki Froechlich, Katarzyna Mazurkiewicz.

Wyrok podpisany przez sędziego Barbarę Lubner zapadł w Sądzie Okręgowym w Koszalinie w dniu 23.09.2004 r. pod sygn. akt I Ca 532/04.

Ten niedorzeczny wyrok firmowali również sędziowie Marian Wawrzynkowski i Czesław Podgórny.

Aby dowiedzieć się, jakimi metodami i technikami posługiwały się sędziowie Katarzyna Mazurkiewicz i Agnieszka Froechlich, by uzyskać dwie pasujące do siebie części wyroku zapadłego pod sygn. akt I C 463/00, wystarczy zapoznać się z treścią załączników nr 1 i nr 2, a także wieloma innymi.

Pani sędzia ma współudział w oddaleniu mojej zasadnej apelacji od drugiej części wyroku wydanego pod sygn. akt I C 463/00, wyprodukowanego przestępczymi metodami w Sądzie Rejonowym w Szczecinku przez Agnieszkę Froechlich. Produkcją pierwszej części wyroku wydanego pod sygn. akt I C 463/00 zajmowała się serdeczna przyjaciółka Agnieszki Froechlich, Katarzyna Mazurkiewicz.

Wyrok podpisany przez sędziego Barbarę Lubner zapadł w Sądzie Okręgowym w Koszalinie w dniu 23.09.2004 r. pod sygn. akt I Ca 532/04.

Ten niedorzeczny wyrok firmowali również sędziowie Marian Wawrzynkowski i Czesław Podgórny.

Aby dowiedzieć się, jakimi metodami i technikami posługiwały się sędziowie Katarzyna Mazurkiewicz i Agnieszka Froechlich, by uzyskać dwie pasujące do siebie części wyroku zapadłego pod sygn. akt I C 463/00, wystarczy zapoznać się z treścią załączników nr 1 i nr 2, a także wieloma innymi.

6. Zbigniew Rdesiński, SSO w Koszalinie
7. Marta Sawicka, SSO w Koszalinie

Mają współudział między innymi w oddaleniu mojej zasadnej apelacji od wyroku o sygn. akt I C 464/00, wyprodukowanego przestępczymi metodami w Sądzie Rejonowym w Szczecinku przez sędziego Katarzynę Mazurkiewicz.

Natomiast uprawomocnienie tego wyroku nastąpiło w dniu 10.07.2001 r. pod sygn. I Ca 345/01 – z współudziałem sędziego Mariana Wawrzynkowskiego.

Stanowi on załącznik nr 23.

8. Dariusz Jarząbek, SSO w Koszalinie

Ma współudział w niedopuszczeniu do wznowienia postępowania o sygn. akt I C 463/00, pomimo iż zachodzą wszelkie przesłanki prawne do uznania mojej skargi na wznowienie przedmiotowego postępowania.

Jako ciekawostkę należy podać, że pan sędzia sam osobiście rozpoznał moje zażalenie na wydane przez niego postanowienie o oddaleniu mojej skargi na wznowienie tego postępowania.

Dowód stanowi załącznik nr 24, będący jego postanowieniem wydanym w dniu 21.06.2006 r. pod sygn. akt VII Ca 123/06.

Nie przeszkadzało przy tym sędziemu, że złożyłem do akt tej sprawy formalny wniosek o wyłączenie od sprawy wszystkich sędziów z okręgu sądowniczego Koszalina.

Nie przeszkadzało mu również, że wniosłem do akt swoje 56-stronicowe pismo z rozlicznymi załącznikami, adresowane do wszystkich koszalińskich sędziów, z żądaniem, aby się sami odsunęli od sprawy z powodu opisanej i udokumentowanej hańby, jaka na nich ciąży.

Z oczywistych powodów koszalińscy sędziowie nie zachowali się jak ludzie honoru, lecz jak zwyrodnialcy mający w swoich szponach nieograniczoną władzę i kontrolę nad swoim zbiorowym skurwysyństwem, połączonym ze skrajnym debilizmem et cetera.

(Pełna dokumentacja tej patologii zawarta jest w kilkutomowych aktach sprawy o sygn. akt VII Ca 123/06 i C 463/00).

Moje pismo, o którym mowa, nosi datę 15.09.2005 r. i stanowi załącznik nr 25.

Prędzej by wygłodniałą świnię odgonił od napełnionego jadłem koryta, niż zmusił szczecineckich i koszalińskich sędziów oraz prokuratorów do zaniechania swoich bezprawnych działań wobec mojej osoby i zakończenia tego morderczego procederu, trwającego nieustannie od początku 1997 do chwili obecnej.

Jak na ironię, żaden z wymienionych przeze mnie sędziów i prokuratorów nie odczuwa potrzeby udzielania mi odpowiedzi na moje rozliczne pisma urzędowe i imienne.

Nie zamierza też ustosunkować się do zawartych w nich zarzutów i skonfrontować z obciążającymi go dowodami.

Każda moja sprawa sądowa rozpatrywana przez Sąd Rejonowy w Szczecinku, jak też przez Prokuraturę Rejonową w Szczecinku, ma zawsze ten sam scenariusz i reżysera w osobie sędziego Katarzyny Mazurkiewicz.

Czuwa też ona nad całokształtem wspólnego przestępczego majstersztyku, nadzorując i synchronizując działania swoich kolegów po fachu.

Jednym z rozlicznych takich przykładów jest uprawomocnienie wyroku wydanego w Sądzie Rejonowym w Szczecinku pod sygn. akt I C 495/02, firmowanego przez asesora Artura Nowaka.

Wyrok apelacyjny wydany w tej sprawie przez koszalińskich sędziów nosi sygn. akt VII Ca 952/04 i stanowi załącznik nr 26.

Wszystkie niedorzeczności zawarte w tym skandalicznym rozstrzygnięciu opisuje załącznik nr 20.

Jak to w ogóle możliwe, aby w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej wydać tak niedorzeczne rozstrzygnięcie i uprawomocnić je w trzyosobowym składzie sędziowskim?

Przecież to zbrodnia dokonana ze szczególnym okrucieństwem na zebranym materiale dowodowym, urągająca powadze urzędu, jakim jest Sąd Rzeczypospolitej Polskiej.

Najpodlejsze jest w tym to, że taki stan rzeczy akceptują umaczani w aferę:

Prezes Sądu Rejonowego w Szczecinku – Leszek Miazek,
Sądu Okręgowego w Koszalinie – Janusz Skibicki,
a także Szef Prokuratury Okręgowej w Koszalinie – Jerzy Ożóg.

Pomimo posiadania pełnej wiedzy o rażących nadużyciach władzy i dokonywaniu rozlicznych przestępstw przez sędziów i prokuratorów z ich kręgu towarzysko-zawodowego, nie uczynili niczego w ramach swoich kompetencji służbowych, a nawet jawnie ich ochraniają.

Jednym z rozlicznych przykładów potwierdzających podniesione zarzuty stanowi moje pismo skierowane do Prezesa Sądu Okręgowego w Koszalinie, noszące datę 14.06.2006 r., stanowiące załącznik nr 27.

Pan Prezes zlekceważył swoją powinność po raz kolejny, kpiąc sobie z nawarstwionego problemu, co ma swoje pełne odzwierciedlenie w przebiegu późniejszych zdarzeń procesowych, trwających do chwili obecnej.

9. Janusz Skibicki Prezes Sądu Okręgowego w Koszalinie.

Sędzia Skibicki również nie może orzekać w moich sprawach z opisanych wyżej powodów jak też przynależności do grona towarzysko- zawodowego wymienionych sędziów.
Zarzucam również sędziemu
Januszowi Skibickiemu potwierdzanie nieprawdy w dokumentach urzędowych kierowanych do wyższych instancji w związku ze zleceniem mu zbadania moich zarzutów wobec wskazanych sędziów – jest kłamcą.
Stosowany wobec mnie na wokandach zamordyzm przedstawia również załącznik nr 28 będący postanowieniem Sądu o oddaleniu mojego zażalenia dotyczącego bezpodstawnego ukarania mnie grzywną wysokości 200 zł przez sędziego Piotra Foltyniewicza – za tzw. „ciężką obrazę powagi Sądu. Do tej powagi Sądu odnosiłem się dziesiątki razy. Między innymi w swoim piśmie skierowanym do niego imiennie, ale on nie umiał mi wyjaśnić, co to takiego ta powaga Sądu. Wskazane pismo nosi datę 20.03.2002r i stanowi załącznik nr 6. Czy w opisanym zachowaniu Pana sędziego można doszukać się jakiejkolwiek powagi?.
Poza wieloma innymi bezprawnymi działaniami na moją szkodę sędzia Maciej Foltyniewicz działając wspólnie i w porozumieniu z protokólantką Mariolą Wagner usunęli zeznania 4 moich świadków z zapisu komputerowego przebiegu wokandy. Stało się to w chwilę po tym jak zeznający na moją korzyść świadkowie opuścili salę rozpraw.
Z względu na znaczenie procesowe zeznań tych świadków Maciej Foltyniewicz z Agnieszką Froechlich nie dopuścili do ponownego ich przesłuchania. Rzutowało to na wynik dwuinstancyjnego rozstrzygnięcia zapadłego w sprawie o sygn. akt IC 20/02. Czy tak wygląda powaga Sądu ?.
Dlaczego tak się dzieje od lat i nikt nie chce udzielić mi swojej odpowiedzi na moje prozaiczne pytania?.
Dlaczego wszyscy milczą i udają, że jest wszystko w porządku ?.
Podczas toku rozprawy o sygn. akt I C 224/04 toczącej się przez prawie dwa lata przed Sądem Rejonowym w Szczecinku
asesor sądowy Artur Nowak jeszcze bardziej zaszarżował stosując wobec mnie skrajny sądowy zamordyzm, popierany przez sędziów z Sądu Okręgowego w Koszalinie. Bezpodstawnie ukarał mnie grzywnami dwa razy po 500 zł do czego się odniosłem w swojej apelacji stanowiącej załącznik nr 2. Podczas całego toku tej dziwacznej sprawy asesor Artur Nowak sprawiał wrażenie adwokata Krzysztofa Gołowicza a zarazem mojego kata w jednej osobie. Natomiast w niczym nie przypominał niezawisłego sędziego, który ma obiektywnie orzec w sprawie.

9. Janusz Skibicki, Prezes Sądu Okręgowego w Koszalinie

Sędzia Skibicki również nie może orzekać w moich sprawach z opisanych wyżej powodów, jak też przynależności do grona towarzysko-zawodowego wymienionych sędziów.
Zarzucam również sędziemu Januszowi Skibickiemu potwierdzanie nieprawdy w dokumentach urzędowych kierowanych do wyższych instancji w związku ze zleceniem mu zbadania moich zarzutów wobec wskazanych sędziów – jest kłamcą.

Stosowany wobec mnie na wokandach zamordyzm przedstawia również załącznik nr 28, będący postanowieniem Sądu o oddaleniu mojego zażalenia dotyczącego bezpodstawnego ukarania mnie grzywną w wysokości 200 zł przez sędziego Piotra Foltyniewicza – za tzw. „ciężką obrazę powagi Sądu”.
Do tej powagi Sądu odnosiłem się dziesiątki razy, między innymi w swoim piśmie skierowanym do niego imiennie, ale on nie umiał mi wyjaśnić, co to takiego ta powaga Sądu.
Wskazane pismo nosi datę 20.03.2002 r. i stanowi załącznik nr 6.
Czy w opisanym zachowaniu pana sędziego można doszukać się jakiejkolwiek powagi?

Poza wieloma innymi bezprawnymi działaniami na moją szkodę, sędzia Maciej Foltyniewicz, działając wspólnie i w porozumieniu z protokolantką Mariolą Wagner, usunęli zeznania 4 moich świadków z zapisu komputerowego przebiegu wokandy.
Stało się to w chwilę po tym, jak zeznający na moją korzyść świadkowie opuścili salę rozpraw.
Ze względu na znaczenie procesowe zeznań tych świadków, Maciej Foltyniewicz z Agnieszką Froechlich nie dopuścili do ponownego ich przesłuchania. Rzutowało to na wynik dwuinstancyjnego rozstrzygnięcia zapadłego w sprawie o sygn. akt I C 20/02. Czy tak wygląda powaga Sądu?

Dlaczego tak się dzieje od lat i nikt nie chce udzielić mi odpowiedzi na moje prozaiczne pytania?
Dlaczego wszyscy milczą i udają, że wszystko jest w porządku?

Podczas toku rozprawy o sygn. akt I C 224/04, toczącej się przez prawie dwa lata przed Sądem Rejonowym w Szczecinku, asesor sądowy Artur Nowak jeszcze bardziej zaszarżował, stosując wobec mnie skrajny sądowy zamordyzm, popierany przez sędziów z Sądu Okręgowego w Koszalinie.
Bezpodstawnie ukarał mnie grzywnami dwa razy po 500 zł, do czego się odniosłem w swojej apelacji, stanowiącej załącznik nr 2.
Podczas całego toku tej dziwacznej sprawy asesor Artur Nowak sprawiał wrażenie adwokata Krzysztofa Gołowicza, a zarazem mojego kata w jednej osobie.
Natomiast w niczym nie przypominał niezawisłego sędziego, który ma obiektywnie orzec w sprawie. Nie można przy tym pominąć, że na ostatniej wokandzie w dniu 29.06.2006 r. adwokat Tadeusz Czernicki w mowie końcowej, ku mojemu zdumieniu, wystąpił do asesora Artura Nowaka o zasądzenie na rzecz radcy prawnego Andrzeja Jagoszewskiego podwójnej minimalnej stawki tytułem zastępstwa procesowego.
Artur Nowak uczynił to instrumentalnie, zasądzając na jego rzecz 2.400 zł.

Dowcip polega na tym, że Andrzej Jagoszewski nie wyświadczył mi żadnej pomocy prawnej.
Kiedy zorientowałem się, że pozostaje on w zażyłej zaprzyjaźni z powodem i kolaboruje z jego adwokatem Tadeuszem Czernickim, działając na moją szkodę, natychmiast wypowiedziałem mu swoje pełnomocnictwo, nie dopuszczając go w ogóle do sprawy.

Jedyną rzeczą, jaką Andrzej Jagoszewski zrobił „w mojej sprawie”, było napisanie kilkuzdaniowego, niedorzecznego pisemka w moim imieniu, potajemnie zaniesionego do Sądu, bez konsultacji ze mną.
Kiedy to przypadkowo odkryłem, natychmiast unieważniłem je, zapisując na nim swoje dosadne uwagi.
To, co w tym piśmidle zawarł Andrzej Jagoszewski, leżało w rażącej sprzeczności ze stanem faktycznym i w żaden sposób nie nawiązywało do naszych uzgodnień.
Gdybym nie anulował tego bubla, to z pewnością zostałbym po raz kolejny wysterowany i pogrążany przez wszystkich trzech skołtunionych ze sobą togowców.

Czy zasądzenie dla radcy prawnego Andrzeja Jagoszewskiego przez Artura Nowaka, na wniosek adwokata mojego przeciwnika procesowego Tadeusza Czernickiego, kwoty 2.400 zł, nie jest wystarczającym dowodem układu korupcyjnego?

Na marginesie – Prokuratura Rejonowa w Szczecinku odmówiła mi wszczęcia śledztwa w tej sprawie.
Zaskarżyłem wydane postanowienie – sędzia Maciej Foltyniewicz utrzymał je w mocy, nie dopuszczając mnie do głosu podczas posiedzenia w sprawie rozpatrzenia mojego zażalenia na to haniebne postanowienie prokuratorskie, twierdząc, że nie jestem uprawniony do składania zażaleń.
To jest norma prawna obowiązująca w okręgu sądowniczym Koszalina.

„Togowiec togowcowi łba nie urwie.”

10. Joanna Gumińska SSR WG w Koszalinie

Świadomie pokrzywdziła mnie wyrokiem wydanym pod sygn. akt V GC 551/01, uznając bezzasadne powództwo materialne K. Gołowicza.
Pomogła moim oprawcom z Sądu Rejonowego w Szczecinku i Prokuratury Rejonowej w Szczecinku utrzymać w mocy całą serię schizofrenicznych decyzji procesowych wydanych w moich sprawach, z naruszeniem zasad prawa i doprowadzeniu do mojego skazania wyrokiem karnym wydanym w sprawie II K 949/02.

Ustalenia, jakich dokonała w sprawie o sygn. akt V GC 551/01 sędzia Joanna Gumińska, były tak samo fałszywe i niedorzeczne jak te, które dokonali w moich sprawach pokrewnych szczecineccy sędziowie i prokuratorzy.
Pani sędzia, mając w dyspozycji oryginały faktur VAT, nie zawierających w sobie żadnych wad formalnych i prawnych, a także zeznania przesłuchiwanych przez nią świadków, będących przy dokonywaniu przeze mnie powodowi wpłat objętych fakturami – zakwestionowała te dokumenty.

Uznała fałszywe powództwo Krzysztofa Gołowicza.
Stwierdziła w uzasadnieniu swojego niedorzecznego wyroku, że świadczenie czynszowe objęte jego pozwem nie zostało przeze mnie spełnione, ponieważ – jej zdaniem – gdybym zapłacił wierzycielowi należność, to dodatkowo wystawiłby mi dowód wpłaty.
(Na marginesie: nigdy tego nie robił).

Hańbę sędziego Joanny Gumińskiej zmył częściowo Sąd Okręgowy Wydział Gospodarczy.
Po wnikliwym zbadaniu moich zarzutów apelacyjnych uchylił krzywdzący mnie wyrok, dostrzegając to, czego nie chciała dostrzec moja krzywdzicielka.
Wyrok Sądu Okręgowego Wydziału Gospodarczego zapadł w dniu 26.02.2003 r., pod sygn. akt Ga 10/03załącznik nr 29.

11. Jacek Bytner ASR w Koszalinie.

Ten sędzia skazał mnie za napisanie prawdy do sędziego Katarzyny Mazurkiewicz bez zbadania zasadności moich zarzutów skierowanych pod jej adresem. Nie dopuścił do sprawy żadnego z moich bezspornych dowodów obciążających Katarzynę Mazurkiewicz i jej popleczników . Między innymi kasety FHS z prawie pięciogodzinnym filmem dokumentalnym obnażającym proceder uprawiany przez moją oskarżycielkę i jej środowisko towarzysko zawodowe, trwający nieustannie od 1997 do chwili obecnej. Nie dopuścił też do sprawy dowodu z przesłuchania całej grupy wnioskowanych przeze mnie świadków (sędziów, prokuratorów, adwokatów) odpowiedzialnych za stan prawny moich wszystkich spraw. Nie dopuścił do ponownego przebadania mnie przez nienależny zespół biegłych sądowych lekarzy psychiatrów poza strefą wpływu oskarżycieli pomimo iż taki wniosek wielokrotnie stawiałem aby móc pozyskać dowód, że na kształt wydanej w Szczecinku opinii psychiatrycznej wpływali zleceniodawcy badań. Postanowienie o poddaniu mnie przymusowe 6 tygodniowej obserwacji w Oddziale Psychiatrycznym w Szczecinku osobiście firmował szef prokuratury w Szczecinku Janusz Bugaj pomimo iż on nie prowadził on przeciwko mnie postępowania śledczego. (Jak się później okazało szpital w którym mnie diagnozowano nie posiadał uprawnień do przeprowadzania takich badań.)
Do tego skandalu obszerniej odniosłem się między innymi w załączniku nr 1, będącym moim pismem urzędowym napisanym do mojej krzywdzicielki sędziego Katarzyny Mazurkiewicz.
Na marginesie podaję, że w/w do dnia dzisiejszego nie ustosunkowała się do moich zarzutów. Czyżby nie miała czasu ?.

12. Bogdan Lewandowski SSO WK w Koszalinie.
13. Andrzej Jaracz SSO WK w Koszalinie
14. Renata Rzepecka-Gawrysiak SSO WK w Koszalinie.

W/w uprawomocnili krzywdzący mnie wyrok karny wydany przez asesora Jacka Bytnera w Sądzie Rejonowym w Białogardzie w dniu 6.04.2006 r., pod sygn. akt II K 949/02.
Dowód stanowi załącznik nr 30 – wyrok apelacyjny S.O. WK w Koszalinie, sygn. akt V Ka 820/03.

Na uwagę zasługuje fakt, że w uprawomocnieniu tego wyroku brała osobisty udział sędzia Renata Rzepecka-Gawrysiak – Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego w Koszalinie, pomimo tego, że nosił on jaskrawe znamiona przestępstwa. Wskazuje na to jednoznacznie zebrany w sprawie materiał dowodowy.

Czy można przyjąć za prawdę, że listy napisane przeze mnie do sędziego Katarzyny Mazurkiewicz mógłby odebrać w jej imieniu niezatrudniony jeszcze wówczas w Sądzie Rejonowym w Szczecinku stażysta, po czym przez nieuwagę otworzyć jeden z nich, a następnie doręczyć go osobiście adresatce?
W drugiej wersji – ten dwu płciowy stażysta Tomasz–Małgosia mój „otwarty” list miałby zanieść do Sekretariatu Wydziału Cywilnego i położyć go na jednej z półek na korespondencję znajdujących się w głębi tego pomieszczenia.

Kierowniczka Sekretariatu Wydziału Cywilnego Sądu Rejonowego w Szczecinku Jolanta Sawczuk zeznała, że ten otwarty list przyniósł do sekretariatu stażysta Tomasz Skoczylas i położył na jednej z półek – ona osobiście przekazywała go Katarzynie Mazurkiewicz.
Natomiast kierowniczka Sekretariatu Prezesa Sądu Danuta Roś-Szukalska zeznała, że list przez nieuwagę otworzyła stażystka Małgosia i osobiście zaniosła go adresatce.

Odszukany i wezwany na rozprawę w charakterze świadka stażysta Tomasz Skoczylas potwierdził, że faktycznie otworzył jeden z moich listów przeznaczonych dla Katarzyny Mazurkiewicz i otwarty przez siebie list osobiście jej doręczył.
Jednak z pisma Prezesa Sądu Rejonowego w Szczecinku, przesłanego do Sądu Rejonowego w Szczecinku, jednoznacznie wynika, że w okresie, kiedy miałby być otwarty jeden z moich listów stanowiących podstawę aktu oskarżenia, ani wcześniej, Sąd Rejonowy w Szczecinku nie zatrudniał żadnych stażystów. Pomimo formalnego wniosku o ściganie wszystkich świadków fałszywie zeznających w mojej sprawie karnej, takiej czynności nie przeprowadzono – mimo iż zeznawali oni po wcześniejszym pouczeniu w trybie art. 233 § 1 k.k., pociągającym za sobą skutki karne za składanie fałszywych zeznań.

Biorąc udział w farsie procesowej o sygn. akt II K 949/02, ciągle wierzyłem, że istnieją jakieś granice ludzkiej przyzwoitości, których żaden szanujący się sędzia nie będzie w stanie przekroczyć.
Tkwiłem w wielkim błędzie. To nic, że mnie skazano za napisanie udokumentowanej prawdy, bo ona jest ponadczasowa i nie da się jej zniszczyć łajdackimi metodami. W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej pozbawiono mnie i moją rodzinę wszelkich dóbr i skazano na zatracenie.

W tym nieludzkim procederze przestępczym czynny udział biorą również prokuratorzy:

1. Janusz Bugaj – Szef Prokuratury Rejonowej w Szczecinku.
2. Iwona Bugaj – Prokurator Prokuratury Rejonowej w Szczecinku
3. Bogumiła Okoniewska – asesor Prokuratury Rejonowej w Szczecinku
4. Artur Pietraszkiewicz – asesor Prokuratury Rejonowej w Szczecinku
5. Anna Balik – prokurator Prokuratury Rejonowej w Szczecinku (przeniosła się do Warszawy)
6. Jerzy Sajchta – Wice/Szef Prokuratury Rejonowej w Szczecinku

Ta lista nie zamyka się na tych nazwiskach. Ci wskazani prokuratorzy mają największy udział w nagonce na moją osobę. Przez 10 lat byłem bezbronnym człowiekiem narażonym na nieludzkie szykany i pozbawiony wszystkich ludzkich praw. Dwukrotnie w różnych przedziałach czasowych utraciłem bezprawnie dach nad głową, mienie środki pieniężne i niczego nie pozwolono mi dowieść na płaszczyźnie prawnej. W konsekwencji pozbawiono mnie również możliwości prowadzenia działalności gospodarczej skazując na dożywotnią wegetację. Winni mojego pokrzywdzenia byli skutecznie chronieni przed możliwością poniesienia konsekwencji karnych i cywilnych zarówno przez szczecineckich sędziów jak tez miejscowych prokuratorów oraz niektórych policjantów. Między innymi starszego sierżanta sztabowego Jarosława Woźnego i sierżanta Grzegorza Grondysa, będącym obecnie  Komendantem Straży Miejskiej w Szczecinku.
W tym procedurze maczali swoje palce również przydzieleni mi do pomocy w sprawie obrońcy z urzędu, których nazwisk nie warto nawet wymieniać.

Aby dowiedzieć się kim są te osoby wystarczy zapoznać się z treścią załącznika nr 1 – aktami sprawy o sygn. I C 463/00, I C 495/00, VII Ca 123/06. Te akta znajdują się w tutejszym Sądzie. Niezwykłych obrońców z urzędu miałem również w sprawie karnej o sygn. akt II K 949/02 przeprowadzonej w Sądzie Rejonowym w Białogardzie.
Rola mojego obrońcy w sprawie karnej ograniczała się do statystowania w procesie i pozostawienia wolnego pola dla moich oskarżycieli i składu sędziowskiego. Gdyby na miejscu mojego adwokata posadził manekina, to kto wie, czy nie było by to lepszym, tańszym i uczciwszym rozwiązaniem problemu doprowadzenia do mojego bezwarunkowego skazania. Tylko faszyści i komuniści mogli by wykazać się takimi osiągnięciami jak w przypadku rozstrzygnięć w moich sprawach wydanych przez szczecineckich i koszalińskich naginaczy prawa. Rola każdego z nich była inna, ale mieli i nadal mają wspólny cel, do którego nieustannie zmierzają. To do czego chcą doprowadzić zawarte jest w załączniku nr 31 – będący protokołem przesłuchania Beaty N. w związku ze sprawą karną jej konkubina Jarosława P. (Ds. 2525/2001). Co prawda sprawa przeciwko Jarosławowi P. trafiła na wokandę, ale warunkowo ją umorzono nie dopuszczając do procedur dowodowych ze względu na jego przestępcze powiązania z „wymiarem sprawiedliwości”. W tym postępowaniu zafałszowano nawet stenogram nagranej przez B. N. rozmowy z Jarosławem P. eliminując z niego wszystkie treści związane z osobą Prezesa Sądu Rejonowego w Szczecinku Pana Leszka Miazka, a także wszystkie inne związane z urzędnikami miejscowej prokuratury i policji. Czy załącznik nr 1 nie jest przekonywującym dowodem świadczącym o tym, że zachodzą wszelkie przesłanki uzasadniające wyłączenie od prowadzenia moich wszystkich spraw Sądy i Prokuratury Okręgu Koszalina?. Jeśli jest inaczej to dlaczego żaden sędzia i prokurator do dnia dzisiejszego nie udzielił mi odpowiedzi na list otwarty noszący datę 12.10.2004r?. Załącznik nr 32.
Gdzie są odpowiedzi na moje prozaiczne pytania?.
Czas pokazał ile są warte wasze ” ustalenia procesowe” i hurtowo wydane w moich sprawach wszelkiej maści decyzje procesowe, ale wy skorumpowani sędziowie i prokuratorzy nadal utrzymujecie je w mocy, odmawiając mi prawa do wznowienia postępowań, w których ewidentnie zostałem przez was pokrzywdzony. Czy nie pokazałem wam tego palcem?.
Żadne przepisy na które się powołujecie odmawiając mi odsunięcia was od prowadzenia moich dalszych spraw nie mogą mieć zastosowania ze względu na hańbę mojego wielopłaszczyznowego pokrzywdzenia, dokonanego przez was wspólnie i w porozumieniu pod pozorami prawa. Sędzia który nie może dostrzec swojej rozległej hańby odmawiając przy tym skrzywdzonemu przez siebie prawa do odsunięcia go od jego spraw, powinien być napiętnowany publicznie i pozbawiony dożywotnio prawa do pełnienia jakichkolwiek funkcji służbowej, związanej z wymiarem sprawiedliwości. Nikt nie ma prawa powierzać więcej do rozpoznawania moich spraw przestępcom, którzy mają również pełną kontrolę nad moimi środkami zaskarżania ich niedorzecznych rozstrzygnięć procesowych, skarg i zażaleń, ponieważ ich los jest z góry przesądzony.

Temat ten przerabiam przez 10 lat.
Wielokrotnie występowałem z pismami urzędowymi, procesowymi i apelacjami, pokazując szanownym sędziom ich zbrodnie przeciwko logice dowodowej i prawu, na które się cynicznie powoływali, wydając schizofreniczne osądy w moich sprawach.
Ale ci łajdacy kwitowali to stwierdzeniami, że nie dopatrzyli się żadnych uchybień procesowych, czy też naruszeń prawa.
Wskazane im dowody mieli za nic, pomimo iż były niepodważalne.
Czy tak postępują sędziowie?
Czy można podważać coś, co jest niepodważalne, w taki cyniczny sposób?

To jest reguła i sposób na utrzymywanie w mocy wyroków i postanowień prokuratorskich, których nie sposób zrozumieć, a jeszcze trudniej zaakceptować z powodu ich schizofrenicznych uzasadnień.
Ten cały sądowo–prokuratorski cyrk opisuje załącznik nr 33, będący moim pismem procesowym złożonym do postępowania o sygn. akt II Kp 473/05, noszącym datę 19.09.2005 r.
Aby być bardziej dosadnym, do swojego pisma wkomponowałem nawet dokumenty w miniaturowej postaci, wierząc, że to nie pozwoli sędziemu zakpić z faktów i mojego zasadnego zażalenia. Niestety, Sąd Rejonowy w Koszalinie postanowił utrzymać w mocy prokuratorskie brednie, uzupełniając je własnymi.
Tym nieszczęsnym sędzią jest pani Sylwia Wróbel.
Natomiast postanowienie, które wydała w mojej sprawie z datą 27.09.2005 r. (II Kp 473/05), stanowi załącznik nr 33.
Po przeczytaniu tego postanowienia wszystkie osoby, które się z nim zapoznały, stwierdziły jednomyślnie, że pani Sylwia Wróbel wymaga natychmiastowego leczenia psychiatrycznego w chronicznym, zamkniętym oddziale psychiatrycznym, ordynowanym przez najwybitniejszych specjalistów w tej dziedzinie.
Najzabawniejsze w tym obłędzie jest to, że pani Sylwia Wróbel nie raczyła nawet zauważyć mojego pisma procesowego z datą 27.09.2005 r. (załącznik nr 34).
Proszę spojrzeć na protokół rozprawy z dnia 27.09.2005 r., będący załącznikiem nr 35.
Pani sędzina miała jeszcze w dyspozycji trzy obszerne kasety VHS, które dosadnie dokumentowały zbrodnicze działania przeciwko mnie i prawu „śmietanki” towarzysko–zawodowej z Sądu Rejonowego w Szczecinku, z Prokuratury Rejonowej w Szczecinku, miejscowej Policji, z Sądu Okręgowego w Koszalinie – nie pomijając w tym udziału pojebańców z urzędu, jakich mi przydzielono do pomocy w sprawie – na moją zgubę.

Oczywiście za lojalność wobec sędziów i mojego przeciwnika procesowego K. Gołowicza byli hojnie wynagradzani z funduszy Skarbu Państwa, otrzymując pod stołem kopertowe łapówki.
Jeden z tych Judaszy otrzymał za swoje „usługi” podwójne wynagrodzenie, chociaż niczego nie zrobił w mojej sprawie.
(Kiedy zorientowałem się, że zamierza mnie wystawić na ostrzał, wypowiedziałem mu swoje pełnomocnictwo i w ogóle nie dopuściłem do sprawy).
To skurwysyństwo opisałem w swojej apelacji od wyroku zapadłego w SR w Szczecinku w dniu 12.07.2006 r., pod sygn. akt I C 224/04 – załącznik nr 2.

Najperfidniejsze w tym wszystkim jest to, że w żaden sposób nie udało mi się odsunąć notorycznych przestępców od zajmowania się moimi sprawami. Jednym z rozlicznych przykładów mojej bezsilności jest moje pismo skierowane do Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, noszące datę 9.05.2005 r.
Jest to zażalenie z wnioskiem o odsunięcie od sprawy wszystkich prokuratur z Okręgu Koszalina, stanowiące załącznik nr 36.
Dokument ten opisuje moją rozległą krzywdę, popartą licznymi dowodami, które zostały zignorowane i okpione przez przestępców w białych kołnierzykach z kręgu koszalińskiej Temidy. Dzisiaj dysponuję przerozmaitymi środkami dowodowymi, które dobitniej obnażają cały ten morderczy proceder i właściwie je wykorzystam w swoim czasie, pokazując społeczeństwu, kto decyduje o ich losie, działając w imieniu Państwa na ich szkodę.

Wy, sędziowie i prokuratorzy ze Szczecinka i Koszalina, nie tylko powinniście być odsunięci od prowadzenia moich spraw, lecz całkowicie pozbawieni możliwości kupczenia sprawiedliwością – a nawet być utylizowani.
W środowisku złodziei i prostytutek jest więcej moralności niż w was samych, bo ci ludzie mają w sobie jakieś zasady, a wy jesteście z nich całkowicie wyjałowieni i zakłamani. Jesteście w stanie wspólnie i w porozumieniu ze sobą zgnoić każdego, sięgając nawet po środki psychiatryczne – ale ze mną się wam to więcej nie uda.
Dzisiaj jest mi już wszystko jedno, jakie będzie jutro.
Przez 10 lat żyłem w niekończącym się koszmarze, jaki mi zafundowaliście wspólnie i w porozumieniu ze sobą, więc czas to rozliczyć jednym sposobem, jaki mi pozostał w dyspozycji. Mam już dosyć waszych naciąganych przepisów i paragrafów.
Myślicie sobie, że stoicie ponad prawem i wszystko wam wolno robić bezkarnie? Tak było do tej pory, ale ja postaram się to zmienić dla dobra całego społeczeństwa. Pozbawiliście mnie wszystkiego, skazując na zatracenie – ale ja potrafię dostosować się do waszej gry bez zasad, do której zostałem przez was wciągnięty wbrew swojej woli.
Ja, mały człowieczek znikąd, zdeptany i zaszczuty przez was, przyjąłem wasze perfidne wezwanie do nierównej walki o prawdę i zamierzam po sobie pozostawić przynajmniej trwały ślad na pobojowisku, który będzie spędzał wam sen z powiek do końca waszych dni.

Nie lękajcie się o swoje nędzne życie czy też zdrowie, bo ja nie należę do ludzi, którzy by chcieli w tak prymitywny sposób rozliczyć się z wami za doznane od was krzywdy i wyrządzone zło.
Mam przygotowany bardziej ambitny scenariusz, który zrealizuje społeczeństwo i instytucje pełniące nadzór nad pracą sądów i prokuratur. Po które akta moich spraw lub z moim udziałem by nie sięgnął – to w każdych z nich znajdują się dowody dokonywanych przez was, sędziowie, prymitywnych matactw i innych nadużyć prawa w celu mojego pokrzywdzenia.
Chociaż setki razy wytykałem wam wasze pasożytowanie społeczne, to mimo tego nie zaniechaliście swoich zbrodniczych wobec mnie i prawa działań, lecz jeszcze bardziej wzmagaliście swoją zbiorową aktywność.

To, co uczyniła mi sędzia Katarzyna Mazurkiewicz z innymi aferzystami, opisałem w załączniku nr 1.
Pomimo przeciwności losu, jakimś cudem udało mi się wydębić od was dwa pozytywne dla siebie wyroki sądowe zasądzające na moją rzecz od K. Gołowicza namiastkę zadośćuczynienia.
A przez kilka lat, za waszą sprawą, niemożliwym stało się cokolwiek od niego wyegzekwować.

Pan Gołowicz postanowił ze szczecineckimi sędziami i prokuratorami nie dopuścić do egzekucji mojej wierzytelności, co ma swoje odzwierciedlenie między innymi w toku sprawy I C 224/04. Vide załącznik nr 2. Uzupełnia go załącznik nr 3.

Asesor Artur Nowak bardzo się starał uznać to chore i niedorzeczne powództwo, ale na przeszkodzie stanęła moja drobiazgowość procesowa, a także dociekliwość.
W tym samym czasie sędzia Joanna Chmara uniemożliwiała przeprowadzenie postępowania o wyjawienie majątku przez mojego dłużnika K. Gołowicza. Vide załącznik nr 4.
Podobnie rzecz się miała w Wydziale Ksiąg Wieczystych. Vide załącznik nr 5.

Należało wszelkie czynności prawne spowalniać, ze względu na to, że sędzia Artur Nowak pracował w pocie czoła, żeby za wszelką cenę doprowadzić do kompensacji naszych rzekomych wzajemnych zadłużeń.
W tym też czasie Komornik Sądowy przy Sądzie Rejonowym w Szczecinku Krystyna Pietrak symulowała, że stara się skutecznie przeprowadzić egzekucję mojej należności od Gołowicza.
Pani ta co prawda zajęła prawa mojego do czynszów dzierżawnych z wynajmowanych przez niego pomieszczeń, ale zobowiązani do wykonania zajęcia należności czynszowych komornikowi nie przekazywali, bo byli skutecznie chronieni.

Pouczony przez Komornika Sądowego o moim prawie do odszkodowania, zgodnie ze swoimi uprawnieniami wniosłem do Sądu Rejonowego w Szczecinku stosowny pozew przeciwko dłużnikom.
Sprawa przez wiele miesięcy czekała na udrożnienie, tj. do czasu, kiedy mój dłużnik wpłacił komornikowi całą moją należność.

Na termin rozprawy o sygn. akt I C 171/06 nie przybył żaden pozwany.
Stawił się natomiast adwokat T. Czernicki i dwie inne osoby reprezentujące jednego z pozwanych, ale ich na salę sądową nie wezwano.
Nie stawił się również świadek K. Gołowicza, pomimo prawidłowego powiadomienia.

Nie będę opisywał pierwszych dwóch wokand, ze względu na to, że jakoś tam w miarę poprawnie one przebiegały. Skupię uwagę na ostatniej. Ta ostatnia wokanda to istny cyrk, którego nie da się słowami opisać.
Pani Agnieszka Froechlich, wbrew mojemu wnioskowi, nie nakazała pozwanym zeznawać pojedynczo – w obawie, że pozostali nie będą wiedzieć, co zeznawali ich poprzednicy.
Przecież to ewidentne działanie na moją szkodę.

Jako pierwsze należy podnieść, że nie jest żadną tajemnicą, gdzie od ponad półtora roku przebywa mój dłużnik i komu pozwani, pomimo zajęcia komorniczego, przekazywali należności czynszowe.
Sędzia Agnieszka Froechlich też to wiedziała.
Dlatego nie dopuściła do sprawy mojego wniosku o oddzielenie przesłuchania pozwanych w sprawie i dopuszczeniu – po przeprowadzeniu tej czynności – dowodu z przesłuchania Jolanty Jabłońskiej.

Sprawa ta toczyła się pod dyktando przewodniczącej, która nie dopuściła do ważnych ustaleń, uchylając też moje najistotniejsze pytania. Oddaliła również wszystkie moje zasadne wnioski dowodowe, pomagając w ten sposób pozwanym i Gołowiczowi porozumieć się w kwestii jego zeznań, do czego będzie zobowiązany w dniu 31.10 – o ile się stawi na wokandę. Jako ciekawostkę podaję, że protokół z ostatniej wokandy został mocno ocenzurowany i nie ma tego, co najistotniejsze dla oceny zasadności mojego powództwa.

Na szczególną uwagę zasługuje jeszcze jeden fakt. Zajęcie moich praw z egzekucji komorniczej od dłużnika K. Gołowicza i przekazanie całej zajętej kwoty Z.G.M. T.B.S. Sp. z o.o. w Szczecinku – i to na krótki czas przed dokonaniem wpłaty całej należności do kasy komornika przez jego konkubinę Jolantę Jabłońską. Niewątpliwie w tym procederze brała ona czynny udział.

Jak na ironię – to nie koniec tych sądowych matactw z udziałem ZGM-u w Szczecinku i komornika.

Otóż po zajęciu moich praw przez Komornika Sądowego, niezwłocznie w zakreślonym mi terminie złożyłem zażalenie na czynności komornika w tut. Sądzie, informując go o swoim kroku.
Sąd tradycyjnie przewlekał z wprowadzeniem sprawy na wokandę, zostawiając czas komornikowi do przekazania ZGM należności objętej zażaleniem na zajęcie moich praw. Nie będę przedstawiał wszystkich dokumentów związanych z bezprawnym działaniem Komornika Sądowego, skupiając uwagę na wyłuszczeniu najbardziej kompromitujących wymiar sprawiedliwości faktów. Po zajęciu mojej wierzytelności przez komornika sędzia Agnieszka Froechlich blokowała moją skargę na jego czynności, zostawiając mu kolejny czas na bezprawne działania. Komornik Krystyna Pietrak, mimo posiadanej wiedzy, nie zaniechała swoich bezprawnych działań, zaspokajając moimi pieniędzmi z egzekucji od K. ZGM w Szczecinku.

Po przekazaniu pieniędzy z mojej wierzytelności ZGM-owi, komornik wydała postanowienie o umorzeniu egzekucji wobec mojej osoby – wskutek całkowitego zaspokojenia roszczeń wierzyciela.
Po czym, za kilka dni, komornik uchyliła wydane przez siebie postanowienie, stwierdzając w jego uzasadnieniu, że mam nadal dług wobec ZGM na kwotę ponad 2.000 zł. Aby było jeszcze śmieszniej – komornik, pani Krystyna Pietrak, nie dopuszcza mnie do akt egzekucyjnych, abym nie mógł zorientować się w stanie faktycznym mojego rzekomego zadłużenia.
Przedkładam odpowiedź komornika na moje pismo z dnia 3.11.2006 r. – jest to załącznik nr 37.

Jak wynika z jego treści, pomimo tego że egzekucja została umorzona wskutek całkowitego zaspokojenia wierzyciela, nadal jestem obciążony kwotą 1.893,20 zł na rzecz ZGM-u. (Wcześniej miało to być ponad 2.000 zł). Natomiast w drugim wariancie – co wynika z pisma ZUS-u – moje zadłużenie wobec ZGM-u (pomimo wpłacenia przez komornika całej należności wierzycielowi) wynosi jeszcze 5.485,81 zł i już podlega potrąceniom z mojej renty.
Dowód stanowi pismo ww. z datą 14.11.2006 r. – załącznik nr 38.

Jako ciekawostkę podaję, że na powyższym dokumencie znajduje się imię i nazwisko mojego syna Grzegorza Krzyształowskiego, który nie ma żadnej renty. Wynika to choćby z treści pisma ZUS-u – załącznik nr 38.

Jak to w ogóle możliwe, aby rzekomym długiem Grzegorza Krzyształowskiego w wysokości 5.485,81 zł obciążać rentę jego ojca Rafała Krzyształowskiego – i taki numer przechodzi w ZUS?

Czy wy nie jesteście całkowicie pojebani?
Trzeba was leczyć psychiatrycznie w warunkach oddziału zamkniętego – i to w takim, gdzie leczy się najcięższe przypadki psychiatryczne.                                                                                                

Z poważaniem.
Rafał Krzyształowski

Załączniki jak ujęto w treści pisma – 38 sztuk.

 

——————————xxxXxxx———————Kliknij

 

CDN.

  1. Publikacja z dnia 19.08.2008r : Szczecin Szczecinek cała Polska – zniszczyć firmę, człowieka czy rodzinę to takie proste dla skorumpowanych organów władzy. Skazany bez winy Rafał Krzyształowski

 

Grupa Wsparcia 

Komentarze

Komentarzy

3 Komentarze

  1. Ja też jestem prześladowany przez władze od połowy 2006 roku. W Polsce nie mam już praktycznie czego szukać. Niech się ze mną ktoś skontaktuje z prasy, to mogę opowiedzieć.

  2. Ja myślę że ci schizofrenicy w togach i ubraniach urzędniczych bardzo się starają, tylko może ich zaszczepiono jak byli mali i teraz mają tylko ćwiartkę sprawnego mózgu do wykonywania wyroków, reszta wywietrzała im z głowy

  3. *** W 25 LAT po REWOLUCJI PRO „Solidarnościowej” … niegodziwości jakie dokonane zostały w trybie NAZISTOWSKIEJ DOKTRYNY (Bezprawie + Siła) przy współudziale prokuratorsko – sędziowskiej dziczy magistrów prawa NIE dadzą się „wywietrzyć” … w bardzo wąskim zakresie zostały ujęte artykułem w autoryzacji : Tomasz PAROL … Prokuratorzy , sędziowie … sądownictwo (skala LARGO) NIE funkcjonują, li wyłącznie w branży resortu (nie)Sprawiedliwości …należy spojrzeć w kategoriach socjologicznych …. bardziej interdyscyplinarnie … w artykule P.T. Parol … BRAKUJE tematyki obszaru : Komitety Wyborcze … wybory obywatelskie i INNE z tym związane … a przecież FAŁSZOWANIE Wyborów i wyników głosowań JEST od 1989 roku w Rzeczypospolitej Polskiej NORMĄ – Standardem (nad takim przebiegiem CZUWAJĄ : Komisarze Wyborów – przecież to są właśnie sędziowie … Prezesi Sądów i **dziwić się , że tak bezczelnie potrafią fałszować i dokonywać SZWINDLE procesowe ?! … itp. itd ) >> … życie społeczne i obywatelskie w Rzeczpospolitej Polskiej zostało zamerykanizowane do postaci Slalomu Giganta … stworzony został SYSTEM … jak robić KONIA w konia … w urzędzie …. i wszędzie … w państwowości, samorządach , prokuraturze, sądzie i na POLICJI. Bo dzień NIE zrobienia Konia w konia to dzień stracony : patrz :
    RODACY !! Diagnoza jest tylko jedna … tylko i ponad wszelką wątpliwość cięcia chirurgiczne… sądownictwo i resort (nie) Sprawiedliwości toczy GANGRENA spowodowana EPIDEMIĄ syfilisu schizofrenii paranoidalnej dziczy magistrów prawa uzbrojonych w Immunitety bezkarności z NIEZAWISŁOŚCI … która TO niezawisłość jest podłożem prokuratorsko-sędziowskiego syfilisu … *** szczegóły > > PATRZ : Wietrzenie sądownictwa ? Najwyższy czas ! autoryzacja : Tomasz P A R O L > http :// http://www.aferyprawa.eu ;

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.