Leszek Szymowski od lat funkcjonuje w przestrzeni publicznej jako dziennikarz zajmujący się sprawami trudnymi, konfliktowymi i wymagającymi szczególnej staranności. W mediach społecznościowych prezentuje swoją działalność jako skuteczną i zaangażowaną, kierowaną do osób poszukujących pomocy, nagłośnienia sprawy albo dziennikarskiego wsparcia w sytuacjach spornych. NCI „Barwy Bezprawia” nie przesądza w tym miejscu żadnych ocen osobistych ani prawnych wobec Leszka Szymowskiego. Uważamy jednak, że osoba występująca publicznie jako dziennikarz śledczy i deklarująca skuteczność w sprawach o poważnym ciężarze społecznym powinna podlegać rzeczowej ocenie opinii publicznej. Szczególnie wtedy, gdy jej działalność dotyczy ludzi znajdujących się w trudnych sytuacjach życiowych, rodzinnych, prawnych lub emocjonalnych. Celem tej publikacji nie jest formułowanie zarzutów, lecz otwarcie spokojnej i merytorycznej dyskusji o tym, czy Leszek Szymowski jest przez odbiorców postrzegany jako dziennikarz wiarygodny, rzetelny, skuteczny i działający zgodnie ze standardami zawodu. Chcemy ustalić, jakie doświadczenia mają osoby, które kontaktowały się z nim w sprawach interwencyjnych, rodzinnych, sądowych, policyjnych lub medialnych. Interesują nas przede wszystkim konkretne, sprawdzalne informacje: czy kontakt z dziennikarzem był rzeczowy, czy przedstawiane deklaracje znajdowały później potwierdzenie w działaniach, czy osoby korzystające z jego pomocy czuły się potraktowane uczciwie, transparentnie i profesjonalnie. Równie istotne są głosy pozytywne, jak i krytyczne – pod warunkiem, że są oparte na faktach, dokumentach, korespondencji lub możliwych do zweryfikowania okolicznościach. Redakcja podkreśla, że nie będzie publikować anonimowych pomówień, insynuacji ani treści naruszających dobra osobiste. Każda przekazana opinia powinna dotyczyć konkretnych zdarzeń i być sformułowana w sposób odpowiedzialny. Osobom wypowiadającym się przypominamy, że ocena działalności publicznej dziennikarza jest dopuszczalna, ale powinna mieścić się w granicach faktów, rzeczowej krytyki i interesu społecznego. NCI „Barwy Bezprawia” deklaruje również gotowość do opublikowania stanowiska Leszka Szymowskiego, jeżeli zechce odnieść się do pytań o swoją działalność, standardy pracy, sposób prowadzenia spraw oraz relacje z osobami, które zwracały się do niego o pomoc. Ten tekst jest początkiem szerszej redakcyjnej analizy dotyczącej odpowiedzialności osób występujących publicznie jako dziennikarze interwencyjni i śledczy. W naszej ocenie czytelnicy mają prawo wiedzieć, komu powierzają swoje historie, dokumenty, dramaty rodzinne i sprawy wymagające najwyższej staranności. Opinie, relacje i materiały dotyczące kontaktów z Leszkiem Szymowskim można przekazywać do redakcji NCI „Barwy Bezprawia”. Publikowane będą wyłącznie treści możliwe do rzeczowej weryfikacji, pozbawione obraźliwych sformułowań i zgodne z zasadami odpowiedzialnej debaty publicznej.
W jednym z publicznie dostępnych materiałów wideo opublikowanych w serwisie Facebook Leszek Szymowski prezentuje swoją działalność dziennikarską oraz sposób, w jaki komunikuje odbiorcom skuteczność swoich interwencji. Redakcja odwołuje się do tego materiału wyłącznie jako do przykładu jego publicznej autoprezentacji zawodowej w mediach społecznościowych.
https://www.facebook.com/reel/975327568583761
NCI „Barwy Bezprawia” wierzy, że jawność, rzeczowa debata i odwaga mówienia o własnych doświadczeniach są fundamentem odpowiedzialnego życia publicznego. Jeżeli działalność dziennikarska ma budzić zaufanie, powinna opierać się nie tylko na deklaracjach skuteczności, lecz także na przejrzystości, uczciwości i gotowości do konfrontacji z pytaniami odbiorców. Dlatego zapraszamy czytelników do spokojnej, merytorycznej i odpowiedzialnej dyskusji. Im więcej faktów, dokumentów i sprawdzalnych relacji, tym większa szansa, że osoby szukające pomocy w najtrudniejszych chwilach będą mogły podejmować świadome decyzje i unikać rozczarowań. Prawda nie potrzebuje krzyku – potrzebuje odwagi, dowodów i ludzi, którzy nie boją się jej nazwać.
Bardzo dziękuję redaktorowi za artykuł. Mam nadzieję, że pomoże zakończyć haniebną działalność owego pana. Celowo piszę z małej litery. Dla mnie osoba żerująca na ludzkiej krzywdzie nie ma szacunku. Znajoma poleciła mi go jako super dziennikarza. Zadzwoniłam…spotka się ze mną za 2.000zł na ci się nie zgodziłam tym bardziej, że jestem w Warszawie. Przyjechał…. całuje w rączki, spokojny, opanowany. ,spytałam o sposób działania??? Musi jechać na Podkarpacie po akta 10.000 zł. Uwierzyłam co okazało się kłamstwem. Sprawa z wyłączeniem jawności, nikt nie udostępni mu akt tym bardziej że nie prosił o pełnomocnictwo itd. Wypuścił artykuł…stek bzdur nie zgodnych z rzeczywistością, jak zapytałam dlaczego tak pomieszane fakty to zorientowałam się od razu, że łże. Następnie przyjechał po następne pieniądze…. (miało być 30.000zł za pomoc w uniewinnieniu brata) proponował mi nielegalny układ. Miałam pewność, że ten człowiek to oszust I nie zrobi nic, zażądałam zwrotu pieniędzy na koszty których nie było, oczywiście że nie zwrócił,a policja na Grochowie sprawę umorzyła pozwalając na przestępczą działalność oszukiwania ludzi.Jego praca nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. Jak do tej pory zetknęłam się na ludzi z pasją, oddaniem i poświęceniem, a to jest czarna owca dziennikarstwa.
Dziękuję redaktorowi za poruszenie tego tematu. Chcę podzielić się swoim doświadczeniem, bo być może uchroni ono kogoś przed podobną sytuacją.
Kiedy Leszek Szymowski skontaktował się ze mną, od początku wiedział, że od trzech lat walczę o dziecko i że moja sytuacja finansowa jest bardzo trudna. Mimo to za około 45 minut rozmowy zażądał ode mnie 2,5 tysiąca złotych. Później przedstawił mi propozycję współpracy opiewającą na 70 tysięcy złotych, oczekując wpłaty pierwszej raty w wysokości 30 tysięcy już po pięciu dniach.
Podczas rozmów składał obietnice, które wzbudziły moje poważne wątpliwości. Sugerował działania, na które nigdy nie mogłabym się zgodzić, twierdząc, że ma wpływy i ludzi, którzy mogą załatwić różne sprawy. Wtedy zrozumiałam, że nie chcę mieć z tym nic wspólnego.
Niedawno ostrzegłam inną kobietę, z którą również nawiązał kontakt. Dowiedziałam się, że od niej także oczekiwał 2,5 tysiąca złotych za samo przyjechanie do jej domu.
Piszę to nie z chęci zemsty, ale po to, by inni zachowali ostrożność, zadawali pytania i dokładnie weryfikowali osoby, którym powierzają swoje zaufanie i pieniądze.
Moja przygoda z Leszkiem Szymowskim skończyła się w prokuraturze i wyłudzeniu ode mnie kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dodatkiem stało się oferowanie usług przez niego jakichś jemu znanych gangusów – jak twierdził w nagraniu jego zaufanych ludzi – żadnej pomocy dziennikarskiej opartej na faktach i dowodach oprócz wymyślonych historyjek i pomówieniu celowo przez niego sędziego, ponieważ chciał wymyślić sobie dogodny dla niego dowód w sprawie. Mam mnóstwo dowodów na jego 'pomoc’ i 'dziennikarstwo’ w postaci jego ofert i propozycji nasłania gangusów zamiast pomóc dziennikarsko. Próba oddania pieniędzy wyłudzonych przez niego trwa już kolejny rok – oszukał mnie na kilkadziesiąt tysięcy i nie tylko mnie