Kontakt

NIEZALEŻNE CZASOPISMO INTERNETOWE „Barwy Bezprawia”

Adres Redakcji:
Rafał
Krzyształowski
78-400 Szczecinek
ul.
Wyszyńskiego 67/8

Kontakty:
REDAKTOR NACZELNY
Rafał Krzyształowski
kom. 503-751-944
e-mail: redakcja@barwybezprawia.pl

    Imię i nazwisko (wymagane)

    Adres email (wymagane)

    Temat

    Treść wiadomości

    25 Komentarze

    1. Dzień dobry,

      mam na imię Patrycja i chciałabym zaproponować Państwu wykonanie nowej strony internetowej. Proponujemy bardzo korzystne warunki współpracy i wyręczamy naszych klientów w wielu sprawach.

      Jeśli są Państwo zainteresowani, to chętnie zaprezentujemy szczegóły naszej oferty. Gwarantuję, że trudno znaleźć na rynku bardziej atrakcyjną.

      Bardzo proszę o odpowiedź na adres sprzedaz@densito.pl lub kontakt z działem handlowym pod numerem 792-519-647.

      Miłego dnia, Patrycja Mikula

    2. Super dobra robota. Poświęcił się Pan dla innych. Gdyby każdy, komu Pan pomógł, wpłacił choćby 5 zł na BB, to mógłby Pan bardziej pomagać, bo np. finansowo na adwokata, na biegłego, zebrać podpisy z całej Polski na zmianę prawa… .

    3. Dzień dobry,

      nazywam się Monika i chciałabym zapytać czy próbowali Państwo reklmować swoje usługi lub produkty przez kampanie e-mail marketingowe?
      Jest to doskonałe i bardzo skuteczne źródło nowych zamówień i klientów. Nasza firma specjalizuje się w tego typu kampaniach i dostarcza wszystkie niezbędne elementy potrzebne do jej realizacji.

      Jeśli chcieliby Państwo poznać detale – bardzo proszę o odpowiedź lub wiadomość na adres biuro@marketingwemail.pl. Skontaktujemy się i przedstawimy niezobowiązującą propozycję.

      Serdecznie pozdrawiam, Monika

    4. Dzień dobry,

      mam na imię Patrycja i chciałabym zaproponować Państwu wykonanie nowej strony internetowej. Oferujemy bardzo korzystne warunki finansowe i wyręczamy naszych klientów w wielu sprawach.

      Jeśli są Państwo zainteresowani, to chętnie przedstawię szczegóły naszej oferty. Gwarantuję, że trudno znaleźć na rynku bardziej atrakcyjną.

      Bardzo proszę o odpowiedź na adres sprzedaz@densito.pl lub kontakt z działem handlowym pod numerem 792-519-647.

      Pozdrawiam, Patrycja Krawczyk

    5. Dzień dobry,

      mam na imię Patrycja i chciałabym przedstawić Państwu ofertę na wykonanie nowej strony www. Oferujemy korzystne warunki finansowe i wyręczamy naszych klientów w wielu sprawach.

      Jeśli są Państwo zainteresowani, to chętnie zaprezentujemy szczegóły naszej propozycji. Gwarantuję, że trudno znaleźć na rynku korzystniejszą.

      Bardzo proszę o odpowiedź na adres sprzedaz@densito.pl lub kontakt z działem handlowym pod numerem telefonu 792-519-647.

      Miłego dnia, Patrycja Kaczmarek

    6. przykre jest, co doswiadczaja obywatele w dziesiejszej wolskiej demokracji. Odechcialo mi sie myslec o moich przygodach z systemem prawa, jezeli ktos ma ochote, niech zagladnie pod: szczecin.tvp.pl/37265960/180518 . To bylo trzy lata temu, dzisiaj jest jeszcze gorzej. wyprowadzilem sie na zawsze z Polski i jestem szczesliwszy. Pozdrawiam

    7. Biegli sądowi psychiatrzy w Polsce służą skorumpowanemu systemowi sprawiedliwości.Ja zostałem okradziony na min 1 mln zl , a następnie jako ofiara kradzieży oskarżony na podstawie przestępczego policyjnego oskarżenia o sfingowany napad na funkcjonariusza policji. W 2012 roku odwiedził mnie syn mojej siostry Patryk i opisał mi metody kradzieży np.umieszczanie ukradzionych pieniędzy osobie 88 letniej po udarze mózgu na specjalnych kontach które będą nie wykazywane dla masy spadkowej w sprawie o dział spadku. I że niby on otrzymał 1 mln zł w tzw .dyspozycjach pośmiertnych. Aby zagwarantować sobie bezpieczeństwo wyrobiono mu lewe zaświadczenie lekarskie choroby psychicznej i wydał mu je ordynator oddziału psychiatrycznego dr.Kazimierza Śmista. W 2012 roku. Udało mi się te zeznanie nagrać na dyktafonie. Ponadto chełpił się on o tym w internecie na forum psychiatrycznym , czy psychologicznym pod nikiem patgaret. Zawiadomiłem wtedy Prokuraturę Rejonową w Wałczu. Zeznawałem również nawet jako świadek na policji.Gdyż chodziło mi o należne pieniądze po ojcu . Ojciec miał około 3 mln zl oszczędności.W trakcie choroby ojca ,kiedy zaświadczenie lekarskie mówiło,że brak logicznego kontaktu z ojcem zostałem przez złodziei zapisany do Zerowego spadku po ojcu.. Zostało ukradzione 3 mln zł a policja prokuratura ,sąd umarzały sprawę , która była kamuflowana przez 10 lat pod pretekstem założonej przeze mnie sprawy o dział spadku.Wtedy nie bylem świadomy tej kradzieży, że uprawomocniono wtedy 85 letnia matkę do pieniędzy ojca i metodą na słupa wybrano je pod pretekstem pomocy jej w sprawach finansowych.. W styczniu 2013 roku zostałem oskarżony o sfingowany napad na funkcjonariusza policji. Jestem w 100% przekonany że zostałem oskarżony z zamiarem abym do końca życia nie wyszedł z wiezienia lub zamkniętego zakładu psychiatrycznego aby kradzież się udała. Kradzież w której byli uwikłani funkcjonariusze policji i urzędnicy wymiaru sprawiedliwości oraz biegli sądowi. Biegłym sądowym psychiatrą w sprawie o sfingowany napad na funkcjonariusza policji w 2013 roku był wspomniany doktor, na którego około 1 rok wcześniej zrobiłem zameldowanie do prokuratury.. W więzieniu wywierano na mnie presję abym przyznał się do przestępstwa ,którego nie popełniłem,do choroby psychicznej ,której nie miałem i abym zażywał lekarstwa psychotropowe.Moją odmowę traktowano jako czynnik obciążający jako brak krytycyzmu z mojej strony. W wiezieniu jako niesłusznie aresztowany przebywałem 14 miesięcy ,za co Sąd Okręgowy w Koszalinie przyznał mi 100 tys zł odszkodowania, co podtrzymał Sąd Apelacyjny w Szczecinie. Niestety ani przestępczy funkcjonariusze policji oraz urzędnicy Wymiaru Sprawiedliwości nie ponieśli żadnych konsekwencji.Będąc w więzieniu miałem bezpodstawnie przedłużony areszt tymczasowy przez prezes Sadu Rejonowego w Walczu sędzie Małgorzatę Dering Suską.Nawet jak zostalem zwolniony z więzienia w marcu 2014roku pozwolila ona sobie na wypowiedz dla tygodnika Pojezierze Waleckie,że ja przebywalem w więzieniu gdyż bylem psychicznie chory. Nawet jakbym byl psychicznie chory to 100% dowody mojej niewinności nie znaczą ,że mam być okradany a następnie oskarżony o przestępstwo zagrożone do 10 lat wiezienia co dla osoby 61 letniej jest równoznaczne z wyrokiem śmierci. Pani sędzia za te przedłużenie mnie wyroku wbrew dowodom powinna trafić do więzienia.A ona pozostala bezkarna ma się dobrze i aktualnie wysyła mnie na badania psychiatryczne w Wałczu ,gdyż nie dopilnowałem psów ,które mnie uciekły na spacerze latem 2019.Za to zostałem ukarany przez policję 100 zl mandatu z zapewnieniem ,że sprawa nie trafi do sądu.Niestety wbrew zapewnieniu sprawa trafiła do sądu i ponownie zostałem ukarany następnym mandatem 100 zł. Pomimo tego ponoć prokurator się dopatrzyl,że wg. niego zarzuty powinny być poważniejsze tj. nawet zagrożenie dla życia ludzkiego.. Jest bardzo duża rozbieżność co się wtedy wydarzyło. Na przesłuchaniu policyjnym w tej sprawie zeznałem ,że 14 miesięczne aresztowanie mnie na podstawie przestępczego policyjnego oskarżenia mnie w 2013 roku spowodowało,że psy były pozbawione przez 14 miesięcy spacerów. Ze przeżyły traumę. I że widzę tu winę policji, prokuratury i sądu ,że psy uciekają. Niestety te moje stwierdzenia i walka w internecie oraz na Facebooku na koncie Mariola Szura krytykująca System Sprawiedliwości spowodowała ,że sędzia ,która przyczyniła się też do mojego 14 miesięcznego pobytu w wiezieniu, sędzia która powinna trafić do wiezienia wysyła mnie na badania psychiatryczne. Ja pracując na morzu jako oficer przechodziłem coroczne badania psychiatryczne i psychologiczne. Zostałem zwolniony z więzienia nie dlatego ,że nie popelnilem zarzucanego mi zabronionego czynu, gdyż przestępczy funkcjonariusze policji, prokuratorzy ,sędziowie muszą pozostać czyści. Zostałem wypuszczony gdyż miałem ograniczoną poczytalność ze względu na urojenia alkoholowe. Chciałem podkreślić że w cały moim życiu ani razu nie bylem na izbie wytrzezwień. Poza tym jeśli bym był uzależniony od alkoholu nie uzyskałbym ważnego świadectwa zdrowia w pracy na morzu, gdyż testy badania krwi by to wykryły. Czyli jeśli biegli sądowi psychiatrzy ze Szczecina zeznali,że nie jestem osobą psychicznie chorą to przestępczy system sprawiedliwości nie mógł mnie tak bez uzasadnienia wypuścić. Wyszedłem z więzienia gdyż w momencie popełniania przestępstwa, którego w rzeczywistości nie było miałem urojenia alkoholowe.A,że zachciało mi się naprawiać Polski System Sprawiedliwości to widocznie muszę być osobą psychicznie chorą.

      • Podejrzewam ze od lat w Polsce zawiazala sie BANDA psychiatryczno-sadowa,ktora jest bezkarna a ludzie sa bezbronni .NIE MA POMOCY W RZADZIE POLSKI,MINISTERSTWIE ZDROWIA,SPRAWIEDLIWOSCI.
        Mnie spotkalo podobne z pseudosadami i psychiatrami i trwa do dzisiaj.Ta Banda bo nie mam innego okreslenia a zasluguja na gorsze,o wiele gorsze,ZRUJNOWALI MI DZIECKO,POZBAWILI DZIECKA,ROZWALILI RODZINE,NA PAPIERZE ZROBILI ZE MNIE ZDROWEJ CIEZKO CHORA PSYCHICZNIE jaka NIE jestem i NIGDY NIE bylam i NIGDY sie nie leczylam psychiatrycznie.Sprawy pseudosadowe a raczej wygladajace na zleceniobiorcow PASTWIA sie nade mna od 2017 r do dnia dzisiejszego i grozi mi rowniez zamkniecie zdrowej w szpitalu psychiatrycznym jak to juz zrobili na zlecenie szkoly do pozbawienia mnie praw rodzicielskich.I to zrobili,nauczyli moja wowczas 13 letnia corke ze nie jestem jej mama,ze jest dorosla kobieta moze sama o sobie decydowac,doprowadzili ja do samookaleczen,prob samobojczych.Badyta psychiatra,ktory zrobil ze mnie wielka wariatke na potrzeby sadu uznal ze corka nie chciala popelnic samobojstwa tylko zastrasza.NIE MA POMOCY NIGDZIE,RZAD W KAZDYCH MEDIACH PIEKNIE PRZECHWALA SIE JAK TO JUZ RODZINY I BEZBRONNE DZIECI NIE SA KRZYWDZONE A JAK DO TAKICH SIE ZWRACAM OD 2017 R TO ODSYLAJA DO MOJEGO MIASTA DO PROKURATURY,KTORA OKROPNIE MSCI SIE NA MNIE.POZBAWILI MNIE ZYCIA A MOJA CORKE DOPROWADZILI DO SKANDALICZNEGO STANU.

      • Bardzo Panu współczuję. Ja swego czasu zostałem najpierw odpowiednio przygotowany, a następnie skierowany do wniknięcia w środowiska Biegłych Sądowych celem rozpoznania ich przestępczych działań od środka. Efekty i nagrania były przerażające, jak wielka jest to patologia. Kupić i załatwić można dosłownie wszystko np. dogodna dla siebie Opinię Grafologa, Psychiatrów i całej tej reszty. Gdy zorientowali się, że nie jestem u nich z powodów oficjalnych, to wpadli w taki popłoch, że ….
        Na szczęście jest internet i ludzie, którzy nie dają się zastraszyć. Z wyrazami szacunku Tadeusz Kasprzak

    8. Wojciech Sz. Lublin, dnia 20.05.2019
      Lublin
      mp38ab@poczta.fm

      Zwracam się do Państwa o pomoc. Spotkało mnie coś, co może się przydarzyć każdemu człowiekowi w tym kraju. Ten kraj przestał być już moim krajem, a stał się krajem bez zasad i praw ludzkich, gdzie Policja, Prokuratura i Sądy mogę z uczciwego Polaka zrobić bandytę bez żadnych podstaw. Jestem przekonany z tego co przeżyłem, że stał się on krajem faszystowskim, gdzie pojedynczy człowiek nic nie znaczy wobec bezdusznego systemu. Kilku niedouczonych i wstecznych funkcjonariuszy Policji, Pogotowia czy zwykły Prokurator może zamienić życie człowieka w koszmar. A to, czego dopuszczają się funkcjonariusze II Komisariatu Policji w Lublinie, Prokuratorzy i Sądy w mojej sprawie są zwykłym pospolitym przestępstwem. Kłamstwa i wymyślanie faktów, które nigdy nie miały miejsca tylko po to, aby za wszelką cenę bronić dobrego imienia Policji, Sędziów i Zwykłych Przestępców. Wszystko w klimacie jak z najgorszych Stalinowskich lat. Działania jakie podjęto w stosunku do mnie są czymś niewyobrażalnym. Tylko dlatego, że zdemaskowałem kłamstwa Policjantek, Sędziów, którzy kłamią poświadczając nieprawdę jako Urzędnicy Państwowi. Po złożeniu przeze mnie Pisma do Rzecznika Praw Obywatelskich o Pomoc oraz Pisma o Objęcie Nadzorem Mojego Postępowania przez Prokuraturę Krajową rozpętano na mnie nagonkę używając niewyobrażalnych środków. W każdej chwili ja i moja Mama możemy być pobici, zabici – przez tych bandytów, a jednak ani Policja, ani Prokuratura czy nawet Sąd odmawiają jakichkolwiek działań przeciwko nim, a Sędzia w Postanowieniu daje nam do zrozumienia, że ja i moja Mama wszystko sobie wymyślamy. Pod uwagę biorą tylko fałszywe zeznania Policjantek.
      7 maja 2018 zostałem zamknięty w Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Abramowicach, w Lublinie za obronę konieczną i nietypowy telefon komórkowy.
      Tak, wydaje się to nie do uwierzenia, ale telefon komórkowy GSM przesądził o zamknięciu mnie w Szpitalu Psychiatrycznym w Lublinie. Broniłem się przed napastnikami, którzy grożą mi i mojej rodzinie od dwóch lat.
      Dnia 6 marca 2016 rano zostałem pierwszy raz napadnięty (bez jakiegokolwiek powodu). Przywódcy bandyckiej grupy nie spodobał się mój pies. Określił go jako pies pedała, a gdy pojawi się jego właściciel należy go „zajebać”.
      Napastnicy założyli na głowę kominiarki i pobili mnie pięściami w środek twarzy poprzez szklane okulary jakie noszę. Następnie rzucano we mnie butelkami po piwie celując w głowę.
      Wykrzykiwano do mnie: „Jebany pedale, cwelu zajebiemy cię-bo jesteś pedałem i masz pedalskiego psa”. Oświadczam, iż jestem normalnym człowiekiem (o czym poświadczyć mogą moi sąsiedzi oraz Profesorowie z moich dwóch Uczelni jakie ukończyłem: KUL i UMCS) /Socjologia i Grafika/. Chcę dodać, że w tej grupie jaką potem schwytała Policja był diler narkotykowy całego Osiedla Kalinowszczyzna. Został wcześniej skazany na pobyt w Zakładzie Karnym, a ja przypadkowo przyczyniłem się do jego schwytania. Sądziłem, że po zatrzymaniu sprawców i procesie wszystko się skończy. Lecz w czasie procesu moje dane osobowe nie zostały w ogóle zabezpieczone, dopiero po moim piśmie do Sądu Rejonowego IV Wydział Karny Lublin-Zachód dane zostały wygumkowane-lecz za późno. Sygnatura pierwszej sprawy: IV K 564/16. Ponadto na rozprawy sądowe zaczęli przychodzić w formie publiczności koledzy przestępców, którzy obserwowali rozprawę. Już podczas procesu sądowego zaczęły się groźby. Były zgłaszane Policji na II Komisariat w Lublinie. Umarzano je z powodu niewykrycia sprawców. Na II Komisariacie Policji traktowano mnie jako natręta. Kiedy ostatni raz poszedłem zgłosić sprawę, jeden z Policjantów powiedział tak: „Panie Wojciechu, Pan chce wszystkim wytaczać sprawy. To nie tak się robi. Pan znajdzie Dzielnicowego, zgłosi Dzielnicowemu sprawę. On odszuka sprawców i powie im: „chłopcy nie róbcie tego więcej”. Po tym zdarzeniu załamałem ręce i już nie zgłaszałem gróźb karalnych na II Posterunek Policji w Lublinie. Groźby były tego typu: „Ty kapusiu Policyjny zabijemy cię”, „Zabijemy Was, potem Was wywiozą martwych”. Do mojej Mamy: „ukręcę łeb twojemu psu, tobie i temu pedałowi”. Jednego sprawcę udało mi się zlokalizować, jest mieszkańcem IX klatki naszego bloku.
      Ja i Moja Chora Mama obawialiśmy się znowu szyderstwa ze strony Policji, że to tylko my stale zgłaszamy sprawy, że mamy jakąś obsesję. Na posterunku przestano już traktować nas poważnie. Postanowiliśmy nie zgłaszać na razie zawiadomień na II Komisariat Policji w Lublinie.
      Kupiłem sobie dwa gazy i nieraz w porze wieczornej, gdy wychodziłem z psem zabierałem dla własnego bezpieczeństwa klucz szwecki. Wiedziałem, że nie obronię się przed kilkunastoosobową grupą napastników samym gazem. Mieliśmy złudną nadzieję, że wszystko z czasem ucichnie. Dnia 07.05.2018 około godziny 19.30 wracałem z psem i zakupami, z pobliskiego Marketu Carrefour. Na trójpasmowej szosie (Al.Andersa w Lublinie), na przejściu dla pieszych zatrzymały się kolejno dwa samochody, przepuszczając mnie.
      Gdy byłem już przy końcu przejścia, na trzeciego najechał na mnie nieznany mi wcześniej samochód, cudem zdążyłem odskoczyć.
      Kierowca otworzył przednią szybę i wulgarnie zaczął mi ubliżać: „Ciebie psycholu powinni zamknąć w zakładzie, debilu, pedale”! Nie wdawałem się w dłuższą polemikę z piratem drogowym, który na trzeciego mało co, mnie nie przejechał. Poszedłem dalej z psem i zakupami do domu.
      Minęło kilka minut i gdy dochodziłem już do domu-nagle drogę zajechał mi ten sam samochód (parkując ukosem pół na drodze i pół na chodniku, numerem rejestracyjnym w stronę chodnika, którym szedłem). Wyszedł z niego ten sam człowiek, który kilka minut wcześniej ubliżał mi na przejściu dla pieszych.
      Podejrzewam z całą pewnością, że ten osobnik znajdował się pod wpływem jakiś środków psychoaktywnych. Idąc w moją stronę zaczął od nowa ubliżać mi. Ja cały czas cofałem się do tyłu krzycząc: odejdź!!! odejdź!!! Miałem w ręku klucz i on to widział. Nic to nie pomagało, on coraz bardziej nakręcał się. Wsiadł do samochodu i nie odpalając silnika czekał. Aby dojść do domu musiałem przejść obok jego samochodu. Gdy zbliżyłem się do samochodu, on ponownie zaczął mi ubliżać, wtedy powiedziałem, że spiszę nr rejestracyjny jego samochodu i zadzwonię na Policję. Gdy byłem na wysokości jego samochodu z lewej strony-krzyknął: „zaraz ci kurwa przylutuję” zobaczyłem, że otwiera drzwi i próbuje mnie nimi uderzyć. Wtedy wyciągnąłem prawą rękę z kluczem i odmachnąłem się w stronę drzwi, aby powstrzymać jego niebywałą agresję. Nie chciałem go uderzyć, lecz poczułem, że trafiłem go w wargę i ząb. On w tym czasie wyjął kamerę ze smartfonem, zaczął biec za mną i filmować.
      Wtedy użyłem kilka razy gazu pieprzowego. Nie miałem ze sobą telefonu komórkowego, więc szedłem w stronę klatki wejściowej, aby zadzwonić pod Numer Alarmowy 112.
      Gdy byłem pod klatką schodową nacisnąłem przycisk domofonu i krzyknąłem do swojej Mamy, aby zniosła mi telefon (tzw. stacjonarny telefon GSM trójsystemowy-co jest bardzo istotne dla całej sprawy).
      Wtedy za plecami pojawiło się dwóch napastników jego kolegów, jeden to sprawca zamieszkały w moim bloku, drugiego poznałem, że przychodził na moją rozprawę niecały rok temu jako publiczność. Zaczęli mnie atakować. Sprawca z bloku krzyczał: „Ty Jebany pedale, cwelu dziś już na pewno cię tu zabiję”. Drugi krzyknął: „podejdź do pedała z drugiej strony, bo ma klucz”. Zacząłem odmachiwać się we wszystkie strony. Byłem w strachu i panice. Nie trafiłem żadnego z nich. Wszystkie te groźby słyszała moja Mama poprzez domofon bo działo się to dokładnie przy wejściu do klatki schodowej.
      Gdy udało mi się wreszcie dostać do klatki zadzwoniłem pod Numer Alarmowy 112 (z tego telefonu, który opisywałem) informując o wszystkim. Wyszliśmy z klatki schodowej, gdy przyjechała Policja-samochodem o oznaczeniu D150. Na interwencję przyjechały dwie Policjantki. Natychmiast razem z Mamą podeszliśmy do nich i poprosiłem o zatrzymanie dwóch pozostałych sprawców, którzy stali obok i śmiali się. Niższa Policjantka odmówiła zatrzymania sprawców czy nawet wylegitymowania ich, gdyż stwierdziła, że nie ma podstaw prawnych. Oświadczyłem wtedy, iż podstawą jest to, że ja zgłaszam groźbę karalną i usiłowanie pobicia. Powiedziała wtedy, że takie rzeczy zgłasza się na II Komisariat Policji w Lublinie. Poprosiłem ponownie, odpowiedziała: „Pan nie będzie nam wydawać rozkazów” i żebym więcej głosu nie podnosił. Ponowiłem swoją prośbę o wylegitymowanie, wtedy ona odparła, że właśnie do jednego z mężczyzn podeszła żona z dzieckiem-to oznacza, że jest on porządnym obywatelem i tym bardziej nie ma podstaw do wylegitymowania go. Wyższa Policjantka też odmówiła wylegitymowania sprawców mówiąc, że ona nic nie rozumie z tego co ja do niej krzyczę. Obydwie orzekły, iż to ja jestem sprawcą napaści, gdyż nie posiadam żadnych obrażeń, a kierowca samochodu takie obrażenia posiada i będą mi postawione zarzuty. Już na miejscu zdarzenia wydały wyrok, że poszkodowanym jest ten, któremu leci krew z rozciętej wargi, a sprawcą jest ten co nie posiada obrażeń. Najbardziej jednak zainteresowały się stacjonarnym telefonem GSM, z którego dzwoniłem na nr 112, a który trzymałem w ręku. Zapytały czy ja z niego dzwoniłem. Odparłem, że tak (taki telefon można zabrać do samolotu, pociągu i jest zdrowszy ze względu na znikome promieniowanie elektromagnetyczne). Podeszli do nas pielęgniarze z pogotowia, którzy skonsultowali się z Policjantkami.
      Potem wszyscy zapytali mnie czy nie leczę się psychiatrycznie i dlaczego wyrwałem z gniazdka telefon stacjonarny? Po co chodzę z nim po osiedlu i udaję, że z niego dzwonię? Nigdy nie leczyłem się psychiatrycznie, a moje wyjaśnienia odnośnie telefonu, nic absolutnie nie dały. Jeden z pielęgniarzy powiedział też, że wie kim jestem i woził mnie wiele razy do Szpitala Psychiatrycznego.
      Policjantki zawiozły mnie na II Posterunek Policji w Lublinie. Odmówiono mi tam kontaktu telefonicznego z kimkolwiek. Na komisariacie źle się poczułem (duszność w klatce piersiowej oraz bardzo wysokie ciśnienie), poprosiłem więc o wezwanie pogotowia.
      Na Komisariat II Policji przyjechała dziwnym trafem ta sama ekipa Pogotowia, która wcześniej uznała, że posiadam zaburzenia psychiczne, bo dzwonię z telefonu stacjonarnego wyrwanego z gniazdka. Pielęgniarze wraz z Policją podjęli decyzję, aby przewieźć mnie do Szpitala Neuropsychiatrycznego w Abramowicach.
      Wmawiano mi w karetce, że wiele razy mnie tam już wożono i żebym przyznał się do tego, że jestem chory psychicznie. Dla mnie wszystko to, co się działo było niewiarygodnym Matrixem. W czasie przyjmowania mnie do Szpitalu Psychiatrycznego, pielęgniarz z pogotowia jako podstawowy powód przyjęcia podał, że: „dzwoni z telefonu stacjonarnego na ulicy, który wcześniej wyrwał z gniazdka telefonicznego. Zaatakował też niewinnego człowieka kluczem hydraulicznym, a człowiek ten chciał mu tylko udzielić lekcji jak należy przechodzić przez jezdnię”. Zostałem zamknięty i przymusowo poddany leczeniu bez jakiegokolwiek powodu.
      Nie byłem agresywny, nie stwarzałem dla nikogo zagrożenia. Leki wpychano mi na siłę do gardła szpatułką Leki te, wywoływały paraliż mięśni twarzy, rąk i nóg. Powodowały stany, po których traciłem pamięć z poszczególnych okresów swojego życia. Zostałem poddany leczeniu na Psychozę Schizofreniczną lekiem Rispolept 4mg i Doxepin 25mg. Według lekarza prowadzącego dr. M.Romanowskiej wszystko sobie uroiłem. Nie jestem wykładowcą, nie posiadam wykształcenia o jakim mówię, wyobrażam sobie, że konstruuję obiektywy do Nikona. Nie zostałem nigdy pobity. I w końcu cierpię na manię prześladowczą, wyrywam z gniazdka telefony stacjonarne i udaję, że z nich dzwonię. Cały czas pytała mnie, czy mówią o mnie w telewizji i w radiu. Nie potrafię udowodnić kim jestem, bo niby jak? Przecież jestem zatrzymany na Oddziale Zamkniętym Szpitala Psychiatrycznego.
      Według lekarza dr.M.Romanowskiej i Psycholog Klinicznej M.Gałczyńskiej-Urbaniak jestem bezrobotnym chorym człowiekiem cierpiącym na manię prześladowczą, który napada z kluczem hydraulicznym na niewinnych kierowców, a oni chcą mu tylko dać lekcję: „Jak należy przechodzić przez jezdnię”. Miałem także rozmowę z Ordynatorem VI Oddziału Zamkniętego dr. Markiem Domańskim, który oświadczył, że wszystko co mówię jest niespójne, wymyślone, a normalni ludzie nie posługują się takimi telefonami jak ja. Wyjął swojego smartfona i powiedział, że trzeba posiadać taki telefon-bo wszyscy takie mają.
      Stwierdził, że: „też bym uznał za dziwne, jeśli ktoś dzwoniłby z takiego aparatu”. Spytał także dr. M.Romanowską siedzącą obok czy widziała taką sytuację, aby ktoś dzwonił z takiego telefonu. Odparła, że nigdy nie widziała czegoś takiego!!! Po 18-dniach pobytu, moja adwokat Pani Maryla Pawliczuk wydostała mnie stamtąd.
      Policja odmówiła, zatrzymania czy nawet wylegitymowania pozostałych sprawców przestępstwa, zabroniła mi kontaktu telefonicznego z kimkolwiek podczas mojej obecności na II Posterunku Policji w Lublinie.
      Mojej Mamie i jej koleżance na II KP odmówiono podania nr akt sprawy Policjant Prowadzący Poleszak powiedział, żeby się dowiedziały w Prokuraturze. Policja przeprowadziła także pod moją nieobecność przeszukanie. Zabrała to słynne „narzędzie zbrodni”-klucz szwecki, dwa gazy pieprzowe-rzeczy, które każdy obywatel może posiadać i użyć je w razie potrzeby w swojej obronie. Przeszukujący Policjanci podsunęli mojej Mamie do podpisu protokół przesłuchania, a powiedzieli, że podpisuje Protokół Przeszukania. Nie została uprzedzona, że to co mówi jest przesłuchaniem, nie poinformowano o przysługujących jej prawach oraz o tym, że może odmówić składania wyjaśnień. Na wyjaśnieniach był tylko podpis mojej Mamy, a brak było formuły prawnej: „zapoznałam się z wyjaśnieniami i je potwierdzam”. Najbardziej przykre jest dla mnie to, że przeszukujący Funkcjonariusz Policji P. wypytywał moją Mamę czy nie sprowadzam do domu młodych chłopców. Gdy byłem już w szpitalu, odmówiono mi także kontaktu z pracodawcą, kontrahentami (wykonuję w małych ilościach tylko na zamówienie obiektywy typu Gaussa do aparatów marki Nikon). Nie mogłem powiadomić nikogo o mojej sytuacji. Na początku pobytu w szpitalu nie posiadałam przy sobie telefonu, odmówiono mojej prośbie skorzystania z telefonu czy internetu szpitalnego. Nie mogłem zadzwonić, ani tym bardziej skorzystać z internetu. Odmówiono mi wszelkich praw jakie przysługują człowiekowi i pacjentowi.
      Moja Mama przebyła ciężką operację wycięcia złośliwego pęcheżykowatego nowotworu tarczycy i sama nie jest w stanie przyjmować leków. Po operacji wszystkie leki dawkowałem ja sam. Mama posiada najwyższą grupę niepełnosprawności. Gdy Mama udała się wraz ze swoją dokumentacją medyczną do lekarza prowadzącego Szpitala Psychiatrycznego dr. M.Romanowskiej i błagała, aby mnie wypuściła-gdyż jestem jej jedynym opiekunem, wtedy to lekarz prowadząca stwierdziła, że ją to w ogóle nie interesuje. Nawet nie wzięła do ręki dokumentacji medycznej Mojej Mamy z Kliniki Onkologicznej w Gliwicach. Prosiłem także Psycholog Kliniczną ze Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie o szybkie wypuszczenie mnie, motywując to chorobą Mamy i grożącym jej niebezpieczeństwem ze strony sprawców, którzy już nie raz jej grozili.
      Pani Psycholog Marta Gałczyńska-Urbaniak powiedziała mi, że „mojej Mamie nic nie grozi ponieważ starszych ludzi bandyci nie napadają”. Nie napadają starszych osób ponieważ obawiają się wysokiej kary-według Pani psycholog. Po wyjściu ze szpitala zgłosiłem skargę na Policjantki do Komendanta Głównego Policji w Warszawie, którą to przesłano do Lublina oraz Pismo do Prokuratury Lublin-Północ w sprawie niedopełnienia obowiązków przez Policję. Odpowiedzi jakie otrzymałem były kuriozalne jak z kosmosu. Aby chronić Policję Komendant Miejski w Lublinie zmienił wersję zdarzeń-napisał: że uderzyłem kierowcę na przejściu dla pieszych:
      (pismo Ki.0510.728.Es-s-96.2018 w załączeniu), dodatkowo wymyślił sobie, że zapoznano mnie z moimi prawami na II Komisariacie w Lublinie i umożliwiono kontakt z innymi, a ja nie skorzystałem. Na str.4 napisane jest absolutne „dzieło sztuki” literackiej Komendanta Miejskiego Policji w Lublinie stwierdzające, że wyżej wymienione przedmioty posłużyły do dokonania czynu zabronionego. On już to wiedział. Komendant Miejski Policji w Lublinie jest jednocześnie: Prokuratorem, Sądem i już Wydał Wyrok. Komendant powołuje się także na Pismo Prokuratora Adama Sacharuka o odmowie wszczęcia śledztwa (PR 2 Ds 987.2018) w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy Policji (od którego moja pełnomocnik złożyła odwołanie).
      Prokurator Adam Sacharuk wspiął się zaś na wyżyny pisarza Science Fiction stwierdzając, że komunikując się ze światem zewnętrznym używam sygnałów satelitarnych. Czy można posunąć się już do wszystkiego, aby bronić funkcjonariuszy Policji?
      Na rozprawie w sprawie zażalenia na Postanowienie w.w. Prokuratora o odmowie wszczęcia postępowania w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszki Policji oddalono wszystkie zarzuty.
      Sędzia Bożena Dzimira-Rzepkowska potwierdziła poprzedni zapis w postanowieniu Prokuratora A.Sacharuka, że Policja nie jest od tego, aby realizować prośby obywatela i nie miała obowiązku legitymować wskazanych przeze mnie osób. To czyste kuriozum i bezczelność Prokuratora i Sędziego stwierdzać, że Policja nie jest od tego, aby realizować prośby obywatela. Przecież od tego jest telefon na Policję. Dzwoni się i Policja przyjeżdża. Według Sędzi B.Dzimiry-Rzepkowskiej Policja jest od tego, aby realizować dyspozycje Prokuratora i Samorządu Terytorialnego. Prawdziwi sprawcy przestępstwa stali obok, śmiali się i nie można ich było wylegitymować dlatego, że jeden z nich ma żonę i dziecko, a to znaczy, że jest porządnym obywatelem-według Policjantki. Po raz drugi przeżywałem Matrix. W postanowieniu widnieje też zapis, że trzeciemu sprawcy Wojciechowi M. wybiłem kilka zębów-a ja nie wybiłem ani jednego (tylko sztuczną koronkę i wyrostek zębodołowy-aby się bronić).
      Sędzia ma w aktach opinię lekarską o obrażeniach tego osobnika, a jednak nie powołuje się na nią-tylko, na fałszywe zeznania Prawdziwego Sprawcy Przestępstwa-cały czas poświadczając nieprawdę. I to jest etyka Sędzi? Oni nie posiadają Żadnej Etyki Postępowania i Żadnych Zasad. Tylko Kłamstwo jest ich Przewodnikiem.
      Kiedy Sąd pod przewodnictwem Tomasza Ślaskiego zauważył w aktach sprawy Pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich wycofał oskarżenie (jako przedwczesne), motywując to tym, że w Piśmie do Rzecznika Praw Obywatelskich przyznałem się jakoby do Urojeń wynikłych ze Schizofrenii Paranoidalnej, więc trzeba mnie koniecznie Przebadać Psychiatrycznie. Po złożenia zażalenia przez Mojego Pełnomocnika na to Postanowienie Sąd pod przewodnictwem Sędzi Pani Anny Samulak (z dnia 31.12.2018 Syg. Akt V Kz 1067/18) potwierdził, że przyznałem się do Urojeń i Schizofrenii Paranoidalnej w Piśmie do Rzecznika Praw Obywatelskich i trzeba mnie przebadać. Co ciekawe, kilka zdań dalej jest napisane, że nie można wierzyć Wojciechowi Sz. kiedy zapewnia, że jest Zdrowy Psychicznie. To jest dopiero schizofrenia sędziowska. Na tej samej kartce Postanowienia Sądu widnieje zapis, że przyznałem się do Urojeń wynikłych ze Schizofrenii Paranoidalnej, a dwa, trzy zdania dalej zapis, że nie można mi wierzyć kiedy zapewniam w Pismach, że jestem Zdrowy Psychicznie. Podobno też działałem irracjonalnie napadając na obcą osobą (oczywiście sądy zmieniły wersję wydarzeń-konstruując nową zupełnie inną-korzystną dla prawdziwych sprawców przestępstwa). Ja w żadnym piśmie Nigdy nie przyznałem się do Schizofrenii Paranoidalnej i Urojeń.
      Pomijam fakt, że Schizofrenię można wykryć tylko do 25-roku życia tak mówi literatura medyczna.
      Organy, które powinny stać na straży porządku i sprawiedliwości dopuszczają się takich bezczelnych kłamstw, wymyślają fakty, które nigdy nie miały miejsca. Co to za rozkład i bagno?
      Miałem wątpliwości czy poddać się tym Badaniom Psychiatrycznym, gdyż obawiałem się, że zostaną sfingowane. Okazało się, że trafiłem na dwóch super uczciwych Lekarzy Psychiatrów dr A.Mozera. dr. Z.Rzeckiego.
      Opinia Psychiatryczna mówi dokładnie, że wykształcenie i zasób wiedzy Wojciecha Sz. wykraczają ponad przeciętność. Nigdy nie był, ani nie jest chory psychicznie.
      Postępowanie o groźbach karalnych wobec prawdziwych sprawców przestępstwa jakie zgłosiliśmy do Prokuratury zostało umorzone. Co ciekawe, pod decyzją o umorzeniu postępowania (z dnia 27.12.2018, PR 2 Ds.1054.2018), obok pieczątki Prokuratora Ewy Marczewskiej widnieje Pieczątka Sekretarza Prokuratury Rejonowej o nazwisku Dorota M. Cóż to za ciekawy przypadek. Pod umorzeniem sprawy dotyczącej Kamila M. podpisuje się Sekretarz Prokuratury Dorota M. (to samo nazwisko)
      Jednak jest coś jeszcze bardziej niewiarygodnego. Kamil M., który usiłował pobić mnie wraz ze swoim kolegą przed klatką wejściową (trzeci sprawca Wojciech.M. filmował to wszystko) zeznał, że go wtedy w ogóle nie było w Kraju.
      Dlatego złożyłem wniosek dowodowy do sprawy, z prośbą o sprawdzenie logowania telefonu K.M. do BTS-ów na Osiedlu Kalinowszczyzna co udowodniłoby, że feralnego dnia o godzinie około 19.25 znajdował się nie w Niemczech, a pod klatką wejściową bloku przy Kleeberga 16. Natychmiast po złożeniu Mojego Wniosku Dowodowego sprawa zostaje od razu umorzona przez Panią Prokurator Ewę Marczewską. Gdyby wniosek dowodowy został zrealizowany sprawca Kamil M. odpowiadałby za składanie fałszywych zeznań. Pani Prokurator musiała go więc wziąć pod ochronę. Do jakiego stopnia zdegenerowany jest ten system tzw. Wymiaru Sprawiedliwości? Moja Pełnomocnik złożyła zażalenie na umorzenie postępowania w sprawie gróźb karalnych wysuwanych przeciwko mnie i mojej Mamie. Sędzia Pan Tomasz Posłuszny oddalił zażalenie na umorzenie postępowania o groźbach karalnych przeciwko mnie i Mojej Mamie. W uzasadnieniu przewija się jedno: Ja z Mamą wymyśliliśmy groźby karalne. Na groźby karalne nie ma żadnych dowodów. Nasze zeznania są skonfabulowane i mają służyć wyłącznie mojej obronie.
      Sędzia dał w zawoalowany sposób do zrozumienia, że jestem niezrównoważony cytując fałszywe zeznania policjantki Magdaleny.K., że ja wskazywałam na różne osoby w czasie zdarzenia i krzyczałem, że są członkami gangu narkotykowego.
      Nieważne, że Kamil M. składał fałszywe zeznania i można to w prosty sposób udowodnić sprawdzając jego logowanie do sieci GSM.
      Ważna jest tylko ochrona dobrego imienia bandytów popieranych przez Sąd i Prokuraturę.
      Złożyłem także doniesienie do Prokuratury-Lublin Północ na Sędziów: T.Śląskiego i A.Samulak o podejrzenie poświadczenie nieprawdy-w uzasadnieniu Postanowień jakie wydali w mojej sprawie. Przypomnę, że zmienili oni wersję zdarzeń, umieścili ją na innej ulicy i jednoznacznie stwierdzili, że wielokrotnie w składanych przeze mnie Pismach przyznawałem się do zdiagnozowania u mnie Urojeń wynikłych ze Schizofrenii Paranoidalnej. Prokurator Pan Michał Pawełczak postanowił odmówić wszczęcia śledztwa w tej sprawie (Syg. akt PR1 Ds.1268.2019) motywując to tym, iż Sędziowie mieli prawo tak o mnie napisać, ponieważ zastosowano w Szpitalu Neuropsychiatrycznym Przymusowe Leczenie wobec mnie. Ponadto Sędzia działa w sposób nieskrępowany i może wyciągać takie wnioski, jakie nie wyciągnęłaby żadna ze stron. I znowu czysty Matrix. Czyli Policjant, Sędzia, Prokurator jest BOGIEM, w sposób nieskrępowany może napisać, że Samochód to Helikopter, a ja komunikuję się z Ruskim Satelitą i wszystko będzie zgodne z zasadą nieskrępowanej i Swobodnej Oceny Dowodów.
      Jeśli może wszystko, więc nie popełnia Sędzia R.P. żadnego przestępstwa wymyślając inną wersję zdarzeń i manipulując Pismem złożonym do Rzecznika Praw Obywatelskich. Chyba dla większości osób wszystko to jest nie do pojęcia?
      I kończąc mój opis zdarzeń chciałbym powiedzieć, że Polak nie ma prawa się bronić, powinien dać się przejechać na przejściu dla pieszych, pobić pod klatką schodową własnego domu. A jak tylko „uszkodzi napadających” od razu stawiane mu są zarzuty.
      Sądy, które powinny stać na straży prawa kłamią i wymyślają kłamstwa-żeby zastraszyć rzeczywistą ofiarę przestępstwa. Ci co kreują taki brednie o moich kontaktach z satelitą, wymyślają zdarzenia i fakty, które nigdy nie miały miejsca-to właśnie Oni powinni znaleźć się na Oddziale Zamkniętym Szpitala Psychiatrycznego. To niestety jest ten Kraj-Niby Polska, w którym przyszło nam żyć. Bardzo Proszę o pomoc.
      Wojciech Sz.
      mp38ab@poczta.fm

      • Panie Wojciechu, dopóki stoimy każdy sam, dopóty przestępcy na stanowiskach będą bezkarni. Mnie się przydarza to samo co panu, i dlatego postanowiłam stworzyć protal dla pokrzywdzonych przez przestęców reprezentujących prawowo w tym przestępczym kraju. Musimy im się przeciwstawić razem, w pojedynkę pan nic nie zdziała.

          • Pismo Otwarte jakie wystosowałem do Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Pana Sędziego
            Przymysława W.Radzika

            Państwo, gdzie Sędzia nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje czyny nie jest Państwem-tylko Rakotwórczym Tworem.

            RDSP 715-190/19 (PU)

            Do wiadomości: Stowarzyszenia Iskra 2015,
            Pisma Internetowego Barwy Bezprawia,
            Pisma Internetowego Mafia Sędziowska

            Zastępca Rzecznika
            Dyscyplinarnego
            Sędziów Sądów Powszechnych
            Pan Przemysław W.Radzik

            Szanowny Panie Sędzio, składając do Pana zawiadomienie z prośbą o pomoc, miałem nadzieję, że obecnie jest to już inny kraj, w którym naprawdę próbują zaistnieć nowe standardy tzw. „Dobrej Zmiany” i wszystkie zaniedbania, nadużycia Sędziów zostają powoli odsłaniane. Niestety bardzo się myliłem. Pisze Pan do mnie, że dokładnie zapoznał się Pan ze sprawę. Nie sądzę, że dokładnie. Gdyby dokładnie zapoznał się Pan ze sprawą-zobaczyłby Pan Panie Sędzio szereg poświadczeń nieprawdy i manipulacji, zarówno dokonanych przez Sędziów w Lublinie jak i przez Prokuratora Adama Sacharuka. Przypomnę więc Panu cały szereg zdarzeń, które mnie spotkały, chociaż nie sądzę, że dla Pana będą one miały jakiekolwiek znaczenie. Ten kraj, który dawno przestał być Polską, stał się krajem bandyckim. Bandyckim ze strony tzw. „Organów Sprawiedliwości”. Jeśli Państwo opiera się na przestępstwie, podłości Urzędników Państwowych i ich kłamstwie-to takie Państwo niedługo przestanie istnieć. A Pan mi pisze, że jest pięknie, a Sędziowie są kryształowi.
            Pan zamiast uczciwie zbadać sprawę firmuje nieprawdę.
            Więc przypomnę jak było w rzeczywistości. W zemście za to, że zgłosiłem swoje pobicie 3 lata temu i sprawcy zostali skazani na karę więzienia-ich koledzy zorganizowali na mnie ustawkę.
            Jeden z nich chciał mnie przejechać na przejściu dla pieszych, następnie jechał za mną kilkaset metrów i próbował uderzyć mnie drzwiami od swojego samochodu. Obroniłem się. Mam do tego prawo. Ale za to, że w obronie koniecznej użyłem klucza szwedzkiego postawiono mi zarzuty jak zwykłemu bandycie. Miałem ze sobą tzw. stacjonarną-mobilną komórkę telefoniczną marki Motorola, z której dzwoniłem po pomoc na nr 112. Policjantki przybyłe na miejsce zdarzenia za to, że posiadałem tego typu urządzenie zamknęły mnie w Szpitalu Psychiatrycznym twierdząc, że to jest telefon stacjonarny, a ja go wyrwałem i udaję, że z niego dzwonię na ulicy. W szpitalu za to, że niby rozmawiam z przedmiotami martwymi i atakuję niewinne osoby (bandytów, którzy grożą mnie i mojej rodzinie od 2 lat) na siłę wciskano mi leki. Nie jesteśmy wariatami czy śmieciami-ani ja, ani moja Mama-jak to tzw. „Organy Sprawiedliwości” próbują nam wmówić. Ja jestem wykształconym człowiekiem, po dwóch fakultetach (KUL, UMCS). Prowadziłem też Biuro Poselskie Solidarnej Polski (Pana Posła J.Żaczka) więc nie jestem mętem ulicznym. Jak zamknięto mnie w Szpitalu Neuropsychiatrycznym straciłem pracę na uczelni. Dodatkowo utrzymuję i opiekuję się osobą niepełnosprawną (po operacji nowotworowej)-Moją Mamą, którą też Sędziowie w „zawoalowany sposób” uznają za niepoczytalną. Moja Mama jest byłym pracownikiem naukowym Akademii Medycznej w Lublinie. Jest osobą odpowiedzialną i uczciwą. Pomijam liczne nieprawidłowości w postępowaniu jakich dopuścił się Prokurator A.Sacharuk stwierdzając, że nawiązuję kontakty z Satelitą za pomocą specjalnych impulsów satelitarnych czy celowe zaniedbania II KP w Lublinie. Najbardziej jednak dotknęło mnie to co w Uzasadnieniu Skierowania mnie na badania psychiatryczne nakłamali Sędziowie, których uznaje Pan za nieskalanych, kryształowo czystych-a sprawę za wyjaśnioną do końca.
            Sędzia Pan Tomasz Śląski poświadczył całkowitą nieprawdę przenoszą miejsce zdarzenia na zupełnie inną ulicę stwierdzając, że na tej ulicy uderzyłem w głowę Wojciecha M. chociaż on sam temu zaprzecza. Miałem też na ulicy Władysława Andersa kopać w jego samochód.
            Tylko, że tak naprawdę nie ma takiej ulicy w Lublinie jak ulica Andersa. Istnieją Aleje Andersa, ale nawet sam prawdziwy sprawca zaprzecza, aby na Alejach Andersa doszło do jakiegokolwiek zdarzenia oprócz próby przejechania mnie, ale to drobnostka.
            Pan Sędzia Tomasz Śląski mimo istnienia oficjalnego dowodu od Dyrektora Generalnego Sieci Komórkowej FM MOBILE, że dzwoniłem z komórki mobilnej odrzuca celowo ten dowód i wmawia w uzasadnieniu postanowienia, że Wojciech Sz. trzymał telefon stacjonarny z wyrwanym kablem-czyli daje do zrozumienia, że Wojciech Sz. jest wariatem. Panie Sędzio, czy według Pana można zmieniać fakty nie opierając się na żadnym dokumencie z akt sprawy, można przenosić miejsce rzeczywistego zdarzenia na inną ulicę. Uważa Pan, że Sędziowie mają do tego prawo? Tak można według Pana? Najbardziej niecne jest jednak to, że Pan Sędzia Tomasz Śląski fałszuje treść pisma wysłanego przeze mnie do Rzecznika Praw Obywatelskich, stwierdzając aksjomatycznie, że ja przyznałem się w nim, iż w czasie pobytu w Szpitalu Neuropsychiatrycznym lekarze zdiagnozowali u mnie Urojenia wynikłe ze Schizofrenii Paranoidalnej.
            Podaje nawet numer strony, na której miałem przyznać się do tego typu diagnozy. Oczywiście nigdy nic takiego nie miało miejsca. Treść pisma została sfałszowana i to w dokumencie urzędowym. Wszystko to potwierdziła drugi Sędzia Pani Anna Samulak. Całość orzeczeń wraz z innymi dokumentami przesłałem do Rzecznika Praw Obywatelskich, który to wystąpił do IV Wydziału Karnego w Lublinie o przesłanie wszystkich Postanowień jakie zapadły dotychczas w sprawie Wojciecha Sz. (dok. W załączeniu). Nawet Rzecznik był zdziwiony, że można powołać się na Pismo jakie do niego skierowałem i sfałszować jego treść. A dla Pana wszystko jest w idealnym porządku. Gratuluje takiej postawy. Prawie Całe Społeczeństwo miało nadzieję, że tzw. ”Dobra Zmiana” jaką firmujecie przyniesie chociażby małą poprawę, nawet w tej dziedzinie jaką jest uczciwość sędziów. Ja czarno na białym udowodniłem jak sędziowie poświadczają nieprawdę. Czy przenoszenie zdarzenia na inną ulicę nie jest kłamstwem, czy zmienianie treści Pisma jakie wysłałem do Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest kłamstwem?
            A stwierdzenie Pani Sędzi A.Samulak, że z Wojciechem Sz. nie można było w czasie zdarzenia nawiązać jakiegokolwiek logicznego i słownego kontaktu nie jest kłamstwem? Jeśli istnieje dokument Pogotowania Ratunkowego w aktach sprawy mówiący, że Wojciech Sz. był doskonale zorientowany, nie bełkotał, nie miał także rozszerzonych źrenic czy przekrwionej twardówki co by wskazywało na obecność narkotyków. Czy moja sprawa jest tak skomplikowana, że nie można było jej uczciwie zbadać? Lecz tu nie chodzi o żadną sprawiedliwość-bo ona w tym kraju nie istnieje. Chodzi cały czas o ochronę dobrego imienia Sędziów, Prokuratorów i Policji bez względu na to jak postępują wobec obywateli tego kraju-nie Polski, gdyż Polska już dawno przestała istnieć.

            Z Poważaniem
            Wojciech Sz.

        • Popieram, Pani Moniko, że w działaniach trzeba się zjednoczyć. Moja rodzina od trzech lat jest okrutnie krzywdzona przez prokuratora-przestępcę z niewiadomego powodu chronionego przez swoich zwierzchników i również przez sądy. Mimo Jego bandyckich działań i kilku spraw o groźby karalne wobec niewinnych obywateli pozostaje bezkarny. Współczuję Panu Wojciechowi, Pani Monice i wszystkim krzywdzonym. Życzę wytrwałości i woli walki.

      • Witam serdecznie !
        Mam nadzieję , że ciągle jest Pan wśród nas bo wielu prześladowanych przez wrogi nam system bo wielu z nich nie przeżyło tzw covidowego szaleństwa . Również byłem ofiarą tzw systemu i musiałem przez 25-lat udawadniać ,że jestem niewinny 🙂 , bo domniemanie niewinności zamieniono na domniemanie winy . Dlaczego tak się dzieje ?
        Kolejny antypolski pseudo ,,rząd ” wykonuje polecenia zza oceanu dla dobra obcych korporacji . . Urodziłem się jako osoba bo rodzice po moim urodzeniu zarejestrowali ten fakt w URZĘDZIE STANU CYWILNEGO i sprzedali mnie Systemowi i zostałem JAN KOWALSKI i trafiłem na giełdę jako FIRMA JAN KOWALSKI i oznakowany NR PESEL warta przy urodzeniu 1 mln dolarów USA .Nie zdając sobie z tego sprawy mimo uzyskania odpowiedniego wykształcenia osiągnąłem pełnoletność i otrzymując pierwszy dowód osobisty dalej żyłem myśląc ,że wszystko jest ok .Lata mijały przechodziły różne burze przez nasz kraj ,zmieniały się rządy ale system zaciska pętlę tym szybciej im mniejszy jest opór społeczny .Zmuszony zostałem do zmiany dowodu na jeszcze gorszy bo ten nowy jest typową fałszywką bo nie jest podpisany przez wydawcę i przeze mnie czyli nawet wg prawa tego systemu jest fałszywy .Nie ma w nim żadnej informacji o moim obywatelstwie ,narodowości bo liczy się tylko PESEL . Ważność na 10 lat ? Czemu nie na 18 lat ? System czuwa i organizuje bilans zysków i strat i mamy tzw obowiązkowe SPISY POWSZECHNE OSÓB (nie ludzi )co 10 lat .Ten 1 mln Dolarów w systemie spłacam przez całe swoje życie pracując dla nich za jałmużnę i płacąc podatki jawne ,ukryte .Dlatego tak bardzo są ścigani ludzie ,którzy dorabiają sobie na boku ,których pazerny system nie widzi . Po osiągnięciu wieku emerytalnego stajemy się towarem niepotrzebnym bo nie produkujemy odpowiedniego zysku dla systemu i emerytury są obciążone podatkami .Zacząłem wątpić w takie życie i uświadomiłem sobie jak bardzo jesteśmy oszukiwani od urodzenia i jak bardzo niebezpieczny i perfidny jest przeciwnik .Można pozostawić wszystkie składniki tego systemu w naszym kraju jedynie poprzez kompletną zmianę Systemu wyborów ,których obecny system jest fałszywy i nie zmieniony od lat bo tzw partie decydują co i jak .Już wiem dlaczego Dekret Pana Tadeusza Cichockiego nie może się przebić do szerokiej opini społecznej .W systemowym mediach cisza od 2015 roku co mnie nie dziwi :-).Może dziwić fakt ,że Dekret ten jest pomijany a nawet przez niektóre niby opozycyjne media atakowany -czyżby znowu mamy sterowaną przez System opozycję tak jak to było z 1-szą Solidarnością.Proszę zapoznać się z Dekretem Pana Tadeusza Cichockiego na jego stronie internetowej i zacząć od zmiany Prawa wyborczego i wypowiadania posłuszeństwa oszustom i łączenia się we wspólnej walce ludzi (nie OSÓB) z naszymi oprawcami .
        PS.Nie mamy polityków i jesteśmy wciąż w stanie okupacji pod wrogim tzw zarządem anty polaków . Czy w tym chorym kraju ktoś kogokolwiek wybiera ? Przecież dla świętego spokoju domniemamy , że ktoś inny bierze odpowiedzialność za nasz los i robi to bezinteresownie i dla naszego dobra 🙂 . Odpowiedź jest prosta tylko bojkot fikcji wyborczej w której nie wybieramy lecz dajemy oszustom przyzwolenie na wrogie nam działanie dające im osiągnąć tzw próg wyborczy . Potem zostaje tylko lament na czatach 🙂 więc Ci co uczestniczą w oszustwie zwanych wyborami sami sobie są winni ! Trzeba zacząć od tego bo wkrótce jak owce pójdziemy pod nóż

    9. Zostałam okradziona przez Sąd rejonowy i okręgowy w Białymstoku z zapleczem w postaci policji, prokuratury rejonowej i okręgowe, komendanta policji. W 2009 roku założono mi niebieską kartę w związku z tym , że znęcał się nade mną małżonek (pobicia, donosy za plecami do instytucji Państwowej, znęcanie się fizyczne, psychiczne i finansowe) Niebieska Karta była założona przez moją osobę i poprowadzona za plecami przeciwko mojej osobie w wyniku czego straciłam mieszkanie za 300000 zł (100000 zł wspólnego kredytu z byłym małżonkowie, majątek wspólny zgromadzony w większości przez pomoc mojej rodziny z Niemiec)Syna małżonek zabrał mi w wieku 16 lat (wiek syna)z wyrywaniem telefonów i zakazu spotykania się ze mną przez syna w celu pobierania alimentów na niego) Z podziału majątku wspólnego miałam 500 zł do zapłaty na rzecz byłego małżonka, 1500 zł za sprawę Sadowa, zadłużył mnie w wyniku wyłudzania pieniędzy na nowe mieszkanie na około 20000 zł (mam komorników Sądowych) W wyroku Sądu mam zakaz uczenia swojego syna bo studiowałam na Politechnice Białostockiej ze stypendium) To nie konie opowieści, żeby to wszystko opisać musiałabym opisać obszerną książkę na ten temat, znikające punkty w wyrokach Sądowych, niedopełnienie obowiązków służbowych, namawianie do przestępstw przez urzędników Państwowych, robienie rodziny patologicznej z normalnej rodziny. Jeśli ktoś byłby w stanie wysłuchać mojego dramatu bo nie da się tego inaczej nazwać i potrafił by mi w jakiekolwiek sposób pomóc proszę o kontakt.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany.


    *


    Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.