6 lipca 2026 roku przed Sądem Rejonowym w Puławach odbyła się pikieta dotycząca wieloletniego odcięcia Doris Sas od jej dzieci – Nikoli i Tymona. W ocenie Doris Sas oraz wspierających ją redakcji sytuacja ta stanowi rażący przykład alienacji rodzicielskiej, która doprowadziła do zerwania więzi matki z dziećmi, pozbawiła ją realnego wpływu na ich wychowanie i uczyniła z rodzinnego dramatu trwający od lat stan faktyczny. W zgromadzeniu uczestniczyli dziennikarze NCI „Barwy Bezprawia”, NCI „Polska Mafia Sądowa” oraz NCI „Rzeczpospolita Przestępcza”. Pikieta miała przełamać instytucjonalne milczenie, publicznie nazwać krzywdę Doris Sas oraz zmusić osoby związane ze sprawą do przedstawienia konkretnych odpowiedzi. Przedstawiciele sądu, prokuratury, kurateli sądowej i instytucji pomocy społecznej zostali wcześniej zaproszeni do udziału w zgromadzeniu. Żadna z zaproszonych osób nie pojawiła się jednak przed Sądem Rejonowym w Puławach, aby wysłuchać Doris Sas, wyjaśnić własne działania albo podjąć próbę rozwiązania problemu wieloletniej rozłąki matki z dziećmi.
W trakcie pikiety dziennikarze próbowali wejść z kamerą do budynku Sądu Rejonowego w Puławach. Pracownik ochrony odmówił wpuszczenia ich ze sprzętem rejestrującym. Uniemożliwiło to swobodne udokumentowanie prób uzyskania stanowiska osób wykonujących obowiązki służbowe w budynku sądu. Kamera, która miała zarejestrować odpowiedzi przedstawicieli instytucji publicznej, pozostała za drzwiami. Dziennikarze zwrócili się między innymi do sędzi Jolanty Wnuk z Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Puławach. Sędzia została wcześniej zaproszona na pikietę, lecz nie zdecydowała się na rozmowę z redakcjami i nie pojawiła się podczas zgromadzenia. W sprawie dotyczącej wieloletniego zerwania więzi matki z dziećmi zabrakło nie tylko rozstrzygnięcia problemu, ale nawet gotowości do publicznego przedstawienia stanowiska.
Zaproszenie otrzymała również Renata Chołuj, kierowniczka zespołu kuratorów sądowych. Podczas próby uzyskania jej stanowiska poinformowała dziennikarzy, że nie ma czasu na rozmowę. Nie przyszła także na pikietę. Brak czasu stał się kolejną odpowiedzią instytucjonalną w sprawie, w której czas ma znaczenie fundamentalne. Dla urzędnika może oznaczać przesunięcie rozmowy lub odłożenie dokumentu. Dla matki oznacza kolejne dni, miesiące i lata bez dzieci.
W zgromadzeniu nie uczestniczyła także kurator sądowa Magdalena Chołody. Według relacji Doris Sas kuratorka znała jej sytuację i wiedziała o dramacie związanym z utratą kontaktu z Nikolą i Tymonem. Organizatorzy oczekiwali, że pojawi się na pikiecie, przedstawi zakres podejmowanych czynności i pomoże wskazać realną drogę wyjścia z konfliktu. Organizatorzy otrzymali jednak informację, że Magdalena Chołody przebywała w tym czasie na zwolnieniu lekarskim. Redakcje nie kwestionują samego zwolnienia, odnotowują natomiast fakt, że również w tym przypadku podczas publicznej debaty zabrakło osoby znającej sprawę i wykonującej w niej czynności zawodowe.
Na pikietę nie przyszła prokurator Małgorzata Szymanek z Prokuratury Rejonowej w Puławach. Nie pojawił się również adwokat Waldemar Mizak, który reprezentował Doris Sas jako pełnomocnik z wyboru. Osoby te nie skorzystały z możliwości zabrania głosu, wyjaśnienia zakresu własnych działań ani odniesienia się do zastrzeżeń publicznie podnoszonych przez Doris Sas. Ich nieobecność nie rozwiązała żadnego problemu. Pozostawiła natomiast kolejne pytania bez odpowiedzi.
Zaproszona została również Monika Budka, asystentka rodziny związana z Gminnym Ośrodkiem Pomocy Społecznej w Puławach. Według relacji Doris Sas asystentka zapowiadała wcześniej pomoc, w tym wsparcie w znalezieniu mieszkania. Doris Sas twierdzi jednak, że deklarowana pomoc nie została skutecznie zrealizowana. Monika Budka została powiadomiona o zgromadzeniu, lecz nie przyszła i nie odniosła się publicznie do tej relacji. W ten sposób kolejna wcześniejsza deklaracja pomocy pozostała bez publicznego rozliczenia jej rzeczywistych efektów.
Przed pikietą dziennikarze trzech redakcji udali się także do siedziby Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Puławach. Celem wizyty było osobiste zaproszenie dyrektor Małgorzaty Suszek-Zawadzkiej do udziału w manifestacji oraz uzyskanie odpowiedzi na pytania dotyczące działań kierowanej przez nią instytucji. Wcześniejsza pisemna forma zaproszenia została zakwestionowana przez panią dyrektor, która domagała się przedstawienia oryginału wniosku dziennikarskiego. Dziennikarze usunęli wskazaną przeszkodę formalną. Oryginał dokumentu został przekazany Małgorzacie Suszek-Zawadzkiej osobiście i w obecności kamery.
Spełnienie formalnego żądania nie doprowadziło jednak do merytorycznej rozmowy. Dyrektor PCPR stwierdziła, że nie ma czasu i może odpowiadać na piśmie. Nie skorzystała z osobistego zaproszenia i nie pojawiła się przed Sądem Rejonowym w Puławach. W ocenie redakcji był to kolejny formalny unik. Najpierw przeszkodą miał być brak oryginału dokumentu. Kiedy oryginał został przekazany, pojawił się brak czasu i zapowiedź późniejszej odpowiedzi pisemnej. Kamera zarejestrowała zarówno przekazanie dokumentu, jak i reakcję dyrektor. Odbiorcy mogą samodzielnie ocenić, czy zachowanie to odpowiada standardowi otwartości instytucji powołanej do niesienia pomocy rodzinom znajdującym się w kryzysie.
Film pokazuje nie przypuszczenia, lecz rzeczywisty przebieg wydarzeń: próby uzyskania rozmowy, osobiste zaproszenia, przekazanie oryginału wniosku dziennikarskiego, odmowy, deklarowany brak czasu i nieobecność zaproszonych przedstawicieli instytucji. Redakcje nie oczekiwały od żadnej z tych osób natychmiastowego rozstrzygnięcia sporu rodzinnego. Oczekiwały minimum odpowiedzialności publicznej: wyjścia do obywateli, wysłuchania matki, przedstawienia zakresu własnych działań i odpowiedzi na pytanie, dlaczego przez kolejne lata nie udało się doprowadzić do odbudowania kontaktu Doris Sas z dziećmi.
Do udziału w pikiecie została zaproszona również matka Doris Sas, u której przebywają Nikola i Tymon. Organizatorzy chcieli umożliwić jej przedstawienie własnego stanowiska, odniesienie się do przyczyn trwającego konfliktu oraz udział w próbie odbudowania kontaktu dzieci z ich matką. Pomimo zaproszenia nie pojawiła się przed Sądem Rejonowym w Puławach. Nie odpowiedziała publicznie na pytania i nie wyjaśniła, czy dostrzega możliwość stopniowego przywrócenia dzieciom relacji z Doris Sas. Jej nieobecność miała szczególne znaczenie, ponieważ to właśnie pod jej codzienną pieczą znajdują się Nikola i Tymon. Mogła przedstawić własną wersję wydarzeń, wyjaśnić przyczyny wieloletniego braku kontaktu i powiedzieć, jakie działania podejmowała, aby nie dopuścić do całkowitego zerwania więzi dzieci z ich matką. Z tej możliwości nie skorzystała.
Nieobecność zaproszonych osób stała się jednym z najbardziej wymownych obrazów pikiety. Przedstawiciele instytucji odpowiedzialnych za wymiar sprawiedliwości, kuratelę sądową, ściganie przestępstw, pomoc społeczną i ochronę rodziny nie pojawili się, aby wysłuchać Doris Sas. Zabrakło także osób bezpośrednio związanych z jej sytuacją rodzinną. Nie oznacza to, że każda z wymienionych osób samodzielnie odpowiada za całokształt sprawy. Oznacza jednak, że każda otrzymała możliwość zabrania głosu, sprostowania podnoszonych twierdzeń i publicznego wyjaśnienia zakresu swoich działań. Wszystkie pozostawiły przed sądem puste miejsca.
Milczenie przedstawicieli instytucji nie oznaczało jednak milczenia obywateli. W czasie pikiety głos zabrało kilka osób, które przybyły do Puław, aby wesprzeć Doris Sas. Uczestnicy opowiadali o własnych doświadczeniach z konstytucyjnymi organami państwa, sądami, prokuraturą, policją, urzędami i instytucjami pomocowymi. Ich wypowiedzi pokazały, że sprawa Doris Sas nie jest postrzegana jako odosobniony konflikt rodzinny. Stała się częścią szerszego obrazu państwa, w którym człowiek znajdujący się w dramatycznym położeniu zbyt często zderza się z proceduralną obojętnością, przerzucaniem odpowiedzialności i urzędową ciszą. Uczestnicy nie przyjechali po to, aby wygłaszać abstrakcyjne hasła. Mówili o własnych krzywdach, wieloletnich postępowaniach i bezskutecznych próbach uzyskania realnej pomocy.
Podczas zgromadzenia poruszony został również wątek działalności dziennikarza Leszka Szymowskiego. Uczestnicy przedstawiali bardzo poważne zarzuty dotyczące sposobu, w jaki miał podejmować się pomocy osobom uwikłanym w trudne sprawy sądowe i urzędowe. Według ich relacji miał zapewniać, że doprowadzi do pozytywnego rozwiązania skomplikowanych problemów, pobierać wysokie zaliczki, a następnie domagać się kolejnych opłat. Te same osoby twierdzą, że pomimo przekazania pieniędzy nie wykonywał uzgodnionych czynności, nie realizował przyjętych zobowiązań i nie zwracał wpłaconych środków.
W ocenie osób zabierających głos opisywany mechanizm miał charakter oszukańczy. Zarzuty są szczególnie poważne, ponieważ miały dotyczyć ludzi znajdujących się w drastycznie ciężkich sytuacjach życiowych, szukających ostatniej szansy na pomoc w sprawach rodzinnych, sądowych lub urzędowych. Wykorzystywanie zaufania takich osób, składanie im obietnic bez pokrycia i przyjmowanie pieniędzy za czynności, które następnie nie zostały wykonane, byłoby nie tylko zaprzeczeniem standardów dziennikarstwa interwencyjnego, lecz także działaniem wymagającym zainteresowania właściwych organów.
Redakcja podkreśla jednak wyraźnie, że są to zarzuty i relacje konkretnych osób, a nie informacja o prawomocnym skazaniu Leszka Szymowskiego za oszustwo. Ich ciężar wymaga przedstawienia dokumentów, potwierdzeń przelewów, treści zawartych ustaleń oraz korespondencji pokazującej, do jakich czynności miał się zobowiązać i czy je wykonał. Leszek Szymowski powinien otrzymać możliwość odniesienia się do każdego z tych przypadków, przedstawienia własnych dokumentów i wyjaśnienia, co stało się z pieniędzmi przekazanymi mu przez osoby zgłaszające roszczenia. Milczenie lub ogólne zaprzeczenie nie zastąpią odpowiedzi na konkretne pytania.
NCI „Barwy Bezprawia” już 28 czerwca 2026 roku opublikowało materiał poświęcony standardom, pieniądzom i odpowiedzialności w działalności Leszka Szymowskiego, zapraszając czytelników do rzeczowej oceny jego pracy i przekazywania udokumentowanych informacji. Wątek podjęty podczas pikiety w Puławach potwierdził, że temat nie jest wyłącznie internetowym sporem pomiędzy dziennikarzami. Dotyczy osób, które publicznie twierdzą, że straciły znaczne pieniądze, nie otrzymały obiecanej pomocy i zostały pozostawione same ze swoimi problemami. Redakcja podtrzymuje gotowość do opublikowania merytorycznego stanowiska Leszka Szymowskiego wraz z dokumentami odnoszącymi się do przedstawionych zarzutów.
Sprawa Doris Sas była opisywana przez „Barwy Bezprawia” już we wrześniu 2025 roku w publikacji „Listy zranionego serca – dramat Doris Sas odseparowanej od dzieci”. W grudniu 2025 roku opublikowano materiał „Film, który obnaża milczącą tragedię. Doris Sas i ból matki odciętej od własnych dzieci”. W kwietniu 2026 roku jej historia została przedstawiona również w artykule dotyczącym kulis programu „Sprawa dla reportera”. Kolejne publikacje, apele i materiały filmowe nie doprowadziły jednak do rozwiązania problemu. Doris Sas nadal pozostaje bez realnego kontaktu z Nikolą i Tymonem, domagając się możliwości rozmowy, obecności w ich życiu oraz stopniowego odbudowania zerwanej więzi rodzinnej.
Obecnie w życiu Doris Sas pojawiła się nowa i szczególnie ważna okoliczność. Doris poinformowała redakcje, że jest w ciąży. Oczekiwanie na narodziny dziecka, które powinno być czasem spokoju i przygotowania do macierzyństwa, stało się dla niej źródłem poważnego niepokoju. Z rozmów i sygnałów, które – jak twierdzi – do niej docierają, wynika jej obawa, że po narodzinach dziecka sytuacja rodzinna może ponownie stać się przedmiotem zainteresowania instytucji.
Na obecnym etapie nie ma podstaw do twierdzenia, że została już podjęta decyzja dotycząca nienarodzonego dziecka ani że konkretna osoba lub instytucja planuje odebranie go matce. Nie można jednak ignorować obawy kobiety, która już wcześniej utraciła możliwość wychowywania dwojga dzieci i od lat bezskutecznie walczy o odzyskanie z nimi kontaktu. To nie jest zarzut skierowany przeciwko konkretnej osobie. To ostrzeżenie wynikające z wcześniejszych doświadczeń Doris Sas oraz odebranych przez nią sygnałów.
Doris obawia się, że jej aktualna sytuacja zostanie oceniona wyłącznie przez pryzmat tego, że od około trzech lat nie wychowuje Nikoli i Tymona. Takie podejście byłoby rażąco uproszczone i niesprawiedliwe, ponieważ pomijałoby okoliczności, w których utraciła możliwość sprawowania nad nimi opieki, oraz jej wieloletnie działania zmierzające do odzyskania kontaktu. Doris Sas konsekwentnie twierdzi, że dzieci zostały jej odebrane niesłusznie. Fakt, że nie wychowuje ich obecnie, nie może automatycznie stanowić dowodu, że nie jest zdolna do sprawowania opieki nad kolejnym dzieckiem.
Doris Sas podkreśla, że posiada odpowiednie warunki mieszkaniowe i bytowe pozwalające zapewnić dziecku bezpieczny oraz stabilny dom. Każda ewentualna ocena jej sytuacji powinna dotyczyć aktualnych możliwości opiekuńczych, rzeczywistych warunków życia i dobra dziecka. Nie może opierać się na domniemaniach, uprzedzeniach, ocenie jej życia osobistego ani mechanicznym powielaniu wcześniejszych rozstrzygnięć, których prawidłowość Doris od lat kwestionuje.
Z tego powodu Doris Sas zwróciła się do niezależnych redakcji o dalsze monitorowanie sprawy. Obecność mediów nie zastąpi sądu ani instytucji pomocy rodzinie, ale może zapewnić przejrzystość ich działań, udokumentować podejmowane czynności i ograniczyć ryzyko podejmowania decyzji na podstawie jednostronnego obrazu sytuacji. Redakcje „Barwy Bezprawia”, „Polska Mafia Sądowa” i „Rzeczpospolita Przestępcza” będą obserwować rozwój wydarzeń. Jeżeli po narodzinach dziecka wobec Doris Sas zostaną podjęte działania instytucjonalne, powinny być one jawne, oparte na aktualnych faktach i poddane społecznej kontroli.
Pikieta przed Sądem Rejonowym w Puławach obnażyła brutalny kontrast. Obywatele, którzy sami doświadczyli krzywdy i bezsilności, przyjechali, aby wesprzeć Doris Sas i publicznie opowiedzieć o swoich sprawach. Osoby reprezentujące instytucje dysponujące władzą, kompetencjami i środkami do działania nie pojawiły się. Pozostały odmowy, brak czasu, formalne wykręty, zapowiedzi odpowiedzi na piśmie i puste miejsca po osobach zaproszonych do rozmowy.
Zarejestrowany materiał nie zastępuje dokumentów ani orzeczeń sądowych. Pokazuje jednak coś równie istotnego: sposób, w jaki przedstawiciele instytucji reagują, gdy obywatel i dziennikarze domagają się publicznej odpowiedzi. W sprawie Doris Sas nie brakuje procedur, urzędowych stanowisk i osób posiadających formalne kompetencje. Brakuje skutecznego działania, które zakończyłoby wieloletnią rozłąkę matki z dziećmi.
Doris Sas nie domaga się przywilejów. Domaga się odzyskania więzi z Nikolą i Tymonem oraz prawa do tego, aby jej obecna sytuacja została oceniona uczciwie, bez automatycznego przenoszenia wcześniejszego konfliktu na przyszłość nienarodzonego dziecka. Każdy kolejny miesiąc rozłąki pogłębia dystans pomiędzy matką a starszymi dziećmi. Żadne późniejsze orzeczenie, urzędowe pismo ani spóźniona deklaracja pomocy nie zwrócą rodzinie utraconych lat. Obecna ciąża nie może stać się początkiem kolejnego instytucjonalnego dramatu zbudowanego na przypuszczeniach, uprzedzeniach i wcześniejszych, nadal nierozliczonych wydarzeniach.


Dodaj komentarz