To jest straszne. Zostałam pobita, jestem nękana i okradana. Idę do instytucji, rzekomo powołanych do obrony ładu społecznego, mówię o problemie przemocy. Tam, zamiast oczekiwanej pomocy, jestem przekonywana, że przemoc jest w porządku – to ja jestem problemem. Ofiara musi być ofiarą, a sprawca zostaje zwycięzcą. Ofiarę wzywają do wyjaśnień, a napastnik śmieje się w oczy, bo wie że może robić wszystko bez konsekwencji. Bo taki jest system…
Sprawuję opiekę nad 88-letnią chorą matką, która mieszka w mieszkaniu należącym do mnie, mieszka wspólnie ze swoim wnukiem (moim bratankiem), wypuszczonym na wolność w 2015 roku po odsiedzeniu wyroku pozbawienia wolności z powodu popełnienia przestępstwa znęcania się nad wspomnianą babcią – ofiarą znęcania bojącą się zgłosić zawiadomienie do organów ścigania. Ja też jestem ofiarą jego przemocy tak uznał w 2007 r. sąd, ta przemoc w mojej rodzinie trwa od chwili pojawiania się wśród nas bratanka. W lipcu 2016 roku rozpoczęłam procedurę eksmisyjną bratanka z mieszkania.
Po wezwaniu bratanka do opuszczenia mieszkania, niemal każda moja wizyta domowa u matki w celu sprawowania opieki nad nią wiąże się z agresywnym zachowaniem bratanka.
W związku z prześladowaniem mojej osoby przejawiającymi się w udokumentowanych pobiciach, wulgarnych odzywkach, groźbach oraz ograniczaniem swobody ruchu w moim mieszkaniu, często wzywam patrole policyjne. Za każdym razem wynik interwencji policyjnych jest taki sam: funkcjonariusze nie widzą wystarczających wykroczeń do podjęcia czynności.

Mało tego. Policja w moim odczuci ukrywa czyny mające charakter przestępstwa , gdyż w raporcie działań – zdarzenie z biciem drzwiami i pobiciem udokumentowanym później dokumentem niezdolności do pracy przez zwolnienia lekarskie i obdukcją opisano jako np. „trzaskanie drzwiami”.
Złożyłam skargi na czynności funkcjonariuszy do Komendy Powiatowej, a potem Komendy Wojewódzkiej. Wszystkie skargi zostały odrzucone uzasadniając, iż opisane przeze mnie zdarzenia nie zagrażały zdrowiu ludzkiemu, w związku z czym policjanci nie musieli zatrzymywać sprawcy.
Równocześnie przemoc instytucjonalna ma miejsce na sądowej wokandzie. Podczas 4 rozpraw sądowych o eksmisję sprawcy przemocy, sąd w moim odczuciu, do którego mam prawo, jest wyraźnie stronniczy: poddaje presji stronę powództwa przy jednocześnie ulgowym nastawieniu do strony pozwanego, uniemożliwia pełną wypowiedzi świadków po stronie powództwa oraz samego obrońcy przy jednoczesnym pozwoleniu na swobodne wypowiedzi świadków pozwanego oraz obrońcy, nawet jeśli wypowiedzi te nie były związane ze sprawą, gdy były przesłanki o ich nieprawidłowości i nieszczerości, sąd nie żądał żadnych wyjaśnień.
Dodatkowo pozwany, dalej może korzystać z pomocy prawnej z urzędu, pomimo iż w trakcie prowadzenia sprawy był zatrudniony w oparciu o umowę o pracę w… Gminie Miasta – sąd nie widzi w tym problemu.
Sąd nie uwzględnia moich wniosków dowodowych, nie udostępnia mi jako powódce dokumentów z akt spraw, w tym samym terminie, co stronie pozwanego, która wgląd do nowych dokumentów akt sprawy miała wcześniej.
W związku z tym, że rozprawy w sądzie rejonowym w moim mieście nie są nagrywane, nikt nie ma możliwości rewizji dowodu na nieprawidłowości zapisanych protokołów. Sąd, co prawda zgadza się na sprostowania dokumentu, natomiast nie ma to żadnego znaczenia w dalszym postępowaniu, a to jest przecież najważniejsze…
A sprawy karne pozwanego dotyczące dokonywania przez niego przestępstw przemocy w moim mieszkaniu, sąd nie uwzględnia i interpretuje na korzyść pozwanego, uznając prawo do resocjalizacji na mój koszt i dalej pozwalając mu zamieszkiwać w miejscu zbrodni. Prowadzi to do odwlekania z rozstrzygnięciem sprawy.
W wyniku tego wszystkiego sprawca przemocy nęka mnie z uśmiechem na ustach, zarówno w przestrzeni prywatnej jak i publicznej, bo wie, że system na to mu pozwala, bo nikt nic mu nie może zrobić, policja go nie aresztuje, sąd go nie skarze. Opiekuje się nim zespół interdyscyplinarny oczywiście to dobrze, że z takiej możliwości korzysta…aczkolwiek to nie rozwiązuje mojej sprawy i przemoc trwa.
Kolejne zdarzenie miało miejsce, gdy moja matka, znaleziona w mieszkaniu nieprzytomna z obrażeniami ciała i głowy trafiła do szpitala. Dzieje się to w niewyjaśnionych okolicznościach. Policja nie podejmuje działań by zbadać przyczynę zdarzenia, to mnie dziwi, że nie widzi jakiegokolwiek związku tego zdarzenia z faktem, iż ofiara mieszka z człowiekiem, który wrócił po 2 latach więzienia za znęcanie się nad tą właśnie ofiarą, w tym samym miejscu.
Naszym zdaniem, nikt tego pana nawet zwyczajnie nie przesłuchiwał. Nie miał klucza do zamkniętego mieszkania, ale mógł rozrabiać na mieście… podejmując próby włamania do mojego mieszkania.
Gdy pojechałam do szpitala odwiedzić matkę, był już tam mój bratanek, który znowu zaczął mnie atakować. Personel medyczny wezwał policję, która nie odizolowała mnie od sprawcy zdarzenia. Wróciłam do domu. Wieczorem bratanek przyszedł razem z sąsiadem do mojego domu, pewnie w celu wyłudzenia kluczy, zaczęli głośno kopać drzwi krzycząc obelżywe słowa pod moim adresem. Wezwałam policję, lecz gdy patrol przyjechał sprawcy już uciekli. Patrol nie ścigał sprawcy.
Późnym wieczorem, sprawca przy pomocy dwóch nieznanych mi osób próbował włamać się do mieszkania przez okno, wchodząc przez drabinę. Zadzwoniłam na policję, dyżurny uznał, że nie ma powodów do interwencji.

Drugiego dnia policja, na moje pisemne wezwanie, przybyła na miejsce wypadku mojej matki. Dokonano oględzin mieszkania w obecności mojej oraz bratanka. Po procedurze policjanci opuścili mieszkanie. Wieczorem gdy przejeżdżałam obok mieszkania, w pokoju zapalone było światło świadczące o tym, że ktoś w nim jest – najprawdopodobniej bratanek, który dostał się do mieszkania pomimo tego, że nie miał kluczy.
Gdy stawiłam się jako świadek w odpowiedzi na wezwanie w sprawie dotyczącej nękania mojej osoby przez bratanka oznajmiono mi cyt. ” prowadzący sprawę policjant śpi po nocnym dyżurze i zeznania będą przyjęte w innym terminie.”
Zofia Wojciechowska horti.biuro@gmail.com
Skargi i wnioski dotyczące działalności instytucji zostały wysłane do Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Rzecznika Praw Obywatelskich. Sprawa jest w toku i nie zakończy się dzisiaj ani jutro, ale dzisiaj znowu jestem i uważam, że będę nadal ofiarą wtórnej wiktymizacji. Dlatego proszę o pomoc z zewnątrz, gdyż jestem ofiarą zamkniętego systemu lokalnych działań. Państwa zainteresowanie jest dla nas szansą na zmianę korzystną dla ofiar instytucji powołanych do pomocy. Jakkolwiek to brzmi dziwnie…w ustach ofiary przemocy.
Jestem coraz bardziej zaniepokojona. Konstytucja RP i zapisy Karty praw podstawowych UE, powinny być respektowane na podstawie art. 9 Konstytucji, w naszej sprawie stanowią wyłącznie martwe pole. Konstytucję się łamie w Mrągowie. W Nowym Roku 2018 przesył link do apelu mojej mamy 88 – letniej Anny, której sprawca przemocy Marcin L. (zwany gnagusem_ nik Don Pedro) zabrał emeryturę, a policja nie reaguje na apel https://www.youtube.com/watch?v=6nemY66nfM0
Policja ponownie odmówiła mi zabezpieczenia bezpieczeństwa przy wejściu do mojego mieszkania, w którym przebywa sprawca przemocy.
Prosimy o pomoc w naszej sprawie, obecnie dążymy do odzyskania wiary w pomoc instytucji państwowych. Mojej mamie sprawca przemocy zabrał emeryturę, a moja mama jest po przebytym zawale i miesięcznym pobycie w szpitalu pozostała obecnie bez środków do życia. O fakcie przemocy ekonomicznej moja matka Anna informowała dzielnicowego z KPP Krzysztofa K. w dniu 25.09.2017 r., było to w mojej obecności i osób trzecich. Informacja o w/w faktach powinna znajdować się w notatkach policjanta Krzysztofa K. z dnia 25.09.2017 r. Przyznam, że do dziś nie wiem jako córka, co zostało przedsięwzięte przez dzielnicowego, by pomóc w przeciwdziałaniu przemocy ekonomicznej stosowanej przez Marcina L. wobec mojej mamy. W tygodniu akcji ” Biała wstążka” skierowaliśmy do KPP list z prośbą o pomoc w przeciwdziałaniu przemocy ekonomicznej (list video) od mojej mamy Anny, 88 letniej ofiary długotrwałej przemocy. Czujemy, jako ofiary przemocy bezsilność i bezbronność wobec niemocy KPP w Mrągowie, niezrozumiała akceptację stanu przemocy ekonomicznej wobec osoby z psycho fizycznymi dolegliwościami, dlaczego policja przejawia niechęć wobec przeciwdziałania przemocy ? Nie chcą nam udzielić pomocy a zatem jakie zadania realizuje policja w Mrągowie. Piszemy zatem do Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Traktowania, my ofiary mamy prawo do skorzystania z pomocy. Poprosiliśmy o podjęcie działań kontrolnych stanu bezpieczeństwa publicznego w Mrągowie, gdyż jestem coraz bardziej zaniepokojona NIEMOCĄ POLICJI KPP MRĄGOWO WOBEC PRZEMOCY.
A w Mrągowie teraz wieczorem, przypomnę naszą historie… moja rodzina jest zwykłą katolicką rodziną, nasza tragedia zaczęła się gdy kierując się miłosierdziem moi rodzice udzieli schronienia mojemu bratankowi, który mam problem z alkoholem i jest przemocowcem, od tego momentu moja rodzina żyje z przemocą. Podjęliśmy walkę i mimo wyroków, pracy kuratora, a następnie pobytu w więzieniu bratanek powrócił do mieszkania mojej 88 letniej mamy, od dwóch lat poddaje ją przemocowemu praniu mózgu. W skutek pobłażliwości policji jest umacniany w bezkarności i przemoc zaczął stosować wobec mnie. Sprzeciwiam się wobec przemocy wymierzonej we mnie i moją rodzinę, podjęłam walkę poprzez eksmisje sądową. Sprawa się dalej ciągnie i jest w tym wszystkim coś bardzo dziwnego … wczoraj 01.21.2017 r. byłam w KPP Mrągowo „przesłuchiwania” lub było to tzw. rozpytanie świadka. No i przez kilkadziesiąt minut, pół godziny, policjant – nadkomisarz, który zabrał mnie z poczekalni na górę do swojego pokoju, jeszcze przed rozpoczęciem składania zeznań, kazał mi wyjść z pokoju i stać przed drzwiami w ciemnym korytarzu. Policjanci chodzili a ja stałam na wprost wejścia do sekretariatu i gabinetu Pana Komendanta KPP w Mrągowie. Nadkomisarz odszedł, gdzieś na koniec korytarz i zniknął nie wiadomo gdzie… gdzieś…a ja stałam tak na baczność prawie 30 minut, aż ulitował się nad mym losem dobry ? Komendant KPP w Mrągowie i rozpoczął poszukiwania owego nadkomisarza…który jak się okazało gdzieś poszedł i dzwonił, o czym rozmawiał nie wiem, podobno konsultował się z kimś telefoniczne w mojej sprawie…30 minut ? A dalej, też było dziwnie…boję się użyć tego słowa, by to opisać… czy tak może wyglądać mobbing policyjny ? a to zdarzyło się naprawdę, w mieście powiatowym, w którym kilka dni temu przeprowadzono konferencje ” Biała Wstążka”. Nasza sprawa jest opisywana tu na stronie to #MrągowieBezPrzemocy. Miasto festiwali nie ma monitoringu, a nam w tym mieście odmawia się pomocy,przez dwa lata i wcześniej nie udało się nam uzyskać izolacji od sprawcy przemocy, który mieszkał z moją mamą w moim mieszkaniu. To co wydarzyło się zaledwie wczoraj było niepokojące… gdyż nie było wiadomo, co nadkomisarz Robert W. będzie robił dalej …i gdy wrócił po 30 minutach rozpoczął samodzielnie zapisywanie czegoś jakieś treści tworzył, w milczeniu przez kolejne 15 minut….zastanawiałam się o co chodzi i jak to się zakończy… całe zdarzenie myślę, że zgłoszę do Prokuratury, ale czy to coś zmieni, a może jest jakieś inne miejsce, w którym nas KTOŚ USŁYSZY. PRZEMOC LUBI CISZĘ. KRZYCZYMY GŁOŚNO. MRĄGOWO TO MIASTO NIEMOCY WOBEC PRZEMOCY!
02 grudnia 2017 r. Zofia Wojciechowska z Mrągowa
Witam Panie Redaktorze,
#MrągowoBezPrzemocy
Mamy wyrok.
Sprawca przemocy – bratanek musi poddać się eksmisji bez prawa do lokalu socjalnego.
Wystąpiliśmy do Sądu Rejonowego w Mrągowie o zgodę na publikację wyroku.
W naszej sprawie stale się coś dzieje…
Szanowny Panie,
Redaktorze,
Serdecznie dziękujemy za życzliwość.
Myślę, że te dwa dokumenty Pana zainteresują.
1. Wczoraj otrzymałam decyzję : Umorzenia spraw przemocy wobec trzech kobiet, bez podania uzasadnienia, które zostało przesłanie z KPP Mrągowo, w kontekście pobicia i obdukcji z 11 lipca 2017, a sprawa ta jest uznana przez KPP Mrągowo za akt przemocy dopuszczalnej i to jest rzecz kuriozalna.
Czy widział Pan tyle umorzeń na raz ???
2. Dziś z pocztą przyszedł list z Ministerstwa Sprawiedliwości. Uprzejmie proszę o zapoznania się z jego treścią. Zainteresuje Pana, że MS przygląda się naszej sprawie.
Przypomnienie o terminie ostatniej rozprawy https://wokandaobywatelska.pl/przegladaj-rozprawy/160855/
Otóż wyrok w tej sprawie Sąd Rejonowy wyda 16.11.2017 o g. 8.50 w sali 114.
Uważam, że to niepokojące, że bez względu na werdykt sprawca przemocy wobec mojej rodziny w wyniku działań jest nadal w bliskim kontakcie z moją matką i moją rodzina, gdyż nadal pozostanie w moim mieszkaniu. Wiele się jeszcze może zdarzyć…
Sprawca odwiedzając moją matkę w szpitalu gdy tylko opuściła OJOM po odbytej śpiączce farmakologicznej poddał moją matkę przemocy ekonomicznej, gdyż odebrał jej emeryturę, a moja matka obecnie nie ma środków na niezbędne działania związane z powrotem do zdrowia tj, wynajęcie łóżka i specjalistycznego materaca, zakupu środków przeciwodleżynowych niezbędnych do pielęgnacji po opuszczeniu szpitala itd. Musi podjąć rehabilitację kardiologiczną i psychofizyczną po długotrwałym unieruchomieniu.
A na 4 rozprawie bratanek pojawił się zaledwie na 5 minut przed jej rozpoczęciem. Bratanek – pozwany był w stanie wskazującym na spożycie alkoholu i został błyskawicznie odesłany do domu przez swojego adwokata z urzędu.
A zatem nie wziął udziału w rozprawie. A ja jako powódka wystąpiłam przed rozprawą do Sądu z wnioskiem o pomoc w uregulowaniu bieżącej sytuacji w domu mojej matki. Matka wraca za kilka dni ze szpitala i bratanek powinien oddać do jej dyspozycji wygodniejszy pokój umożliwiający opiekę nad osobą leżącą.
A tymczasem jest z tym problem, bo nie było bratanka tj. pozwanego na rozprawie, co utrudnia przeniesienie się mojej matce do mieszkania po odbytym leczeniu szpitalnym. Co ciekawe adwokat pozwanego, którego opłaca społeczeństwo, od pierwszej rozprawy ręczy za swego klienta twierdząc, że jest to osoba godna zaufania.
Szanowny Panie redaktorze, przyznam się, że to co zobaczyłam w SR w Mrągowie jest często zaprzeczeniem etosu zawodu prawnika, zachowania adwokata pozwanego wprawiają mnie w zdumieni. Myślę, że pozostanę przy stylu pracy swojego radcy prawnego, gdyż cicha i systematyczna praca nad materiałem dowodowym bardziej mi odpowiada.
Dlaczego o tym piszę ? bo ważne są dla mnie reformy sądów powszechnych, jestem zwolenniczką sądów obywatelskich, stan procedur sądowych jest niezrozumiały dla zwykłego interesanta, a sposób dochodzenia do prawdy i osiągania sprawiedliwości niezwykle zawiły – dlatego nie umiem Panu odpowiedzieć jaki będzie wyrok w naszej sprawie.
Zobaczymy co SR wyda z siebie w dniu 16 listopada br., a tymczasem proza życia trwa i przygotowanie mieszkania na powrót mojej mamy do domu, gdzie znowu będzie mieszkać ze sprawca przemocy za ścianą, czy to jest normalne ??? co robić?
Pozdrawiam Zofia z Mrągowa
14 listopada 2017 r.