Żałobna pikieta pod Zakładem Karnym w Czarnem, a po niej – policyjna obława na dziennikarzy dokumentujących jej przebieg. Dowodził nią nadinspektor Przemysław Bujak.

Czarne, 1 czerwca 2025 r.

Żałobna pikieta, głęboki żal rodziny i przyjaciół, a następnie policyjna obława na dziennikarzy dokumentujących to, co w państwie prawa nigdy nie powinno mieć miejsca. Taki obraz wyłania się z wydarzeń, które rozegrały się pod murami Zakładu Karnego w Czarnem, zaledwie kilkanaście dni po nagłej i niewyjaśnionej śmierci 32-letniego Bartłomieja Miecznikowskiego – śmierci, do której doszło wewnątrz więziennych murów i która rodzi poważne pytania o odpowiedzialność służb oraz możliwy udział osób trzecich. Zgromadzenie miało charakter pokojowy. Były znicze, słowa żalu, obecność bliskich zmarłego, przyjaciół oraz mieszkańców, którzy – mimo upływu czasu – wciąż nie przestają zadawać prostych pytań: dlaczego zmarł młody człowiek, przebywający pod opieką państwa? Dlaczego nie ma żadnych odpowiedzi? I dlaczego instytucje milczą? Wśród uczestników pojawili się również dziennikarze: Rafał i Mariusz Krzyształowscy z redakcji „Barwy Bezprawia” oraz Barbara Chwedeczko z Niezależnego Czasopisma Internetowego „Polska Mafia Sądowa”. Ich obecność nie była przypadkowa – od lat dokumentują dramaty ludzi krzywdzonych, niszczonych, a coraz częściej wręcz unicestwianych przez państwowy aparat przemocy. Podczas pikiety atmosfera była przejmująca. Nie pojawiły się transparenty polityczne, nie było haseł ani agresji. Panowała cisza, żałoba i nadzieja, że ktoś z administracji więziennej bądź państwowej odpowie na pytania. Tak się jednak nie stało. Bramy pozostały zamknięte, telefony – głuche. Milczenie było głośniejsze niż słowa. Gdy pikieta dobiegła końca, a dziennikarze opuścili teren zgromadzenia, sytuacja nabrała dramatycznego wymiaru. Już od momentu wyjazdu z parkingu pod Zakładem Karnym byli śledzeni – najpierw przez policyjny radiowóz, potem przez nieoznakowany pojazd. Kilkanaście minut później, na jednej z dróg wyjazdowych z miasta, czekała już na nich zorganizowana blokada: trzy oznakowane radiowozy, dwa cywilne auta, około piętnastu funkcjonariuszy. Oficjalnie powodem zatrzymania miała być rutynowa kontrola drogowa. Nieoficjalnie – wszystko wskazuje na próbę zastraszenia niezależnych mediów, które dokumentowały społecznie wrażliwe wydarzenia. Na poboczu drogi doszło do legitymowania dziennikarzy oraz insynuacji o rzekomym naruszeniu przepisów dotyczących filmowania obiektów penitencjarnych. Wszystko to odbywało się pod ścisłym nadzorem służb mundurowych. Tymczasem dziennikarze nie złamali prawa – uczestniczyli w publicznym zgromadzeniu i rzetelnie wykonywali swoją pracę w przestrzeni otwartej.

 

W demokratycznym państwie prawa takie zdarzenie nie mogłoby mieć miejsca. Kamera i mikrofon nie powinny budzić lęku, a dziennikarz nie powinien stawać się celem aparatu represji. Tymczasem w Polsce roku 2025 samo zadawanie pytań urasta do rangi zagrożenia, a dokumentowanie rzeczywistości staje się aktem odwagi. Obiektyw traktowany jest jak prowokacja, mikrofon jak zagrożenie. Państwo nie szuka prawdy – ono ją zwalcza. Zamiast przejrzystości – mur. Zamiast odpowiedzi – blokada. Zamiast szacunku dla cierpienia i żałoby – demonstracja siły i bezwzględności. Instytucje, które powinny chronić obywateli, obracają się przeciwko nim. Nie w ciemności – ale w biały dzień. Nie po cichu – ale publicznie. Bo jeśli w demokratycznym państwie prawa ściga się tych, którzy patrzą, słuchają i pytają – to nie jest już demokracja, tylko jej karykatura. To władza, która nie służy obywatelowi, lecz chroni samą siebie. To system, który boi się prawdy i dlatego zwalcza tych, którzy ją pokazują. To państwo, które zamiast rozliczać winnych śmierci obywatela w murach więzienia, wysyła policję przeciwko dziennikarzom z kamerą. To nie incydent. To świadoma strategia uciszania głosu obywateli i mediów. To pełzająca autorytarność, która nie potrzebuje już czołgów – wystarczy jej milczenie urzędników, radiowozy na poboczu i prawo, które działa tylko w jedną stronę. I jeśli dziś udajemy, że to „normalność” – to jutro nie będzie już czego bronić.

Już w krótce zaprezentujemy Państwu pełną relację z żałobnej pikiety pod Zakładem Karnym w Czarnem. Pokażemy, co naprawdę dzieje się, gdy obywatele próbują domagać się prawdy od instytucji, które zrobią wszystko, by ją ukryć – za murami, za procedurami, za milczeniem. Usłyszycie również głosy rodziny Bartłomieja Miecznikowskiego, która mimo bólu nie ustaje w walce o sprawiedliwość. I wypowiedzi byłych osadzonych, którzy zdecydowali się przerwać zmowę milczenia i opowiedzieć, co naprawdę dzieje się za kratami tego zakładu. To nie są tylko domysły. To są fakty. To są nazwiska. To są historie, które mrożą krew w żyłach.

Prosimy – śledźcie nasze publikacje, rozpowszechniajcie nasze materiały, pokazujcie je znajomym, udostępniajcie w mediach społecznościowych. Tylko wspólnym głosem możemy przełamać mur milczenia i strachu. Nie chodzi tylko o Bartłomieja – chodzi o wszystkich, którzy już tam byli, i o tych, którzy dopiero tam trafią. Bo pamiętajcie: do więzienia może trafić każdy z nas, nawet za niezapłacony mandat. Ale – jak pokazuje tragiczny przykład Bartłomieja Miecznikowskiego i wielu innych – nie każdy zdoła stamtąd wrócić. Zdarza się, że opuszcza się je… w plastikowym worku.

CDN.

Komentarze

Komentarzy

5 Komentarze

  1. No nie to przeraża co się w tym kraju dzieje ale trudno się dziwić jak ludzie są okropni nie potrafią pomuc czlowiekowi jak ma tarapaty z tymi w togach.
    Ludzie zacznijcie sobie pomagać a nie do gardeł skakać donosc i tp a oni to wykorzystuja

    • To prawda że największy problem to nie jest to co często nazywa się bezprawiem urzędowym tylko znieczulica i zakłamanie społeczeństwa . W moim przekonaniu jeśli idzie o moją historię to absolutnie jestem przekonany że ” państwo polskie ” robi bardzo duże pieniądze na zabójstwach ludzi z których robi się wariatów. A powodem jest to że pod płaszczykiem chrob i niszczenia komuś zdrowa sprawdza się technologie które są nie znane większości ludzi. Dołączył bym do mojego wpisu jedno zdjęcie ale nieam takiej możliwości z telefonu

  2. Pod Zakładem Karnym w Czarnem odbyła się pokojowa pikieta – legalna, cicha, pełna bólu. A jednak to nie smutek rodziny zmarłego 32-latka poruszył władze, lecz obecność dziennikarzy. Mikrofony i kamery wystarczyły, by policja zareagowała jak na zagrożenie terrorystyczne: blokada drogi, śledzenie, zasadzka, kilkunastu funkcjonariuszy.
    To nie była kontrola. To było pokazanie siły wobec mediów, które nie milczą.
    Szacunek dla dziennikarzy „Polskiej Mafii Sądowej” i „Barw Bezprawia” – nie uciekli, nie ustąpili. Spokojni, odważni, obecni tam, gdzie władza zawiodła. Nie oni mają się dziś tłumaczyć. Tłumaczyć się musi państwo – z milczenia, z represji i z tego, że za jego murami umierają ludzie.

  3. To jest bardzo niepokojące, że niektóre sytuację wyjaśnienia, co było powodem śmierci osadzonego trwają latami, a rodzina żyje w głębokim bólu po stracie najbliższej osoby, a policja interweniuje w takiej ilości, gdy Dziennikarz pragną pomóc rodzinie pograzonej w smutku i rozpaczy.
    Takich przypadków jest wiele i to dla mnie jest przerażające, że role zostały odwrocone, że policja często nie broni obywatela szukające go pomocy, tylko staje po stronie krzywdzicieli, którzy często nie ponoszą żadnych konsekwencji za wyrządzanie krzywdy be, obronnym ludziom. A ekipa filmujaca narażona jest na tłumaczenie się, co jest powodem, że filmuję takie zdarzenia.
    Sama odczuwam to boleśnie, gdyż kiedy Zaklad Gospodarki Mieszkaniowej próbował siłą wymusić ode mnie garaże, których nie budował i nigdy nie dołożył do nich żadnej zlotowki, a jedynie ograniczał się do pobierania czynszu, to kiedy wezwałam ekipę filmujacą całe zdarzenie oraz wezwałam policję, gdyż nie było żadnego nakazu eksmisji, to policja zachowała bierna postawę. Natomiast ekipa filmujaca zdarzenie nie udostępniła mi nagrania. Kiedy zgłosiłam sprawę włamania do prokuratury, to prokuratura nie chciala przesłuchać ani policjantów, ani ekipy filmujacej. W moim przekonaniu wymiar sprawiedliwości często działa w taki sposób, by bronić ludzi łamiacych prawa, a skrzywdzeni ludzie nie otrzymują znikąd pomocy.
    Wielkie brawa dla Reporterów Ekipy Barwy Bezprawia, jak i Polskiej Mafi6 Sodowej, za odwagę i poświęcenie dla ludzi krzywdzonych przez wymiar sprawiedliwości.
    Wielkie podziękowania za pomoc dla mnie i dla innych.
    Pozdrawiam.

  4. Jako najbliższą rodzina Bartka,serdecznie dziękujemy za zainteresowanie sprawą.Dla nas materiał dowodowy który posiadamy jest oczywisty,nie wiem dlaczego ludzie którzy zamordowali mi brata nadal nie zostali zatrzymani,co gorsza nadal pracują!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.