Siedem upiornych dni i nocy w pięknym Uzdrowisku Połczyn Zdrój zafundowali dziennikarzowi dwaj miłośnicy wody ognistej i kobiecych krągłości…

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Uzdrowisko Połczyn Zdrój jest niezwykłym miejscem. Zarówno pod względem położenia, architektury jak też świadczenia usług leczniczych na najwyższym poziomie. Nie ma czego się przyczepić. Czysto. Schludnie. Miły i życzliwy personel oraz smaczne różnorodne posiłki. Wszystko funkcjonuje jak w szwajcarskim zegarku.
Natomiast poważny problem stwarzają nieliczni kuracjusze, którzy nie przyjechali do uzdrowiska po to żeby się podleczyć, lecz poszaleć. Sprzyja temu wiele okoliczności. Między innymi to, że w obiektach praktycznie nie ma żadnego nadzoru nad trzeźwością i rozwiązłością pacjentów. Swobodą przemieszczania się a także nikt nie ustalił dopuszczalnego limitu dla spożycia alkoholu. Umieją to zręcznie wykorzystać starzy wyżeracze. Mający na swoim koncie zaliczone uatrakcyjnione libacjami pobyty w innych placówkach uzdrowiskowych. Między innymi Tadeusz z  Suwałk i jego kumpel Jerzy ze wsi z okolic Świecia, którzy codziennie ostro popijali uniemożliwiając normalne funkcjonowanie współlokatorowi. Nie dawali spać. Obsikiwali muszlę klozetową oddając mocz również na posadzkę obok sedesu. Bałaganili. Nie myli rąk po przyjściu z zewnątrz obiektu a także po wyjściu z toalety robiąc z pokoju chlew i nie tylko, ale po kolei.


Pierwszy dzień dziennikarza w Uzdrowisku Połczyn Zdrój przebiegał optymistycznie. Po sprawnym załatwieniu formalności związanych ze zgłoszeniem przybycia, udał się do wyznaczonego przez personel pokoju. Tam zastał rozanielonego kuracjusza o imieniu Jerzy, który go powitał z otwartą puszką piwa. Trzymaną kurczowo w drżącej ręce. Wskazał mu wolne łóżko oferując piwko dla rozluźnienia atmosfery. Dziennikarz docenił gest ale mając swoje powody zręcznie odmówił. Kilkanaście minut później do pokoju wszedł Tadeusz, który notabene był w nim nieco wcześniej i zdążył się rozlokować. Nie trudno było zauważyć, że  Panowie się już znają i przypadli sobie do gustu. Obaj demonstrowali tzw. „luz blues”. Po pierwszym wspólnym obiedzie w uzdrowiskowej stołówce, panowie za wszelką cenę postanowili prześwietlić dziennikarza. Po powrocie do pokoju od razu zaczęli dociekać kim jest ich współlokator. Na przemian zadawali mu bardzo osobiste pytania. Między innymi. Dotyczące wykonywanego zawodu. Wynagrodzenia. Marki i rocznika posiadanego samochodu. Zasobów finansowych. A najwięcej uwagi skupili na jego potencji. Za wszelką cenę chcieli ustalić czy będzie nadawał się do „wspólnego zamieszkania”. Natomiast wieczorem po kolacji, kiedy dziennikarz jeszcze rozpakowywał swoje rzeczy, panowie zastawili stół i namolnie zaczęli zapraszać go do biesiady. Dziennikarzowi jednak nie przypadło do gustu ich towarzystwo z uwagi na wścibskość. Deklarowany popęd do kobiet i ciągoty do alkoholu. Mimo to starał się zachować na poziomie. Stosunek do alkoholu jasno określił ale z uwagi na to, że Tadeusz ogłosił swoje urodziny nie miał nic przeciwko temu żeby sobie poświętowali. Nawet złożył mu swoje życzenia i dał namówić na wypicie, w dwóch ratach, 50 gramów przywiezionego przez niego bimbru własnej roboty. W miarę spożywania tego „trunku” rozmowa Panów stawała się coraz głośniejsza. Panowie nawzajem przechwalali się swoimi życiowymi osiągnięciami oraz nieodpartą chęcią zdobywania sanatoryjnych atrakcji. Nazwanymi przez Jerzego „świeżynkami”. Szpanowali dorobkiem. Około godziny 21.30 przy stole zaczęło robić się coraz ciszej bo Jerzy się ubzdryngolił i zaczął podsypiać. Tadeusz go przepił. Dla dodania sobie splendoru ostentacyjnie nalał jeszcze dwie „lufy” i po ich spożyciu podśmiewywał się ze swojego upojonego kompana. Następnie obudził go zachęcając do położenia się w łóżku a sam poszedł do łazienki za potrzebą. Jerzy mocno słaniając się na nogach z wielkim trudem doczłapał się do swojego legowiska, po czym runął na nie z całym impetem i urwał mu się film. Zaczął przeraźliwie chrapać. Po godzinie przebudził się na chwilę, sięgną do szafki nocnej po telefon i ustawił w nim drażniące, kilkutaktowe powtarzające się dźwięki w tzw. zapętleniu. Po minucie znowu zaczął głośno chrapać przy akompaniamencie swojego telefonu co również uśpiło Tadeusza, który zaczął wtórować mu głośnym chrapaniem. Przy tych uwarunkowaniach dziennikarz nie był w stanie usnąć. Około godziny 1.30 w nocy znowu przebudził się Jerzy. Kiedy wstał i podszedł do lodówki po klina, dziennikarz, korzystając z okazji, poprosił go żeby łaskawie wyłączył kocią muzykę w telefonie, wyjaśniając mu, że jest późno i obowiązuje cisza nocna. W odpowiedzi usłyszał, „że on inaczej nie zaśnie jak coś mu nad uchem nie będzie brzęczeć”. Przez chwilę butnie sprzeciwiał się, ale w końcu dotarło do niego, że za moment może być wezwany na interwencję personel medyczny. Do rana obaj panowie koncertowo chrapali znowu nie dając usnąć dziennikarzowi. Drugi dzień także przyniósł niechciane atrakcje. Od rana do wieczora było całkiem znośnie. Mimo koszmarnej nocy za dnia w pokoju panowała przyjazna atmosfera. Wszyscy „domownicy” byli wobec siebie życzliwi. Razem chodzili na stołówkę i wracali do pokoju po posiłkach. Po zabiegach Jerzy i Tadeusz wychodzili poza obiekt sanatoryjny a dziennikarz w tym czasie odświeżał swoje uzdolnienia muzyczne grając sobie na gitarze. Wydawać by się mogło, że po drobnych perypetiach wszystko wróciło do normy. Wieczór zapowiadał się bardzo przyjemnie. Czar prysnął kiedy na stole pojawił się znowu bimber. Obaj panowie nie oszczędzali się. Narzucili sobie ostre tempo zachwalając samogonkę. Po raz drugi okazało się, że Jerzy ma słabą głowę. Upił się. Z trudem doszedł do łóżka. Uwalił w ubraniu i natychmiast usnął. Jego kumpel trzymał się znacznie lepiej. Nalał sobie jeszcze kilka kielonków i też położył się grzecznie spać. Jak poprzedniej nocy obaj przeraźliwie chrapali. I chociaż tym razem nie wtórowała im kocia muzyka z telefonu to uśnięcie w takich warunkach było niemożliwe. Mimo to dziennikarz wierzył, że mimo wszystko uda mu się jakoś wymusić sen na wyczerpanym organizmie. Nie było mu to jednak dane. Około godziny 2.00 w nocy przebudził się skacowany Jerzy. Wstał z łoża, pozapalał światła udając się chwiejnym krokiem do łazienki. Po załatwieniu potrzeby, bez umycia rąk, otworzył lodóweczkę, wyjął z niej dużą nadpitą do połowy kolę i zagniatając głośno butelkę wysiorbywał z niej zawartość. Następnie odpalił telewizor, otworzył chłodziarkę i z kiełbasą w ręku usiadł za stołem…

Cdn. 

Komentarze

Komentarzy

6 Komentarze

  1. ZBULWERSOWANA
    Do sanatorium jeżdżą dwie grupy jedni jadą się leczyć inni bzyknąć i dobrze się zabawić, tam są poza kontrolą żony lub męża. Uważam, że dyrekcja powinna dyscyplinarnie wyrzucać pijaną hołotę, która traktuje ośrodek rehabilitacji jak prywatny burdel a chorzy mają problem dostania się na leczenie refundowane z NFZ. Z tych zdjęć wynika, że nie przyjechało towarzystwo na leczenie, lecz na imprezki zalewane alkoholem i miłosne igraszki. Panowie musieli być ze wsi, bo zachowali się jak typowe świnie. Panie redaktorze jeśli ma Pan ich dane proszę przesłać ich żonom niech się przekonają, jakich zabiegów potrzebowali ich mężowie. Szczerze panu współczuję, przez siedem dni mieszkając ze świniami i ich smrodem w takim w chlewie.

  2. „Zenek” vel justa…….)wiemy kto napisał poniższy komentarz. Pod tym złośliwym postem mimowolnie został złożony przez ciebie podpis. Między innymi w postaci AP komputera z którego został umieszczony pod artykułem. „Galu Anonimie”, twoja prowokacja zmusza mnie do uszczegółowienia opisanych faktów. Stanie się to niebawem. Szanowni Panowie, ciągle czekam na wasze pisemne przeprosiny. Moja oferta jest ciągle aktualna. Czas nagli.

    • pierdol się pacanie, nieuku bez szkoły. „AP” komputera hehe. Ty pajacu szkołę skończ najpierw. IP mam dynamiczne, możesz mnie cmoknąć w pompę. Zresztą ciebie i tak zamkną do psychuszki już niebawem. No chyba, że wcześniej do pierdla, w którym ci się wyjątkowo żle siedziało. Koledzy z celi też ci się nie podobali? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.