Szczecinek – W tyglu sądowego bezprawia – sprawa Rafała Krzyształowskiego

Publikacja „Afery Prawa” z dnia 8.08.2010 r.

Irracjonalne postanowienie Wiceprezesa Sądu Rejonowego w Wałczu – sędziego Krzysztofa Koczenasza, wydane na wniosek nieetycznego adwokata Cezarego Skrzypczaka, naraziło Rafała Krzyształowskiego na niepotrzebne koszty w wysokości 600 zł.

W dniu 15.06.2010 r. dyspozycyjni psychiatrzy sądowi w Gorzowie Wlkp. – Zofia Kołtowska i Władysław Sterna – odmówili zdiagnozowania wezwanemu przez siebie Rafałowi Krzyształowskiemu, ponieważ z uzasadnionych powodów domagał się on przeprowadzenia swoich „badań psychiatrycznych” w asyście niezależnego obserwatora oraz z możliwością udokumentowania wszystkich przeprowadzanych z nim czynności diagnostycznych za pomocą kamery.

Tym razem zdesperowany Rafał nie pozwolił przerobić się przez ich dyspozycyjnych „przebiegłych lekarzy sądowych psychiatrów” z Gorzowa Wlkp. – z fałszywie oskarżonego przez szczecineckich sędziów na niepoczytalnego.

Ostatnia publikacja w tej sprawie została wydana w dniu 20.02.2010 r. pod tytułem:
„Znowu wybija szambo w Sądzie Okręgowym w Koszalinie i Sądzie Rejonowym w Wałczu”.

Poniższy wniosek wpłynął do Sądu Rejonowego w Wałczu, Wydziału Karnego, w dniu 21.06.2010 r.

 

Rafał Krzyształowski                                                                                         Szczecinek, 21.06.2010 r.
78-400 Szczecinek
.

Nikt nie może dłużej stać ponad prawem.
Sygn. akt IIK 174/08

Sąd Rejonowy w Wałczu
II Wydział Karny
Wiceprezes
Sędzia Krzysztof Koczenasz

Wniosek
o zwrot kosztów podróży w kwocie 600 zł

Domagam się zwrotu kwoty 600 złotych z tytułu poniesionych wydatków na dojazd taksówką osobową na badania psychiatryczne do Oddziału Psychiatrii Sądowej o Wzmocnionym Zabezpieczeniu w Gorzowie Wlkp. przy ul. Walczaka 42.
Biegli odmówili mi wykonania zleconych przez Pana badań.

Uzasadnienie

W dniu 10.05.2010 r., na wniosek mojego pseudo obrońcy, adwokata Cezarego Skrzypczaka, wydał Pan bezpodstawne postanowienie o ponownym poddaniu mnie badaniom psychiatrycznym, zamiast – zgodnie z moją wolą – najpierw zrealizować wszystkie moje zasadne wnioski dowodowe i wyjaśnić sprawę do końca. Vide – 6. strona protokołu: „Sąd postanowił”, pkt 1.
Natomiast w dniu 25.05.2010 r. wydał Pan kolejne postanowienie „w przedmiocie dopuszczenia dowodu”, czyli zlecenie wykonania fuchy „diagnostycznej” przez dyspozycyjnych psychiatrów w Gorzowie Wlkp.: Zofię Kołtowską i Teresę Kowalską oraz psychologa Martę Mikołajczyk.

Vide – Postanowienie z dnia 25.05.2010 r. o dopuszczeniu dowodu – załącznik nr 1

Już po tygodniu od dnia wydania przez Pana postanowienia o „dopuszczeniu dowodu” zostałem ekspresowo wezwany na badania przez wytypowanych przez Pana biegłych do Oddziału Psychiatrii Sądowej o Wzmocnionym Zabezpieczeniu w Gorzowie Wlkp. przy ul. Walczaka 42. Termin mojego badania został ustalony na dzień 15.06.2010 r., godzina 10.00. W wezwaniu biegli zaznaczyli: „stawiennictwo obowiązkowe”.

Vide – Wezwanie biegłych z datą 2.06.2010 r. – załącznik nr 2

W związku z powyższym, w dniu poprzedzającym termin mojego badania udałem się na dworzec PKS, a później na dworzec PKP w Szczecinku, w celu zapoznania się z rozkładami jazdy obydwu przewoźników, żeby ustalić najkorzystniejsze czasowo połączenia ze Szczecinka do Gorzowa Wlkp. i wice wersa. Po wnikliwych analizach rozkładów jazdy dokonanych przez pracowników „Informacji” tych firm okazało się, że nie mam żadnej realnej możliwości dotarcia na badania do Gorzowa Wlkp. PKS-em ani PKP na godzinę 10.00.
Przy dobrych uwarunkowaniach mógłbym dotrzeć do wyznaczonego mi miejsca nie wcześniej niż pomiędzy godziną 11.30 a 12.00. Jednocześnie musiałbym opuścić miejsce badań w Gorzowie Wlkp. nie później niż o godzinie 15.30, żeby móc jeszcze złapać ostatnie połączenie powrotne do Szczecinka.

W związku z powyższym, w dniu 14.06.2010 r. próbowałem telefonicznie nawiązać kontakt z biegłymi psychiatrami z Gorzowa Wlkp., żeby poinformować ich o braku odpowiedniego połączenia pozwalającego mi przybyć na badania o wyznaczonej godzinie 10.00. Chciałem, żeby poradzili mi, jak mam rozwiązać ten problem. Jak na ironię, żaden z nich tego dnia nie był uchwytny w oddziale. Natomiast jakimś szczęśliwym trafem udało mi się nawiązać kontakt telefoniczny z psychologiem Martą Mikołajczyk. Poinformowałem panią psycholog, że mam problem z dojazdem na badania i że mogę dojechać do Gorzowa Wlkp. nie wcześniej niż około godziny 11.30. Poprosiłem ją, żeby ustaliła z pozostałymi biegłymi, czy zdążą zdiagnozować mnie w czasie trzech i pół godziny, jakie mogłem przeznaczyć na swoje badania – czyli do ostatniego połączenia powrotnego.

Przy okazji zakomunikowałem pani biegłej, że w związku z kantami poprzednich biegłych z Miastka, wydających fałszywą opinię o moim stanie zdrowia psychicznego, a także złożeniem przez nich fałszywych zeznań do sprawy, w obecnych badaniach będzie asystował mi niezależny obserwator, oraz że będą one w całości dokumentowane przeze mnie za pomocą kamery. Jak Panu doskonale wiadomo, zostało to również formalnie zgłoszone w moim wniosku o sprostowanie i uzupełnienie protokołu rozprawy z dnia 10.05.2010 r., noszącym datę 31.05.2010 r., złożonym przeze mnie osobiście w biurze podawczym Sądu Rejonowego w Wałczu w dniu 11.06.2010 r.

W tym wniosku stanowczo oświadczyłem Panu sędziemu, że nie wezmę udziału w badaniach, jeżeli:
– biegli nie otrzymają do wglądu kompletnych akt mojej sprawy karnej,
– nie dopuszczą do asysty w badaniu wytypowanego przeze mnie dziennikarza,
– będą uniemożliwiać mi rejestrowanie całego przebiegu moich badań za pomocą kamery.

Vide – 33. strona mojego wniosku o sprostowanie i uzupełnienie protokołu z dnia 10.05.2010 r., noszącego datę 31.05.2010 r.

Bezsporne. Pani psycholog, odpowiadając na moje pytania, stwierdziła, że nie ma możliwości przeprowadzenia ze mną pełnych badań psychiatrycznych i psychologicznych w ciągu trzech i pół godziny, z uwagi na wielość czasochłonnych czynności diagnostycznych, jakie muszą być ze mną wykonane. Podstawowym warunkiem umożliwiającym wykonanie ze mną pełnych badań psychiatrycznych i psychologicznych w jednym dniu był mój przyjazd do psychuszki o godzinie podanej w wezwaniu – czyli o godzinie 10.00. Natomiast pani psycholog nie miała nic przeciwko asyście niezależnego obserwatora podczas mojego badania i dokumentowaniu prowadzonych ze mną czynności diagnostycznych za pomocą kamery.
Powiedziała, że jest to tylko i wyłącznie moja osobista sprawa i nikt nie zamierza mi tego zabronić, jeśli jest taka moja wola.

Będąc zobowiązanym dojechać na czas do Gorzowa Wlkp., z uwagi na utrudnienia komunikacyjne, musiałem zarezerwować sobie taksówkę, którą na miejsce dotarłem godzinę przed planowanym czasem rozpoczęcia badań.

Wiedząc z doświadczenia, czego mogę oczekiwać od biegłych „lekarzy” sądowych psychiatrów z Gorzowa Wlkp.: Zofii Kołtowskiej, Teresy Kowalskiej i psychologa Marty Mikołajczyk, sporządziłem dla nich krótki okolicznościowy list otwarty z datą 15.06.2010 r. – załącznik nr 3.
List ten przekazałem biegłej Zofii Kołtowskiej o godzinie 9.00 za potwierdzeniem odbioru, wraz z dwoma załączonymi do niego dokumentami: kserokopią mojego 33-stronicowego wniosku o sprostowanie i uzupełnienie ostro ocenzurowanego przez Pana protokołu rozprawy z dnia 10.05.2010 r. oraz 9 publikacjami „Afery Prawa” w mojej sprawie, dokumentującymi czternastoletni gigantyczny dorobek pokazujący bezprawne działanie.

Następnie, punktualnie o godzinie 10.00 – zgodnie z wezwaniem – stawiłem się na badaniach w Oddziale Psychiatrii Sądowej o Wzmocnionym Zabezpieczeniu w Gorzowie Wlkp. przy ul. Walczaka 42, robiąc sobie pamiątkowe zdjęcie przed kratą zamontowaną w holu oddziału. Przy okazji sfotografowałem również tablicę firmową gorzowskiej psychuszki.
Po otworzeniu kraty, w towarzystwie dziennikarza i mojego syna Mariusza, udałem się do gabinetu lekarskiego biegłej sądowej Zofii Kołtowskiej. Czekała ona na mnie z drugim „biegłym” lekarzem psychiatrą Władysławem Sterną, który nie był wytypowany przez Pana w postanowieniu z dnia 25.05.2010 r. „o dopuszczeniu dowodu” jako lekarz upoważniony do mojego diagnozowania.

W związku z zaistniałą anomalią stawiam Panu publicznie pytanie: czy zmiana składu biegłych wynikła z kolesiowskiej samowoli lekarzy, czy też dał Pan biegłej sądowej Zofii Kołtowskiej carte blanche dla znalezienia chętnych do mojego specyficznego diagnozowania według wytycznych moich oskarżycieli?

Z uzyskanych przeze mnie źródłowych informacji wynika, że dwóch z trzech biegłych wytypowanych przez Pana w wydanym postanowieniu z dnia 25.05.2010 r. „o dopuszczeniu dowodu” zamierzało się wyłamać z narzuconego im schematu i wydać obiektywną opinię o moim stanie zdrowia. Z tego właśnie powodu zostali odsunięci od moich badań przez psychiatrę Zofię Kołtowską i zastąpieni innymi dyspozycyjnymi lekarzami z klucza towarzysko-zawodowego, o wątpliwej reputacji zawodowej i moralności. Postawa Zofii Kołtowskiej i Władysława Sterny w stosunku do mojej osoby, a także mojego syna Mariusza, zasadniczo nie różniła się od postawy wszystkich poprzednich skorumpowanych biegłych psychiatrów sądowych, którym zlecano fuchy mojego diagnozowania – oczywiście z załączonymi do zlecenia wytycznymi co do końcowego kształtu wydanej opinii o z góry określonym profilu.

Jednak tym razem przysłowiowa „kosa trafiła na kamień”. Za sprawą mojego uprawnionego wniosku o udzielenie mi asysty w badaniach przez niezależnego obserwatora i zamiaru dokumentowania wszystkich prowadzonych ze mną czynności diagnostycznych za pomocą kamery cyfrowej, biegli sądowi lekarze psychiatrzy z Gorzowa Wlkp. – Zofia Kołtowska i Władysław Sterna – musieli wycofać się z powierzonej im przez Pana misji. Uświadomili sobie, że przy zastosowaniu zabezpieczeń, do jakich mam prawo jako oskarżony i diagnozowany w jednej osobie, nie będą w stanie wyprodukować upragnionej przez Pana opinii sądowo-psychiatrycznej o moim rzekomo bardzo złym stanie zdrowia psychicznego, uniemożliwiającym mi dalszego uczestnictwa w upragnionym przeze mnie procesie karnym. Ja natomiast zapewniam Pana, że ze mną było i jest wszystko w porządku – tak, jak oświadczyłem do protokołu rozprawy z dnia 10.05.201

Zamierzam to udowodnić publicznie. Przy zastosowaniu proponowanych przeze mnie zabezpieczeń, warunkujących moje przystąpienie do kolejnych badań psychiatrycznych, siłą rzeczy biegli zostaną pozbawieni możliwości sfałszowania ich wyników. Tym samym nie będą też mogli „przyklepać” poprzedniej fałszywej opinii o moim stanie zdrowia psychicznego, wydanej przez biegłych lekarzy z psychuszki w Miastku: psychiatrów Krzysztofa Gawrońskiego i Beatę Grejcz oraz psychologa Katarzynę Wolsztyniak-Dróżdż. Standardowe metody mojego diagnozowania przez tzw. „biegłych lekarzy sądowych psychiatrów” odzwierciedla pierwszy film zawarty na załączonej dyskietce CD-R Verbatim, zatytułowanej „Togowo-psychiatryczna ściema”, stanowiącej załącznik nr 5.

Vide załącznik nr 5 – film „Gorzów Wlkp. badania psychiatryczne”.

Kiedy biegli z psychuszki w Gorzowie Wlkp. odmówili mi wykonania zleconych im przez Pana badań psychiatrycznych, nie godząc się na ich jawność, przyjechałem do Sądu Rejonowego w Wałczu domagać się zwrotu poniesionych kosztów podróży za wynajętą taksówkę. Jak wskazuje na to zapis filmowy, mocno Pana zszokowałem swoim zasadnym żądaniem. Wytrzeszczył Pan na mnie oczy ze zdumienia i nie dawał wiary, że zostałem tak szybko wezwany na badania przez nadgorliwych biegłych do gorzowskiej psychuszki i że z nich już powracam. Natomiast kiedy przedstawiłem Panu namacalny dowód w postaci kopii mojego „Listu otwartego skierowanego do biegłych sądowych” Zofii Kołtowskiej, Teresy Kowalskiej i Marty Mikołajczyk, opatrzonego pieczątką firmową i podpisem psychiatry Zofii Kołtowskiej, powiedział mi Pan bezczelnie „do widzenia” i zaczął uciekać przede mną jak wystraszony szczur. Fukając z przerażenia podczas tej ucieczki: „dzisiaj interesantów nie przyjmuję”. Schowany w drugim pomieszczeniu Sekretariatu Wydziału Karnego pośród kobiet, kazał mi Pan uregulować rachunek za przejazd wynajętą taksówką – więc to uczyniłem.

Vide załącznik nr 5 – film „Sędzia Krzysztof Koczenasz – odmowa zwrotu kosztów podróży – kanty sędziego cz. 1 (MPG)”.

Gdy opuszczałem sekretariat, nagle wynurzył się Pan z ukrycia. W związku z tym powróciłem dokończyć naszą fascynującą rozmowę. Jak uświadomił Pan sobie, że nasze spotkanie jest filmowane, wówczas nieco spuścił Pan z tonu i powiedział do mnie dobrotliwie: „Jak chce Pan złożyć wniosek o zwrot kosztów, to niech Pan to zrobi”.

„Biuro podawcze sądu jest na dole”.

A kiedy przyszedłem do Pana z wystawionym rachunkiem i paragonem taksówki, oznajmił mi Pan cynicznie, że nie będą zwrócone mi koszta podróży, bo – cyt.: „Nie poddał się badaniom”, „Dzwoniłem do Gorzowa Wlkp.”, „Biegła zwróci akta”, „Ja te akta odeślę biegłej” itp. Na szczęście materiał filmowy niezbicie dowodzi, że są to tylko bełkotliwe brednie i wymysły urzędnika państwowego, który całkowicie stracił kontrolę nad swoim kaprysem. Ściemniał mi Pan jak nawiedzony indiański szaman, że o zwrot kosztów będę mógł ubiegać się dopiero wówczas, jak zostanę uniewinniony. Tę Pana cyniczną wypowiedź uważam za szyderstwo ze mnie i mojego dramatu życiowego, a także z powagi całego resortu sprawiedliwości RP. Natomiast w czasie, kiedy taksówkarz wypisywał mi rachunek i drukował paragon fiskalny, potrzebny do złożenia wniosku o zwrot należnych kosztów podróży, zdążył Pan w tym czasie wystawić mi kolejne wezwanie na badania psychiatryczne, pomimo iż nie zdążyłem jeszcze powrócić do domu z obecnych badań. To niedorzeczne wezwanie chciała doręczyć mi w Pana obecności protokolantka sądowa – sekretarz pani Katarzyna Kożuch, ale go nie przyjąłem. Podstawą odmowy przyjęcia wystawionego mi przez Pana wezwania był fakt, że stawiłem się już na takie badania w psychuszce w Gorzowie Wlkp. Wyraziłem również szczerą chęć wzięcia w nich udziału.
Vide załącznik nr 5 poz. 4 – nagranie dźwiękowe zatytułowane „Kosztowny kaprys sędziego Krzysztofa Koczenasza, czyli nowe skierowanie do psychuszki”.
W związku z narażeniem mnie przez Pana na bezsensowny wydatek w kwocie 600,00 zł, związany z koniecznością dotarcia do psychuszki w Gorzowie Wlkp. w określonym mi w wezwaniu przez biegłych dniu i godzinie, jest Pan prawnie zobowiązany zwrócić mi w całości poniesione koszta podróży. Powinien Pan sobie w końcu uświadomić, że ja – jako ofiara czternastoletnich zorganizowanych działań sędziów, prokuratorów, adwokatów, policjantów i biegłych lekarzy sądowych psychiatrów – nie wyrażę swojej zgody na badania bez asysty niezależnego obserwatora i bez rejestrowania wszystkich prowadzonych ze mną czynności diagnostycznych za pomocą cyfrowej kamery. Natomiast biegli sądowi psychiatrzy z uporem maniaków będą odmawiać diagnozowania mnie przy zastosowaniu przeze mnie zgłoszonych zabezpieczeń, ponieważ uniemożliwi im to wydanie opinii sądowo-psychiatrycznej o moim stanie poczytalności, zgodnej z Pana wytycznymi i oczekiwaniami togowo-policyjno-psychiatrycznej koszalińskiej „Ośmiornicy”. Oczywistym jest, że przy tylu prymitywnych kantach dokonanych z premedytacją w mojej sprawie karnej, wyniki mojego planowanego badania psychiatrycznego w Gorzowie Wlkp. bez kamery i asysty niezależnego obserwatora muszą bezwzględnie być zbieżne z tymi, jakie sfabrykowali psychiatrzy z psychuszki w Miastku: Krzysztof Gawroński, Beata Grejcz, Katarzyna Wolsztyniak-Dróżdż, i ściśle dopasowane do fałszywych zeznań, jakie oni złożyli w sprawie. A wszystko po to, żeby wyeliminować mnie ze sprawy w oparciu o przypisywane mi fałszywie przesłanki z art. 31 § 2 k.k., mającego być zamienionym poprzez nowe badania na art. 31 § 1 k.k., żeby nie dopuścić do czynności konfrontacyjnej moich oskarżycieli z obciążającymi ich dowodami rozlicznych zorganizowanych czternastoletnich działań na moją szkodę. Moje stwierdzenie opiera się na różnorodnych i bezspornych dowodach, zebranych w pięciotomowych aktach mojej sprawy karnej, liczących ponad 1400 stron. Znajdują się w nich również 3 kasety magnetowidowe z wielogodzinnymi filmami, dokumentującymi sędziowskie, prokuratorskie, adwokackie i policyjne przekręty, dokonywane z premedytacją we wszystkich moich sprawach sądowych i prokuratorskich na przełomie 1997–2010 r. Do akt złożyłem również 5 bardzo wymownych kaset magnetofonowych, kompromitujących moich oskarżycieli oraz wytypowanych przez nich moich obrońców, których zadaniem było rozeznawać się w moich środkach dowodowych, a następnie szkodzić moim interesom prawnym. Pomimo pełnej wiedzy o udokumentowanym, rozległym bezprawiu, od samego początku mojego procesu karnego działa Pan z premedytacją, wspólnie i w porozumieniu z moim „adwokatem” Cezarym Skrzypczakiem, na szkodę mojego interesu prawnego.

Między innymi:

To, że nie popełniłem żadnego przestępstwa z art. 224 § 2 k.k. i art. 226 § 1 k.k. na szkodę sędziów Katarzyny Mazurkiewicz i Agnieszki Froechlich, wynika między innymi:

  1. Z lakonicznego aktu mojego oskarżenia, wyprodukowanego stalinowskimi metodami przez trzech skorumpowanych prokuratorów ze Sławna: Jarosława Płachtę, Piotra Nierebińskiego i Piotra Wedemanna.
  2. Z notorycznej odmowy doprecyzowania aktu mojego oskarżenia przez prokuratorów ze Sławna: Jarosława Płachtę, Piotra Nierebińskiego i Piotra Wedemanna oraz Prezesa Sądu Rejonowego w Szczecinku Leszka Miazka, poprzez określenie, na czym w ogóle miałyby polegać moje przestępstwa popełnione na szkodę Katarzyny Mazurkiewicz i Agnieszki Froechlich, zarzucane mi w lakonicznym akcie oskarżenia firmowanym nazwiskiem Zastępcy Prokuratora Powiatowego w Sławnie Piotra Nierebińskiego.
  3. Z umorzenia mojej sprawy karnej w dniu 13.07.2009 r. w oparciu o rzeczywiste ustalenia Prezesa S.R. w Wałczu, sędzi Małgorzaty Dering-Suskiej, że:

    „Oskarżyciel publiczny ani w zarzutach aktu oskarżenia, ani w dość lakonicznym uzasadnieniu aktu oskarżenia nie wskazał, które konkretnie słowa czy określenia użyte przez oskarżonego we wskazanych pismach zawierają groźby i jakiego charakteru oraz nie wykazał wymaganego przepisem art. 224 § 2 k.k. celu użycia tychże gróźb przez oskarżonego wobec sędziów Sądu Rejonowego w Szczecinku, jak również nie wykazał, które z użytych przez oskarżonego w wymienionych pismach słowa czy określenia stanowić mają zniewagę funkcjonariusza publicznego, poczynioną podczas lub w związku z pełnieniem przez tych funkcjonariuszy obowiązków służbowych. W związku z powyższym konieczna i uprawniona okazała się szczegółowa analiza tychże pism pod kątem spełnienia przesłanek przestępstw przewidzianych w art. 224 § 2 k.k. i art. 226 § 1 k.k. Nie pozwoliła ona jednak na bezsporne ustalenie, iż oskarżony Rafał Krzyształowski znieważył ad personam funkcjonariuszy publicznych – sędziów Sądu Rejonowego w Szczecinku Agnieszkę Froechlich i Katarzynę Mazurkiewicz podczas lub w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych. Język użyty przez oskarżonego we wskazanych pismach, jak już wskazano, jest w istocie agresywny, niewyszukany i obraźliwy, ale oskarżony odnosi się w tych pismach do wymiaru sprawiedliwości jako instytucji, do której – na bazie własnych subiektywnych przeżyć – ma różnego rodzaju uwagi i zastrzeżenia. O ile Agnieszka Froechlich i Katarzyna Mazurkiewicz poczuły się obrażone jakimikolwiek określeniami użytymi przez oskarżonego w pismach adresowanych przecież do Sądu, a nie do nich osobiście, nie ma przeszkód do złożenia przez nie prywatnego aktu oskarżenia o czyn z art. 216 k.k. i dowiedzenia, iż doszło do popełnienia przez Rafała Krzyształowskiego takiego występku. W żadnym ze wskazanych pism Sąd nie dopatrzył się również elementów użycia przez oskarżonego groźby bezprawnej wobec sędziów Sądu Rejonowego w Szczecinku Agnieszki Froechlich oraz Katarzyny Mazurkiewicz, i to w konkretnym celu – zmuszania do przedsięwzięcia lub zaniechania określonych czynności służbowych. W tym stanie rzeczy Sąd doszedł do przekonania, iż czyny opisane w zarzutach aktu oskarżenia skierowanego przeciwko Rafałowi Krzyształowskiemu nie zawierają w istocie wszystkich ustawowych znamion przestępstw przewidzianych w art. 224 § 2 k.k. oraz art. 226 § 1 k.k., a tym samym konieczne okazało się umorzenie postępowania przeciwko oskarżonemu Rafałowi Krzyształowskiemu w oparciu o przepis art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k.”
  4. Z bezpodstawnego wyłączenia przez Pana jawności mojej sprawy karnej – pomimo że sam domagałem się publicznego procesu.
  5. Z zapowiedzianej przez Pana możliwości zmiany kwalifikacji czynów zarzucanych mi w akcie oskarżenia z art. 224 § 2 k.k. i art. 226 § 1 k.k. na czyny z art. 216 § 1 k.k. i art. 190 § 1 k.k. (vide: protokół rozprawy z dnia 12.01.2010 r.)
  6. Z wydanego przez Pana bezsensownego postanowienia o ponownym poddaniu mnie przymusowym badaniom psychiatrycznym w Gorzowie Wlkp. – przed całkowitym wyjaśnieniem sprawy.

Nie mając zamiaru uczciwie rozstrzygnąć w tej cuchnącej sprawie – dla ochrony kolesi po fachu przed odpowiedzialnością karną za rozliczne, udokumentowane przestępstwa na moją szkodę, popełnione również w czasie prowadzenia przeciwko mnie obecnych pseudo czynności śledczych i procesowych – chce Pan „ukręcić sprawie przysłowiowy łeb” w oparciu o zastosowanie wobec mnie niezachodzącej przesłanki z art. 31 § 1 k.k.
Gdyby mimo wymienionych przeszkód postanowił Pan zmusić mnie do wzięcia udziału w badaniach psychiatrycznych bez asysty niezależnego obserwatora i kamery, to musi się Pan liczyć z tym, że przyjmę postawę milczącą w czasie spotkania z biegłymi. Natomiast w przypadku wydania postanowienia o ponownym umieszczeniu mnie w jakiejś psychuszce, skopiuję swoją postawę z pobytu w psychiatryku w Miastku oraz Zakładzie Karnym w Szczecinku i Czarnem. Nikt przecież nie może zmusić mnie do brania udziału w diagnostycznych farsach, gdzie wynik badania został ukształtowany przez oskarżających mnie zanim jeszcze do niego przystąpię. Jednym z rozlicznych przykładów tego przestępczego procederu jest opinia sądowo-psychiatryczna z dnia 20.05.2008 r., wydana przez „tercet znachorów” z psychuszki w Miastku, bez przeprowadzenia ze mną jakichkolwiek czynności diagnostycznych. Tego medycznego bubla opatrzył swoim podpisem i pieczątką firmową również biegły sądowy psycholog Katarzyna Wolsztyniak-Dróżdż, której ani razu na oczy nie widziałem w trakcie całego swojego dwutygodniowego pobytu w psychiatryku w Miastku. Natomiast ona sama mimowolnie to potwierdziła w dniu 10.05.2010 r. podczas składania fałszywych zeznań do mojej sprawy karnej, nazywając mnie panem Macnerem. Biorąc pod uwagę przytoczone fakty, należy stwierdzić bez cienia wątpliwości, że udział Katarzyny Wolsztyniak-Dróżdż w wydawaniu „opinii sądowo-psychiatrycznej” o moim rzekomym stanie zdrowia psychicznego ograniczał się jedynie do złożenia przez nią podpisu na tym „gniocie”, w miejscu pokazanym palcem przez „doktora” Krzysztofa Gawrońskiego.
Pomimo udowodnienia przeze mnie powyższego, nie powstrzymało to pani psycholog przed złożeniem do mojej sprawy karnej również fałszywych zeznań – i to po wcześniejszym fikcyjnym „pouczeniu” jej przez Pana o skutkach art. 233 § 1 k.k.
Pokażę społeczeństwu to wszystko, co próbuje Pan w perfidny sposób pominąć w mojej sprawie, aby uchronić urzędników przed wszelką odpowiedzialnością cywilną i karną. Zanim jednak odważy się Pan zamieść moją sprawę karną pod dywan, niech Pan nie zapomni o sprostowaniu i uzupełnieniu zakwestionowanego przeze mnie protokołu rozprawy z dnia 10.05.2010 r., zapisanego przez Pana na 6 stronach zamiast na 33. Oczekuję również wydania formalnych postanowień odnośnie uznania względnie odrzucenia moich rozlicznych, a nie zrealizowanych do tej pory wniosków dowodowych i procesowych.
W tym – wydania nowego postanowienia o zarządzeniu przez Pana moich ponownych badań w Gorzowie Wlkp. ze wskazaniem z imienia i nazwiska faktycznych biegłych, którzy mają mnie zdiagnozować.
Przede wszystkim postanowienie to powinno wskazywać podstawy prawne zabraniające „oskarżonemu” żądania dopuszczenia do asysty w jego badaniach niezależnego obserwatora, jak też prawa do dokumentowania wszystkich przeprowadzanych z nim czynności diagnostycznych za pomocą kamery.
Chciałbym dowiedzieć się od Pana, dlaczego w „demokratycznym państwie prawa” mężczyźni mogą asystować swoim kobietom nawet w tak intymnych aktach natury jak porody, a niezależni obserwatorzy nie mogą asystować w najzwyklejszych badaniach psychiatrycznych oskarżonego, chociaż jest to w pełni uzasadnione i życzy sobie tego oskarżony, który ma być „zdiagnozowany”. Mam nadzieję, że stanie Pan na wysokości zadania i nie odważy się po raz kolejny zastosować wobec mnie nieuzasadnionego zamordyzmu, zanim nie zapewni mojemu synowi Mariuszowi całodobowej opieki zastępczej na czas mojej izolacji w psychuszce. Podobnej opieki wymagać będą również moje cztery koty i pies. Niech Pan sobie tym razem dobrze zapamięta, że są granice, których nikomu przekraczać nie wolno – nawet sędziemu.
Do mojego wniosku o zwrot kosztów podróży załączam oryginał rachunku taksówki osobowej oraz paragon z kasy fiskalnej na kwotę 600 zł (sześćset złotych). Vide załącznik nr 6.

Rafał Krzyształowski

  1. Załączniki:

    1. Postanowienie z dnia 25.05.2010 r. „w przedmiocie dopuszczenia dowodu”, czyli zlecenie badań psychiatrom z Gorzowa Wlkp.: Zofii Kołtowskiej i Teresie Kowalskiej oraz psychologowi Marcie Mikołajczyk.

    2. Wezwanie biegłych z dnia 2.05.2010 r. „na badania do psychuszki w Gorzowie Wlkp.” w dniu 15.05.2010 r. na godzinę 10:00.

    3. List otwarty do biegłych lekarzy sądowych psychiatrów z Gorzowa Wlkp.: Zofii Kołtowskiej, Teresy Kowalskiej oraz psychologa Marty Mikołajczyk, z datą 15.06.2010 r.

    4. Moja fotografia wykonana w dniu 15.05.2010 r. w Oddziale Psychiatrii Sądowej w Gorzowie Wlkp. oraz fotografia szyldu tej jednostki.

    5. Płyta CD-R Verbatim z pięcioma filmami, zatytułowana „Togowo-psychiatryczna ściema”.

    6. Oryginał rachunku taksówki osobowej oraz paragon z kasy fiskalnej na kwotę 600 zł (sześćset złotych).

    7. Aktualny wyciąg stanu mojego konta bankowego z dnia 23.06.2010 r.

Odpis pisma otrzymują:

  1. Biegli lekarze sądowi psychiatrzy:
    Zofia Kołtowska, Teresa Kowalska
    oraz psycholog Marta Mikołajewicz
    Oddział Psychiatrii Sądowej
    Walczaka 42, 66-400 Gorzów Wielkopolski
  2.  Minister Sprawiedliwości
    Krzysztof Kwiatkowski
    Ujazdowskie 11, 00-950 Warszawa
  3. Prokurator Generalny
    Andrzej Seremet
    Barska 28/30, 02-315 Warszawa
  4. Redakcja „Afery Prawa”
    Polna 15, 38-500 Sanok  

———-xxxXxxx———-

Czas zakończyć czternastoletni proceder przestępczy i przywrócić poszkodowanemu Rafałowi i jego synowi Mariuszowi ochronę prawną. Natomiast wszystkich oszustów reprezentujących koszaliński resort sprawiedliwości zwany powszechnie „koszalińską ośmiornicą” należy postawić przed sądem i rozliczyć zgodnie z obowiązującym prawem – jak wykwalifikowanych przestępców. Z uwagi na fakt, że w sprawie tej w drugiej instancji mają rozstrzygać sędziowie bezpośrednio zainteresowani wynikiem jej rozstrzygnięcia, których nazwiska wymienione są we wszystkich publikacjach A.P. w sprawie Rafała i jego syna Mariusza, powinna ona niezwłocznie zostać przeniesiona do dalszego rozpoznania przez równorzędny Sąd spoza okręgu Koszalina, oprócz sądu z okręgu Gdańskiego i Szczecińskiego z uwagi na dawne i obecne powiązania korporacyjne.

rafal.1.jpg (56518 bytes) rafal.2.jpg (63423 bytes) rafal.3.jpg (57278 bytes)

Wice Prezesie SR w Wałczu – sędzio Krzysztofie Koczenasz.

Rafał ciągle oczekuje od Pana na wydanie postanowień w przedmiocie dopuszczenia do realizacji jego rozlicznych wniosków dowodowych i procesowych, w tym o sprostowanie i uzupełnienie protokołu rozprawy z dnia 10.05.2010 r., a także postanowienia dotyczącego obecnego opublikowanego „wniosku o zwrot kosztów podróży w kwocie 600 zł”. Ewentualnie wydania okolicznościowego postanowienia co do samej zasady – uznania jego wniosków względnie ich odrzucenia wraz z rzeczowym uzasadnieniem wydanych przez Pana decyzji. Tego wymaga przyzwoitość i powaga prawa.

 

CDN.

2 Komentarze

  1. A JA W PRZECIWIEŃSTWIE DO PANI ADY WALCZĘ Z PRZESTĘPCAMI W TOGACH OD 25 LAT TYLKO DLATEGO ABY MOJE DZIECI NIE OTRZYMAŁY KOLEJNYCH RAZÓW PRZESTEPCZYCH GWARANTUJĄCYCH IM PRZEZ SĘDZIÓW OSZUSTÓW NAD KTÓRYMI POWIERZONO MNIE CAŁKOWITĄ OPIEKĘ .PRZY CZYM OSZUST TZW OJCIEC WCHODZĄC W UKŁAD PRZESTĘPCZY Z BANDĄ Z TZW. WYMIAREM SPRAWIEDLIWOŚCI KOŁOBRZEG ZROBIŁ Z DZIECI MASZYNKĘ DO ROBIENIA KASY NA RZECZ JEGO ZADŁUŻENIA ALIMENTACYJNEGO. A JEST TO FACET KTÓRY NIE DO KOŃCA UMIE POPRAWNIE CZYTAĆ I PISAĆ NO I ORANICZONO MU CAŁKOWICIE PRAWA RODZICIELSKIE .JEST ŻONATY OD BARDZO WIELU LAT A KASĘ KTÓRĄ USTALILI PRZESTĘPCY W TOGACH POBIERA DO DZISIAJ Z MOICH POBORÓW SPRAWA JAKĄ PONOWNIE WYSTEROWAŁ PRZECIWKO DZIECIOM TO IIIRC 409/11 A OBECNA SYG IIIRC 284/13CD.TEGO SAMEGO PRZESTĘPCY W TOGACH ZNISZCZYLI MATERIAŁ DOWODOWY NIE BADAJĄC GO [ALE ZABEZPIECZYŁAM W PORĘ] SFAŁSZOWALI PROTOKOŁY ITD.ITD.A OBCIĄŻALI MNIE KOSZTAMI PROCESOWYMI ZA SPRAWY Z POWÓDZTWA TZW.OJCA ,KTÓRY MA OBECNIE ZA PARTNERKĘ TAKĄ SAMĄ GANGSTERKĘ JAK ON .POKONAŁAM WSZYSTKO A SĄ TO PRZESTEPCZE TORTURY SĄDOWE NIE MAJĄCE NIC WSPÓLNEGO Z PRAWEM OBOWIAZUJACYM.BRONIĘ DZIECI NADAL .BEZPIECZEŃSTWO W RODZINIE GDZIE SPRAWUJE SIĘ POWIERZONĄ OPIEKĘ NAD DZIEĆMI TO FIKCJA TZW,WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI.NIE MOGĘ POPRZESTAĆ JAKO MATKA MAM OBOWIĄZEK OCHRONIĆ DZIECI PRZED WYNATURZONYM TWOREM KTÓRY NIE ZNA DZIECI I JEGO KOMPANÓW ,KTÓRZY DOPUŚCILI SIĘ TEJ ZBRODNI.

  2. Panie Rafale,jestem pod wrażeniem i podziwiam pana za niezmordowaną odwagę w walce z tymi przestępcami z wielkich gmachów,zwanych potocznie ,,sądami”.Jak wiele stresów i zdrowia musi to pana kosztować to tylko Bóg Jedyny wie.Ja również otarłam się o ten ,,wymiar”i walcząc o swoje prawa,zauważyłam co się dzieje.Omal nie straciłam rodziny,dlatego się wycofalam dla dobra dzieci,albowiem jestem samotną matką i wykonczyli by mnie w ciągu 24 godzin.Jestem z pana dumna,jako obywatel tego kraju,że są jeszcze tacy ludzie jak pan,by przeciwstawić się tej mafii.Życzę panu dużo siły w walce z tą bandycka sitwą,pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.