Jelenia Góra: sędzia Joanna Flak-Rudolf i adwokat Bartosz Rudolf – kuriozalny „zakaz nagrywania” jawnej rozprawy oraz brak odpowiedzi na pytania dziennikarzy

W Sądzie Rejonowym w Jeleniej Górze doszło do zdarzeń związanych z postępowaniem spadkowym z udziałem Haliny C., które budzą poważne wątpliwości co do standardów jawności postępowania oraz sposobu wykonywania obowiązków przez organ wymiaru sprawiedliwości. Przebieg jednej z rozpraw został utrwalony materiałem filmowym dokumentującym działania sądu i sposób traktowania przedstawicieli mediów. Nie są to relacje ani interpretacje — to zapis rzeczywistego przebiegu czynności sądowych.

Postępowanie spadkowe rozpoczęło się 9 października 2024 r., kiedy odbyła się pierwsza rozprawa dotycząca dziedziczenia po Anieli K. i przejścia spadku na Czesława Cz. Według relacji Grażyny Sz., pełnomocniczki Haliny C., czynności te zostały wówczas przeprowadzone prawidłowo, a przygotowanie dokumentów i wniosków zostało pozytywnie ocenione przez sąd. Następnego dnia, 10 października 2024 r., złożono kolejne wnioski dotyczące dalszej kolejności dziedziczenia – najpierw przejścia spadku po Czesławie Cz. na jego żonę Danutę Cz., a następnie po Danucie Cz. na rodzeństwo jako kolejnych spadkobierców. Według relacji pełnomocniczki jeszcze przed wszczęciem dalszych czynności spadkobierczyni przekazała adwokatowi Bartoszowi Rudolfowi dokumenty dotyczące sprawy oraz kwotę 4 000 zł tytułem wynagrodzenia za jej prowadzenie. Adwokat miał przez dłuższy czas dysponować dokumentacją, a następnie odmówić dalszego prowadzenia sprawy, twierdząc, że roszczenia spadkobierczyni są bezzasadne i zarzucając jej próbę wyłudzenia spadku. Dokumenty zostały zwrócone, natomiast rozliczenie finansowe nastąpiło dopiero 28 listopada 2025 r., kiedy zwrócono 3 500 zł z przekazanej kwoty. Według relacji zwrot ten nie został udokumentowany fakturą ani paragonem. W związku z powyższymi okolicznościami redakcja skierowała do adwokata Bartosza Rudolfa wniosek dziennikarski obejmujący pytania dotyczące prowadzenia sprawy, sposobu rozliczeń finansowych oraz okoliczności mogących mieć znaczenie dla oceny standardów wykonywania obowiązków zawodowych.

Do dnia sporządzenia publikacji adwokat Bartosz Rudolf nie udzielił odpowiedzi na skierowane pytania.

W toku postępowania pojawił się następnie spór dotyczący prawidłowej kolejności dziedziczenia. Strona wskazywała, że zgodnie z zasadami prawa spadkowego dziedziczenie powinno następować kolejno: z Anieli K. na Czesława Cz., następnie z Czesława Cz. na jego żonę Danutę Cz., a dopiero później na rodzeństwo. Według relacji Grażyny Sz. w sekretariacie sądu oraz w toku czynności procesowych prezentowano jednak stanowisko dopuszczające pominięcie etapu dziedziczenia przez żonę i bezpośrednie przekazanie spadku rodzeństwu, co doprowadziło do dalszych komplikacji proceduralnych. W konsekwencji postępowanie uległo znacznemu wydłużeniu i obejmowało kilka odrębnych spraw. Według relacji strony założono łącznie około pięciu postępowań spadkowych, a czynności podejmowało kilku sędziów, w tym sędzia Joanna Flak-Rudolf. Sprawa trwała około półtora roku, a pełnomocniczka wielokrotnie interweniowała u wiceprezesów sądu. Ostatecznie kwestie dotyczące przejścia spadku po Czesławie Cz. na jego żonę Danutę Cz. zostały rozstrzygnięte dopiero na przełomie stycznia i lutego 2026 r. Sprawa dotyczy osoby ciężko chorej, a zdaniem pełnomocniczki długotrwałe postępowanie oraz towarzyszące mu okoliczności miały negatywny wpływ na jej stan zdrowia. Wyrok pierwszej instancji potwierdził zasadność roszczeń spadkobierczyni w zakresie prawa do dziedziczenia, jednak nie jest on jeszcze prawomocny. W toku postępowania składano również wnioski o wyłączenie sędzi Joanny Flak-Rudolf. Jak wynika z relacji Grażyny Sz., ich podstawą była wiedza strony o relacji małżeńskiej między sędzią Joanną Flak-Rudolf a adwokatem Bartoszem Rudolfem, który wcześniej podjął się reprezentowania spadkobierczyni. Wnioski te nie doprowadziły jednak do wyłączenia sędzi z prowadzenia sprawy. W dalszym etapie postępowania doszło do zdarzeń związanych z jawnością rozprawy. Dziennikarze złożyli dwa formalne wnioski o umożliwienie utrwalania przebiegu procedury sądowej za pomocą obrazu i dźwięku, wskazując na interes społeczny oraz potrzebę zapewnienia przejrzystości postępowania.

Pomimo spełnienia wymogów formalnych przewodnicząca, sędzia Joanna Flak-Rudolf, uniemożliwiła dziennikarzom nagrywanie rozprawy, utrzymując zakaz jej rejestrowania. Mechanizm tej blokady został udokumentowany na nagraniu. Sędzia najpierw zażądała legitymacji prasowych, a następnie dodatkowych dokumentów – zaświadczeń rejestrowych czasopism oraz pisemnych upoważnień redaktora naczelnego. W tym samym czasie redaktor naczelny obu redakcji, Rafał Krzyształowski, stał na sali rozpraw bezpośrednio przed sędzią, przedstawił się, potwierdził legalność działalności redakcji i zaproponował natychmiastową weryfikację w rejestrze czasopism albo wezwanie policji. Sędzia odmówiła skorzystania z tych form weryfikacji i mimo przedstawienia dokumentów utrzymała zakaz rejestrowania rozprawy, ograniczając jawność postępowania. Na nagraniu udokumentowano również czynności sądu wobec Mateusza Rozalskiego – obserwatora obecnego na sali w kamizelce redakcji „Polska Mafia Sądowa”. Zamiast respektowania zasady jawności uruchomiono procedurę legitymowania i „sprawdzania” osoby pełniącej funkcję obserwatora, co w praktyce ograniczało społeczną kontrolę nad przebiegiem postępowania. Równocześnie, mimo zapytań kierowanych do sądów jeleniogórskich, nie uzyskano jednoznacznej informacji, czy między sędzią Joanną Flak-Rudolf a adwokatem Bartoszem Rudolfem zachodzą relacje osobiste lub zawodowe mogące mieć znaczenie dla oceny bezstronności postępowania. Zestawienie wszystkich opisanych okoliczności- przewlekłość postępowania, sposób jego prowadzenia, działania pełnomocnika strony, ograniczenie jawności rozprawy oraz brak odpowiedzi na zasadnicze pytania dotyczące standardów postępowania – rodzi poważne wątpliwości co do transparentności działań organu wymiaru sprawiedliwości i podważa zaufanie do rzetelności wykonywania jego funkcji. Jeżeli organ powołany do ochrony prawa ogranicza jawność postępowania i pozostawia obywateli bez odpowiedzi na elementarne pytania, odpowiedzialność za utratę zaufania publicznego spoczywa na tym organie. To nie jest historia o jednej rozprawie i jednym zakazie nagrywania. To jest historia o mechanizmie. O przewlekłości, która potrafi złamać człowieka. O formalnych barierach stawianych wtedy, gdy obywatel domaga się jawności. O milczeniu tam, gdzie powinny paść jasne odpowiedzi. W Jeleniej Górze zobaczyliśmy coś więcej niż spór proceduralny. Zobaczyliśmy, jak łatwo można ograniczyć społeczną kontrolę nad salą rozpraw, jak długo może trwać oczywista sprawa spadkowa osoby ciężko chorej i jak bez odpowiedzi mogą pozostać pytania o standardy działania pełnomocnika oraz relacje, które powinny być przejrzyście wyjaśnione. Problem nie polega na jednym nazwisku. Problem polega na tym, że obywatel coraz częściej staje naprzeciw instytucji, która zamiast budować zaufanie, mnoży wątpliwości. W ostatnich latach kryzys zaufania do wymiaru sprawiedliwości nie jest tematem publicystycznej przesady, lecz realnym zjawiskiem dostrzeganym w debacie publicznej i raportach dotyczących funkcjonowania państwa prawa. Każda sprawa, w której jawność jest ograniczana, a odpowiedzi nie padają, pogłębia ten kryzys. Jeżeli sąd nie potrafi rozwiać prostych wątpliwości, jeżeli postępowanie wobec osoby ciężko chorej trwa półtora roku, a pytania o standardy pozostają bez reakcji, to nie jest to już kwestia wizerunku. To jest kwestia odpowiedzialności. Państwo prawa nie może opierać się na domniemaniu zaufania. Zaufanie musi wynikać z przejrzystości, rzetelności i gotowości do wyjaśnień. Tam, gdzie jawność jest blokowana, a milczenie zastępuje odpowiedź, obywatel ma prawo zadawać pytania – i ma prawo oczekiwać, że ktoś wreszcie na nie odpowie.

CDN. 

 

 

Komentarze

Komentarzy

4 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.