List otwarty Przewodniczącego Komitetu Obywatelskiego ds. Praworządności i Walki z Korupcją do byłego Prezydenta RP, Lecha Wałęsy

Koszalin, dnia 16 grudnia 2016 roku

Komitet Obywatelski

d/s Praworządności i Walki z Korupcją

z siedzibą w Koszalinie

                                                                     

Pan

Lech Wałęsa

BYŁY P R E Z Y D E N T

RZECZYPOSPOLITEJ  POLSKIEJ

80 – 828 G D A Ń S K 

Długi Targ 24

blw@itw.org.pl

 

L I S T   O T W A R T Y

PRZEWODNICZĄCEGO KOMITETU OBYWATELSKIEGO ds. PRAWORZĄDNOŚCI i WALKI z KORUPCJĄ.

  

PANIE  LECHU  WAŁĘSIE

 

Jako jeden z 10 milionowej rzeszy członków PIERWSZEJ SOLIDARNOŚCI zdradzonych przez Pana a następnie poniewieranych, lekceważonych, poniżanych, ośmieszanych, dyskryminowanych i represjonowanych przez komunistów i liberałów oraz posłuszny im ŚWIAT MEDIALNY po 1989 roku w ramach UKŁADU OKRĄGŁOSTOŁOWEGO – nie mogę uwierzyć, tak jak i pozostali członkowie KOMITETU OBYWATELSKIEGO ds. PRAWORZĄDNOŚCI  i WALKI z KORUPCJĄ – że były Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wraz z innymi zdrajcami, po „kawałku” sprzedaje Polskę i Polaków regionalnym mocarstwom. Zamiast dbać o interes Polski na arenie międzynarodowej, dba Pan wraz z liberalnymi partiami takimi jak : PLATFORMA OBYWATELSKA i NOWOCZESNA PETRU oraz z KOMITETEM OBRONY DEMOKRACJI i z POLSKIM STRONNICTWEM LUDOWYM o interes obcych państw wrogo nastawionych do NARODU POLSKIEGO. Poza licznymi nieodpowiedzialnymi i kłamliwymi wypowiedziami pod adresem Polski i Polaków w polskich mediach – tym razem popisał się Pan swoimi „przemyśleniami” w niemieckiej gazecie „Sueddeutsche Zeitung” przy okazji pobytu w Monachium.  

W udzielonym wywiadzie, oceniał Pan obecną sytuację w Polsce – a raczej szkalował Rząd Pani Beaty Szydło – żądając od przywódców Unii Europejskiej efektywnych działań, łącznie z groźbą wykluczenia Polski z tej europejskiej instytucji. W niewybredny sposób zaatakował Pan Jarosława Kaczyńskiego i  byłego Prezydenta RP: Lecha Kaczyńskiego oraz obecnego Prezydenta RP : Andrzeja Dudę. W jednym   tylko  przyznaję   Panu   rację  –   cyt.  „Uważałem  ich   za  niebezpiecznych doszedłem do wniosku, że trzeba ich pozbawić  tych  stanowisk,  na których mogą podejmować  ważne  polityczne  decyzje  itd….”.  Oczywiste  jest,  że  ta  wypowiedź dotyczyła braci Kaczyńskich. Faktycznie – wraz z Panem Antonim Macierewiczem byli niebezpieczni dla Pana – a nie dla Polski i Polaków, wiedząc o Pańskiej współpracy z Służbą Bezpieczeństwa. Czynił Pan wszystko, aby ta współpraca z SB nie dostała się do przestrzeni publicznej, o której tak naprawdę wiedziała większość członków I-ej SOLIDARNOŚCI. Wiedziałem również i ja, oceniając Pana zachowanie i działanie na polskiej scenie politycznej jako Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Powołanie Pana na to stanowisko, było wielkim nieporozumieniem i poważnym błędem, które do dnia dzisiejszego „kładzie się cieniem” na sytuacji życiowej polskiego społeczeństwa  –  w tym w szczególności na polskiej gospodarce. Moim zdaniem – członkowie ówczesnej SOLIDARNOŚCI popełnili wielki błąd. Wiedząc o Pańskiej współpracy, powinni jeszcze raz „wyjść na ulicę” i spowodować ustąpienie Pana ze stanowiska Prezydenta RP  – nawet przy użyciu „siły”. Obraża się Pan na prawdę, którą Polacy dobrze znają – a która jest dla nas bolesna i okrutna. Nie ma nic gorszego jak ZDRADA, której dopuścił się Pan wobec 10 – milionowej rzeszy członków I-ej SOLIDARNOŚCI. Jest takie powiedzenie, że kto raz zdradził, będzie nadal zdradzał, ponieważ „leży” to w charakterze zdradzającego. Ta prawda dotyczy przede wszystkim Pana. Potwierdzeniem tego jest wspomniany Pański wywiad zamieszczony w nieprzyjaznej Polsce i Polakom –  niemieckiej gazecie. Pierwszy raz zdradzał Pan swoich kolegów –  współpracowników w Stoczni Gdańskiej – narażając ich na represje ze strony SB i więzienie. Drugi raz zdradził Pan – 10 milionów członków I-ej SOLIDARNOŚCI, do której i ja należałem. Obecnie zdradza Pan wraz z „totalną opozycją” cały POLSKI NARÓD, wysługując się obcym mocarstwom.

Na czele tej wrogiej Polsce opozycji, którą Pan wspiera – stanął nie kto inny jak sam prezes TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO : Pan Andrzej Rzepliński, co jest ewenementem nie tylko w Europie, ale także na skalę światową.

W dzisiejszej Polsce sytuacja dokładnie powtarza się z 1791 roku, kiedy to po uchwaleniu przez Sejm Czteroletni  w dniu 03 maja 1791 roku pierwszej konstytucji ustrojowej, przywódcy polskiej szlachty i magnaterii nie zamierzali przestrzegać praw ustanowionych przez tę konstytucję. W nocy z 18 na 19 maja w porozumieniu z carycą : Katarzyną II – (od 1768 roku gwarantką ustroju Rzeczypospolitej) – zawiązali KONFEDERACJĘ w miejscowości Targowica (a w rzeczywistości 27 kwietnia 1792 roku w Petersburgu)w celu przywrócenia starego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej pod hasłami zagrożonej wolności oraz przeciwko reformom Konstytucji 3-go Maja – wprowadzającym monarchię konstytucyjną. Jeden jej z przywódców – hetman wielki koronny : Franciszek Ksawery Branicki, skarżył się na Rzeczypospolitą i donosił Carycy. Konfederaci zwrócili się o udzielenie pomocy do Rosji. Wykorzystała  to  Katarzyna II,  wysyłając przeciwko  Polsce  100 – tysięczną armię. Ta zdrada części polskiej szlachty i magnaterii, bezpośrednio przyczyniła się do II rozbioru Rzeczypospolitej.

Nigdy nie przypuszczałbym, że do  donosicieli  na Polskę obcym mocarstwom  –  tj.  Grzegorza  Schetyny,  Ryszarda Petru, Mateusza Kijowskiego i wielu innych z  PO, NOWOCZESNEJ i KOD – przyłączy się były Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej. 

Ta Pańska współpraca z SB a następnie jej tragiczne konsekwencje dla polskiego społeczeństwa po 1989 roku są nie do wybaczenia – tak jak i obecne donosicielstwo na Polskę, czego potwierdzeniem jest Pański wspomniany już wywiad w niemieckiej gazecie : „Seuddeutsche Zeitung”. Chwali się Pan na cały świat, że sam obalił komunizm co jest nie tylko nieprawdą, ale i groteską ośmieszającą Pana. Każdy kto interesuje się polityką doskonale wie, że do obalenia systemu komunistycznego w świecie przyczynili się : Ryszard Kukliński, nasz papież Jan Paweł II, Ronald Reagan i w pewnym sensie : Michaił Gorbaczow oraz Borys Jelcyn. W tej grze między Zachodem a Wschodem Pan był tylko „pionkiem”, aby ROSJA mogły z  niej wyjść z „twarzą”. Płk Ryszard Kukliński w tej walce z systemem komunistycznym poniósł ogromną stratę w postaci utraty rodziny – gdy tymczasem Pan dorobił się ogromnego majątku na ZDRADZIE I KRZYWDZIE LUDZKIEJ.

Komunizm w Polsce za Pana sprawą nie został obalony, lecz przekształcony w system mafijny i przestępczy, okradający przez 26 lat Polaków, niejednokrotnie z całego dorobku ich życia – nazwany III Rzeczypospolitą, naszpikowaną licznymi nie rozliczonymi aferami. Była to największa grabież majątku narodowego po 1945 roku z pełnym wykorzystaniem organów ścigania, wymiaru sprawiedliwości i świata medialnego – finansowanego przez kapitał zagraniczny. Podstawową ideą a nawet „religią” tego mafijnego systemu była „GRUBA KRESKA” Tadeusza Mazowieckiego i „OKRĄGŁY STÓŁ” – systematycznie i konsekwentnie wcielane w życie przez 26 lat – licząc od 1989 roku. Po „drodze” był jeszcze zawarty układ z komunistami w MAGDALENCE – uważany za największy AKT ZDRADY elit „okrągłostołowych” na czele z Panem wobec polskiego NARODU. Tak więc budowa tzw. III-ej Rzeczypospolitej Polskiej, diametralnie różniła się od II-ej RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ za sprawą Pana i Pańskich kolegów z SOLIDARNOŚCI oraz KOMUNISTÓW. 

W tym miejscu pragnę przypomnieć – że fundamentem budowy II RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ była uczciwość i zbiorowa mądrość ówczesnego polskiego społeczeństwa – czego brak jest obecnemu polskiemu społeczeństwu. Ówczesna elita polityczna nie kradła – ale wraz z obywatelami pozbywała się cennych rzeczy, kosztowności i oszczędności na rzecz ODBUDOWY KRAJU, w tym znaczących gałęzi polskiego przemysłu. W ciągu zaledwie 20-tu lat trwania II Rzeczypospolitej  Polskiej  –  za  sprawą  Ministra  Przemysłu  i  Handlu  :  Eugeniusza Kwiatkowskiego – zbudowano : port i stocznię w Gdyni, Centralny Okręg Przemysłowy, magistralę węglową Śląsk-Gdynia i wielu innych fabryk, np. Zakłady Azotowe w Tarnowie – Mościcach  oraz ujednolicono linię kolejową  na terenie całego kraju.

Natomiast elementami fundamentu na którym  zbudowano III Rzeczypospolitą  Polską,  tj. przedłużenie PRL (PRL Bis) są :  korupcja, powszechne złodziejstwo, nieposzanowanie praw i godności człowieka, niesprawiedliwość i krzywda ludzka. To co zbudowano w II-ej RP i w PRL-u, zostało rozkradzione i roztrwonione przez układ okrągłostołowy, czy jak to woli komunistyczno-solidarnościowy. 10-milionowa rzesza I-ej  SOLIDARNOŚCI, w haniebny i podstępny sposób zdradzona przez Pana – marzyła o Polsce wolnej od komunistów, wolnej od wszechobecnej korupcji, w której obywatele będą nareszcie bezpieczni i traktowani podmiotowo a nie jak do listopada 2015 roku przedmiotowo, marzyła o Polsce, w której wszyscy Polacy będą mogli korzystać  na  równych  prawach  z  dochodu  wypracowanego  przez  cały   NARÓD – proporcjonalnie do włożonego wkładu pracy a nie tylko „wybrani” przez patologiczny, skorumpowany i mafijny system władzy w Polsce zbudowany po 1989 roku i utrwalany do listopada 2015 roku przez komunistów, liberałów i neoliberałów – będących obecnie członkami i posłami PLATFORMY OBYWATELSKIEJ, NOWOCZESNEJ PETRU, POLSKIEGO STRONNICTWA LUDOWEGO i KOD. Nie można dłużej godzić się, aby demokrację budowali nam aferzyści, kryminaliści, dawni aktywiści PZPR i ich dzieci („resortowe dzieci”), współpracownicy SB – przy jednoczesnym represjonowaniu i prześladowaniu byłych członków I-ej SOLIDARNOŚCI z lat 1980 – 1989. 

Jest Pan bezpośrednio odpowiedzialny za zakazanie wprowadzenia lustracji i dekomunizacji, aby uchronić siebie przed kompromitacją – a kolegów i towarzyszy z SB przed odpowiedzialnością karną za zbrodnie popełnione na polskim społeczeństwie. Przez niedopuszczenie do lustracji i dekomunizacji, otworzył Pan drogę komunistycznym przestępcom i aferzystom do uwłaszczenia się na majątku państwowym, komunalnym i spółdzielczym – bez udziału tych, którzy niejednokrotnie w ciężkim trudzie przez długie lata go budowali. Umożliwił Pan także tym komunistom piastowanie najwyższych stanowisk w Państwie, w tym w administracji państwowej i samorządowej  po 1989 roku – oraz poniewieranie i represjonowanie członków I-ej SOLIDARNOŚCI. Wielu z nich przez długie lata – aż do listopada 2015 roku, tj. do czasu objęcia Rządów w Polsce przez PRAWO i SPRAWIEDLIWOŚĆ byli prześladowani i odsyłani na długotrwałe bezrobocie tylko za to, że kierowali się w życiu zasadami i wartościami, na których zbudowano SOLIDARNOŚĆ – w brutalny sposób podeptanych i zniszczonych przez Pana i Pańskich współpracowników po 1989 roku. 

Aby nie być gołosłownym, posłużę się swoim przykładem, który udowadnia, na jakie ujemne konsekwencje naraził Pan Polaków, nie dopuszczając do przeprowadzenia powszechnej lustracji i dekomunizacji. W ten sposób wraz z komunistami i z popierającymi Pana członkami SOLIDARNOŚCI zniszczyliście życie setkom tysięcy uczciwym Polakom i ich rodzinom. Zamiast wspomnianej lustracji i dekomunizacji, za pełnym Pańskim poparciem i udziale świata przestępczego, „polscy ekonomiści” wraz z Leszkiem Balcerowiczem wprowadzili powszechną złodziejską prywatyzację.

Otóż w dniu 25 sierpnia 1980 roku, wstąpiłem w szeregi członków NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” (legitymacja związkowa nr 14/I/50). W dniu 13 stycznia 1981 roku, w Zakładzie Zaopatrzenia Gospodarki Komunalnej w Koszalinie, założyłem związek NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”, którego byłem przewodniczącym do czasu zwolnienia  mnie  z  pracy pod  pretekstem zlikwidowania  mojego  stanowiska pracy, tj. „specjalisty ds. gospodarki materiałowej i zaopatrzenia”. Do moich obowiązków należało przede wszystkim przeprowadzanie rewizji gospodarczej w podległych przedsiębiorstwach Wojewódzkiego Zjednoczenia Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej na terenie całego byłego województwa koszalińskiego. Dodatkowo pełniłem funkcję z-cy dyrektora ZZGK bez dodatkowego wynagrodzenia. Po utworzeniu NSZZ „Solidarność” i podjęcia próby rozliczenia z-cy dyrektora WZGKiM : Stefana Marchewki (po 1990 roku – wice-wojewoda koszaliński) za tuszowanie licznych afer gospodarczych w podległych zakładach, w których sam brał udział – zostałem zwolniony z pracy. Przed zwolnieniem, odmówiono mi na piśmie przyznania przysługujących ulg i świadczeń z tytułu studiowania na Politechnice Szczecińskiej. W praktyce, oznaczało to zakaz studiowania.

Następnie zostałem zatrudniony w ZUS – Oddział w Koszalinie. Początkowo pracowałem na stanowisku inspektora kontroli wewnętrznej a następnie kierownika Samodzielnego Referatu Kontroli Wewnętrznej. Dodatkowo pełniłem funkcję z-cy dyrektora oraz korespondenta prasowego współpracującego z Materiałami Informacyjnymi ZUS w Warszawie. Ta praca przynosząca mi wiele satysfakcji nie trwała długo. Wszystko skończyło się wraz z ogłoszeniem stanu wojennego. W czasie jego trwania, otrzymałem zawiadomienie z Milicji Obywatelskiej o zgłoszenie się na zgrupowanie. Wraz z pismem podpisanym przez dyrektora ZUS w którym poinformował dowódcę zgrupowania, że jestem niezbędny w zakładzie –  udałem się na zgrupowanie. Byłem pewny, że zostanę zwolniony i będę mógł powrócić do pracy. Pomimo, że termin wstawiennictwa na zgrupowanie był wyznaczony  na 3 dni później – zostałem zatrzymany i nie powróciłem już do rodziny. Zostałem wcielony, bez mojej zgody do ROMO i wysłany wraz z innymi rekrutami na wyspę Sobieszewo k/Gdańska.

Na tym zgrupowaniu, byliśmy na każdym kroku pilnowani przez zawodowych milicjantów. Nie wolno było wychodzić na przepustki. Podzieleni zostaliśmy na drużyny. Niektórzy z nich znęcali się nad nami. Za byle co byliśmy karani. Jedną z takich kar było czołganie z pełnym wyposażeniem. Tymczasem zawodowi milicjanci zabawiali się, urządzając raz po raz burdy i pijaństwo. Pewnego dnia w miesiącu sierpniu 1982 roku pełniłem służbę na wartowni. Około godziny 2:00 w nocy, dowódca zgrupowania w randze porucznika przyjechał w odkrytym samochodem, na wpół ubrany, bez koszuli – całkiem pijany. W ręce trzymał butelkę z wódką. Nakazał mi ogłosić alarm. Wstawili się wszyscy rezerwiści z całym uposażeniem. Dowódca chwiejąc się na nogach z butelką wódki oświadczył, że załatwiał sprawy w Naczelnym Dowództwie w Gdańsku, aby polepszyć nam warunki przebywania na zgrupowaniu – oraz, że  od  dziś nie będzie tolerował wszelkich oznak niesubordynacji. Zaczął nas obrażać i wyzywać. Jako podoficer dyżurny zadzwoniłem do Naczelnego Dowództwa w Gdańsku i poinformowałem o całym tym zdarzeniu. Poprosiłem ich o przyjechanie do Sobieszowa. Na początku rozmowy, dowództwo nie miało zamiaru interweniować. Ale gdy zagroziłem, że zabierzemy broń zawodowym funkcjonariuszom MO, zaaresztujemy ich i przyjedziemy z nimi do Gdańska – przyjechali i zabrali porucznika MO – a mnie przeniesiono do Koszalina. Aresztowanie funkcjonariuszy MO przez rezerwistów  było realne, ponieważ  w tym  czasie  o  2:00  w  nocy  było ich  kilku  i to pijanych.  Po  kilku  dniach  zostałem  oddelegowany do  Szczecina. Od  tego  czasu  byłem  w  szczególny  sposób pilnowany przez funkcjonariuszy MO. Zarówno w Gdańsku jak i w Szczecinie, podczas patrolowania, wraz z zaufanymi kolegami roznosiliśmy ulotki NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”, której byłem członkiem. Pełniąc służbę w Gdańsku, pomogłem w ucieczce zatrzymanym przez ZOMO 3-em młodym chłopakom z Komisariatu MO Gdańsk-Wrzeszcz. Byli przykuci łańcuchami – nie kajdankami – do kaloryferów na korytarzu tego Komisariatu i bici przez funkcjonariuszy ZOMO. W czasie pobytu na wyspie Sobieszewo pisałem pamiętnik, który w tajemniczych okolicznościach zaginął. Wszędzie można było spotkać „donosicieli”. Przeważnie byli to członkowie ORMO. Natomiast w Szczecinie – pomogłem wraz z kolegami w ucieczce z obławy kilku młodym osobom, którzy wywiesili polską flagę i transparent SOLIDARNOŚCI na szczycie budynku – restauracji „Kaskada”.

Po powrocie do Koszalina, zostałem zmuszony do zwolnienia się z pracy w ZUS. Przy KW PZPR w Koszalinie, została powołana KOMISJA WERYFIKACYJNA. W skład tej Komisji wchodzili : Ryszard Ulicki, Bronisław Janik, Marek Kęsik i inni. Ryszard Ulicki, który po 1989 roku był wyrazistym przeciwnikiem demokracji i publicznie ją krytykował, przez dwie kadencje był posłem na Sejm RP, dzięki braku lustracji i dekomunizacji. Bronisław Janik, były sekretarz POP przy Urzędzie Wojewódzkim w Koszalinie – po 1989 roku został dyrektorem Wojewódzkiego Urzędu Pracy, natomiast Marek Kęsik – dyrektorem Zakładu Gazowniczego w Koszalinie, pomimo, że był pośrednio zamieszany w aferę dotyczącą przemytu narkotyków z Ameryki Południowej do Polski.

Komisja Weryfikacyjna miała ona na celu przeprowadzenie weryfikacji kadr w zakładach pracy. Dotyczyła ona także koszalińskich dziennikarzy. Z funkcji kierowniczych usuwani byli członkowie i sympatycy SOLIDARNOŚCI. W ten sposób zostałem bez pracy. Od tego czasu byłem poniewierany, poniżany i represjonowany przez koszalińskich komunistów. Mimo, że miałem ukończony I stopień studiów na Politechnice Szczecińskiej – zostałem skierowany do pracy fizycznej w „PŁYTOLENIE” w ramach  tzw. „resocjalizacji”. Celowo dawano mi najcięższe prace. Na przykład w basenie, w którym moczono len – aby mnie upokorzyć, poniżyć, „złamać” psychicznie. Jednym z takich „znęcającym” się nade mną był Józefowicz – sekretarz POP w „PŁYTOLENIE”. Na napisanie pracy magisterskiej nie otrzymałem ani jednego dnia urlopu szkolnego w przeciwieństwie do innych studentów. Nie otrzymałem również zwolnienia z pracy na obronę pracy magisterskiej. Pomimo tego, pracę magisterską obroniłem na „5”. Po jej obronie – wręczono mi wypowiedzenie z pracy za samowolne opuszczenie stanowiska pracy.

Od tego czasu, przez ponad 2 lata nie było dla mnie pracy w całym w Koszalinie. Nie  mając innego  wyjścia – udałem  się  na  Śląsk, gdzie  pracowałem  ponad rok jako górnik w Kopalni Węgla Kamiennego „Borynia” i „Sosnowiec” 900 m i 500 m pod ziemią. Po  roku  pracy, zostałem  wezwany  na  rozmowę  do  KW  PZPR w Koszalinie, gdzie zaproponowano mi wyrobienie paszportu i pokrycie kosztów wyjazdy z kraju w jedną  stronę. Towarzysz  :  Eugeniusz  Bartkiewicz  wypowiedział  wtedy  znamienne słowa, które będę pamiętał do końca życia – cyt. „Jeśli Wam się nie podoba nasz system – to wypie…..cie z Kraju. My Wam w tym pomożemy a nawet opłacimy paszport  i  pokryjemy  koszty  wyjazdu.  I  dalej  –  cyt.  „Jeśli   już   tak   kochacie gospodarkę wolnorynkową i demokrację, to gwarantuję Wam, że w przypadku zmiany systemu – co w praktyce jest niemożliwe – zostaniecie jednym z pierwszych bezrobotnych”. Rozmowa ta była przeprowadzona w dniu 21 kwietnia 1986 roku, tj. w czasie, kiedy pracowałem jeszcze w kopalni „Sosnowiec”.

Po zwolnieniu się z pracy w kopalni – ku mojemu zaskoczeniu, zostałem zatrudniony w Urzędzie Wojewódzkim w Koszalinie, gdzie byłem jednym z lepszych pracowników. Po ukazaniu się mojego krytycznego artykułu w Głosie Pomorza na temat IV Plenum KC PZPR pt. „Zaczynać od samego siebie”, zostałem zmuszony przez komunistów do zwolnienia się z pracy. Po raz drugi w ramach tzw. „resocjalizacji” wręczono mi skierowanie do pracy w charakterze pracownika fizycznego – tym razem do Koszalińskiego Zakładu Przemysłu Elektronicznego „KAZEL”. W 1988 roku w tym zakładzie doszło do wybuchu strajku. Zostałem wybrany przez załogę na przewodniczącego akcji strajkowej. Celem akcji strajkowej było podwyższenie płac oraz nie dopuszczenie do likwidacji zakładu, nawet kosztem zwolnienia 40-50% załogi. Po 1,5 miesiąca jego trwania, strajk upadł. Po spacyfikowaniu uczestników strajku przez jednostki MO i ORMO poprzez tzw. „ścieżkę zdrowia” – jako jedyny zostałem zwolniony z pracy. Pomimo kilkumiesięcznej obrony mnie przez współpracowników w Sądzie – oraz pracowników „WOLNA EUROPA”, którzy przez kilka dni nagłaśniali sytuację w KAZELU. Zwracali przede wszystkim uwagę na represjonowanie i szykanowanie mnie przez dyrekcję zakładu. Audycję prowadził sam dyrektor radia „WOLNA EUROPA” – Pan JAN NOWAK – JEZIORAŃSKI.

Sprawę podałem do Sądu Rejonowego – Sądu Pracy w Koszalinie – „o przywrócenie do  pracy  i  odszkodowanie”, którą wygrałem.  Sąd zasądził na moją rzecz wypłacenie zaległego wynagrodzenia oraz odszkodowanie. Wskutek wniesienia apelacji przez dyrekcję KAZELU – sprawę ostatecznie przegrałem. Sędzia : Andrzej Zieliński dokonał ohydnej manipulacji, unieważniając zeznania 61 świadków – zeznających na moją korzyść. Było to działanie bezprawne i przestępcze w wykonaniu sędziego – komunisty. W tej sprawie – sędzia ten postawił siebie ponad prawem. Ostatecznie nie zostałem przywrócony do pracy, nie wypłacono mi zaległego wynagrodzenia ani odszkodowania – zasądzonych przez Sąd I instancji. Sąd Najwyższy, dopiero po 2-óch latach i to po mojej interwencji i przyjeździe do Ministerstwa Sprawiedliwości   w   Warszawie – oddalił   moją   nadzwyczajną  rewizję  wyroku, wydanego przez Sąd Apelacyjny w Koszalinie.

W wyniku akcji strajkowej – wraz z załogą „KAZELU”, udało mi się całkowicie  „rozbić” Podstawową Organizację Partyjną PZPR – która należała do największej organizacji  tego  typu  w Koszalinie.  Sekretarz tej  POP PZPR  –  towarzysz : Tadeusz Galant, po 1989 roku dorobił się sieci sklepów obuwniczych pod nazwą „GALANT”. W   wyniku   powszechnej   złodziejskiej   prywatyzacji   oraz   braku lustracji i dekomunizacji – uwłaszczył się na majątku państwowym – podobnie jak inni komuniści, należący do perelowskiej elity władzy.

Po zwolnieniu z pracy w „KAZELU” – późną jesienią w 1988 roku zostałem wywieziony w porze wieczornej około godziny 19:00 do pobliskiego lasu – najprawdopodobniej przez współpracowników SB – i dotkliwie pobity nad 4-metrowym wykopem z piasku. Cudem uniknąłem niechybnej śmierci. Uratował mnie właściciel Zakładu Stolarskiego : Pan Twarowski. Po 2-óch, 3-ech miesiącach od tego zdarzenia – zostałem drugi raz pobity – tym razem w swoim mieszkaniu przez nieznanych sprawców około godziny 5:00 rano. Kilka dni po tym zajściu spotkałem na ulicy nieznajomego mi mężczyznę, który ostrzegł mnie, abym zaprzestał swojej działalności – bo inaczej mogę być wywieziony np. do Mielna, utopiony i nikt mnie nie znajdzie.

         Po ponad rocznym pozostawaniem bez pracy – w 1989 roku, komuniści zatrudnili mnie w Przedsiębiorstwie Gospodarki Komunalnej w Koszalinie, którego do chwili obecnej jest ten sam dyrektor – człowiek z komunistycznych układów i z komunistycznej rodziny, należący do koszalińskiej „sitwy”. Pracowałem na stanowisku kierownika Działu Ekonomiczno-Finansowego niecały rok, ponieważ odmówiłem udziału w wielkiej aferze gospodarczej, która została „zatuszowana” przed koszalińskim społeczeństwem. Po prostu okradano budżet Miasta Koszalina na wielką skalę, w porozumieniu z Prezydentem Miasta, z Przewodniczącym Rady Miasta i z ówczesnym wice-wojewodą koszalińskim, który jest teściem dyrektora PGK. Poprzez PGK odbywał się transfer pieniędzy z budżetu miasta do różnych spółek i osób prywatnych – kolegów i bliskich znajomych dyrektora i Prezydenta Miasta – zakładających działalność gospodarczą. Jakby tego było mało, dyrektor przy PGK utworzył spółkę nomenklaturową pod nazwą „TECHKOM”, podejmując próbę uwłaszczenia się na majątku komunalnym, której został prezesem. Spółka ta wykonywała te same prace co PGK – przez pracowników PGK w normalnych godzinach pracy. Następnie te wykonane prace rozpisywano na spółkę. Była to czysta fikcja i oszustwo. Prowadzono podwójną księgowość. Faktury za rzekomo wykonywane prace przez osoby fizyczne i prywatne firmy na rzecz tego przedsiębiorstwa były w większości fikcyjne, bądź zawyżane do 50 %. Na listę płac wpisywano „martwe dusze” oraz fałszowano dane statystyczne dotyczące ilości i wielkości wykonywanych usług na rzecz miejscowego społeczeństwa.

         Za odmowę : podpisywania fikcyjnych i zawyżanych faktur za prace rzekomo wykonywane na rzecz PGK przez zewnętrznych wykonawców, podpisywania list płac z „martwymi duszami i sfałszowanych danych statystycznych oraz za przyczynienie się do przerwanie działalności spółki nomenklaturowej – zostałem w trybie  natychmiastowym w ciągu 3-ech godzin odsunięty od  pracy.  Sprawę   niezwłocznie   zgłosiłem  do : Prezydenta Miasta Koszalina, Przewodniczącego Rady Miejskiej oraz wystąpiłem z wnioskiem do dyrektora Izby Skarbowej i Prokuratury Rejonowej w Koszalinie o przeprowadzenie kontroli w PGK. Izba  Skarbowa  dopiero po upływie 1,5 miesiąca od zgłoszenia popełnienia przestępstwa przez dyrektora i główną księgową PGK  –  zainteresowała  się  tą sprawą.  Świadomie   dała   czas  kierownictwu  PGK  na „wyczyszczenie” dokumentów i usunięcie śladów przestępstwa. Dyrektor odpisał mi, że stwierdzono niewielkie uchybienia. Prokuratura Rejonowa w Koszalinie, posiłkując się tym  pismem  odpisała,  że   nie   stwierdzono   przestępstwa.  Izba   Skarbowa   wraz z Prokuraturą powinni natychmiast zabezpieczyć wszystkie dokumenty rozliczeniowo – finansowe po zgłoszeniu popełnienia przestępstwa – a nie pozwalać dyrekcji PGK na usunięcie jego śladów. A prawda jest taka, że nie było żadnej kontroli w PGK ze strony Izby Skarbowej ani ze strony Urzędu Miejskiego w Koszalinie. Te popełnione przestępstwa nie były również przedmiotem postępowań dochodzeniowo-śledczych ze strony prokuratury czy policji. Tak więc zatarcie śladów przestępstwa odbyło się w układzie „zamkniętym” do którego należeli : Prezydent Miasta Koszalina – Przewodniczący Rady Miejskiej – Wice-Wojewoda Koszaliński (teść dyrektora) – Dyrektor Izby Skarbowej (kolega wice-wojewody) – Prokuratura Rejonowa i Prokuratura Okręgowa w Koszalinie.

Przy zwalnianiu z pracy w 1990 roku, główna księgowa PGK w obecności dyrektora oświadczyła – cyt. „Była to pańska ostatnia praca. Nigdy i nigdzie pracy już pan nie otrzyma”. Jak się później okazało – komuniści dotrzymali słowa do 2012 roku – tj. do momentu, kiedy ukończyłem 64 lat życia. Na mocy tego „wilczego biletu”, przez 24 lata nie wolno mi było podjąć jakiejkolwiek pracy zarobkowej, nawet w charakterze pracownika fizycznego. Przez około 10 lat „walczono” ze mną, abym wyprowadził się z Koszalina. Próbowano odebrać mi mieszkanie komunalne poprzez świadome doprowadzenie do zadłużenia. W tym celu zabrano mi dodatek mieszkaniowy tylko dlatego, że nie miałem dochodu. Prześladowana była moja młodsza córka z wyższym wykształceniem. Odmawiano jej zatrudnienia tylko dlatego, że nosi moje nazwisko. Po pewnym czasie „odpuszczono” jej – mnie nie.

         W związku ciągłymi represjami i prześladowaniami ze strony koszalińskich komunistów – w dniu 15 października 1990 roku wypisałem się z NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” – oddając legitymację wraz z krótkim oświadczeniem.

                      dowód : oświadczenie – w załączeniu

Nie mogłem dłużej znieść i być świadkiem, jak koszalińska SOLIDARNOŚĆ, za którą oddałbym życie, stacza się na same dno, przekształcając się w Solidarność aferzystów i złodziei, okradających społeczeństwo wspólnie z koszalińskimi komunistami. Decydującym powodem wypisania się z członkostwa NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”,  była  postawa  przewodniczącego  tego związku w PGK. Najpierw wspierał mnie i był za zwolnieniem ze stanowiska dyrektora i głównej księgowej za przestępczą działalność na szkodę Miasta Koszalina. Po zaszantażowaniu go przez dyrektora i zagrożeniu zwolnienia go z pracy – zmienił zdanie. Drugim takim powodem odejścia z NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” była postawa i działalność Zarządu NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” przy ZPE „KAZEL”. Podczas akcji strajkowej, wraz z POP PZPR wystąpił  przeciwko strajkującym, którzy dążyli  między innymi do nie dopuszczenia do likwidacji dobrze prosperującego zakładu – przynoszącego zyski. Najgorsze było to, że  niektórzy  członkowie Zarządu NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”  byli widziani po pracy w towarzystwie ESBEKA. Z ich zachowania wynikało, że pozostają na stopie koleżeńskiej. Ostatecznie „KAZEL” oddano w „ręce” niemieckie, a załogę liczącą 2.400 pracowników, zredukowano do 70-ciu.

Z powodu otrzymania od komunistów tzw. „wilczego biletu”, w 1991 roku powołałem do życia Stowarzyszenie Obrony Bezrobotnych i Ludzi Pracy. Do 1997 roku pełniłem funkcję przewodniczącego Zarządu Głównego. Byłem również przewodniczącym Komisji ds. Praworządności i Walki z Korupcją, która działała bardzo aktywnie – a co najważniejsze – skutecznie. Samodzielnie opracowałem statut stowarzyszenia, w którym zastosowano w pewnym sensie wewnętrzną lustrację i dekomunizację. W skład Zarządu Stowarzyszenia nie mogli wchodzić :

                 – członkowie byłej PZPR, pełniący w PRL funkcje kierownicze w aparacie partyjnym

                   oraz w administracji państwowej i gospodarczej,

                 – posłowie i radni z okresu PRL,

                 – karani sądownie za przestępstwa pospolite,

                 – osoby uzależnione od alkoholu i narkotyków,

                 – osoby należące do organizacji i ugrupowań politycznych o ideologii totalitarnej

                   i anarchistycznej,

                 – inne osoby, wobec których orzeczono wotum nieufności.

         Mieliśmy nadzieję, że za naszym przykładem pójdą inne organizacje pozarządowe i wymuszą na Panu LECHU WAŁĘSIE wprowadzenie lustracji i dekomunizacji.

Stowarzyszenie miało na celu obronę bezrobotnych i ich rodzin przez tworzenie nowych miejsc pracy. W terenie –  przy współpracy z Burmistrzami Miast i Wójtami Gmin – utworzyłem 7 oddziałów stowarzyszenia, w których było zatrudnianych od 6 do 8 bezrobotnych z najuboższych rodzin, przy robotach publicznych i pracach interwencyjnych. W tym czasie  region koszaliński wraz z miastem Koszalin, należał do jednych z regionów w Polsce o najwyższym wskaźniku bezrobocia.

W miesiącu lutym 1993 roku, przed gmachem ówczesnego Urzędu Wojewódzkiego w Koszalinie, zorganizowałem protest wraz z Związkiem Zawodowym „KONTRA” – którego również byłem przewodniczącym. Wtedy po raz drugi usłyszałem – cyt. „Panie Habdas, niech pan przyjmie do wiadomości, że pracy już Pan nigdzie nie znajdzie” Te słowa publicznie wypowiedział jeden z członków Zarządu Miasta Koszalina, na co mam świadków.

Był to protest skierowany przeciwko prowadzonej przez rząd oraz jego wykonawców w terenie polityce gospodarczej, wymierzonej przeciwko własnemu narodowi oraz szerzeniu się bezprawia, nepotyzmu, korupcji, niekompetencji urzędników, niszczeniu majątku narodowego, patologicznej prywatyzacji i powszechnemu złodziejstwu.

dowód : list protestacyjny z dnia 18 lutego 1993 roku – w załączeniu

W dniu 28 kwietnia 1993 roku nawiązałem ścisłą współpracę z niemiecką organizacją zajmującą się przeciwdziałaniem bezrobociu – CJD Jugenddorf Berufshilfe. Na terenie Niemiec wraz z niemieckim kolegą z Perlebergu szkoliliśmy polskich   bezrobotnych   –   przygotowując  ich   do  wykonywania  pracy  w  różnych zawodach. Bezrobotni po ukończeniu szkolenia, otrzymywali certyfikaty uprawniające ich do pracy na terenie całej Unii Europejskiej – pomimo, że wtedy Polska nie była jeszcze jej członkiem. W trakcie szkolenia,  bezrobotni otrzymywali 1.000,00 (jeden tysiąc) marek miesięcznie. Przewodniczący niemieckiego stowarzyszenia – identycznego, którym ja kierowałem, otrzymywał od niemieckiego Rządu – 4 tys. marek miesięcznie, gdy tymczasem ja musiałem korzystać z upadlających zasiłków z opieki społecznej aby przeżyć. Przedstawiciel niemieckiego Rządu z którym rozmawiałem w Perlebergu nie mógł wprost uwierzyć, że tak można wykorzystywać człowieka i poniewierać nim. Przy okazji pochwalił nasz statut stowarzyszenia, zawierający lustrację i poprosił o jego skopiowanie.

Oprócz tej współpracy, podpisałem również porozumienie ze stroną niemiecką w sprawie wymiany młodzieży. Podobną współpracę podpisałem z duńskim stowarzyszeniem. Ta wymiana młodzieży nie doszła do skutku z powodu ciągłej „nagonki” i ataków na moją osobę ze strony komunistów zrzeszonych w SLD, UNII PRACY, UNII WOLNOŚCI i SOLIDARNOŚCI, za pośrednictwem komunistycznego świata medialnego.

         Oprócz powyższych działań – przy stowarzyszeniu utworzyłem i samodzielnie opracowałem strukturę organizacyjną prężnie działających następujących podmiotów :

  1. OŚRODEK AKTYWIZACJI ZAWODOWEJ BEZROBOTNYCH.

            Zajmował się przede wszystkim szkoleniem bezrobotnych i aktywnym pośrednictwem pracy na terenie całego Kraju na podstawie pozwolenia Prezesa Krajowego Urzędu Pracy. Jako stowarzyszenie, byliśmy pionierami w Polsce w tej dziedzinie. Ściśle współpracowaliśmy z przedsiębiorcami, instytucjami oraz z Ośrodkami Szkoleniowymi. Projekt ten opracowany przeze mnie i realizowany – był dużo lepszy i skuteczniejszy od programu realizowanego w późniejszym czasie przez Urzędy Pracy – bo bardziej konkretniejszy. 

  1. FUNDACJA ROZWOJU GOSPODARCZEGO.

                   Celem tej fundacji było wspieranie i rozwijanie różnorodnych inicjatyw gospodarczych – stwarzających nowe miejsca pracy oraz inicjowanie samopomocy wśród bezrobotnych a także  doskonalenie kadr i szkolenie dot. zaniedbanych dziedzin gospodarki – takich jak : turystyka, przemysł rolno-spożywczy, ochrona środowiska, w tym ochrona i konserwacja zabytków, budowa małych – przydomowych oczyszczalni ścieków itp.

Fundacja ta była zarejestrowana sądownie, mająca na koncie 5 mln zł. Program ten  nie  został  zrealizowany   z   powodu   wrogiego   nastawienia  do  tej  inicjatywy Zarządu Miasta Koszalina oraz Rejonowego i Wojewódzkiego Urzędy Pracy w Koszalinie.

  1.  KOMISJA ds. SOCJALNYCH.

Zadaniem Komisji było organizowanie samopomocy wśród bezrobotnych oraz podejmowanie interwencji i formułowanie wniosków pod adresem władzy na rzecz rodzin najuboższych.

  1. KLUBO – ŚWIETLICA.

            Wykorzystywana była do celów szkoleniowych. Składała się z 2-óch pomieszczeń. W jednym z nich szkoliłem bezrobotnych, w tym : uczyłem pisania zwykłych podań, CV, pism administracyjnych oraz opracowywania biznes – planów. Prowadzony był także mały sklepik, gdzie można było na miejscu wypić kawę, herbatę, przeczytać gazetę. Dochody uzyskane z prowadzenia sklepiku, przeznaczone były na finansowanie działalności stowarzyszenia.

  1. OŚRODEK DZIAŁALNOŚCI CHARYTATYWNEJ

                Zadaniem tego Ośrodka była realna pomoc najuboższym rodzinom i samotnym osobom (np. bezpłatne rozdawanie odzieży, żywności i organizowanie  choinek noworocznych oraz kolonii letnich w całej Polsce.

Stowarzyszenie miało także opracowany program gospodarczego rozwoju Miasta Koszalina, w którym kładło nacisk na powołanie Rady Społeczno – Gospodarczej o zasięgu wojewódzkim. Opracowałem również strukturę organizacyjną tej Rady. Stowarzyszenie opowiadało się za Powszechną Prywatyzacją z udziałem tych, którzy budowali majątek narodowy. Stanowczo przeciwstawiało się Powszechnej Złodziejskiej Prywatyzacji.

W Stowarzyszeniu byłem jedynym autorem wszystkich udanych projektów, programów i podejmowanych inicjatyw – a także głównym ich realizatorem. Na moich opracowywanych materiałach studenci pisali prace magisterskie. Przez około 5 lat wyręczaliśmy Zarząd Miasta Koszalina i tworzące się dopiero instytucje takie jak : Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej i Rejonowy Urząd Pracy w działaniach w ograniczaniu negatywnych skutków bezrobocia (aktywne pośrednictwo pracy, bezpłatne rozdawanie odzieży i żywności, organizowanie choinek noworocznych oraz koloni letnich i obozów wypoczynkowych dla dzieci z najuboższych rodzin). Urzędnicy Urzędu  Miejskiego w Koszalinie, zatrudniani po znajomości, i z klucza partyjnego – niekompetentni, zawistni i chciwi – najlepsze programy, projekty i inicjatywy opracowane przeze mnie przypisywali sobie, jako ich autorzy. Takim przykładem było utworzenie w latach 90-tych przez wiceprezydenta Miasta Koszalina : Władysława Husejkę – Centrum Inicjatyw Społecznych (CIP), na moich opracowanych i dostarczonych mu materiałach, których nigdy nie oddał. Niektóre projekty gospodarcze opracowane przeze mnie, wyprzedzały programy realizowane przez Zarząd Miasta Koszalina o co najmniej 4 – 5 lat. Na przykład : propozycja prywatyzacji i restrukturyzacji sektora gospodarki mieszkaniowej.

            dowód : wywiad zamieszczony w Gońcu Pomorza w dniu 15 czerwca 1994 r.

                            pod tytułem „Wypełniać wolę mieszkańców”   – w załączeniu.

Tak więc Stowarzyszenie Obrony bezrobotnych i Ludzi Pracy – przez 4 lata skutecznie zastępowało w swojej działalności, w zakresie zwalczania negatywnych skutków „szalejącego” wówczas bezrobocia nie tylko Rejonowy Urząd Pracy i Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej – ale także częściowo Zarząd Miasta Koszalina – które to instytucje pozostawały w tym czasie w fazie organizacyjnej.     

         Oprócz tego, przeprowadzałem liczne spotkania z bezrobotnymi w oddziałach stowarzyszenia, utworzonych wraz z burmistrzami Miast i Wójtami Gmin. Organizowałem również zebrania z byłymi pracownikami PGR-ów na przykład w Drawsku Pomorskim, w Wierzchowie, w Wierzchowie Złocienieckim itd. Namawiałem ich, aby za wszelką cenę nie dopuścili do likwidacji PGR-ów, które przynoszą zysk. Oferowałem im udzielenie pomocy w tworzeniu akcjonariatu pracowniczego, aby mogli dalej pracować i mieć udział w zyskach i w zarządzaniu. Jednakże wśród pracowników znaleźli się prowokatorzy, którzy tłumaczyli, że po likwidacji PGR-ów, pracownicy otrzymają renty i emerytury oraz odszkodowania.

Ci wszyscy „ekonomiczni reformatorzy”, którzy zlikwidowali dobrze prosperujące PGR-y, powinni dzisiaj odpowiadać karnie. Przykładem był Kombinat Rolny „REDŁO” k/Świdwina – jeden z największych w kraju, gospodarujący na powierzchni 29.350 ha. Było to „małe miasteczko”. Przy Kombinacie funkcjonowały : piękne osiedle mieszkaniowe, przedszkole, masarnia, Zakład Mechanizacji i Chemizacji Rolnictwa, klubo-kawiarnia. Kombinat generował znaczny zysk. Likwidacja takiego przedsiębiorstwa było „zbrodnią” wobec pracowników, którzy stali się długoletnimi bezrobotnymi.        

Przez cały ten okres pracowałem społecznie za wyjątkiem ½ roku, za które otrzymałem najniższe wynagrodzenie. Dla bezrobotnych pracujących w stowarzyszeniu były pieniądze (4 etaty – najniższe wynagrodzenie) – natomiast nie było ich dla mnie, jaki i na zadania realizowane przez stowarzyszenie – w odróżnieniu od innych postkomunistycznych organizacji pozarządowych i fundacji. W tej sprawie wypowiadałem się nawet publicznie.

dowód : artykuł zamieszczony w Echu Koszalin w dniu 15. maja 1992 roku,

  1. „Gdybyśmy byli organizacją postkomunistyczną”.

         Moim głównym źródłem utrzymania był zasiłek pobierany z MOPS Koszalin. Na dzienne wyżywienie pozostawało mi – tak jak i innym bezrobotnym – 3,00 zł. W tym czasie,  na utrzymaniu miałem jeszcze najmłodszą córkę. Gdybym te prace wykonywał na przykład w Niemczech, miałbym dobrze płatną pracę i byłbym nagradzany, ponieważ tam szanuje się ludzi w przeciwieństwie do Polski – o czym już wcześniej wspomniałem na str. 11. Aby utrzymać się przy życiu i łożyć na utrzymanie córki – przez 6 lat pomagałem w pracach w gospodarstwie rolnym w miejscowości, w pobliżu Koszalina. Wykonywałem prace jak każdy rolnik (orka, siew, zwożenie plonów itp.)

W 1994 roku ukończyłem studium podyplomowe na Uniwersytecie Gdańskim w kierunku : handel zagraniczny, z wynikiem „5”. Pomimo wielu starań, pracy zarobkowej  nie otrzymałem. Oprócz tego – znam dobrze prawo : cywilne, karne, administracyjne do tego stopnia, że mogę rywalizować z profesjonalnymi prawnikami – chociaż nie studiowałem prawa. Okazało się, że taka osoba w Koszalinie jest niepotrzebna, wręcz niepożądana. Wynika  z tego,  że  stanowiłem  realne  zagrożenie  dla  niekompetentnej, byle jakiej kadry urzędniczej zatrudnianej po znajomości i koleżeńsku. Dotyczy to także lokalnej władzy. Pomimo, że mam 68 lat i tak byłbym lepszy od kilkudziesięciu urzędników zatrudnionych w administracji państwowej i samorządowej. Na przeszkodzie w podjęciu pracy zarobkowej była moja bezkompromisowość w walce z systemem komunistycznym, z korupcją , nie przynależność do PZPR i przestępczych układów oraz „czyste ręce”. W Koszalinie nie można i nie wolno być człowiekiem uczciwym. Taka osoba jest od razu podejrzana i niszczona. Nigdy nie liczyło się : wiedza, wykształcenie, kreatywność, inicjatywa, przedsiębiorczość – chyba, że należy się do pożądanych „układów” oraz podporządkuje się regułom i zasadom poprawności politycznej. W Koszalinie UCZCIWOŚĆ ZAWSZE BYŁA I JEST UWAŻANA ZA PRZESTĘPSTWO a PRZESTĘPSTWO ZA CNOTĘ.

Z powodu ciągłej „nagonki” i wrogi stosunek do Stowarzyszenia – a w szczególności do mojej osoby – Zarządu Miasta Koszalina, Rejonowego i Wojewódzkiego   Urzędu   Pracy   a  także  zmasowanego  ataku  komunistycznych koszalińskich środków masowego przekazu – SOBiLP zakończyło swoją działalność pod koniec 1997 roku. Oddziały stowarzyszenia w terenie, podlegające Zarządowi Głównemu doprowadziłem do ich usamodzielnienia się – poprzez osobną rejestrację sądową każdego z nich.

Ten wściekły atak koszalińskich komunistów na moja osobę, przypominający „stado wilków” osaczających „ofiarę” wynikał z tego, że wszystkie najwyższe stanowiska w wyżej wymienionych urzędach i w MOPS Koszalin, były obsadzane pracownikami Miejskiego, Powiatowego i Wojewódzkiego Komitetu PZPR, postkomunistami i współpracownikami SB oraz zwykłymi członkami PZPR. Ci co nie należeli do PZPR – tak jak ja – byli prześladowani, dyskryminowani i poniżani przy każdej nadarzającej się okazji, poniewierani, ośmieszani i odsyłani na długotrwałe bezrobocie. Było to możliwe – ponieważ koszalińska SOLIDARNOŚĆ działała nie w interesie byłych jej członków i lokalnego społeczeństwa – lecz w interesie komunistów, postkomunistów a nawet współpracowników SB. Była dosłownie „naszpikowana „ takimi ludźmi.  Na przykład przez kilka lat, dyrektorem MOPS był zupełnie niekompetentny współpracownik SB. Tak samo współpracownik SB przez dłuższy czas był szefem koszalińskiego Radia.  

Członkowie SOLIDARNOŚCI, którzy ściśle współpracowali z komunistami oraz byli wobec nich  lojalni, bojaźliwi i nie  „wychylali się” – dzisiaj piastują najwyższe stanowiska w Koszalinie. Nie jestem tym zaskoczony, ponieważ przez dłuższy czas przewodniczącym koszalińskiej SOLIDARNOŚCI, był dawny przewodniczący ZMS.

Po 1997 roku – większość programu Stowarzyszenia Obrony Bezrobotnych i Ludzi Pracy, przejął Związek Obrony Praw i Wolności Obywatelskich, którego zostałem przewodniczącym. W dniu 11 listopada 2000 r., Kapituła Konkursu Na najlepszą Inicjatywę Obywatelską „PRO PUBLICO BONO”, wręczyła stowarzyszeniu dyplom, podpisany przez Pana Andrzeja Zolla i Jana Nowaka – Jeziorańskiego. Po otrzymaniu tego dyplomu „nagonka” komunistycznych dziennikarzy i przedstawicieli lokalnej władzy pod moim adresem nie ustała. Czyniono wszystko, aby społeczeństwo nie dowiedziało się o tym fakcie.

W 2001 roku wystąpiłem do Prezydenta Miasta Koszalina : Mirosława Mikietyńskiego z inicjatywą utworzenia przy stowarzyszeniu „PORADNI OBYWATELSKIEJ”, z której mogliby korzystać wszyscy ci, których nie jest stać finansowo na korzystanie z usług prawnika. Prezydent poparł tę inicjatywę i przyrzekł, że przydzieli lokal na tego rodzaj działalności. Osobiście wręczyłem mu program działania i schemat organizacyjny tej poradni. Złożyłem także wniosek na dofinansowanie działalności stowarzyszenia. Po pewnym czasie okazało się, że moja inicjatywa została przejęta przez Zarząd Miasta Koszalina, bez mojego udziału. Utworzone zostało Biuro Porad Obywatelskich, w których Zarząd Miasta zatrudnił „swoich” ludzi o komunistycznych i liberalnych poglądach – tj. członków PLATFORMY OBYWATELSKIEJ. Stowarzyszenie nie otrzymało również obiecanej dotacji na swoją działalność. Dotację otrzymały stowarzyszenia o rodowodzie postkomunistycznym.

W ramach współpracy ze stowarzyszeniem „MŁODYCH WIELKOPOLAN” z Poznania, nadal organizowaliśmy kolonie letnie dla dzieci z najuboższych rodzin. Współpracowałem z licznymi organizacjami pozarządowymi na terenie całej Polski w ramach RUCHU BEZRADNOŚCI SPOŁECZNEJ z siedzibą w Krakowie, którego byłem współzałożycielem i członkiem. Przez 3 lata współpracowałem z Amnesty International.

Przy tym stowarzyszeniu, nadal bardzo skutecznie działała Komisja ds. Praworządności i Walki z Korupcją oraz powołane do życia Biuro Interwencyjne, funkcjonujące do dnia dzisiejszego w moim mieszkaniu. Korzystają z niego osoby, których nie jest stać finansowo na wynajęcie prawnika. Pomagam tym osobom w pisaniu podań, pism procesowych (pozwy sądowe, apelacje, zażalenia)) i administracyjnych oraz udzielam porad obywatelskich. W imieniu tych osób podejmuję interwencję oraz kieruję skargi do : najwyższych  organów państwa, prezesów Sądów wszystkich instancji, Rzecznika Praw Obywatelskich, Urzędów Skarbowych, NIK, Sejmu RP oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasbourgu. Oprócz tego – kilkunastu rodzinom i samotnym osobom z dziećmi pomogłem w uzyskaniu mieszkań komunalnych i socjalnych.

Pomimo tej działalności – nadal byłem prześladowany, represjonowany i dyskryminowany. W telefonach  miałem  założony  podsłuch. Otrzymywałem liczne głuche telefony  a  nawet  groźby  pod  moim  adresem i  pod  adresem mojej rodziny. Byłem jedyną osobą w Koszalinie, która  publicznie  i  konsekwentnie – od 1989 roku,  aż do dnia dzisiejszego domaga się przeprowadzenia głębokiej lustracji i dekomunizacji, czego nie można powiedzieć o koszalińskiej SOLIDARNOŚCI. Dowodem, był opracowany i realizowany przeze mnie statut Stowarzyszenia Obrony Bezrobotnych i Ludzi Pracy. (wewnętrzna lustracja).  Koszalińska SOLIDARNOŚĆ cały czas roztaczała „parasol ochronny” nad byłymi członkami i działaczami PZPR. Oni to w pierwszej kolejności otrzymywali dobrze płatne prace. W okresie najbardziej wzmożonego atakowania, dyskryminowania i marginalizowania Stowarzyszenia Obrony Bezrobotnych i Ludzi Pracy a następnie Związku Obrony Praw i Wolności Obywatelskich    –   przewodniczącą    Zarządu    Regionu    Koszalińskiego    NSZZ „SOLIDARNOŚĆ”, była Grażyna Sztark (1992 – 1998).  W okresie : 27.02 1998 – 31.12.1998 r. – ta Pani piastowała stanowisko Wojewody Koszalińskiego, pomimo, że na to stanowisko w ogóle nie nadawała się. Po 1990 roku, wyżej wymieniona wyraźnie przeszła na stronę byłych komunistów i liberałów. Za swoje „zasługi” na ich rzecz – jest senatorem RP z ramienia PO.

Z powodu ciągłych prześladowań i dyskryminacji – w dniu 18 grudnia 2008 roku, do Sądu Okręgowego – I Wydziału Cywilnego w Warszawie, skierowałem pozew przeciwko Skarbowi Państwa oraz Gminie miastu Koszalin – „o zapłatę odszkodowania i zadośćuczynienie”. W dniu 10 sierpnia 2010 roku został wydany wyrok przez sędzię : Bożenę Chłopecką, pod sygnaturą akt : IC 1166/08 – oddalający powództwo. Już na samym początku postępowania, spotkałem się z ohydna manipulacją. Co innego zeznawałem, a co innego napisano w protokole z rozprawy. Ten protokół zawierający nieprawdziwe i przeinaczone fakty – miał być podstawą do wydania wyroku. Pomimo złożenia przeze mnie wniosku o  sprostowanie i uzupełnienie protokołu w przewidzianym 7-dniowym terminie – nie został on sprostowany i uzupełniony. Według sędzi – nic nie udowodniłem. Nie udowodniłem, że przez 20 lat byłem osobą bezrobotną – bez prawa do zasiłku, że korzystałem z zasiłków z opieki społecznej, nie wykazałem, że cyt. „zwiększyły się jego potrzeby lub zmniejszyły widoki powołania na przyszłość” – pomimo, że ponad 20 lat żyłem poniżej minimum socjalnego. Istny „cyrk” w wykonaniu sędzi : Bożeny Chłopeckiej, powielony przez sędziów Sądu Apelacyjnego : Annę Kozłowską, Dorotę Markiewicz i Bogdana Świerczakowskiego – sygnatura akt : I ACa 115/10. Najbardziej główne i kluczowe dowody pominięto. Między innymi napisano, cyt. „Są to dokumenty prywatne korzystające jedynie z domniemania autentyczności w myśl art. 245 k.p.c.” W rzeczywistości były to autentyczne dokumenty w postaci pism sporządzonych przez zakłady pracy i instytucje, w których pracowałem z podpisami dyrektorów i naczelników wraz z pieczątkami. W uzasadnieniu wyroku, sędzia : Bożena Chłopecka tylko w jednym zdaniu napisała prawdę – cyt. „Był zaciętym przeciwnikiem komunizmu i korupcji (powyższe okoliczności bezsporne)”.  

To wystarczyło, aby w tym komunistycznym, skorumpowanym koszalińskim „bagnie” – moja osoba była ich największym wrogiem. W dniu 11 maja 2012 roku – Sąd Najwyższy, postanowieniem o sygn. akt. I CSK 603/11 w osobie sędziego : Józefa Frąckowiaka – odmówił przyjęcia skargi kasacyjnej.

Aby mnie jeszcze bardziej poniżyć i upodlić – w wieku 60-ciu lat, w ramach programu operacyjnego „KAPITAŁ LUDZKI 2007 – 2013”, skierowano mnie na kurs, na którym uczono mnie : pisania podań, CV, zawodowych życiorysów, sporządzania biznes-planów – dokładnie tego, czego uczyłem bezrobotnych w latach : 1993 – 1995 w utworzonej KLUBO – ŚWIETLICY, funkcjonującej przy Stowarzyszeniu Obrony bezrobotnych i Ludzi Pracy. W taki oto sposób marnowano środki finansowe, przeznaczone na łagodzenie negatywnych skutków bezrobocia.  

Następnie skierowano mnie do pracy na stanowisko – „SPECJALISTY ds. REMONTU  PLACU  ZABAW  DLA  DZIECI”.  Nic  dodać,  nic  ująć.  Finałem  – mojego 25-letniego niezawinionego bezrobocia – jest emerytura w wysokości 1.200,00 zł.  Jak wynika z powyższego – Pani Profesor Krystyna Pawłowicz – którą bardzo cenię – nie ma racji mówiąc, że ci co mają niskie emerytury są sami sobie winni, ponieważ nie chciało się im pracować.

Po 24-ech latach od pozbawienia mnie pracy – dyrektor PGK – komunista i aferzysta był tak bezczelny, że w 2012 roku wniósł do Sądu Rejonowego – II Wydziału Karnego w Koszalinie akt oskarżenia przeciwko mnie „o zniesławienie i pomówienie”. Zdaniem tego dyrektora – moje ciągłe publiczne upominanie się o jego ukaranie, przeszkadza mu w wykonywaniu pracy i obniża jego autorytet. Zamiast zwolnienia dyscyplinarnego i ukarania go za złodziejstwo – dzisiaj próbuje się „oczyścić” znowu moim kosztem. Pomimo odparcia wszystkich zarzutów przed Sądem i udowodnieniu kłamstw tego dyrektora – w dniu 28 listopada 2013 roku, wyrokiem o sygnaturze akt : II K 463/12, sędzia Anna Walenciak umorzyła warunkowo postępowanie karne o czyn z art. 212 $ 1 i $ 2 kk na okres próby 1 roku.

         Ta sprawa wyraźnie udowadnia – że Sądy za wszelką cenę bronią przestępców z okresu PRL dlatego, że pozostają z nimi w układach : politycznych, koleżeńskich, towarzyskich a nawet przestępczych, które wyłącznie dzięki Panu i Tadeuszowi Mazowieckiemu, przetrwały do dnia dzisiejszego.

PANIE  BYŁY  PREZYDENCIE  RZECZYPOSPOLITEJ  POLSKIEJ.

W niniejszy liście otwartym – jako przykład walki z systemem komunistycznym, celowo podałem swoją osobę nie po to, aby użalać się nad sobą – ale po to, aby Panu uzmysłowić, jaką krzywdę wyrządził Pan polskiemu społeczeństwu – zakazując przeprowadzenia lustracji i dekomunizacji. Takich osób jak ja są setki tysięcy, które zostały skrzywdzone w okrutny sposób po 1989 roku przez  UKŁAD  OKRĄGŁOSTOŁOWY, – tj. nieformalną zorganizowaną grupą przestępczą ogarniającą całą Polskę i trwającą przez 26 lat – którą Pan ochrania i broni wraz z : Mateuszem Kijowskim z KOD, Grzegorzem Schetyną z PO, Ryszardem Petru z NOWOCZESNEJ, Władysławem Kosiniakiem- Kamysz z PSL i z innymi łajdakami pod pretekstem obrony demokracji, praworządności i wolności. Wypisz, wymaluj – II TARGOWICA. Wraz z  prezesem Trybunału Konstytucyjnego : z Panem Andrzejem Rzeplińskim i z wyżej wymienionymi – Macie twarz FRANCISZKA KSAWEREGO BRANICKIEGO.

Dzisiaj jestem wdzięczny swoim dziadkom i rodzicom, że w ten sposób zostałem wychowany – nie dając się „złamać” komunistom ani liberałom. To nic, że żyję i mieszkam w niedostatku, bo za 1.200,00 zł. miesięcznie bardzo trudno jest wyżyć i utrzymać mieszkanie. Za to mogę śmiało przeglądnąć się „w lustrze” i nie odczuwać zawstydzenia i zażenowania. Z jakiej rodziny się wywodzę – opis w załączeniu. 

Do 1989 roku – uważałem Pana – tak jak większość Polaków – za bohatera, po 1990 roku – za zdrajcę, przestępcę i największą kanalię. Mam także wątpliwości, czy jest Pan człowiekiem w pełni znaczeniu tego słowa. Do dzisiaj nie mogę sobie darować, że w 1982 roku, kiedy byłem na zgrupowaniu rezerwistów w Sobieszewie, dla Pańskich dzieci zrobiłem paczkę z żywnością i słodyczami. Wymknąłem się z jednostki bez pozwolenia. Paczki jednak nie dostarczyłem, ponieważ nie mogłem odnaleźć Pańskiego mieszkania. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że był Pan wiernym żołnierzem Kiszczaka, chronionym przez SB i „prowadzonym” przez niego.

 Jak już wcześniej wspomniałem, to co Pan uczynił z Polską i z Polakami wspólnie z kolegami i z towarzyszami okrągłostołowymi jest nie do wybaczenie i woła o pomstę do nieba. „Okrągły Stół” w tym czasie może i był usprawiedliwiony okolicznościami oraz sytuacją polityczną i społeczną w Polsce, ale jego ustalenia nie powinny trwać dłużej niż 2 lata. Po 1989 roku to bracia Kaczyńscy, Jan Olszewski i Antoni Macierewicz mieli rację – a nie Pan, którzy w maju 1992 roku postanowili wprowadzić lustrację i dekomunizację. Za tą patriotyczną postawę, na Pana wniosek, Sejm RP odwołał Rząd Jana Olszewskiego w dniu 05 czerwca 1992 roku.

Oprócz współpracy z SB, najgorsze jest to, że nie reagował Pan na tragiczne konsekwencje złych, nieudolnych i złodziejskich rządów po 1989 roku dla polskiego społeczeństwa – w tym na grabież majątku narodowego (powszechna, złodziejska prywatyzacja),  w szczególności w okresie sprawowania rządów przez Donalda Tuska i Platformę Obywatelską. Już na samym początku lat 90-tych wiadomo było, że sprawy w Polsce idą w złym kierunku. Członkowie i działacze Stowarzyszenia Obrony Bezrobotnych i Ludzi Pracy, jako jedyna organizacja pozarządowa w Koszalinie i w regionie koszalińskim, publicznie protestowała przeciwko prowadzeniu przez rząd RP antynarodowej polityki społeczno-gospodarczej i politycznej, która w prostej linii prowadziła nieuchronnie do upadku naszego Państwa. Takim przykładem jest wystosowany przeze mnie w maju 1992 roku  list otwarty skierowany do Pana oraz zamieszczony mój artykuł w Gońcu Pomorskim w dniu 13 stycznia 1994 roku – pt. „RZEKI  PRZYBRAŁY  KOLOR  CZERWONY”.

                dowód : wymienione pisma – w załączeniu

Już  na  samym  początku  działalności SOBiLP, wskazywaliśmy – cyt.  „na  potrzebę głębokich i jednoczesnych zmian personalnych na najwyższych szczeblach  administracji państwowej, samorządowej, prokuratury, sądownictwa i organów kontroli”. Wtedy publicznie pytaliśmy – „Gdzie jest NSZZ  SOLIDARNOŚĆ?”, który nie reagował na niekorzystne zjawiska społeczne i gospodarcze w Polsce – a wręcz przeciwnie, wspierał je.

Tych, co krytykowali i nie zgadzali się z linią polityczną, społeczną i gospodarczą wypracowaną przy „Okrągłym Stole”, usuwano na margines życia publicznego i niszczono. Bardzo dobrze się stało, że władzę w Polsce objął PIS – a za sprawą Pana PIOTRA DUDY i Jego nieugiętej postawy, NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” powraca do swoich „korzeni’. Wreszcie po raz pierwszy od 1945 roku Polska  odzyskuje  swoją tożsamość. Dopiero teraz, od 60-ciu lat czuję się jak u siebie w domu. Wreszcie  po  raz pierwszy zaczynam wierzyć, że  sprawy idą w dobrym kierunku, że Polska może odnieść sukces. Warunek jest jeden. Należy jak najszybciej pozbyć się zdrajców, sprzedawczyków oraz dogłębnie zreformować sądownictwo , prokuraturę – a także wszelkiego typu organa kontrolne.

Dzisiaj – za całokształt Pańskiej działalności politycznej po 1989 roku, ESBECY i aktywiści PZPR wspierają Pana i całą tą anty-narodową opozycję za to, że przez 26 lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, pozwolili im przetrwać w stanie „nienaruszonym” (samorządowe sitwy koleżeńskie, układy towarzysko-biznesowe, nie zreformowane sądownictwo i organy ścigania przeniesione z PRL)zapominając o zbrodniach dokonywanych na polskim społeczeństwie w stanie wojennym – a także i po nim. Podpisuje się Pan pod hasłami zdradzieckiej opozycji – „STOP DEWASTACJI PAŃSTWA” – nie zważając na fakt, że większej dewastacji i rozgrabienia Polski jakiej dokonała koalicja PO – PSL trudno sobie wyobrazić. Gdyby koalicja PO – PSL rządziła Polską jeszcze przez dalsze 8 lat – byłby to początek kolejnego ROZBIORU POLSKI.  

Gdyby to ode mnie zależało, za całokształt Pańskiej działalności politycznej – zwłaszcza po 1989 roku zastosowałbym wobec Pana i Panu podobnym areszt domowy do końca życia oraz skonfiskował majątek. Ma Pan szczęście, że nie żyje i mieszka na przykład w Turcji, w której dla zdrajców i sprzedawczyków nie ma miejsca.

Stanisław Habdas

członek i działacz NSZZ „SOLIDARNOŚĆ” w okresie : 1980 – 1990,

były członek i działacz KPN, przewodniczący Związku Zawodowego „KONTRA”

w regionie koszalińskim, były członek „SOLIDARNOŚCI WALCZĄCEJ”,

były założyciel i przewodniczący SOBiLP oraz Związku Obrony Praw i Wolności Obywatelskich

obecnie – przewodniczący Komitetu Obywatelskiego ds. Praworządności i Walki z Korupcją.

(w okresie : 1990 – 2012 – bezrobotny, bez prawa do zasiłku)

 

Otrzymują :

Krajowe środki masowego przekazu, wybrane osoby, stowarzyszenia i instytucje.

 

Komentarze

Komentarzy

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.